Z przeszłości
I komu teraz potakiwać? Odejścia wśród huku werbli i trzasku łamanych serc
Inteligencja idzie w parze z poczuciem humoru i ,,Dziennik Zachodni” już od 76 lat jest tego dowodem. Jeśli nie wolno było żartować oficjalnie, bo można było wylądować na bruku albo w więzieniu, drukowaliśmy wydania wewnętrzne, żeby się trochę pośmiać. Często pretekstem było rozstanie z redaktorem naczelnym, a zwykle następowało to nagle jak piorun z jasnego nieba. Zespół nie wiedział, kto będzie następcą i wpadał w wisielczy humor.
Rocznicowe historie. Pierwsza setka, pierwszy tysiąc najbardziej cieszyły
Pierwszy numer ,,Dziennika Zachodniego” nosi datę 6 lutego 1945 roku. 76 lat temu kolportażu nie było, nowiutką gazetę rozwoziły ciężarówki z kanadyjskiego demobilu, sklepikarze, rowerzyści, mleczarze i kto tylko mógł, egzemplarz był za darmo. Nim redakcja się obejrzała, a już był setny i tysięczny numer. Rocznice obchodziliśmy chętnie, tak jak historia i moda kazała.
Korfanty – silna bestia
Sam Korfanty wiedział, na co się decyduje, stając na czele komisariatu plebiscytowego czy III powstania. Ale nie wiem, czy mógł przewidzieć, że za swoje decyzje również w Polsce będzie odsądzany od czci i wiary. Za sanacji mówiono nawet, że gdyby nie Korfanty, w walce o Śląsk udałoby się osiągnąć dużo więcej – mówi Józef Krzyk, dziennikarz Gazety Wyborczej, współautor (z Barbarą Szmatloch) nowej, znakomitej biografii Wojciecha Korfantego: „Korfanty – silna bestia”.