Ostatnio dodane

Związkowcy z Agory ostrzegają przed dużymi zwolnieniami

"Nie mamy takich planów"

Jesienią Agora może przeprowadzić duże zwolnienia: pierwsza ich fala przyjdzie pod koniec września, druga w czwartym kwartale – ostrzegają związkowcy z działającej w spółce „Solidarności”. I zalecają pracownikom obronę: chodzenie na urlopy czy na L4. Agora zapewnia, że nie planuje zwolnień grupowych.

Sygnałem zapowiadającym zwolnienia ma być zatrudnienie w Agorze nowej szefowej HR, która – jak podkreślają związkowcy – „specjalizuje się w zwolnieniach”. O tym, że Ewa Zając zastąpiła na stanowisku dotychczasową dyrektor HR, Barbarę Grabowską, portal Wirtualnemedia.pl pisał kilka dni temu jako pierwszy.

Grabowska była szefową działu pracowniczego od 2006 roku, teraz jest zastępczynią Zając, która wcześniej pracowała m.in. dla takich firm jak PwC Polska (była tam zatrudniona przez ponad 11 lat, do 2010 roku), Telewizja Puls, a ostatnio firma chemiczna Clariant, z którą była związana przez ponad 4 lata.

– Ewa Zając przedstawia się jako doświadczona w byciu Interim HR Manager. To taka osoba z zewnątrz, która ma za zadanie w krótkim czasie przeprowadzić zmianę w firmie, często drastyczną, do której ręki trudno jest przyłożyć komuś bardziej zżytemu ze współpracownikami. W naszej ocenie oznacza to, że Agora prawdopodobnie szykuje się do dużych zwolnień – komentował dla portalu Wirtualnemedia.pl Bartosz Józefiak z zarządu Komisji Zakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza przy Agorze.

„Solidarność”: jeśli duże zwolnienia zbiorowe, to w październiku

Kilka dni temu Wojciech Orliński, szef działającej przy Agorze „Solidarności”, rozesłał maila członkom związku z radami, w jaki sposób bronić się przed zwolnieniami w firmie. W środę zamieścił też o tym wpis na związkowym fanpage’u na Facebooku. – We wrześniu – tak jak w poprzednich miesiącach – będzie prawdopodobnie mieć miejsce kolejne mikro-zwolnienie, takie na kilkanaście osób, żeby nie przekraczać ustawowego limitu. Tak jak w poprzednich miesiącach, będzie zapewne podzielone na dwie fale – jedna na początku przyszłego tygodnia (21-23 września), druga w ostatnich dniach miesiąca (29-30 września) – pisze szef związkowców.

Przypomina też, że w 2016 roku spółka ogłosiła oficjalny komunikat o zwolnieniach grupowych 4 października, 11 października zaczęły się zwolnienia, a „do końca roku było po wszystkim”. W sumie zwolniono wówczas 176 osób, głównie z prasy i internetu. Pracę stracili wówczas m.in. tak znani dziennikarze „Gazety Wyborczej” jak reporterka Iza Michalewicz, zastępca redaktora naczelnego Wojciech Fusek, Maciej Kałkus, Wojciech Mazowiecki, Marek Wielgo, Piotr Skwirowski, Przemysław Zych, Jarosław Mikołajewski, Renata Grochal (odnalazła się w „Newsweeku”) czy Konrad Sadurski. – Jeśli w tym roku też zrobią duże zbiorowe, daty będą podobne. Z tą poprawką, że 15 października wygaśnie porozumienie o obniżonych zarobkach, więc to będzie ostatni dzwonek na zwalnianie ludzi z pomniejszonymi odprawami – pisze do związkowców Wojciech Orliński.

„Nikogo nie namawiamy do symulowania, ale…”

Związkowcy zamieszczają też konkretne rady, jak można przesunąć w czasie zwolnienie. Może to być wykorzystanie zaległego urlopu, lub też zwolnienie lekarskie: – Wystarczy, że będzie trwało do 1 października, a już zwolnić mogą dopiero z datą 1 listopada. Czyli: kolejna miesięczna wypłata wpada do kieszeni. Nikogo nie namawiamy do symulowania chorób, ale po czterdziestce większość ludzi już ma jakieś kłopoty z kręgosłupem, krążeniem, korzonkami, alergią itd. Jeśli ktoś nie miał żadnych objawów depresyjno-lękowych, to zazwyczaj ich dostaje dowiadując się, że wylatuje z roboty. A to już jest tydzień od lekarza pierwszego kontaktu i miesiąc(e) od specjalisty.

