Ostatnio dodane

Krzysztof Ziemiec o zacytowaniu w „GW” jego słów sprzed pół roku o mediach i dziennikarzach: ubeckie metody

Krzysztof Ziemiec

„Gazeta Wyborcza” ujawniła wypowiedzi Krzysztofa ZIemca ze spotkania na UW w listopadzie ub.r. Dziennikarz stwierdził wtedy, że nie czuje się odpowiedzialny za przekaz programów informacyjnych i publicystycznych Telewizji Polskiej i pochwalił Polsat za obiektywizm. – Co jeszcze znajdziecie by mnie zaatakować?! Obrzydliwe! – skomentował tę publikację Ziemiec. – Przecież to są cytaty z Twoich wypowiedzi na publicznym spotkaniu – odpowiedziała mu Dominika Wielowieyska z „GW”.

W listopadzie ub.r. Krzysztof Ziemiec wspólnie z prof. Ewą Marciniak i dziennikarzem Polsatu Wojciechem Szelągiem brali udział w spotkaniu ze studentami Uniwersytetu Warszawskiego dotyczącym dziennikarstwa i mediów społecznościowych. Zapis debaty ujawniła właśnie „Gazeta Wyborcza”, w tekście Dominiki Wielowieyskiej obszernie zrelacjonowano wypowiedzi Ziemca.

O Krzysztofie Ziemcu było głośno w zeszłym tygodniu z powodu zapowiedzi materiału w „Wiadomościach” na temat rocznicy 4 czerwca 1989 i 1992 roku. Na „pasku” pokazano w programie stwierdzenie „4 czerwca – symbol zdrady i zmowy elit”, które oburzyło część środowiska dziennikarskiego. Ziemiec był krytykowany, ponieważ prowadził tamto wydanie „Wiadomości”.

W rozmowie z Wirtualnemedia.pl dziennikarz zaznaczył, że odpowiada tylko za wypowiadane przez siebie słowa. – Jest pan dziennikarzem piszącym, więc doskonale pan wie, że tytuły są tak redagowane przez wydawców, żeby były krzykliwe i się klikały – dodał.

„Nie czuję się odpowiedzialny za telewizję publiczną”

Podczas debaty na UW Krzysztof Ziemiec narzekał na to, że media stają cię coraz bardziej tożsamościowe, a mniej obiektywne. – Mówimy do swojego odbiorcy. Dajemy swoich gości, czyli tych, którzy przez odbiorców są mile i chętnie widziani – opisał. – Ja pracuję w telewizji polskiej od wielu lat, więc przeżyłem wielu prezesów, mam nadzieję, że przeżyję jeszcze kolejnych. I muszę z przykrością powiedzieć, że widz także się zmienił – mówię o swojej stacji, nie wiem, jak jest w innych – i on nie oczekuje czegoś nowego. Niestety, większość widzów nie jest ciekawa tego, co powie gość. Jest ciekawa tylko tego, co powie „ich” gość, który utwierdzi ich w przekonaniu, że rząd jest dobry albo rząd jest zły – dodał dziennikarz.

Ziemcowi wytykano, że w programach informacyjnych i publicystycznych Telewizji Polskiej obowiązuje obecnie prorządowa propaganda. – Jeśli to ma być dyskusja, w której ma być oceniania telewizja publiczna, to ja państwa pożegnam, bo ja nie czuję się odpowiedzialny. Ja nie jestem ani prezesem, ani dyrektorem, ani nawet szefem redakcji, więc nie chcę być chłopcem do bicia. Jestem tylko pracownikiem winnicy pańskiej i byłem nim zawsze – odpowiedział gospodarz „Wiadomości”.

– I mówienie, że media publiczne były kiedykolwiek dziewicą, to jest mijanie się z prawdą. Nigdy nie były dziewicą, mogłyby być tylko w mniejszym lub większym stopniu… nie powiem czym, ugryzę się teraz w język. Za długo tam pracuję i nie widzę światełka w tunelu. Też chciałbym, aby było inaczej, chciałbym mieć przed sobą wielkie możliwości. Obawiam się, że tego nie będzie – ocenił.

Niektóre z innych wypowiedzi Krzysztofa Ziemca w tej dyskusji Dominika Wielowieyska. – Kiedy telewizją polską rządził polityk SLD, do telewizji byli zapraszani tylko i wyłącznie politycy koalicji SLD-PSL. Bardzo często gościem był Leszek Miller – stwierdził dziennikarz. Najmocniej kojarzony z SLD prezes Telewizji Polskiej to Robert Kwiatkowski, który kierował firmą od połowy 1998 do lutego 2004 roku.

