Rozmowa dnia z Borysem Budką, posłem i wiceprzewodniczącym PO, toczyła się na temat jego wygranej z TVP, która – jak mówił – kłamała na jego temat. Chodziło o pewien lek, który za rządów PO był refundowany, obecna ekipa rządząca tę refundację zniosła i przywróciła dopiero 1 września 2019 r. Ale nie dla wszystkich. Poseł Budka pokazał przypadek, kiedy zamiast 3,20 zł za opakowanie, rodzice musieli zapłacić tysiąc.
Gościem DZ i Radia Piekary w czwartek, 10 października, był Borys Budka, poseł i wiceprzewodniczący PO. Mowa była o jego wygranej z TVP.
– To nie jest tylko moja wygrana, to jest wygrana prawdy. W telewizji publicznej mamy rządowych propagandystów, którzy powiedzą każde kłamstwo. Na mój temat kłamali i teraz muszą prostować – powiedział Borys Budka.
– Były już przeprosiny w TVP? – zainteresował się prowadzący program Marcin Zasada, dziennikarz DZ.
– Tam nigdy nie przeproszą. Tam mają złożyć oświadczenie prostujące nieprawdziwe słowa, ale nie zdziwiłbym się gdyby nie wykonali tego wyroku – powiedział Borys Budka.
Marcin Zasada przypomniał, że lek jest refundowany, na co Borys Budka odpowiedział:
– Ten lek jest refundowany tylko w niektórych przypadkach od 1 wześnia 2019 r. W przypadku tego dziecka, które przeszło przeszczep wątroby cztery lata temu, a leku potrzebuje teraz, ten lek nie jest refundowany. Jego rodzice musieli zapłacić za miesięczną dawkę ponad 2 tys. zł (tysiąc złotych za jedno opakowanie) i to był fakt. Ja nie mówiłem, czy ten lek jest refundowany czy nie. Pokazałem konkretny przypadek, w którym rodzice muszą zbierać pieniądze w internecie.
I podkreślił: W debacie użyłem prawdziwego przypadku, prawdziwego paragonu, prawdziwej ceny leku.
– Ten lek kosztuje 3,20 zł, to jakim cudem mógł kosztować 2000 zł? – pytał Zasada.
– Przez cztery lata, od 2015 do 1 września 2019 r. ten lek nie był refundowany. Zostawiliśmy temu rządowi ten lek po 3,20 w większości przypadków, a oni tę refundację skasowali – tłumaczył Borys Budka.