Ostatnio dodane

Teresa Torańska. Dziennikarka, która powiedziała Jaruzelskiemu, że go nienawidzi

Teresa Torańska

Była wybitną polską dziennikarką, autorką książek, wywiadów i filmów dokumentalnych. Przeprowadzała rozmowy ze wszystkimi najważniejszymi politykami, decydentami i ludźmi kultury. W czasie wywiadu z generałem Jaruzelskim powiedziała mu wprost, że go nienawidziła.

Urodziła się 1 stycznia w 1944 roku w Wołkowysku. Jej ojciec w tym czasie przebywał w syberyjskim gułagu, do którego zesłali do Rosjanie. Mama, żeby wyżywić rodzinę, sprzedawała karmelki, które smażyła na blacie węglowej kuchni. Do Polski wyjechały ostatnim transportem, bo do ostatniej chwili czekały na powrót ojca.

– Mama sprzedała dobytek, za fortepian dostała dwa kilogramy wełny owczej. Wywiozła nas, mimo że ojciec był na Syberii. To była jej najmądrzejsza decyzja w życiu. Granicę zamknięto – wspominała po latach Teresa Torańska w rozmowie z Remigiuszem Grzelą.

Jej najwcześniejszym wspomnieniem z domu było sprężynowe łóżko z siennikiem. Wieczorami leżała razem z siostrą i mamą, która czytała dziewczynkom „Pana Tadeusza” i Czechowa, bo bajek nie lubiła.

Chciała zostać pianistką

Choć z wykształcenia była prawniczką (ukończyła studia na Uniwersytecie Warszawskim), swoją karierę zawodową związała z dziennikarstwem. Zanim jednak zaczęła przeprowadzać wywiady z najważniejszymi ludźmi w Polsce, chciała być pianistką.

Muzyka była całym moim życiem. Miałam sześć lat, kiedy zdawałam do szkoły muzycznej. (…) Przez całe lata uczyłam się gry na fortepianie. Mając 14 lat, zagrałam koncert z orkiestrą, poprawnie, ale czułam, że w tym wykonaniu nie ma duszy. Wiedziałam, czym jest dobra muzyka. Zrezygnowałam z pianistyki.

Po latach przyznała w jednym z wywiadów, że tym, co ją ukształtowało, była właśnie nauka gry na fortepianie.

„Muzyka jest formą, co jest ważne przy pisaniu. Każda nuta jest powiązana z poprzednią, frazę buduje się według określonych reguł, według wewnętrznej logiki. Tak samo jest z pisaniem”.

Dziennikarka z przypadku

Gdy 8 marca 1968 roku na teren Uniwersytetu Warszawskiego weszła milicja, Torańska przypomniała sobie o koszmarach lat 50., ojcu i ciotkach zesłanych do łagrów, rozstrzelanym wujku. To było otrzeźwienie, które sprawiło, że pozbyła się ostatecznie wszelkich złudzeń co do panującego ustroju.

Po studiach prawniczych dostała nakaz pracy w wydziale finansowym Powiatowej Rady Narodowej w Piasecznie. Ponieważ nie miała tam nic do roboty i strasznie się nudziła, postanowiła zdawać do studium dziennikarskiego.

PRL-owska rzeczywistość

W latach 70. współpracowała z tygodnikiem „Kultura”, później także z paryską „Kulturą”. Gdy napisała, że w Zarządzie Powiatowym Związku Młodzieży Socjalistycznej „siedzą i biorą pieniądze za nic”, sekretarz propagandy Komitetu Powiatowego PZPR napisał na nią donos do redaktora Jerzego Ambroziewicza, pierwszego szefa Torańskiej.

I tam pisze, w tym liście, towarzysz Groszek, że ja latałam po hotelu goła, pijana i ciągnęłam go do łóżka. On nie skorzystał, bo ma żonę i troje dzieci. Wiesz, dlaczego mi to Ambroziewicz czytał? Bo nigdy nie widział, żebym piła. „Wie pan – mówię – ale ja nie nocowałam w hotelu (…) powiedziano, że nie ma miejsc, to poszłam na kemping. Mam rachunek z kempingu. 15 złotych kosztował nocleg”. – wspominała dziennikarka w rozmowie z Małgorzatą Purzńską.

Teresa Torańska dostała jednak zakaz pisania o organizacjach młodzieżowych i odmówiono jej obiecanego angażu do pisma „Argumenty”. Z „Kultury” została zwolniona w 1981 roku, gdy zignorowała wezwanie na weryfikację. Na pytanie, dlaczego się nie stawiła, przyznała szczerze, że „cznia” te wszystkie weryfikacje.