Krzysztof Ziemiec: „Kiedy telewizją polską rządził polityk SLD, do telewizji byli zapraszani tylko i wyłącznie politycy koalicji SLD-PSL. Bardzo często gościem był Leszek Miller”.

— Dominika Wielowieyska (@DWielowieyska) 13 czerwca 2018

– Jest ogromny problem z posłami z tej największej dziś partii, żeby zaprosić posła, którego bardzo się chce. Trzeba przejść przez ucho igielne i stanąć na głowie – powiedział Ziemiec o zapraszaniu obecnie polityków PiS do programów TVP. Przy czym przedstawiciele obozu rządzącego często goszczą w telewizji publicznej, najmocniej dominują wśród osób zapraszanych do „Gościa Wiadomości”.

– W związku z tym, że w przeważającej mierze inicjatorem tych wydarzeń jest Rząd i przedstawiciele partii rządzących, naturalnym jest, że są zapraszani do programu. W audycjach, w których przyjęto takie założenie programowe, jak w „Gościu Wiadomości” zawsze, niezależnie od tego, która partia polityczna ma większość, wśród gości programu będzie przewaga osób reprezentujących Rząd i partie rządzące – tłumaczył to prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski w czerwcu ub.r.

Ziemiec pochwalił Tomasza Lisa i Polsat

Podczas debaty Krzysztof Ziemiec zwrócił uwagę, że dziennikarze chcący być obiektywnymi obserwatorami wydarzeń politycznych są obecnie w trudniej sytuacji. Zwrócił uwagę, że od września ub.r. nie jest już wicenaczelnym tygodnika „Sieci”, a artykuły dotyczące polityki pisze do „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski The Times”. – Dziennikarz, którego szanuję, Piotr Zaremba musiał się ze swoją macierzystą redakcją pożegnać mimo silnych więzów towarzyskich. Przeszedł do „DGP”, bo nie do końca identyfikował się z tym, co jest w „Sieci” – skomentował Ziemiec.

– Ja się staram robić każdego dnia, co mogę, i dostaję wciry z obu stron. Dla jednych jestem frajerem, dla innych zdrajcą. Muszę się z tym zmagać. Czy warto? Nie wiem, to się okaże u św. Piotra, czy to była słuszna droga – powiedział gospodarz „Wiadomości” o własnej sytuacji. – Nie mam z tego tytułu żadnych profitów ani z jednej, ani z drugiej strony. Dla wszystkich jestem niechcianym dzieckiem. Nie chcę mówić, że jestem niezależny, bo tego nie ma. Ale gdzieś są jakieś granice, jak w matematyce od A do B. Staram się rozpychać, jak mogę, na lewą i prawą stronę tego zbioru – dodał.

Ziemiec przypomniał, że problemy z niezależnością i swobodą dziennikarską są też od dawna w mediach prywatnych. – Choroba filipińska A. Kwaśniewskiego pojawiła się tylko dlatego, że Lis, który był wtedy szefem „Faktów” TVN stanął na głowie, żeby tę taśmę z TVP wydobyć. Udało mu się to pokazać w „Faktach” i miał z tego powodu ogromne problemy – stwierdził. Zaznaczmy, że chodzi o tzw. kontuzję goleni, którą tłumaczono widoczną niedyspozycję Aleksandra Kwaśniewskiego podczas wizyty w 1999 roku na cmentarzu w Charkowie w rocznicę zbrodni katyńskiej. Ówczesnemu prezydentowi zarzucano, że był wtedy pod wpływem alkoholu.

– Nie jestem przekonany, że ta sytuacja aby na pewno potwierdza tezę, że nie ma dziennikarzy niezależnych P.S. Taśmy nie wydobywałem z TVP – skomentował tę wypowiedź Ziemca Tomasz Lis w środę rano na Twitterze.

Ponadto Krzysztof Ziemiec ocenił, że obecnie wśród głównych nadawców najbardziej obiektywne programy informacyjne i publicystyczne ma Polsat. – Patrzę na dwie spolaryzowane stacje: moją stację z jednej strony, i TVN – z drugiej. Myślę, że stacją, która zachowuje tutaj największy dystans jest Polsat i chwała mu za to – stwierdził, cytowany przez Dominikę Wielowieyską.

Wiele innych ciekawych wypowiedzi red. Ziemca np. „Patrzę na dwie spolaryzowane stacje: moją stację z jednej strony, i TVN – z drugiej. Myślę, że stacją, która zachowuje tutaj największy dystans jest Polsat i chwała mu za to.”

