Ostatnio dodane

Pokazujemy górnictwo takim, jakim jest i jakie niesie wartości dla Polski i Polaków

Krystian Krawczyk

Wydanie Trybuny Górniczej z 6 czerwca jest ostatnim w pierwszym ćwierćwieczu jej istnienia. 9 czerwca minie 25 lat od chwili ukazania się pierwszego numeru tygodnika, który przez ten czas jest z górnictwem na dobre i złe. A ukazało się już 1285 wydań.

Pomysł powołania do życia gazety branży wydobywczej powstał w czasach dla niej złych. Jak wspomina red. Ryszard Fedorowski – ideowy ojciec i pierwszy redaktor naczelny Trybuny Górniczej – w 7 spółkach węglowych fedrowało 71 kopalń, wydobywane było 170-180 mln t węgla przez ponad 400 tys. osób. Kłopot polegał na tym, że na połowę wydobycia nie było zbytu. Górnictwo węgla kamiennego wymagało głębokich zmian, było jednak pewne „ale”…

Nie można było dotrzeć z pomysłami na restrukturyzację do środowiska. „A to dlatego, że nie było właściwie instrumentu do komunikowania się z górnikami. Natomiast w prasie, zarówno regionalnej, jak i ogólnopolskiej, publikowano ogromną liczbę materiałów, które jak w bęben waliły w górnictwo, odsądzając je od czci i wiary. Branża była bezbronna, bo nie miała gdzie argumentować, pokazywać swoich racji” – tłumaczy red. Fedorowski.

I tym orężem stała się Trybuna Górnicza, która ukazała się w nakładzie 70 tys. egzemplarzy. Obecnie jest on mniejszy o połowę. Na jej łamach dziennikarze, przedstawiciele branży informowali, wyjaśniali, tłumaczyli, kontrowali, prostowali, polemizowali i dyskutowali o problemach górnictwa węgla kamiennego. A było i jest o czym, bowiem na górnictwie – podobnie jak na piłce nożnej i medycynie – znają się wszyscy, chociaż nie rozróżniają zwału od hałdy, chodnika od ściany, szybu od upadowej.

Lat Trybunie Górniczej przybywało, tematów również. Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej już nie tylko problemy z: wydobyciem (raz za niskim, innym razem za wysokim), ograniczaniem zatrudnienia, z rosnącymi kosztami, z koniecznością zamykania kopalń wyczerpujących swoje złoża, przeciągającym się wydawaniem koncesji, nieuzasadnionym fiskalizmem w stosunku do kopalń itd., pojawiły się nowe kwestie. Są to – lansowane przez Brukselę – ideologia klimatyczna i kult dekarbonizacji za wszelką cenę, bez oglądania się na historyczne i gospodarczo-społeczne uwarunkowania. Dlatego nadal tłumaczymy, polemizujemy, obnażamy niewiedzę, manipulację, a często ordynarne kłamstwa. Pokazujemy, że dla Polski jeszcze przez dziesiątki lat energia z węgla jest podstawą bezpieczeństwa. I to nie tylko tam, gdzie ukazuje się Trybuna Górnicza, czyli w województwach śląskim i w części zachodniej małopolskiego, ale znacznie szerzej.

Jest to możliwe za sprawą istniejącego prawie od 12 lat naszego portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy odwiedziło nas ponad 1 200 000 internautów z prawie 200 państw świata. W Polsce netTG.pl najchętniej jest czytane w… Warszawie, a potem w Katowicach, Wrocławiu, Krakowie, Jastrzębiu-Zdroju i Rybniku. Portal stał się wirtualnym przedłużeniem Trybuny Górniczej. Oba media pokazują górnictwo takim, jakim jest i jakie niesie wartości dla Polski i Polaków. Będą to dalej czynić, jeżeli tylko środowisko górnicze będzie tego chciało, bo kompetencji, zaangażowania i sił zespołowi redakcyjnemu nie brakuje.

Dziś Trybuna Górnicza ukazała się z nową winietą. Na przestrzeni lat zmieniała się ona kilkakrotnie. Jednak wartości i nasza linia programowa są niezmienne.

Krystian Krawczyk

redaktor naczelny Trybuny Górniczej i portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie