Ostatnio dodane

Ruszył proces Wojciecha Czuchnowskiego za wpis na Twitterze o PiS

Wojciech Czuchnowski

Rozpoczął się proces dziennikarza „Gazety Wyborczej” (Agora) Wojciecha Czuchnowskiego, który w 2018 roku na Twitterze napisał: „Już więcej nie będę opisywał mafii z PiS”. Za te słowa partia pozwała go za naruszenie dóbr osobistych. Zdaniem Czuchnowskiego, „pozew partii PiS przekracza granice rozsądku”.

Wojciech Czuchnowski tweet napisał w listopadzie 2018 roku, komentując słowa prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, który artykuł Czuchnowskiego i Agnieszki Kublik w „GW”, dotyczący możliwej korupcji w Komisji Nadzoru Finansowego, nazwał „nieodpowiedzialną publikacją” i apelował „i do dziennikarzy, i do publicystów, i do polityków, aby nie mieszali polskiego systemu finansowego i bankowego do jakichś rozgrywek politycznych”.

Właśnie się dowiedziałem od prezesa Glapińskiego, że razem z Kublik zachwiałem systemem finansowym w Polsce. Jeśli tak to przepraszam. Już więcej nie będę opisywał mafii z PiS….

— wojciech czuchnowski (@czuchnowski) November 18, 2018

W piątek podczas rozprawy Czuchnowski przekazał sądowi oficjalne stanowisko, w którym wniósł o oddalenie powództwa „jako w oczywisty sposób bezzasadnego, ale też kłócącego się z poczuciem zdrowego rozsądku i powagi wobec wymiaru sprawiedliwości”. „Pozew partii PiS przekracza granice właśnie rozsądku. Oczekiwanie, by za pomocą sądu zmusić do pokajania się za zwykły żart, to nic innego jak ponury żart z nas wszystkich obecnych w tej sali” – zaznaczał. Dodał, że jego tweet był „żartem, sarkazmem, retoryczną figurą, której znaczenie powinien rozumieć każdy w miarę wykształcony człowiek”.

– To kompromitacja PiS, że przywódcy państwa w środku Europy zajmują się takimi bzdurami. Pod tym pozwem są podpisy kilkudziesięciu osób z kierownictwa partii, w tym Kaczyńskiego i Morawieckiego. Jeżeli sąd go nie oddali, jestem gotowy przytoczyć szereg argumentów na dowód, że miałem podstawy nazwać PiS mafią – mówi w rozmowie z „Presserwisem” Czuchnowski.

PiS domaga się od dziennikarza przeprosin i 15 tys. zł na cel charytatywny. Sąd ma ogłosić wyrok 13 grudnia.