— Dominika Wielowieyska (@DWielowieyska) 13 czerwca 2018

„Nie zmienię już zawodu”

Według Krzysztofa Ziemca branża mediów jest w złym stanie nie tylko wskutek zaangażowania politycznego. – Media to agonia. Są blisko upadku. Zmieniły się, nie tylko technologicznie. Są szybkie, totalne, brutalne, płytkie, są beznadziejne, krótko mówiąc, mimo że tam pracuję – ocenił.

– Nie zmienię już pracy. Za późno, aby w wieku 50 lat zmieniać zawód – stwierdził dziennikarz.

Dodał, że dwa-trzy lata temu żeby pracować dalej w TVP, musiał założyć jednoosobową działalność gospodarczą (według ustaleń „Dziennika Gazety Prawnej” z września ub.r. wystawia firmie rachunki na 33,5 tys. zł netto miesięcznie, a nieco więcej zarabiają Michał Adamczyk i Danuta Holecka).

Przypomnijmy, że w styczniu 2016 roku Ziemiec w „Woronicza 17” w TVP Info powiedział, że pod koniec 2011 roku Telewizja Polska chciała się z nim rozstać (prezesem firmy był wtedy Juliusz Braun). – Dzięki zespołowi „Wiadomości” zostałem wybroniony – zaznaczył.

Ziemiec: ubeckie metody „GW”, to obrzydliwe. Wielowieyska: to cytaty z Twoich wypowiedzi

W środę rano Krzysztof Ziemiec na Twitterze skrytykował artykuł „Gazety Wyborczej” relacjonujący jego wypowiedzi z debaty na UW. – Ile trzeba mieć w sobie złej woli żeby opisywać z wypiekami spotkanie sprzed pół roku! Co jeszcze znajdziecie by mnie zaatakować?! Obrzydliwe! – stwierdził.

Podkreślił, że wbrew stwierdzeniu z artykułu nie zgodził się na publikację nagrania debaty. – To co napisałaś na mój temat to zwykłe pałkarstwo! Zdajesz sobie sprawę? I jeszcze kłamstwo że „nagranie z debaty dostępne jest dopiero teraz, ponieważ wcześniej na jego upublicznienie nie zgodził się Ziemiec”. To ubeckie metody. Po co to robisz?! – zapytał Dominikę Wielowieyską.

Krzysiu, dlaczego nazywasz to pałkarstwem? Przecież to są cytaty z Twoich wypowiedzi na publicznym spotkaniu. Ja też spotykam się z ludźmi, jeśli ktoś z tego zrobiłby relację, to atakowanie go za to uznałabym za absurd

— Dominika Wielowieyska (@DWielowieyska) 13 czerwca 2018

– Krzysiu, dlaczego nazywasz to pałkarstwem? Przecież to są cytaty z Twoich wypowiedzi na publicznym spotkaniu. Ja też spotykam się z ludźmi, jeśli ktoś z tego zrobiłby relację, to atakowanie go za to uznałabym za absurd – odpowiedziała Wielowieyska. – Mówiłeś studentem rzeczy, z którymi fundamentalnie się nie zgadzam. Właściwie stwierdziłeś, ze każdy dziennikarz to osoba sprzedajna i koniunkturalista. Protestuję przeciwko temu. Uważam, że trzeba to prostować – dodała.

– Jeżeli nie miałeś nic przeciwko temu, aby upublicznić zapis debaty publicznej, w której brałeś udział, to dlaczego nazywasz to „pałkarstwem”? – zapytała dziennikarka „GW”.

Życzę Ci, abyś znalazł pracę w Polsacie. I to jest naprawdę szczere życzenie

— Dominika Wielowieyska (@DWielowieyska) 13 czerwca 2018

Zrelacjonowane przez „GW” wypowiedzi Ziemca komentowali na Twitterze publicyści. – Przerażające i zwyczajnie po ludzku smutne. Człowiek przyznaje wprost, że uprawia prostytucję (zdanie o tym, że media publiczne nie są dziewicą tylko …), że nikt go nie szanuje a on sam też swojego zawodu nie poważa, ale nic innego w życiu nie będzie w stanie robić. Straszne – oceniła Kataryna.

Krzysztof Ziemiec zapytał, czy Kataryna przeprosi go za ten wpis. – Ale za co konkretnie? Powiedział Pan, co powiedział, zakładam, że szczerze i że zdania nie zmienił. Uważam to za bardzo smutne – odpowiedziała mu publicystka. – Czy kiedykolwiek odważyłabyś się zarzucić prostytucję np. Lisowi? Jak śmiesz używać takich słów wobec Krzysztofa Ziemca? – zapytała ją Marzena Paczuska, doradca prezesa TVP, a od stycznia 2016 roku do sierpnia ub.r. szefowa „Wiadomości”.

