Czuchnowski pisze na X o problemach sędziego Łączewskiego

"Nie chcę wikłać Redakcji"

Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Wojciech Czuchnowski na platformie X zamieścił wczoraj nietypowy post. Opisał w nim problemy sędziego, który wydawał wyrok skazujący w sprawie polityków PiS – Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Ze względu na własne zaangażowanie zdecydował się na osobisty wpis zamiast standardowego artykułu w gazecie.

„Nie publikuję tego tekstu w Gazecie Wyborczej, bo nie chcę wikłać Redakcji w spór prawny, który zapewne nastąpi w wyniku tego, co tutaj piszę. (…) Publikuję go jako obywatel, a nie jako dziennikarz” – tłumaczy we wstępie.

Czuchnowski: „Nie mogę dalej milczeć”

Materiał liczy ponad 9 tys. znaków. Choć opisuje wiele konkretnych wydarzeń i podaje cytaty, nie jest artykułem. Zawiera liczne wtrącenia osobiste autora, komentarze, oceny. Ale, jak podkreśla Czuchnowski, na wszystkie podane fakty ma zgromadzone dowody.

Dziennikarz „GW” opisuje działania Wojciecha Łączewskiego. To były sędzia, który zasłynął skazaniem na więzienie polityków Prawa i Sprawiedliwości – Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, za co spotkała go nagonka ze strony rządzących w tamtym czasie i usunięcie ze stanowiska.

Według dziennikarza Łączewski ma problemy z alkoholem. Miał też grozić swojej żonie śmiercią. Dzięki znajomościom i nadużywaniu władzy miał wpływać na przedłużanie postępowania prokuratorskiego toczącego się w tej sprawie.

„Nie mogę dalej milczeć, nie mogę tego w dalszym ciągu tolerować” – tłumaczy wpis Czuchnowski. Ujawnia także swoją rolę w sprawie. Łączyły go niegdyś z byłym sędzią bliskie relacje. Był świadkiem gróźb karalnych wobec jego żony, składał na ten temat zeznania w toczącym się postępowaniu.

„Z nikim się nie konsultowałem”

W rozmowie z „Presserwisem” dziennikarz twierdzi, iż decyzję o publikacji wpisu podjął dzień wcześniej, gdy dowiedział się o wpływaniu na prokuratora prowadzącego sprawę Łączewskich.

– Z nikim się nie konsultowałem. „Gazecie” nie mówiłem, że będę o tym pisał, bo nie chciałem ich stawiać w trudnej sytuacji. Nie mogę milczeć, bo przemoc prawna wobec jego (Łączewskiego – red.) żony jest przerażająca – tłumaczy swoje działania.

Przyjął taką formę publikacji, by miała osobisty charakter. Nie zdecydował się na artykuł, bo – jak tłumaczy – „sprawa nie jest też medialna”.

Tymczasem post w ciągu kilku godzin osiągnął ponad 100 tys. wyświetleń i ponad 400 podań dalej. Wpis chętnie przekazują dalej politycy prawicy (m.in. Janusz Cieszyński, Maciej Wąsik), którzy przez lata krytykowali Łączewskiego. Temat podjęły też prawicowe tytuły, m.in. wPolityce.pl, Salon24.pl, Niezalezna.pl. Informują w tytułach o „porażających faktach”, „szokującym wpisie Czuchnowskiego”.

W „GW” nie chciano oficjalnie rozmawiać

Wojciech Łączewski w rozmowie z „Presserwisem” krótko komentuje wpis dziennikarza „GW”: – Odpowiednie kroki prawne zostały już podjęte. Nie zdradza, co to konkretnie oznacza.

W „GW” nie chciano oficjalnie rozmawiać na temat wpisu Czuchnowskiego. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że „na pewno” temat nie zostanie podjęty dziennikarsko, skoro Czuchnowski potraktował go jako osobisty.

Nasz rozmówca przyznaje, iż temat byłby trudny. Przez lata nagonki polityków i propagandystów PiS za wyrok na Kamińskim i Wąsiku „GW” broniła Łączewskiego. Ten jest nadal aktywny w mediach, np. 11 stycznia wystąpił w TVP Info w programie „Pytanie dnia”, krytykując skuteczność rozliczeń rządów PiS.

W 2015 roku „Dziennik Gazeta Prawna” przyznał mu nagrodę „Złote paragrafy” w kategorii „Najlepszy sędzia”.