Ostatnio dodane

Współpracownik TVP Polonia pobity w Grodnie

SDP przeciw zatrzymaniom reporterów relacjonującym protesty na Białorusi

Jan Roman

Współpracownik TVP Polonia Jan Roman został pobity pod komisariatem w Grodnie i przebywa obecnie w szpitalu – podaje PAP, powołując się na działacza Związku Polaków na Białorusi Andrzeja Poczobuta. Protest przeciwko aresztom dla dziennikarzy relacjonujących powyborcze protesty na Białorusi wystosowało Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Jan Roman został pobity w poniedziałek, a Andrzej Poczobut przekazał tę informację do Polski we wtorek. – Wczoraj mieli wypuścić z aresztu jego aresztowanych kolegów dziennikarzy. Przyszedł pod komisariat, żeby ich spotkać, tylko i wyłącznie. Nagle podjechał samochód wojskowy Hummer, z którego wyskoczył specnaz i zaczął wszystkich pałować – powiedział Andrzej Poczobut.

Romana członek specnazu kopnął w twarz. Dziennikarz stracił cztery przednie zęby, zbito mu też okulary. Leżącego mężczyznę funkcjonariusze specnazu okładali pałkami. Noc z poniedziałku na wtorek dziennikarz spędził w areszcie.

В Гродно сотрудники милиции задержали и избили тележурналиста Яна Романа

Ему выбили четыре зуба ударом ноги и избили дубинками, когда он упал на землюhttps://t.co/ApEnXl79AI pic.twitter.com/zX9uVPn4Zh

— Медиазона. Беларусь (@mediazona_by) August 11, 2020

Jak informuje Andrzej Poczobut, we wtorek rano Jan Roman został skazany na karę grzywny w wysokości 382 rubli białoruskich (680 zł), a obecnie przebywa w szpitalu. Jego telefon nie odpowiada. Wcześniej powiedział niezależnemu Związkowi Dziennikarzy Białoruskich (BAŻ), że był pod aresztem w grupie około 100-150 osób, gdy ok. godz. 17 w poniedziałek do zgromadzonych wyszedł zastępca komendanta dzielnicowej milicji i uprzedził, że jest to wydarzenie nielegalne.

Jan Roman jest jednym z wielu dziennikarzy poddawanych obecnie represjom na Białorusi. Siły porządkowe tego kraju w niedzielę aresztowały dziennikarzy niezależnej telewizji Dożd (zostali wypuszczeni) i czwórkę współpracowników telewizji Biełsat.

Protest przeciwko aresztowaniom połączony z apelem o uwolnienie dziennikarzy relacjonujących protesty powyborcze w tym kraju wystosowali członkowie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

– Od dnia wyborów prezydenckich na Białorusi zatrzymanych zostało co najmniej 22 dziennikarzy. Część z nich w dalszym ciągu przebywa w aresztach, a niektórzy zostali zwolnieni i skazani na zapłatę grzywny. Dziennikarze zostali zatrzymani i ukarani za wykonywanie swoich obowiązków zawodowych i służbowych, co jest absolutnie niedopuszczalne i sprzeczne z prawem – czytamy w oświadczeniu.

SDP przypomina, że przekazywanie informacji jest zadaniem dziennikarzy, w tym celu muszą oni mieć możliwość relacjonowania wydarzeń i przebywania w miejscach, w których te wydarzenia się rozgrywają. Powinni też mieć swobodę w zbieraniu tam informacji, zdjęć i nagrań. – Dziennikarze mają taki obowiązek i mają do tego prawo, jest to działanie legalne, uczciwe i zgodne z etyką zawodową, której zasady zebrane są w Karcie Etyki Dziennikarskiej przyjętej przez Międzynarodową Federację Dziennikarską – kończą swój apel członkowie SDP. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wezwało władze białoruskie do „natychmiastowego uwolnienia wszystkich zatrzymanych dziennikarzy, zaniechania przemocy wobec dziennikarzy i do przestrzegania zasady wolności prasy gwarantowanej przez międzynarodowe konwencje”.

Romaszewska-Guzy: sześciu pracowników Biełsatu przetrzymywanych przez milicję; los jednego operatora nieustalony

Sześciu pracowników telewizji Biełsat jest przetrzymywanych przez milicję. Nie wiemy, co dzieje się z jednym z operatorów – powiedziała we wtorek po południu PAP dyrektor Telewizji Biełsat Agnieszka Romaszewska-Guzy.

Jak poinformowała Romaszewska-Guzy, wśród zatrzymanych jest operator oraz dwie dziennikarki, które szukały go w okolicach budynku Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych. Dodała, że nie wiadomo, co stało się z kolejnym operatorem stacji. „Być może jest tak, że po prostu się ukrywa, więc możemy nie mieć łączności” – wyjaśniła.

Dyrektor Telewizji Biełsat przekazała też, że współpracujący ze stacją reżyser został przewieziony z tymczasowego aresztu w inne miejsce. „Wciąż nie zwolniono także dziennikarza śledczego Biełsatu, który został zatrzymany w Mińsku, ale przenieśli go do miejscowości Żodzino prawdopodobnie z powodu braku miejsca w areszcie miejscowym” – powiedziała.

Romaszewska-Guzy wspomniała także o pracowniku stacji nadal przetrzymywanym w Witebsku. „Sprzed chwili mam informację, że dostał 10 dni aresztu” – przekazała.

Jak podkreśliła, do bardzo przykrego zdarzenia doszło w Grodnie. „Dziennikarz pracujący dla polskiego programu mniejszościowego, który przyszedł pod budynek aresztu, by spotkać przetrzymywanych tam kolegów, został ciężko pobity. Stracił cztery przednie zęby, był kopany” – poinformowała dyrektor Telewizji Biełsat.

Telewizja Biełsat to stacja białoruskojęzyczna, która nadaje z Polski i jest przez nią finansowana. Na Białorusi jest dostępna poprzez sygnał satelitarny i w internecie.

Protesty wyborcze

Na Białorusi od niedzieli trwają masowe protesty przeciwko oficjalnym wynikom wyborów prezydenckich (zdaniem opozycji: sfałszowanych), wskazujących zwycięstwo Aleksandra Łukaszenki z 80-procentowym poparciem. Miałby rządzić krajem kolejnych sześć lat. Media oceniają, na podstawie danych przekazywanych przez komisje wyborcze, że kontrkandydatka Swiatłana Cichanouska uzyskała dużo większe poparcie niż według oficjalnych wyników.

We wtorek przebywająca na Litwie Ciechanouska wydała oświadczenie, w którym ogłasza rezygnację z walki o prezydenturę. – Myślałam, że cała ta kampania mnie zahartowała i dodała mi tyle sił, że wytrzymam wszystko. Ale pozostałam tą słabą kobietą, którą byłam od początku. Podjęłam bardzo trudną decyzję, całkiem samodzielnie, ani znajomi, ani sztab czy bliscy nie mieli na to wpływu – stwierdziła. Zdaniem komentatorów Ciechanouska została zmuszona do takiego oświadczenia.