Sąd Rejonowy Katowice-Zachód po pytaniach „Presserwisu” 30 grudnia 2025 roku w portalu orzeczeń sądowych opublikował postanowienie w sprawie toczącej się przeciwko Annie Malinowskiej z „GW”.
Sąd uznał zarzuty Kaczmarczyka za bezpodstawne
Anna Malinowska – pisząc na temat płatnych certyfikatów przyznawanych uczelniom, firmom i samorządom – zacytowała w artykułach Michała Kaczmarczyka (byłego rektora Akademii Humanitas, obecnie członka rad programowych PAP i Polskiego Radia) oraz jego matkę Grażynę Kaczmarczyk (prezeskę Fundacji Rozwoju Edukacji i Szkolnictwa Wyższego).
Michał Kaczmarczyk na policję zgłosił zarzut „braku umożliwienia autoryzacji” wypowiedzi, choć cytaty pochodziły z jego odpowiedzi udzielonych e-mailem. Przekonywał, że zostały one zniekształcone przez skrócenie, zestawienie z kilku różnych części wywiadu i wyrwanie z całego kontekstu.
Policja wniosła sprawę do sądu. Pod koniec października ten umorzył postępowanie, a 18 listopada decyzja się uprawomocniła.
Sąd w uzasadnieniu uznał zarzuty Michała Kaczmarczyka za bezpodstawne. Podkreślił, że choć brak autoryzacji jest sankcjonowany przez Prawo prasowe, to „w ust. 2 tegoż art. 49b wyłączona została karalność tego czynu, jeśli dziennikarz publikuje wypowiedź »identyczną z udzieloną«”.
Autoryzacja a standardy wolności wypowiedzi
Sąd zaznaczył, że dziennikarz nie ponosi odpowiedzialności, jeśli zacytuje wypowiedź wyrwaną z kontekstu, „o ile tylko będzie to cytat wierny”. Dodał, że autoryzacja „budzi również wątpliwości w zakresie standardów wolności wypowiedzi”.
Zarzut „zniekształcenia” wypowiedzi Grażyny Kaczmarczyk, udzielonej telefonicznie, sąd także odrzucił, bo niemożliwe jest dokładne odtworzenie przebiegu tej rozmowy.
Anna Malinowska na prośbę o komentarz do postanowienia sądu nie odpowiedziała.
Wcześniej Michał Kaczmarczyk powiadomił policję o „braku możliwości wykonania autoryzacji” przez Pawła Figurskiego i Patryka Słowika, wówczas dziennikarzy Wirtualnej Polski. W trybie nakazowym zostali skazani na grzywny w wysokości 1 tys. zł każdy, bo zacytowali odpowiedzi otrzymane e-mailem „bez umożliwienia wykonania autoryzacji”. Sąd uwzględnił ich sprzeciwy wobec wyroku nakazowego.