Ostatnio dodane

„Polityka” prawomocnie wygrała z Arkadiuszem Mularczykiem, reportaż nie naruszył jego prawa do prywatności

Arkadiusz Mularczyk

Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał wyrok z pierwszej instancji, stwierdzając, że reportaż Edyty Gietki w „Polityce” z lutego 2014 roku nie naruszył prawa do prywatności posła Solidarnej Polski Arkadiusza Mularczyka i jego żony.

W artykule „Pośli upór” Edyta Gietka opisała, jak Arkadiusz Mularczyk wnioskował, żeby bezdomnego mieszkającego w kontenerze nieopodal jego domu w Nowym Sączu skontrolowali urzędnicy miejscy i inspektor nadzoru budowlanego, w związku z – jak to ujął – „antyhigienicznymi warunkami socjalno-bytowymi, w jakich od wielu miesięcy zamieszkuje bezdomny”. Po tym jak kontrole się odbyły i nie wykazały żadnych naruszeń przepisów, Mularczyk złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie możliwego niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez kontrolerów. W tekście cytowane są opinie, że polityk chciał w ten sposób zdyskredytować władze miejskie, ponieważ w najbliższych wyborach miał startować jako kandydat na prezydenta miasta.

W lutym 2014 roku, w dniu ukazania się numeru „Polityki” z tym tekstem, Arkadiusz Mularczyk wysłał redaktorowi naczelnemu tygodnika „przedsądowe wezwanie do zaprzestania naruszania moich oraz mojej małżonki dóbr osobistych oraz prawa do prywatności mojej rodziny” i zapowiedział, że podejmie działania „w celu zaprzestania kolportażu tygodnika”.

Mularczyk ze swoją żoną pozwał „Politykę” za naruszenie prawa do prywatności. W nowym numerze tygodnika poinformowano, że w drugiej połowie lipca Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał wyrok z pierwszej instancji, orzekając, że reportaż Edyty Gietki nie naruszył prawa do prywatności polityka i jego żony. Sąd Apelacyjny zwrócił uwagę, że w artykule nie podano dokładnego adresu posła i jego żony, a podany opis nie pozwala na zidentyfikowania miejsca ich zamieszkania. Ponadto celem reportażu było opisanie losów bezdomnego, a więc działanie w publicznie uzasadnionym interesie. Sąd podkreślił, że opinie w tekście mieszczą się w ramach dopuszczalnej krytyki.