Ostatnio dodane

TAI broni Rachonia, a żądanie jego odwołania to „kneblowanie mediów”

Formułowane przez polityków opozycji żądanie odwołania Michała Rachonia, prowadzącego niedzielny program „Woronicza 17” w TVP Info, „to pierwsza tak brutalna, otwarcie przeprowadzona próba ingerencji politycznej w pracę dziennikarzy w Polsce” – oświadczył we wtorek 15 maja Jarosław Olechowski, p.o. dyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. Joanna Lichocka z Rady Mediów Narodowych mówi o „Putinadzie”.

W niedzielę 13 maja Rachoń poruszył w programie temat ustaleń Radia Szczecin, zgodnie z którymi w mieszkaniu należącym do Stanisława Gawłowskiego (PO) ma działać agencja towarzyska. W reakcji na to goszczący w programie politycy opozycji  opuścili studio. Dzień później rzecznicy Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Nowoczesnej na konferencji prasowej wezwali prezesa TVP Jacka Kurskiego do wymiany gospodarza programu „Woronicza 17”, którego nazwali „propagandystą”, a także do poszanowania ustawowych zapisów o równym dostępie do telewizji publicznej. Zapowiedzieli w tej sprawie skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, jednak do wtorku nie wysłali zgłoszenia. W międzyczasie okazało się, że kobieta wynajmująca mieszkanie Gawłowskiego utrzymuje się z tzw. sponsoringu.

We wtorek rano Centrum Informacyjne TVP wydało w tej sprawie krótkie oświadczenie, zgodnie z którym „politycy nie mają wpływu na obsadzanie stanowisk redaktorskich w TVP, ani na dobór gości pojawiających się w audycjach telewizji publicznej”. Tego samego dnia w osobnym komunikacie dyrekcji TAI wystąpienie polityków opozycyjnych partii zostało określone jako próba „kneblowania ust dziennikarzom” i dowód na to, że „wolność słowa nie jest bliska wszystkim siłom politycznym w Polsce”.

Oświadczenie TAI podpisane przez Jarosława Olechowskiego głosi też, że „po raz pierwszy przedstawiciele trzech partii, w budynku polskiego parlamentu, wprost domagają się zwolnienia konkretnego dziennikarza, bo nie podobają im się pytania, które zadaje”.

Joanna Lichocka, członkini Rady Mediów Narodowych, już wcześniej skomentowała konferencję polityków w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie”. W wypowiedzi powielonej m.in. na stronie TVP Info oskarżyła polityków opozycji o zastraszanie mediów. Dopytywana przez „Presserwis” Lichocka określa konferencję opozycji jako „nawet nie Białoruś, ale Putinadę” i „powód do głośnego bicia na alarm”. Lichocka dodaje: – Politycy PO i PSL są przyzwyczajeni do ręcznego kontrolowania mediów. Nie zastraszają przy tym Michała Rachonia, bo wiedzą, że on nie da się zastraszyć, ale wszystkich dziennikarzy, którym wysyłają sygnał, że odpowiedzią na niewygodne pytania będzie atak.

– Rada Mediów Narodowych nie zajmowała stanowiska w tej sprawie. W najbliższy czwartek odbędzie się rutynowe spotkanie Rady. Jeśli ktoś z członków RMN poruszy temat programu „Woronicza 17” i apelu polityków, wówczas będziemy obradowali. Sam jeszcze nie obejrzałem programu – odpowiada „Presserwisowi” Krzysztof Czabański, przewodniczący RMN.

Nie wszyscy komentujący podzielają zdanie Joanny Lichockiej. Jeszcze w poniedziałek wieczorem oburzenie zachowaniem prowadzącego „Woronicza 17” wyraził zarząd Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Zdaniem Dariusza Tworzydły, kierownika Katedry Komunikacji Społecznej i Public Relations na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, zawiniły obie strony, jednak to po stronie gospodarza powinien stać obowiązek zachowania obiektywizmu.

Tworzydło stwierdza: – Mamy rok wyborczy, takie zachowania będą się nasilały zarówno po stronie polityków, jak i dziennikarzy. To gra, brutalna, czasem paskudna, ale nieodłącznie związana z tym, co powstaje na styku polityki i mediów.