OK, może faktycznie źle zrozumiałam tę wypowiedź i ja nadinterpretowałam. Może faktycznie Krzysztof Ziemiec nie miał tu na myśli tego, co wyczytałam. Jak Wy rozumiecie to co chciał powiedzieć o mediach publicznych zanim ugryzł się w język? #GotowaPrzeprosić pic.twitter.com/QUbJcN5TYI

— kataryna (@katarynaaa) 13 czerwca 2018

Na co Kataryna zwróciła uwagę, że Krzysztof Ziemiec w jednej z wypowiedzi podczas debaty ocenił, że media publiczne są czymś odmiennym od dziewicy, ale nie skonkretyzował, co ma na myśli. – Ponownie polecam lekturę wypowiedzi Ziemca. Ewentualnie dopytanie co miał na myśli zanim się ugryzł w język – napisała do Marzeny Paczuskiej. – Moim zdaniem biorąc pod uwagę pierwszą część wypowiedzi, w drugiej Ziemiec miał na myśli wstydliwe i wulgarne przeciwieństwo. Jeśli mnie wyprowadzi z błędu, chętnie przeproszę – dodała.

Wielowieyska: Ziemiec firmuje swoją twarzą nieprawdę i ataki na opozycję

– Jedna dygresja w sprawie Krzysztofa Ziemca. Jest on pod największym ostrzałem ze względu na swoje publiczne wypowiedzi. A nie np. D. Holecka czy M. Adamczyk. A prawda jest taka, że jest istotna różnica między sposobem prowadzenia rozmowy przez K. Ziemca a nimi na korzyść tego pierwszego – zaznaczyła Dominika Wielowieyska.

– Nie zmienia to faktu, że niestety firmuje swoją twarzą podawanie nieprawdziwych informacji i bardzo tendencyjnych ataków na opozycję – dodała dziennikarka „GW”.

Jedna dygresja w sprawie @KZiemiec Jest on pod największym ostrzałem ze względu na swoje publiczne wypowiedzi. A nie np. D. Holecka czy M. Adamczyk. A prawda jest taka, że jest istotna różnica między sposobem prowadzenia rozmowy przez K. Ziemca a nimi na korzyść tego pierwszego.

— Dominika Wielowieyska (@DWielowieyska) 13 czerwca 2018

Krzysztof Ziemiec jest jedną z niewielu osób, która została w redakcji „Wiadomości” po ogromnych roszadach, jakie rozpoczęto tam w styczniu 2016 roku, zaraz po zmianie zarządu Telewizji Polskiej. W lutym 2016 roku Ziemiec w zapowiedzi materiału błędnie powiedział, że grafolog potwierdził autentyczność podpisu Lecha Wałęsy w dokumentach z teczki TW „Bolka”. Przeprosił za to w mediach społecznościowych, a niektórzy dziennikarze krytykowali, że sprostowanie nie ukazało się w programie.

W lipcu 2016 roku Magda Jethon, z którą Ziemiec przez 8 lat pracował w radiowej Trójce, zarzuciła dziennikarzowi powtórzenie za „Faktem” nieprawdziwej informacji o Komitecie Obrony Demokracji. – Krzysiu, nie mogę uwierzyć, że godzisz się firmować te świństwa. Czy ktoś w końcu powie STOP? Za parę lat władza się zmieni, zostanie zła pamięć i zwykły wstyd – napisała do niego w liście otwartym.

Z kolei w czerwcu ub.r. poseł PO Michał Szczerba w „Gościu Wiadomości” powiedział do Krzysztofa Ziemca: „Byłem ciekawy, jakie pytania pan mi zada. Byłem również ciekawy i chciałem panu zadać pytanie, czy nie ma pan problemów z codziennym goleniem się rano i spoglądaniem w lustro, będąc na usługach PiS-owskiej, propagandowej telewizji”. Dziennikarz zapewnił, że nie ma z tym problemów i podkreślił, że to on jest od zadawania pytań, a zarzut Szczerby, że „Wiadomości” pominęły informację o przejściu Małgorzaty Sadurskiej z Kancelarii Prezydenta RP do zarządu PZU, stwierdził: „To nie jest mój prywatny dziennik. Jest całe kolegium, zespół, cała grupa dziennikarzy”.