Szef „Solidarności” przypomina, że w przypadku, gdy pracownik należy do związków zawodowych, jego zwolnienie nie może przebiegać w sposób nagły, lecz musi być poprzedzone 5-dniowym ostrzeżeniem. Dlatego przełożony pyta przed zwolnieniem, czy pracownik należy do związków. – Każdy człowiek ma prawo odmówić odpowiedzi na takie pytanie. Pracodawca nigdy ci go nie zada w innym celu, niż wyrzucenie cię z pracy. Po co mu to ułatwiać? Magiczne słowa “odmawiam odpowiedzi, bo konstytucja, konstytucja” dadzą ci kolejny miesiąc (a więc co 1 miesięczną wypłatę więcej) – piszą związkowcy. I ostrzegają: – Jeśli Twój szef wyznacza ci spotkanie z udziałem kogoś z HR i nie chce jasno powiedzieć, jaki ma być temat tego spotkania to znaczy, że już ma gotowe papiery z twoim wypowiedzeniem.

„Jeśli chcecie straszyć pracodawcę procesem – bez porozumienia stron”

„Solidarność” odradza także pracownikom podpisywanie dokumentów o zwolnieniu za porozumieniem stron: – Jeśli ktoś chce się zarejestrować jako bezrobotny, albo chociaż postraszyć pracodawcę na pożegnanie jakimś procesem (np. o mobbing), porozumienie stron mu to utrudnia, czasem uniemożliwia – czytamy w facebookowym wpisie.

Związkowcy w mailach do pracowników ale też i we wpisie wyraźnie mówią: w razie zwolnień, „Solidarność” prawdopodobnie nie zawrze porozumienia z zarządem Agory. – Nie zawrzemy porozumienia niekorzystnego dla pracowników – dającego im (nam) tylko ustawowe minimum – wyjaśnia Wojciech Orliński.

Szefowa komunikacji Agory: to jak przepowiednie o końcu świata

– Na chwilę obecną Agora nie ma planu przeprowadzenia zwolnień grupowych, a kolejne zapowiedzi Pana Wojciecha Orlińskiego na ten temat są równie trafne, jak przepowiednie o końcu świata. W Agorze, podobnie jak w innych firmach, zmienia się skład zespołów w zależności od skali i potencjału rozwoju poszczególnych biznesów – komentuje dla portalu Wirtualnemedia.pl Nina Graboś, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Agory.

Agora jako firma notowana na giełdzie o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych musi poinformować najpierw w komunikacie giełdowym, ponieważ jest to informacja wpływająca na wycenę jej akcji. W taki sposób spółka ogłaszała poprzednie zwolnienia grupowe: w połowie ub.r. (pożegnała się ze 153 osobami z dwóch zamykanych drukarni) oraz na przełomie 2016 i 2017 roku (rozstano się wtedy ze 176 pracownikami, głównie z „Gazety Wyborczej”).

W połowie października Agora wrócić ma do płacenia pracownikom pełnych pensji, w spółce obowiązywać będzie też praca w normalnym wymiarze. Tym samym przestaną obowiązywać zmiany, wprowadzone wiosną br. w związku z tym, że spółka sięgnęła po rozwiązania tarczy antykryzysowej. Według wstępnych danych grupa kapitałowa Agora w drugim kwartale br. zanotowała 129,5 mln zł przychodów sprzedażowych, 4,4 mln zł straty EBITDA i 41,1 mln zł straty netto.

Na koniec marca ub.r. stałe zatrudnienie w grupie kapitałowej Agora wynosiło 2 442 etaty, o 53 mniej niż kwartał wcześniej. W maju i kwietniu dalej zmalało, w związku z odejściem 26 pracowników Goldenline i zwolnieniami w pionie prasowym.