Ostatnio dodane

Mateusz Morawiecki: większość mediów należy do opozycji, ich propagandy nie powstydziłby się Jerzy Urban

Mateusz Morawiecki

Premier Mateusz Morawiecki kolejny raz skrytykował większość mediów, zarzucając im, że są zagraniczne i związane z opozycją oraz kłamliwie przedstawiają rzeczywistość. – Jest to po prostu bardzo często propaganda, jakiej by się nie powstydził Jerzy Urban – ocenił szef rządu.

O mediach Mateusz Morawiecki wypowiedział się krótko w czwartek po południu na spotkaniu z mieszkańcami Włocławka. – Musimy z ludźmi rozmawiać ponad głowami mediów – stwierdził szef rządu.

– Media w ogromnej większości są zagraniczne, należą do naszej opozycji i w najróżniejszy sposób starają się kłamliwie przedstawiać rzeczywistość, oszukiwać wyborców. Jest to po prostu bardzo często propaganda, jakiej by się nie powstydził Jerzy Urban – ocenił.

Morawiecki zachęcił mieszkańców, żeby sami przekazywali sobie informacje przed wyborami. – Z przyjaciółmi, z rodzinami, za stołem, na różnych spotkaniach – bardzo proszę o tę aktywność, liczy się każdy głos – podkreślił.

PMM mówi całą prawdę o mediach! Dajcie RT! „Musimy z ludźmi rozmawiać ponad głowami mediów. Media w większości są zagraniczne, należą do opozycji i starają się kłamliwie przedstawiać rzeczywistość, oszukiwać wyborców. To często propaganda, jakiej nie powstydziłby się Jerzy Urban” pic.twitter.com/oZ3leyZtfc

— Popieramy Premiera Mateusza Morawieckiego (@PopieramyPMM) 11 października 2018

Mateusz Morawiecki w br. kilka razy podczas wystąpień publicznych skrytykował sytuację na rynku mediów w Polsce. Oceniał, że większość mediów jest nieprzychylnie nastawiona do obecnego obozu rządzącego.

– 80 proc. mediów wszystkich – radiowych, telewizyjnych, gazet, czasopism i mediów internetowych – jest w rękach naszych przeciwników politycznych, którzy we wściekły sposób nas atakują. Właśnie dlatego, że zdali sobie sprawę, że my możemy być nie tylko krótkim epizodem, jak lata 2005-2007, ale możemy na trwałe przebudować cały system społeczno-gospodarczy, na trwałe zaproponować nowy kontakt społeczny Polakom i że Polakom się to spodoba, ale im się to nie spodoba i dlatego nas tak wściekle atakują – stwierdził Morawiecki w czerwcu na spotkaniu z mieszkańcami Wrocławia. Zaznaczył, że „musimy też uważać, żeby nie otwierać wszystkich frontów na raz”.

Niedługo później o mediach nieprzychylnych wobec obecnej władzy mówił na zjeździe klubów „Gazety Polskiej”. – Ja mam czasami wrażenie, a nawet przekonanie, że tam w tych mediach są sztaby, które myślą o tym, jak nam zaszkodzić, jak uprawiać kłamliwą propagandę i robić z igły widły, zamieniać do góry nogami wszystko, stawiać świat na głowie, wmawiać ludziom, że czarne jest białe – powiedział szef rządu.

Od prawie dwóch tygodni Mateusz Morawiecki jest krytykowany za wypowiedzi z ujawnionej przez Onet rozmowy z jego udziałem podsłuchanej wiosną 2013 roku. Zaraz po pierwszej publikacji portalu na ten temat premier zasugerował, że do sprawy nieprzypadkowo wrócono właśnie teraz, w kulminacyjnym okresie kampanii przed wyborami samorządowymi.

– Jest rzeczą jasną, że komuś nadepnęliśmy bardzo poważnie na odcisk. Zresztą to jest chyba część obcych mediów, nie takich polskich i też warto zwrócić na to uwagę – stwierdził Morawiecki na antenie Polsat News. Ocenił, że część mediów jest nieprzychylnie nastawiona do obecnego obozu rządzącego. – Czasami pytam moich współpracowników ze sztabu wyborczego: „Co tam robi opozycja?”. A oni pytają: „Ale która opozycja: TVN czy ‘Fakt?’” – opisał.

Media krytykowali też inni politycy PiS. – Wielu tych, którzy współpracowali ze służbami bezpieczeństwa, było w Polsce zaangażowanych w tworzenie nowych mediów po 1989 roku i w dalszym ciągu ma to wpływ na obecną sytuację – powiedział w czerwcu br. minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński.

Z kolei Krzysztof Czabański, poseł PiS i przewodniczący Rady Mediów Narodowych, stwierdził, że wolność poglądów w mediach prywatnych bywa dzisiaj mniejsza niż w okresie PRL, z uwagi na interesy ich właścicieli. – Media publiczne mają obowiązek popularyzować, edukować, wspierać polską rację stanu. Jeżeli jest polityka, o której w sposób skrótowy mówiliśmy dzisiaj, ale która jest generalnie realizowana przez obecną władzę i realizuje polską rację stanu, to kto ma relacjonować tę politykę, jeżeli nie media publiczne? – zapytał Czabański.

Dekoncentracja w mediach zapowiadana, ale bez konkretów

Od półtora roku przedstawiciele obozu rządzącego zapowiadali przepisy, które ograniczą koncentrację kapitałową w sektorze mediów (niektórzy określają ten proces jako repolonizację). Różne warianty nowych przepisów w tym zakresie przygotowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Koordynujący ten projekt wiceminister Paweł Lewandowski już jesienią ub.r. informował, że gotowe są różne koncepcje regulacji. – Gotowe są pewne rozwiązania, które czekają na decyzję polityczną. Decyzja będzie dotyczyła tego, które z nich należy wybrać, żeby je zaimplementować do ustawy – stwierdził. Podobnie wypowiedziała się w tej sprawie niedawno Joanna Lichocka, posłanka PiS i członkini Rady Mediów Narodowych.

Nie wiadomo jednak, czy i kiedy takie przepisy trafią do rządu i parlamentu. W czerwcu Piotr Zaremba ocenił w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, powołując się na bliskiego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego, że może to nastąpić jesienią br. Jednak rzeczniczka prasowa PiS szybko zdementowała te doniesienia. Zapewniła, że spytała o to Jarosława Kaczyńskiego, a ten powiedział, że nie rozmawiał ostatnio z nikim o planach w sprawie dekoncentracji.