Nowe „taśmy prawdy” TVP Info nie zainteresowały większości mediów

Większość mediów nie zainteresowała się nowymi nagraniami rozmów podsłuchanych w restauracji Sowa i Przyjaciele, które emituje TVP Info. Zdaniem dziennikarzy nie ma w nich sensacyjnych wątków.

TVP Info nagrania emituje od 6 sierpnia br. Słychać na nich rozmowę byłego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego i ówczesnego prezesa PKN Orlen Jacka Krawca. Stacja informuje, że nagranie pochodzi z lutego 2014 roku. W materiałach prezentowanych w TVP Info eksponowana jest wypowiedź Sikorskiego o obecnym przewodniczącym Platformy Obywatelskiej Grzegorzu Schetynie, który według Sikorskiego „ma knajacki styl lwowskiego żulika”.  Natomiast 7 sierpnia br. serwis Tvp.info zasugerował, że podczas rozmowy o rafinerii w Możejkach „Radosław Sikorski chciał wejścia do rafinerii Igora Sieczyna – człowieka Putina i FSB”.

– To żywy społecznie temat. Zajmujemy się nim często, ponieważ widzowie tego chcą. Dowód? Rosną nam wskaźniki oglądalności – uważa Klaudiusz Pobudzin, dyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej.

Nowe nagrania pochodzące z podsłuchów nie wzbudziły jednak dużego zainteresowania innych mediów. Zajmowały się nimi głównie internetowe serwisy prawicowe. – Temat  jest ważny, nośny społecznie, a obowiązkiem dziennikarzy jest informowanie o takich sprawach – mówi Paweł Lisicki, redaktor naczelny „Tygodnika do Rzeczy”. – Jednak informacje zawarte w wypowiedziach Sikorskiego i Krawca mają charakter historyczny. Nie sądzę, że ktoś zechce dziś prowadzić śledztwo dziennikarskie na przykład w sprawie rafinerii w Możejkach – dodaje Lisicki.

Sprawa taśm ujawnionych przez TVP Info nie pojawiła się w serwisach informacyjnych RMF FM. – Nie wiemy, czy taśmy są autentyczne, a jeśli nawet, to ich zawartość merytoryczna jest żadna. Nie mamy zwyczaju zajmować się prywatnymi rozmowami dwóch panów – tłumaczy Marek Balawajder, dyrektor informacji RMF FM.

Jarosław Gugała, prowadzący „Wydarzenia” Polsatu, krytykuje TVP Info za ujawnianie nowych nagrań. – Nie można na podstawie podsłuchanych prywatnych rozmów opisywać rzeczywistości. Ta sprawa przestała interesować nawet dziennikarzy – zauważa Gugała.