Ostatnio dodane

„Głos Wągrowiecki” skazany za zdjęcie bohaterki materiału z „Magazynu Expressu Reporterów”, będzie apelacja

Mimo, że bohaterka tekstu z „Głosu Wągrowieckiego” (Wągrowiecka Oficyna Wydawnicza) została wcześniej pokazana w telewizji w tym samym kontekście, tygodnik nie miał prawa pokazywać jej na okładce i tym samym wykorzystać jej wizerunku – orzekł Sąd Okręgowy w Poznaniu. – Ta kobieta zabiegała o to, by pokazać i ją i jej sprawę – mówi dla Wirtualnemedia.pl Jerzy Mianowski, wydawca pisma. Na początku tygodnia gazeta złożyła apelację od wyroku.

Właścicielka biura nieruchomości w Wągrowcu, Lidia Z., weszła w spór z właścicielami sąsiedniej nieruchomości. Spór tak zaogniony, że 20 października 2015 roku trafił do „Magazynu Expressu Reporterów” w TVP2. Autorka materiału przedstawiła kobietę z imienia i nazwiska, opisując szeroko w filmowym materiale jej sprawę.

Tydzień później tę samą historię opisał „Głos Wągrowiecki” w okładkowym tekście pt. „Płot niezgody”. Ponieważ jednak bohaterka materiału nie zgodziła się rozmawiać z reporterem lokalnego tygodnika, ten oparł swój reportaż na informacjach od urzędników i strony przeciwnej. Na pierwszej stronie pismo wykorzystało kadr z „Magazynu Expressu Reporterów”, na którym widać wyraźnie Lidię Z. Podpisano ją też z imienia i nazwiska. Ten sam artykuł i zdjęcie zamieścił także portal Gloswagrowiecki.pl , należący do tego samego wydawcy. Lidia Z. wytoczyła Wągrowieckiej Oficynie Wydawniczej proces. Stwierdziła, że publikując jej wizerunek, redakcja naraziła ją na utratę zaufania, wiarygodności i opinii. Zażądała usunięcia tekstu z portalu, przeprosin oraz 30 tys. zł zadośćuczynienia.

W lutym br. Sąd Okręgowy w Poznaniu przychylił się do żądań Lidii Z., uznając, że „Głos Wągrowiecki” istotnie nie miał prawa wykorzystać wizerunku kobiety. Zamiast 30 tys. zasądził jednak kwotę 3 tys. zadośćuczynienia.

Wydawca nie zgadza się z tym wyrokiem i na początku maja złożył od niego apelację do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. – Nie możemy się pogodzić z tym, że naruszamy dobra osobiste bohaterki tekstu, publikując jej wizerunek. Wcześniej przecież dokładnie ten sam wizerunek został pokazany w publicznej telewizji, dla milionowej publiczności. Lidii Z. w pewien sposób chodziło przecież o to, żeby był on upubliczniony. Proszę przy tym pamiętać o proporcjach: „Głos Wągrowiecki” wydawany był wówczas w nakładzie 4 500 egzemplarzy, program miał nieporównywalnie większy odbiór. Sądzę, że zagrały tutaj osobiste animozje pomiędzy nią, a „Głosem Wągrowieckim” – mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Jerzy Mianowski, wydawca, prokurent zarządu i redaktor naczelny pisma. Dodaje też, ze z jego informacji wynika, iż program w TVP wywołał negatywne opinie o Lidii Z.

Reprezentujący wydawnictwo adwokat Maciej Moszczeński pisze w apelacji m.in., że założenie, iż kobieta doznała krzywdy w związku z publikacją, jest założeniem błędnym. – Jej wizerunek został już uprzednio upubliczniony – w tożsamym kontekście i za zgodą – w programie telewizyjnym o zasięgu ogólnopolskim. Zaś nawet gdyby uznać – czemu pozwani w całości zaprzeczają – że powódka doznałaby jakichś negatywnych konsekwencji związanych z opublikowaniem jej wizerunku, to zasądzona kwota zadośćuczynienia jest rażąco wygórowana i nieadekwatna do rzekomej krzywdy – dowodzi.

„Głos Wągrowiecki” trafił niedawno na czołówki ogólnopolskich portali za sprawą zdjęcia z filmu „Żywot Briana”, którym zilustrował okładkę świątecznego wydania. Zdjęcie zapowiadało tekst wewnątrz numeru, poświęcony filmowym ujęciom Pasji Jezusa Chrystusa, tymczasem wielu dziennikarzy – nie sprawdzając kontekstu – wyrokowało, że nastąpił redakcyjny błąd.