Ostatnio dodane

Nadawcy telewizyjni: reemisja kanałów w internecie bez opłat ma się nijak do must carry, must offer

– Chciałem poprosić pana prezesa Świderskiego, żeby przestał udawać żula i przestał aspirować do roli kogoś, kto kradnie sygnał telewizji publicznej i go monetyzuje – powiedział wczoraj w Toruniu Jacek Kurski, prezes TVP podczas debaty polskich nadawców publicznych i komercyjnych o interpretacji zasady must carry, must offer.

Na antenach telewizyjnych TVP oraz w serwisach internetowych zostaną pokazane mistrzostwa świata w piłce nożnej 2018 w Rosji. Nadawca posiada wyłączne prawa do transmisji mundialu. Jednak mimo to, Wirtualna Polska w usłudze WP Pilot może udostępniać sygnał kanałów TVP w czasie mundialu, a przez to umożliwiać oglądanie meczów. Wszystko za sprawą zasady must carry, must offer, która jest zawarta w ustawie o radiofonii i telewizji.

Zakłada ona, że operator rozprowadzający programy telewizyjne musi włączać do swojej oferty kanały: TVP1, TVP2, Polsat, TVN, TV4, TV Puls i regionalną antenę TVP (must carry), a nadawcy tych telewizji nie mogą odmówić zgody na udostępnienie sygnału ani uzależniać jej „od uiszczania jakiegokolwiek wynagrodzenia, w tym w szczególności z tytułu udzielenia licencji za korzystanie z nadania” (must offer).

O interpretacji tej zasady przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji oraz wdrażaniu jej w życie rozmawiali nadawcy podczas drugiego dnia Ogólnopolskiej Konferencji Operatorów Komunikacji Elektronicznej 2018 w Toruniu. Panel prowadził Andrzej Zarębski.

Członek zarządu Discovery i TVN Maciej Maciejowski uważa, że reemisja kanałów bez opłat w internecie bez możliwości monetyzowania reklam ma się nijak do istoty przepisów must carry, must offer. – Nadawca, który musi pozyskać niezwykle drogie prawa sportowe, a następnie bez możliwości jakiejkolwiek monetyzacji w sieci tych kanałów po prostu oddaje je każdemu do reemisji, jest na pozycji straconej, bo za chwilę będzie musiał zamknąć biznes – stwierdził Maciejowski. – My mamy propozycje i dyskutujemy z regulatorem jak rozwiązać ten problem, natomiast w takiej formule jakiej funkcjonuje dzisiaj to nie ma racji bytu. Zrobiło się zamieszanie przed mundialem, ale nam chodzi o załatwienie problemu – podkreślał.

Maciejowski przypomniał, że w Playerze i Ipli nie ma kanałów Grupy TVN, objętych obowiązkiem must carry. – Nie tylko prawa sportowe kosztują i są objęte różnymi polami eksploatacji. Temat interpretacji zasady must carry, must offer jaką poprzednia Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nam zgotowała to jest temat nie załatwiony. Bez przygotowania przepisów i rynku powoduje totalną nierówność na rynku – ocenił.

W zeszłym tygodniu odniósł się do tego prezes TVP Jacek Kurski, który w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl nazwał „zalegalizowaniem piractwa” możliwą reemisję mundialu w internecie. Wezwał też KRRiT do zrewidowania swojego podejścia do must carry, must offer.

Kurski: to złodziejstwo

Podczas Konferencji PIKE Kurski rozwinął wątek interpretacji tej zasady, którą określił jako „sfalsyfikowaną”. – Interpretacja mówiąca, że można sobie ukraść sygnał, który w stu procentach jest dostępny w telewizji naziemnej, satelitarnej, w VoD Telewizji Polskiej i udać, że to jest must carry, must offer jest oczywistym złodziejstwem – dodał.

Prezes Telewizji Polskiej zwrócił się także bezpośrednio do uczestniczącego w panelu Jacka Świderskiego z Wirtualnej Polski, która jest właścicielem usługi WP Pilot. – W Krakowie jest Kościół Mariacki, który nadaje sygnał trębacza, grającego hejnał. Polskie Radio transmituje hejnał tylko o godz. 12.00, więc wielu Polaków odwiedzających Kraków myśli, że tylko o 12.00 można posłuchać hejnału. Są tacy żule w Krakowie, którzy podchodzą do zdezorientowanych niekiedy turystów i upewniają ich, że o 15.00 nie będzie hejnału, ale za 20 zł załatwią, że pójdzie z Wieży Mariackiej. Ja chciałem poprosić pana prezesa Świderskiego, żeby przestał udawać żula i przestał aspirować do roli kogoś, kto kradnie sygnał telewizji publicznej i go monetyzuje – powiedział Kurski.