„Oni”

Gdy jesienią 1980 roku jechała na strajki, przypomniała sobie książkę Krzysztofa Kąkolewskiego „Co u pana słychać?”, który 20 lat po wojnie odwiedził byłych nazistów. Ona chciała zadać to samo pytanie ludziom, którzy budowali w Polsce komunizm.

– Zaczęłam od partyjnego działacza Wiktora Kłosiewicza, bo tylko jego numer był w książce telefonicznej. Nie miałam kontaktu ze środowiskiem komunistycznym. To, że mnie nie znali, było dobre. Byli mnie ciekawi tak samo jak ja ich. Zastanawiali się, co myśli ktoś spoza ich środowiska. Ta książka powstała dzięki Jaruzelskiemu, bo wprowadzając stan wojenny, dał mi dużo czasu. Piszę długo, tekst mi się sam nie leje na papier – wspominała.

W 1985 roku napisała swoją najsłynniejszą książkę „Oni”. Był to zapis rozmów z byłymi komunistycznymi decydentami i dygnitarzami, którzy tworzyli po wojnie polskie państwo, wprowadzali stalinowski reżim.

Wywiady przeprowadzała w stanie wojennym, a ich bohaterowie oceniali dokonania socjalizmu w Polsce i opisywali swoją rolę w budowaniu PRL-u. W rozmowach opowiadali, jakie kierowały nimi motywy, jak oceniają siebie z perspektywy lat.

Publikację przetłumaczono na kilkanaście języków i weszła do kanonu obowiązujących lektur na wydziałach nauk społecznych i politycznych uniwersytetów w wielu krajach.

Za książkę „Oni” Teresa Torańska otrzymała nagrodę podziemnej Solidarności, Nagrodę Polskiego PEN Clubu im. Ksawerego Pruszyńskiego oraz Nagrodę Solidarności Pracowników Wydawnictw za najlepszą książkę polskiego autora wydaną w obiegu nieoficjalnym w roku 1985.

– Wszyscy komuniści mnie zaskoczyli. Lud mówił, że durni i ja uległam temu stereotypowi. Przychodzę, a to są ludzie oczytani, mówiący kilkoma językami, pokończyli uniwersytety we Wiedniu albo Berlinie – wspominała na spotkaniu autorskim we wrześniu 2012 roku.

W 1985 przeprowadziła się do Paryża, później do Stanów Zjednoczonych. Publikowała w prasie zagranicznej („Granta”, „L’Osservatore Romano”, nowojorskim „Nowym Dzienniku”). W latach 90. wróciła do Polski.

„Dygocik” – wywiad z Wojciechem Jaruzelskim

Kolejnym wyróżnieniem była nagroda im. Barbary Łopieńskiej, którą w 2005 roku dostała za najlepszy wywiad prasowy – była to słynna rozmowa, którą Torańska przeprowadziła 13 grudnia 2004 roku z Wojciechem Jaruzelskim.

W uzasadnieniu kapituła podała, że wywiady Torańskiej cechuje „najwyższy poziom warsztatowy, dziennikarska dociekliwość, odwaga i głęboka wiedza historyczna, mają też osobisty, autorski styl, trudny do podrobienia.”

Nie bała się ani trudnych tematów, ani trudnych rozmówców. „Teresa nie miała żadnego lęku przez postaciami, które budzą respekt. Nigdy nie rozmawiała na klęczkach. Była już po autoryzacji swojego słynnego wywiadu z generałem Wojciechem Jaruzelskim, ale rozmówca wciąż miał jakieś wątpliwości” – wspominał Mariusz Szczygieł. „Targi o każde zdanie trwały jeszcze przez telefon w redakcji. Ta rozmowa nie była łatwa, więc staraliśmy się być w dziale cicho. I nagle słyszymy, jak Teresa mówi do Jaruzelskiego: – Co? Dygocik?! Dygocik się pojawił?”

„Poglądy mam gdzieś”

Gdy Jarosław Kaczyński spytał ją, dlaczego chodzi do byłych komunistów, ona odpowiedziała „Ja chodzę do wszystkich”. Jej dziennikarstwo było proste, bo ona zawsze była po stronie tzw kręgosłupa moralnego – wspominał Remigiusz Grzela.

Widziała najpierw człowieka, a potem ideologię. „Poglądy mam gdzieś, poglądy mnie nie obchodzą. Mnie interesuje człowiek.”

Miała niesamowitą energię. „Wiedziała wszystko o wszystkich. Biegała do Sejmu, bo lubiła wiedzieć, co politycy myślą na różne tematy. Nie było jej to potrzebne do żadnej bieżącej pracy. Miała w głowie dossier każdego polityka” – czytamy w „Alfabecie Teresy Torańskiej” pióra Aleksandry Krzyżniak-Gumowskiej.

