Ostatnio dodane

Sekielski przyciągnął do YouTube ludzi zainteresowanych poważnymi tematami

Zdaniem twórców internetowych Tomasz Sekielski filmem „Tylko nie mów nikomu” przyciągnął na YouTube nową grupę odbiorców, zainteresowanych poważniejszymi tematami i sprawami publicznymi. Pomoże mu to uprawiać dziennikarstwo na swoim kanale.

Do środy „Tylko nie mów nikomu” wyświetlono ponad 15 mln razy. Jak poinformował nas Paweł Kwaśniewski, odpowiedzialny w sieci partnerskiej Video Brothers za kanał Tomasza Sekielskiego, film przyciągnął najwięcej osób w średnim wieku, od 35 do 44 lat – stanowili oni 29 proc. wszystkich widzów. Najmniej było widzów w wieku powyżej 65 lat (5 proc.). Osoby młode w wieku 18-24 lat to 13 proc. widzów. Do premiery filmu 11 kwietnia kanał miał ok. 30 tys. subskrypcji, wczoraj było ich ponad 180 tys.

Czy Sekielski może utrzymać duże zainteresowanie swoim kanałem? – Dobrym pomysłem byłoby pokazanie kulisów prac nad „Tylko nie mów nikomu”, ale też pracy dziennikarskiej w ogóle. Takie rzeczy bardzo dobrze sprawdzają się na YouTube, skracają dystans między twórcą a widzami – uważa Radosław Kotarski, twórca kanału Polimaty. Podkreśla przy tym, że duża baza subskrybentów niekoniecznie musi przełożyć się na dużą liczbę wyświetleń filmów, które zostaną opublikowane w przyszłości. – Każdy film jest traktowany osobno i każdy kolejny musi się obronić na swój sposób. Tak samo jest z kanałem Tomka Sekielskiego: to, że „Tylko nie mów nikomu” zapewnił mu subskrybentów, nie gwarantuje tysięcy wyświetleń przyszłym jego publikacjom. Za każdym razem trzeba dostarczać widzom jak najlepsze treści – twierdzi.

Rafał Gębura, autor kanału 7 Metrów pod Ziemią zwraca z kolei uwagę, że największą grupą widzów na YouTube stanowią osoby młode. To, że film „Tylko nie mówi nikomu” obejrzały głównie osoby powyżej 30. roku życia, oznacza, że Sekielski przyciągnął na YouTube nową grupę widzów. – To jest pokolenie Sekielskiego. Myślę, że dla nich najciekawsze byłyby typowo dziennikarskie formy: publicystyka, reportaże, wywiady. Po prostu robienie dziennikarstwa na YouTube – uważa Gębura.