– Sprawa jest oczywista – jeżeli sieć nie jest zamknięta tylko otwarta, jeżeli odbiorcami końcowymi nie są urządzenia przynależne do tej sieci to zasada must carry, must offer nie może w żaden sposób obowiązywać. Oznaczałoby to skrajną dewastację rynku – ciągnął dalej prezes TVP.

Jacek Świderski przedstawił własną interpretację spornej zasady i dodał, że WP miała już kontrolę z KRRiT. – To nie jest tak, że my możemy dostarczać sygnał Telewizji Polskiej jeśli chcemy – my musimy dostarczać sygnał Telewizji Polskiej, bo jest must carry, a nie tylko must offer. Mieliśmy nawet kontrolę z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, czy rzeczywiście wypełniamy ten obowiązek. Dlatego pominę milczeniem te wszystkie porównania – stwierdził prezes Wirtualnej Polski.

– Fakt jest taki, że stream monetyzuje pan Kurski, bo to jest stream pana Kurskiego, w którym pan Kurski puszcza reklamy. Jedyne co my robimy to dajemy aplikację, którą użytkownik – jeżeli płaci abonament – może używać tak samo jak telewizję kablową. Nie widzę tu strat, widzę pewne benefity, bo rozszerzamy grupę osób, które oglądają reklamy Telewizji Polskiej. Cała ta retoryka jest zupełnie obok tematu – tłumaczył Świderski.

Nadawca nie ma z tego ani grosza

Z takim postawieniem sprawy nie zgodził się Maciej Maciejowski. – Żaden z tych streamów nie jest monetyzowany i chociaż jest nadawana reklama (w Telewizji Polskiej, TVN czy Polsacie) to nadawca nie ma z tego ani grosza, bo ta reklama nie jest objęta żadnym pomiarem – przypomniał. – Trzeba to rozwiązać także z perspektywy twórców, ponieważ dzisiaj wpuszczenie tych kanałów na dowolną stronę internetową bez pomiaru i bez możliwości sprzedaży reklam jest wbrew free to air i wbrew must carry. Proszę nie opowiadać, że TVP puszcza tam reklamy, bo może i puszcza, ale one są puste – tłumaczył Maciejowski. – Ta monetyzacja jest banalnie prosta i my te dane udostępniamy. Tylko trzeba je od nas chcieć wziąć i wykorzystać – odpowiedział mu Świderski.

Czy Cyfrowy Polsat udostępni na Ipli kanały TVP z mundialem? – Skoro wszyscy mogą to znaczy, że my też możemy – zażartował Zygmunt Solorz. Zauważył jednak, że internet jest nieograniczony i zapytał Jacka Świderskiego, czy sygnał usługi WP Pilot można odbierać poza Polską. Ma to związek z omawianymi prawami piłkarskimi – UEFA przydziela w każdym kraju prawa innemu nadawcy, a Telewizja Polsat w przyszłości będzie transmitować Ligę Mistrzów i Ligę Europy. – KRRiT zleciła kontrolę czy mamy odpowiednią blokadę, aby nie można było korzystać z tej usługi za granicą. To jest niemożliwe, być może jakiś hacker potrafi – odpowiedział prezes WP.

– Jeżeli ja dzisiaj w Polsce mogę odebrać ten sygnał to spokojnie mogę go puścić dalej. Prawa autorskie powinny być przestrzegane. Jeżeli jest jakakolwiek możliwość techniczna do wyjścia sygnału poza kraj to uważam, że powinno to zostać uregulowane – wyjaśniał Zygmunt Solorz. Czy w ofercie Ipli pojawią się kanały Telewizji Polskiej? – Ja nie chciałbym łamać prawa. Są wątpliwości co do tego i ja też je mam. Spotkanie nadawców z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji byłoby wskazane, żeby te sprawy w końcu uregulować – pointował właściciel Cyfrowego Polsatu.

– Regulator nie wypowiedział się dotąd w tej sprawie. Stanowisko pana Dworaka (poprzedniego przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – przyp. red.) jest stanowiskiem pana Dworaka. Wiem, że wkrótce zabierze głos KRRiT. Przed mundialem ta sprawa musi być załatwiona, bo oznacza okradanie publicznej telewizji, która za publiczne pieniądze kupuje prawa dla swoich widzów – zabrał głos Jacek Kurski.

Na koniec przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski przypomniał nadawcom, że nie ma przyszłości telewizji bez dystrybucji internetowej. – Stworzenie takich platform jest jedyną możliwością konkurowania z globalnymi graczami takimi jak Google czy Netflix. Trzeba zaproponować rozwiązanie takie, żeby nadawcy na tym zarabiali, a nie tracili. Zgadzam się, że można dokładnie zmierzyć widownię streamów, ale żaden dom mediowy nie wykorzysta tych danych. Każdy widz, który obejrzy mecz na mistrzostwach świata w kanale TVP przez internet jest dla Telewizji Polskiej widzem straconym – dodał Kołodziejski.