Dziennikarka „GW” nagrywała zamaskowanego mężczyznę wykrzykującego wulgarne hasła. Najpierw próbował on odskoczyć na bok, a następnie uderzył pięścią w obiektyw kamery. Inny uczestnik marszu go odepchnął i powiedział dziennikarce, aby przeszła w inne miejsce. „Filmowałam go tylko, mam prawo to robić, jestem z gazety” – mówiła kobieta.
W innym zarejestrowanym fragmencie dziennikarka ponownie podchodzi do tego samego zamaskowanego mężczyzny. Ten chwycił za obiektyw i krzyknął, że zaraz „roz…ie ten aparat”. Kobieta zaczęła wołać o pomoc, ale po chwili znów podeszła do napastnika i zapytała: „Co mi zrobisz z aparatem?”. Pozostali uczestnicy marszu nakłaniali ją, aby sobie poszła i przestała prowokować. „Ja tylko filmuję, nikogo nie prowokuję” – zapewniała dziennikarka.
„Panie Prezydencie, Panie Premierze, Panie Ministrze – patronowaliście temu marszowi. Miało być godnie i bezpiecznie. Czy podległe Panom służby pomogą ująć tych damskich bokserów spod znaku falangi?” – napisał na Twitterze Jarosław Kurski, zastępca redaktora naczelnego „GW”.
Panie Prezydencie, Panie Premierze, Panie Ministrze – patronowaliście temu marszowi. Miało być godnie i bezpiecznie. Czy podległe Panom służby pomogą ująć tych damskich bokserów spod znaku falangi?https://t.co/XlCLmkEqfZ
— Jarosław Kurski (@JaroslawKurski) 11 listopada 2018