Ostatnio dodane

„Królestwo niebieskie. Katowickie podwórka” w Miejscowniku w Katowicach

Rozmowa wokół książki „Królestwo niebieskie. Katowickie podwórka” była sentymentalną podróżą do podwórek naszego dzieciństwa. Tak jak sama książka, w której możemy obejrzeć 100 zdjęć. Spotkanie odbyło się we wtorek, 25 czerwca, w Miejscowniku w Katowicach.

Podwórka to miejsca, które doskonale znamy. Spacerniaki odgrodzone od świata, prowizoryczne boiska z trzepakami, miejsca do gry w gumę, tętniące życiem oraz te opustoszałe…

Każdy z nas inaczej by je zdefiniował. W wyobraźni pojawią się na pewno te, które pamiętamy z czasów dzieciństwa. Ich różnorodność uchwycona została na zdjęciach wykonanych przez fotoreportera Arkadiusza Golę. Tworzył je pomiędzy kolejnymi zleceniami. Obserwował i fotografował miejsca, które go fascynowały. W końcu opowiedział o swoich wyjątkowych zbiorach dyrektorowi Muzeum Historii Katowic. Okazało się, że on również jest zafascynowany podwórkami.

Zwieńczeniem tej fascynacji było powstanie wystawy „Królestwo niebieskie. Katowickie podwórka”, której wernisaż odbył się podczas tegorocznej Industriady.

Powstała także książka, o której rozmawiano podczas wtorkowego (25.06.) spotkania autorskiego w katowickim Miejscowniku. Miejscu idealnym do rozmowy na temat publikacji. W końcu dookoła otaczają nas książki, a sufit wyklejony jest stronami dzienników.

W książce „Królestwo niebieskie. Katowickie podwórka” znajdziemy 100 fotografii, które ilustrują katowickie podwórka i ich specyficzny mikroklimat. Skąd tytuł? Arek Gola podkreśla, że szukał tytułu, który byłby w zgodzie z jego odczuciami wobec podwórek. Na jednym z podwórek natrafił na napis „Królestwo Niebieskie”. Zainspirował go i zasugerował, że na podwórka warto spojrzeć jak na sacrum osób, które z niego korzystają.

Materiał do książki zbierany był przez kilkanaście lat. Najstarsze zawarte w niej zdjęcie zostało wykonane w 2007 roku. Najnowsze pochodzi z tego roku. Są też puste strony. Makiety były trzy. W końcu udało się wybrać tą idealną.

– Nie chodziło mi o to, aby każde zdjęcie opowiadało jakąś historię. W pierwszej kolejności z 300-400 zdjęć wybrałem 100 zdjęć. Ułożyłem je w makietę, na którą nie można było patrzeć. Było za gęsto. Za dużo się działo. Pozmieniałem makietę. Wprowadziłem zdjęcia, które pojedynczo mogłyby nic nie znaczyć. W albumie mają jednak większy sens. Dają oddech osobie, która ma go przed oczyma – mówił podczas spotkania Arek Gola.

Ilość zdjęć katowickich podwórek jest wynikiem fascynacji Górnym Śląskiem. To miejsce, w który Arek Gola potrafi zobaczyć więcej, niż osoba mieszkająca w innych częściach miasta. Sam zwracał uwagę, że ważne jest uważne obserwowanie miejsc, w których żyjemy. Przy tworzeniu takiego reportażu nie lubi się spieszyć, tworzyć pod presją czasu.

Rozmowa o katowickich podwórkach

Zdjęcia Arka Goli uzupełniają teksty napisane przez Marka Twaroga, naczelnego Dziennika Zachodniego. Po przeczytaniu tekstu warto jeszcze raz spojrzeć na fotografię, o której opowiada. Czasami pozwoli nam dostrzec w danym miejscu drugie dno. Szczegóły, których nie widać na pierwszy rzut oka.

– Arek dał mi tyle czasu, że mogliśmy spokojnie przegadać koncepcję tej książki. Na spokojnie porozmawiać o pomysłach i tym jak to powinno wyglądać – mówił Marek Twaróg.

Książka może być przewodnikiem po mieście. Każde zdjęcie jest podpisane adresem i datą. Pozwala zobaczyć, jak na przestrzeni kilkunastu lat zmieniły się Katowice. Można także przenieść się w sentymentalną podróż do czasów dzieciństwa. Oczami wyobraźni zobaczyć kilkuletniego siebie grającego w piłkę nożną lub klasy.

– Można stanąć w miejscu, w którym ja kiedyś stałem. Zobaczyć jak się zmieniło miejsce. A jeszcze ciekawiej będzie, gdy staniemy w tym miejscu za kilka lat. Ta zmiana będzie jeszcze większa – dodał Arek Gola.