Stale miała plany i ciągle je realizowała. Na marzenia nie miała czasu. „Jak się czegoś boję, to sobie wyobrażam, że jest odwrotnie. Zaklinam, żeby się nie spełniło. Boję się, że się dom spali, że mama upadnie, a mnie nie będzie w pobliżu.”

Dziennikarstwo było dla niej „potrzebą życia”, „grupą krwi”, czymś, co codziennie ją pobudzało – jak sama mówiła. Była ciekawa ludzi. Leszek Sankowski, mąż Teresy Torańskiej, wspominał, że nawet w autobusie zagadywała nieznajomych. Miała opinię osoby, która potrafiła każdego tak „urobić”, że odmowę udzielenia jej wywiadu uznawał za nielojalność, wręcz nieprzyzwoitość.

Praca była dla niej najważniejsza. Twierdziła, że nie wie, co to talent. To praca była jedyną metodą osiągnięcia tego, czego się pragnęło. „Bo co to jest praca? Poczucie, że komuś jestem potrzebna, że się do czegoś nadaję“ – mówiła.

W rozmowie w Remigiuszem Grzelą opisywała, co w dziennikarstwie ceni najbardziej:

„To, że się ciągle muszę czegoś uczyć, że grzebię w tych życiorysach, a każdy życiorys niesie jakąś zagadkę. Ciągle odkrywam, że historia jest niedopowiedziana, więc zbieram te fragmenty, które zostały, i próbuję je sklejać“.

Perfekcjonistka

Byłą perfekcjonistka, więc swoje teksty pisała długo. Tak długo, aż sama uznawała, że lepiej już nie potrafi. Była wobec siebie bardzo krytyczna. Zawsze zadawała sobie pytanie, czy po publikacji nie będzie musiała się niczego wstydzić. Do wszystkich rozmów przygotowywała się bardzo starannie.

– Teresa Torańska była rozmówcą nadzwyczajnie przygotowanym. Wiedzącym więcej niż rozmówca o rozmówcy, o epoce, o faktach i o sytuacji, o której mowa. Pod tym względem była niezwykła w czasach, kiedy reporterzy, rozmówcy robiący wywiady, patrzą w Wikipedii, z kim mają rozmawiać i w oparciu o tę wiedzę szukają punktu zaczepienia do byle jakiej rozmowy. Poza tym to, co ona robiła, miało wartość historyczną – mówił o niej Jerzy Urban, z którym przeprowadzała wywiad.

„To była jej absolutnie wyjątkowa i unikalna cecha. Myślę, że w Polsce nie było wielu dziennikarzy, a w zasadzie pisarzy – bo ona z wywiadu uczyniła literaturę – którzy by potrafili tak pracować jak ona” – powiedział o Teresie Torańskiej Paweł Smoleński.

Swój zawód traktowała bardzo poważnie i krytykowała brak rzetelności, dziennikarską „bylejakość”. „Dziennikarstwo stało się byle jakie, więc i etyka jest naciągana. Celem tego dziennikarstwa jest sprzedanie się.

Dziennikarze zostali pozbawieni pamięci. […] Poza tym zaczynam wątpić w prasę drukowaną. Woda się leje z tekstów. Spróbuj wycisnąć jakikolwiek tekst z gazety codziennej przez sitko. Jakieś drobiazgi na nim zostaną. Resztki po faktach, po informacjach. Wodolejstwo. Byle odwalić robotę i sprzedać. Już się najwidoczniej popracować nie chce.”

Uważała, że w wywiadach musi „o coś chodzić”. Coś, co dotyka i interesuje ludzi, co daje czytelnikowi do pomyślenia. Nie interesowało jej „opisywactwo”.

Rozmowa była dla niej najważniejsza. O nic innego nie dbała. „Ani o kamerę, ani o lustro, ani o wygląd, ani o makijaż. Dla niej najważniejsze było to, że jest w środku rozmowy” – wspominał Teresę Torańską Remigiusz Grzela.

Szara myszka

Skupiając całą swoją uwagę na pracy, nie zwracała uwagi na wygląd, ignorowała mniej ważne dla niej sprawy. Nie potrafiła gotować. Paliła jak smok.

– Są kobiety zjawiskowe, a ona była szarobura. Była taką szarą myszką.To mnie w niej pociągało. Ta szaroburość przechodziła w różne barwy – mówił o niej mąż Leszek Sankowski. Choć poznali się jeszcze w okresie studiów, związali się ze sobą i wzięli ślub dopiero 20 lat później. Pracował jako informatyk. Dziennikarza za męża Torańska nie chciała.

„Ci dziennikarze mi się nie podobali, jakieś takie łapserdaki, tu chlają, tu się włóczą, ale tak nieładnie, imponują im dupy przygodne. Nigdy nie chciałabym związać się z dziennikarzem” – wyznała w jednym z wywiadów.

Nie obchodziła jej moda, nie miała czasu ani serca do zakupów.

