Ostatnio dodane

Helsińska Fundacja Praw Człowieka: presja sektora publicznego na krytycznych dziennikarzy grozi autocenzurą

Helsińska Fundacja Praw Człowieka zgodziła się z oceną Reporterów bez Granic, że w Polsce w ostatnich dwóch latach obniżył się poziom wolności mediów. Według HFPC niektóre instytucje publiczne starają się wywierać presję na krytycznych wobec nich dziennikarzy, co grozi autocenzurą.

W minionym tygodniu Reporterzy bez Granic opublikowali tegoroczną edycję swojego rankingu wolności prasy (w praktyce uwzględniającego sytuację we wszystkich mediach). Polska znalazła się na 58. miejscu, o cztery niższym niż w ub.r. Natomiast w porównaniu z 2015 roku przesunęła się w dół aż o 40 pozycji.

W komentarzu Reporterów bez Granic przytoczono dwa wydarzenia z ub.r.. W grudniu Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nałożyła 1,48 mln zł kary (uchylonej miesiąc później) na TVN za naruszenia przepisów w relacjach TVN24 z protestów opozycji w połowie grudnia 2016 roku. Z kolei w połowie ub.r. ówczesny minister obrony narodowej skierował do wojskowego departamentu prokuratury doniesienie dotyczące książki Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice” (w marcu br. prokuratura odmówiła podjęcia dochodzenia w tej sprawie).

Reporterzy bez Granic uważają, że PiS po wygranych wyborach jesienią 2015 roku realizuje plan radykalnych reform bez uwzględniania odrębnych opinii. – Wolność prasy jest jedną z głównym ofiar tego projektu – oceniono. – Tym, którzy chcą umiarkowania, rząd odpowiada zawsze tymi samymi argumentami, opartymi na ideologii nietolerującej żadnej różnicy zdań – stwierdzono w komentarzu.

Notkę o naszym kraju zatytułowano „Oślepieni przez ideologię” – Media publiczne zostały oficjalnie przemianowane na „media narodowe” i przekształcone w organ propagandy rządowej. Ich nowi szefowie nie akceptują opozycyjności ani neutralności u pracowników i zwalniają tych, którzy nie chcą się podporządkować – dodano w tekście.

– Pozycja Polski w rankingu spada od 2015 r. i jest obecnie najniższa od 2006 roku. Niestety ten negatywny trend zauważamy także w naszej pracy w obszarze wolności mediów – mówi Dorota Głowacka, prawniczka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Do Fundacji wpłynęło w ostatnich dwóch latach wiele spraw dziennikarzy zwolnionych dyscyplinarnie z mediów publicznych, ale też pracowników innych instytucji publicznych czy spółek skarbu państwa, którzy m.in. wyrażali krytykę zmian wprowadzanych w tych instytucjach po ostatnich wyborach parlamentarnych – dodaje.

HFPC przypomina o przypadku trzech dziennikarzy Polskiego Radia – Pawła Sołtysa i Wojciecha Dorosza z Trójki oraz Marcina Majchrowskiego z Dwójki – którzy pod koniec 2016 roku zostali dyscyplinarnie zwolnieni przez ówczesny zarząd firmy z uwagi na ich działalność w związku zawodowym. Wszyscy skierowali tę sprawę do sądu pracy i w połowie ub.r. zawarli ugody, na mocy których wrócili do pracy w Polskim Radiu.

Przy czym Paweł Sołtys w styczniu br. pożegnał się z publicznym nadawcą. – Skala umotywowanych politycznie wpływów, nacisków na decyzje dotyczące programów i obsadę redaktorską jest tak duża, że media publiczne przekształcają się w partyjne, propagandowe. Uważam, że pod pieczą Rady Mediów Narodowych – która nie zarządza bezpośrednio mediami publicznymi, ale wybiera ich władze – stają się one tubą propagandową. U mnie został przekroczony próg bólu – uzasadnił w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka przypomina, że w toku są procesy dotyczące zwolnienia z Polskiego Radia m.in. Jerzego Sosnowskiego, Kamila Dąbrowy i Tomasza Zimocha.

Organizacja dodaje, że z zaniepokojeniem obserwuje „wykorzystywanie różnych rozwiązań prawnych przez władze i inne instytucje publiczne do wywierania presji na dziennikarzy krytycznych wobec sytuacji w Polsce”. Według HFPC nawet jeśli nie prowadzi to ostatecznie do nałożenia sankcji, sama groźba ich poniesienia wiąże się ryzykiem autocenzurowania treści przez redakcje w obawie przed narażeniem się na konsekwencje prawne.

  – Oprócz zagrożeń wskazanych przez Reporterów Bez Granic zauważamy wiele nowych ograniczeń w dostępie mediów do relacjonowania prac instytucji publicznych, np. Trybunału Konstytucyjnego i parlamentu – komentuje Dorota Głowacka. Dodała, że represje dotknęły też niektórych dziennikarzy relacjonujących protesty społeczne, np. przeciw wycince w Puszczy Białowieskiej.

Przypomnijmy, że w zeszłą środę Kancelaria Sejmu tymczasowo zawiesiła przyznawanie jednorazowych kart wstępu na teren parlamentu, gdzie trwa obecnie protest grupki matek z niepełnosprawnymi dziećmi. Z kolei w lutym br. na konferencję w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego jedyną ekipą telewizyjną, którą wpuszczono, była ta z Telewizji Polskiej. Rzecznik TK tłumaczył, że powodami były „ograniczone możliwości techniczne i brak miejsca”.

– Kolejnym ogniwem w osłabianiu wolności prasy w Polsce jest szereg ustaw, które mogą zagrażać wolności słowa w Polsce, choć niekoniecznie są bezpośrednio związane z funkcjonowaniem mediów. Poza reformą mediów publicznych, mowa tu o ustawie o IPN, tzw. ustawie inwigilacyjnej czy antyterrorystycznej. Co więcej, negatywne skutki dla może przynieść także przyjęcie ustawy o jawności życia publicznego – wyliczono w komunikacie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.