Ostatnio dodane

Prokuratura odmawia śledztwa w sprawie utrudniania dziennikarzom wstępu do sejmu

W kwietniu 2018 roku, gdy w sejmie trwał protest, marszałek sejmu Marek Kuchciński ograniczył wstęp do budynku parlamentu osobom, które nie miały stałych przepustek. Utrudniało to prace dziennikarzom, którzy wchodzili tam zwykle na podstawie przepustek jednorazowych.

Zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa złożyli Ewa Siedlecka z „Polityki”, Daniel Flis z Oko.press (obydwoje 11 maja) i Fundacja Press Club Polska (15 maja 2018 roku).

Ewa Siedlecka wskazała, że została pozbawiona nie tylko możliwości wejścia na teren sejmu w celu wykonywania obowiązków zawodowych i obywatelskiego prawa wstępu, ale też możliwości ubiegania się o ten wstęp – mimo, że gwarantuje to prawo prasowe i konstytucja. W jej ocenie marszałek sejmu Marek Kuchciński naruszył zakaz utrudniania prasie zbierania krytycznych materiałów, a także Ustawę o dostępie do informacji publicznej. Według Ewy Siedleckiej marszałek sejmu działał nie tylko na jej szkodę, ale i na szkodę interesu publicznego.

Press Club Polska podkreślał, że decyzja marszałka naruszała swobodę wykonywania zawodu przez większość dziennikarzy, uniemożliwiając im relacjonowanie prac sejmu i senatu, także komisji i podkomisji. Organizacja wskazała, że dziennikarze nie mogli spotykać się z parlamentarzystami i osobiście pozyskiwać informacji na temat pracy oraz wydarzeń w jednej z najważniejszych instytucji państwowych w Polsce, a następnie przekazywać tych informacji opinii publicznej.

Daniel Flis w swoim zawiadomieniu argumentował natomiast, że przez niewydawanie dziennikarzom przepustek mogło dojść do nieudostępnienia informacji publicznej i niedopełnienia obowiązków służbowych, polegającego na niewydaniu jednorazowej przepustki.

Prokuratura: nie ma sprawy

Prokurator Magdalena Kołodziej w uzasadnieniu decyzji o odmowie wszczęcia śledztwa napisała, że w wyjątkowych wypadkach, podyktowanych względami organizacyjnymi lub bezpieczeństwa, możliwe jest ograniczenie wstępu do sejmu. „Odnosząc się do powyższego należy przychylić się do stanowiska wyrażonego w jednym z komunikatów opublikowanych przez Centrum Informacyjne Sejmu, w którym wskazano, iż wielotygodniowy protest kilkunastu osób, w tym osób niepełnosprawnych, w sposób bezsporny można zakwalifikować jako wyjątkowy przypadek, uzasadniony względami bezpieczeństwa lub względami organizacyjnym” – czytamy w dokumencie prokuratury. „W omawianym przypadku Kancelaria Sejmu znalazła się w nadzwyczajnej sytuacji, gdyż jako administrator obiektu, w którym odbywa się akcja protestacyjna, zobowiązana była podjąć wszelkie działania by pobyt osób niepełnosprawnych i ich opiekunów był dla nich możliwie nieuciążliwy, zaś z drugiej spoczywał na niej obowiązek zapewnienia w tym czasie prawidłowego i sprawnego funkcjonowania Parlamentu” – dodano w uzasadnieniu decyzji o niewszczynaniu śledztwa.

Ograniczenia wstępu do budynku parlamentu trwały od 25 kwietnia do 27 maja 2018 roku. Dziennikarze w tym czasie organizowali protesty przed sejmem.

Marcin Lewicki z Press Club Polska zapowiedział, że jego organizacja złoży do sądu zażalenie na postanowienie prokuratury.