– Ubierałem Teresę, bo inaczej chodziłaby w szmatach sprzed stu lat. Malować nauczyli ją w telewizji, w latach 90., wcześniej nie umiała. Myślę, że lubiła zaskakiwać ludzi dekadenckimi rozwiązaniami – opowiadał Leszek Sankowski.

Jedyna rzecz, którą bardzo chciała mieć, to futro, które zobaczyła w ekskluzywnym domu handlowym w Waszyngtonie. „Było sztuczne, dosyć drogie, w geometryczne wzory, kolorowe: czerwony, zielony, niebieski, żółty i wszystkie kolory pośrednie. Przeważał bordo-czerwony“.

Telewizja i książki

Była autorką talk-show „Teraz Wy” w TVP 2, wywiadów telewizyjnych z działaczami komunistycznymi i cyklu programów telewizyjnych („Powtórka z PRL-u”, „Władza”), a także współautorką filmów dokumentalnych, między innymi „Dworzca Gdańskiego”,”Nocy z generałem”, „Było i już” oraz filmu „Changing the guard”o początkach demokracji w Polsce zrealizowanego dla BBC.

Po „Onych” nie byłam w stanie nic napisać przez wiele lat, ta książka mnie paraliżowała. Po pierwsze spoczęłam na laurach, po drugie strasznie dużo się działo, a po trzecie miałam strach, że już nie napiszę czegoś tak dobrego. A teraz już mi nie zależy, żeby napisać coś lepszego. Staram się jak mogę i chyba piszę teraz lepiej, niż pisałam wtedy, ale trudno, żeby cokolwiek wygrało z tamtym tematem.

Na kontynuację zdecydowała się w 1994 roku, wydając kolejny zbiór wywiadów pt. „My”. Jej rozmówcami byli m.in. Leszki Balcerowicz i Jan Bielecki. W 2006 roku, w książce „Byli” Torańska kontynuowała wywiady z komunistycznymi decydentami i dygnitarzami. Wśród jej rozmówców znaleźli się gen. Wojciech Jaruzelski, Jerzy Urban i Kazimierz Kąkol.

Rok później w zbiorze pt. „Są” ukazały się bardzo osobiste rozmowy m.in. z Janem Nowakiem Jeziorańskim, Ewą Łętowską czy Wandą Wiłkomirską. W 2008 roku została wydana kolejna książka „Jesteśmy. Rozstania ’68”, w której po 40 latach marcowi emigranci opowiadali dziennikarce o swoich doświadczeniach. Opublikowana dwa lata później książka pt. „Śmierć spóźnia się o minutę” zawierała rozmowy Teresy Torańskiej z Michałem Bristigerem, Michałem Głowińskim oraz Adamem Danielem Rotfeldem.

Pisała reportaże dla „Dużego Formatu” Gazety Wyborczej i tygodnika „Newsweek Polska”. W sierpniu 2012 roku ukazał się 9-tomowy cykl jej wywiadów.

Rok wcześniej zdiagnozowano u niej raka płuc. Pomimo choroby, do końca pracowała nad swoją ostatnią książką o wydarzeniach smoleńskich.

Stworzyła klasę sama dla siebie

Teresa Torańska zmarła 2 stycznia 2013 roku. W jej pogrzebie, który miała miejsce na warszawskich Powązkach, uczestniczyli m.in. prezydent Bronisław Komorowski z małżonką, marszałek Sejmu Ewa Kopacz, minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski i byli premierzy.

Podczas uroczystości została także odznaczona pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla rozwoju polskiego dziennikarstwa i szczególne osiągnięcia w pracy publicystycznej upowszechniającej wiedzę o najnowszej historii Polski”.

– Myślę, że stworzyła pewną klasę sama dla siebie, jeśli chodzi o wywiady. Czegoś takiego jak to, co robiła Teresa Torańska nie ma w polskim dziennikarstwie – powiedział o Teresie Torańskiej Tadeusz Mazowiecki.

„Wywiady Teresy Torańskiej pozostaną na zawsze w dziejach kultury polskiej jako zapisy pamięci, świadomości i zdarzeń. To są wielkie rzeczy, wielkie wywiady i świadectwa” – dodał historyk prof. Andrzej Friszke.

Tygodnik Newsweek ustanowił w 2013 roku nagrodę imienia Teresy Torańskiej wyróżniającą co roku „najlepszych autorów, uczestników życia społecznego, gospodarczego i politycznego oraz wybitnie uzdolnioną młodzież”.

źródła: Remigiusz Grzela „Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska”; „Ona. T Ona. Teresa Torańska”, „Ja, My, Oni. Teresa Torańska w rozmowie z Małgorzatą Purzyńską” , „Alfabet Teresy Torańskiej”, Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska, Newsweek, culture.pl