Zdaniem REM Adrian Klarenbach z TVP Info naruszył zasady obiektywizmu i uczciwości dziennikarskiej

REM uznała, że w analizowanym wydaniu "Forum" politycy nie byli traktowani przez prowadzącego równo

Rada Etyki Mediów uznała, że Adrian Klerenbach, prowadząc program „Forum” w TVP Info, naruszył zasady obiektywizmu i uczciwości Karty Etycznej Mediów.

Chodzi o „Forum” z 18 marca br. Zdaniem senatora Kazimierza Kleiny z Platformy Obywatelskiej, który złożył na to wydanie skargę do REM, Adrian Klarenbach utrudniał mu swobodną wypowiedź przez „nieustanne dygresje i wchodzenie w słowo”.

„Zadawane pytania były nieobiektywne i dążyły do narzucenia narracji redaktora programu. Naruszona została przede wszystkim zasada obiektywizmu, złamana zasada uczciwości” – napisał Kleina w skardze do REM.

Po analizie nagrania programu Rada Etyki Mediów stwierdziła, że Kazimierz Kleina był traktowany przez prowadzącego najostrzej ze wszystkich gości. „Jarosławowi Krajewskiemu z PiS Adrian Klarenbach przerywał dwa razy, ministrowi Tomaszowi Rzymkowskiemu – 7 razy, podczas gdy Panu – aż 19 razy. Konsekwencją tego była przeciętna długość wypowiedzi polityków: najdłuższa u Jarosława Krajewskiego z PiS – prawie dwie i pół minuty, najkrótsza u Pana – 17 sekund” – wyliczyła Rada Etyki Mediów.

Z analizy REM wynika, że 31 proc. czasu programu zajęły wypowiedzi samego prowadzącego. Wśród nich znalazły się takie zdania jak: „Muszę pana zmartwić: Ochojska pisze bzdury wyrwane nie wiadomo skąd”, „A inflacja skąd się wzięła? Nie róbmy ludziom wody z mózgu. Ceny poszły diametralnie w górę”.

REM uznała, że w analizowanym wydaniu „Forum” politycy nie byli traktowani przez prowadzącego równo, a w programie zostały naruszone zasady obiektywizmu i uczciwości Karty Etycznej Mediów. „Ze smutkiem stwierdzamy, że tę ocenę można odnieść nie tylko do tej audycji w TVP”.

To kolejna skarga Kazimierza Kleiny na program TVP Info. We wrześniu ub.r. REM w odpowiedzi na pismo senatora potwierdziła, że Miłosz Kłeczek w programie „O tym się mówi” przerywał wypowiedzi i nie dawał politykowi dojść do słowa.