Ostatnio dodane

Onet opublikował podsłuchaną rozmowę Morawieckiego z wątkami prywatnymi

Węglarczyk: unikamy zarzutu manipulacji

W opublikowanej przez Onet podsłuchanej rozmowie z udziałem Mateusza Morawieckiego pojawiają się wątki dotyczące życia prywatnego rozmówców. – Chcieliśmy uniknąć oskarżenia, że w jakikolwiek sposób manipulujemy taśmą. Dlatego opublikowaliśmy całość – tłumaczy Bartosz Węglarczyk, dyrektor programowy portalu.

We wtorek Onet ujawnił nagranie innej podsłuchanej rozmowy z wiosny 2013 roku w warszawskim lokalu Sowa i Przyjaciele. Brali w niej udział Mateusz Morawiecki (obecnie premier, wówczas prezes banku BZ WBK), Zbigniew Jagiełło (wówczas prezes PKO BP), Krzysztof Kilian (wówczas prezes PGE) i Bogusława Matuszewska (wówczas wiceprezes PGE).

W artykule Onetu skupiono się na wypowiedziach Morawieckiego. Przy tekście zamieszczono kilkunastominutowe fragmenty rozmowy ze słowami obecnego szefa rządu.

Dodano też link do nagrania całej rozmowy trwającej 3,5 godziny. – Ujawniamy jedyną zarejestrowaną rozmowę Mateusza Morawieckiego, która znajduje się w aktach śledztwa w sprawie afery taśmowej. Fragmenty stenogramów pojawiły się już wcześniej w mediach, ale my jako pierwsi przedstawiamy całe nagranie audio – stwierdził na Twitterze Andrzej Gajcy, współautor tekstu.

W podsłuchanej rozmowie uczestnicy spotkania dyskutują głównie o bieżących wydarzeniach politycznych w Polsce (m.in. słabej pozycji ówczesnego ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego w związku z decyzjami dotyczącymi LOT-u i PGNiG) i w skali globalnej, sytuacji w PGE i całym sektorze energetycznym i planują kolejne spotkania. Pojawiają się też wątki stricte prywatne – niektórzy rozmówcy opowiadają ze szczegółami o sytuacji życiowej swoich dzieci.

Dlaczego mimo tych prywatnych wątków nagranie opublikowano w całości? – Uznaliśmy, że nawet jeśli wytniemy chociaż pięć sekund z taśmy, będziemy oskarżani o to, że zmanipulowaliśmy ją. Oczywiście i tak jesteśmy oskarżani o wszystko, ale chcieliśmy uniknąć oskarżenia, że w jakikolwiek sposób manipulujemy taśmą. Dlatego opublikowaliśmy całość – wyjaśnił portalowi WIrtualnmedia.pl Bartosz Węglarczyk, dyrektor programowy Onetu.

„Wprost” wyciął wątki prywatne, „Do Rzeczy” i TV Republika – nie

Afera taśmowa wybuchła w czerwcu 2014 roku, kiedy pierwsze nagrania z podsłuchów w warszawskich restauracjach Sowa i Przyjaciele oraz Amber Room zamieścił „Wprost”. Przypomnijmy, że do nagrań dotarł Piotr Nisztor, krótko wcześniej proponował „Pulsowi Biznesu” publikację rozmowy Bartłomieja Sienkiewicza i Marka Beli. Redaktorzy „PB” ocenili jednak, że w rozmowie nie ma treści naruszających prawo. W swoich artykułach zasugerowali, że za podsłuchami może stać Marek Falenta (pod koniec ub.r. Falenta został prawomocnie skazany za zlecenie podsłuchów na 2,5 roku więzienia).

Z kolei „Wprost” nagrań usunął fragmenty dotyczące wyłącznie życia prywatnego. – Rozmowę okroiliśmy z nielicznych fragmentów dotyczące spraw osobistych, dotyczących np. zdrowia i rodzin osób trzecich – napisali dziennikarze tygodnika w tekście o rozmowie rzecznika rządu Pawła Grasia z prezesem Orlenu Jackiem Krawcem.

Nagranie tej rozmowy trwa 51 minut. Nie ma w niej fragmentów dotyczących sytuacji rodzinnej Sławomira Nowaka.

Inaczej postąpiła Telewizja Republika – na początku 2015 roku opublikowała pełne nagrania rozmów ujawnionych wcześniej przez „Wprost”. Przykładowo nagranie rozmowy Grasia i Krawca trwa godzinę i 43 minuty (z czego przez pierwsze 30 minut nic się nie dzieje).

Tak samo zrobił tygodnik „Do Rzeczy”, publikując w 2015 roku nagrania podsłuchanych rozmów Pawła Wojtunika i Elżbiety Bieńkowskiej oraz Ryszarda Kalisza i Aleksandra Kwaśniewskiego.

Onet krytykowany przez polityków PiS

Publikację przez Onet w poniedziałek i wtorek artykułów dotyczących podsłuchanych rozmów z udziałem Mateusza Morawieckiego skrytykowali niektórzy politycy PiS. Wysunęli przy tym sugestie wobec portalu.

– Bardzo skoordynowany atak – Newsweek, onet, fakt. Dobrze wiadomo jaki wydawca stoi za tymi mediami. Pozbawiliśmy mafie VAT i przestępców podatkowych gigantycznych dochodów. Będę robić wszystko żeby wrócić do władzy. Będą posuwać się do każdej insynuacji. Teraz pokazują materiały dobrze znane od 4 lat. Rząd PiS i sam premier stoi za zabraniem ogromnych pieniędzy bandytom i przekazaniu ich ludziom na 500+ i inne programy społeczne – skomentowała to na Twitterze Beata Mazurek. – Niemiecki Onet kolejny raz insynuuje. Atak na Polski Rząd taśmami i zeznaniami, które są dostępne od 4 lat. Wszystkie taśmy od razu ujawnić, panie Węglarczyk. Mafie VAT, mafie paliwowe, mafie tytoniowe, mafie alkoholowe pozbawione miliardów dochodów szukają sojuszników – stwierdziła parę godzin później.

– Czy Pani zdaniem Ringier Axel Springer Polska albo ja albo moi dziennikarze są częścią mafii VAT-owskiej? – zapytał rzeczniczkę PiS Bartosz Węglarczyk, dyrektor programowy Onetu. – Niestety, p. Beata Mazurek nie odpowiedziała na moje pytanie, czy ja i moi dziennikarze jesteśmy częścią mafii VAT-owskiej. Uznaję, że pani Mazurek pisząc o tych, którzy „będą posuwać się do każdej insynuacji”, po prostu pisze, jak zwykle, o sobie – zaznaczył.

Czy Ringier Axel Springer Polska podejmie działania prawne dotyczące wpisów rzeczniczki PiS i podobnych komentarzy? Dział komunikacji firmy nie komentuje tej sprawy.

– Nie jestem jedyną osobą decyzyjną w tej sprawie. Mam prywatne zdanie na temat tego, czy podawać tych ludzi do sądu, ale to nie jest tylko moja decyzja. Zobaczymy – powiedział nam Bartosz Węglarczyk.