Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

28-02-2012, 18:52

Lis sięga po ludzi z “Wprost”, Kobosko uważa to za nieetyczne  »

Press
(SK)
20-02-2012

Tomasz Lis i Aleksandra Karasińska chcą pozyskać do “Newsweeka Polska” ludzi, z którymi pracowali we “Wprost”. “To w tej chwili dwie najbardziej nieetyczne osoby działające na polskim rynku medialnym” – mówi Michał Kobosko, redaktor naczelny “Wprost”.

Po tym jak Ringier Axel Springer Polska ogłosił, że Tomasz Lis ma zostać naczelnym “Newsweeka”, a jego zastępcą Aleksandra Karasińska, rozdzwoniły się telefony redaktorów i dziennikarzy “Wprost”. Otrzymują oni propozycje przejścia do konkurencji.

Udało nam się ustalić, że od 1 kwietnia do “Newsweeka” przejdzie Renata Kim – we “Wprost” szefowa działu Społeczeństwo. To ona wraz z Tomaszem Platą (wydawcą “Wprost”), Łukaszem Ramlauem (sekretarzem) i Ryszardem Holzerem (szefem działu Biznes) złożyła wypowiedzenie zaraz po tym, jak Lisa i Karasińską zwolniono z “Wprost”. Plata i Ramlau też mają znaleźć się w “Newsweeku”, choć nie chcą komentować tych informacji. Propozycję przejścia otrzymali także dziennikarze polityczni “Wprost”: Rafał Kalukin i Aleksandra Pawlicka.

- “Newsweek” był i jest konkurencją “Wprost”, podobnie jak “Polityka” i “Uważam Rze”. Konkurencja jest zawsze zdrowa, pod warunkiem że odbywa się na cywilizowanych zasadach, a tymczasem kolejni dziennikarze “Wprost” stają się obiektem prób podkupienia ich przez “Newsweek” – mówi Michał Kobosko, który zastąpił Lisa na stanowisku naczelnego “Wprost”. – Uważam, że pani Aleksandra Karasińska i pan Tomasz Lis to w tej chwili dwie najbardziej nieetyczne osoby działające na polskim rynku medialnym. Także odejście kilku redaktorów z “Wprost” natychmiast po odwołaniu Lisa wskazuje, że ich przejście do bezpośredniej konkurencji było uzgodnione jeszcze w momencie, gdy był on szefem “Wprost” – uważa Michał Kobosko.

Z kolei właściciel “Wprost” Platforma Mediowa Point Group napisał w oficjalnym stanowisku, że: „ze strony byłego redaktora naczelnego tygodnika »Wprost« oraz jego zastępczyni doszło do rażącego naruszenia umów w zakresie zakazu konkurencji”. Wydawca grozi Lisowi i Karasińskiej podjęciem kroków prawnych. Zresztą już wcześniej zarzucał Lisowi, że jako naczelny “Wprost” rozwijając swój serwis internetowy doprowadził do konfliktu interesów.

Przejście Lisa z zespołem do bezpośredniej konkurencji budzi kontrowersje wśród wydawców. – Zastanawiam się, czy to jest legalne i etyczne. Ale jeżeli prezes Point Group nie zadbał o zakaz konkurencji w umowie z Lisem, to zrobił sobie problem. A samemu Tomaszowi Lisowi nie dziwię się, że szukał dla siebie platformy istnienia poza swoim projektem internetowym czy programem telewizyjnym – mówi Tomasz Zięba, prezes Marquard Media Polska.

Lis nie chciał rozmawiać z “Presserwisem”.

– Planujemy zmiany, które pozwolą tytułowi umocnić pozycję wśród opiniotwórczych mediów w Polsce. Z tego wynika decyzja o zmianach personalnych – mówi Roman Szczepanik, dyrektor komunikacji korporacyjnej i HR w Ringier Axel Springer Polska.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/28343,Lis-siega-po-ludzi-z-Wprost_-Kobosko-uwaza-to-za-nieetyczne

27-02-2012, 13:18

Tomasz Lis redaktorem naczelnym “Newsweeka”  »

WIRTUALNAPOLSKA.pl
pc
27-02-2012

Tomasz Lis zostanie nowym redaktorem naczelnym tygodnika “Newsweek Polska” (Ringier Axel Springer Polska). Do czasu objęcia przez niego tej funkcji tytułem pokieruje Aleksandra Karasińska.

Wojciech Maziarski

Karasińska już od dziś zastąpiła na stanowisku redaktora naczelnego “Newsweeka” Wojciecha Maziarskiego, który rozstaje się z wydawnictwem. Decyzję o odwołaniu dotychczasowego kierownictwa tygodnika podjął zarząd wydawnictwa.

- Cieszę się z możliwości współpracy z dziennikarzem i menedżerem o takich osiągnięciach. Naszym wspólnym celem jest umocnienie wiodącej pozycji “Newsweeka” wśród najbardziej opiniotwórczych tytułów w Polsce. Wojciechowi Maziarskiemu dziękuję za wiele lat wspólnej pracy - mówi Edyta Sadowska, prezes Ringier Axel Springer Polska.

- Z wielką niecierpliwością i wielkimi nadziejami czekam na moment podjęcia pracy w Ringier Axel Springer Polska. Razem z zespołem “Newsweeka” zrobimy wszystko, aby ten tytuł zajął należne mu miejsce na rynku mediów w Polsce - podkreśla Tomasz Lis.

Tomasz Lis

Do początku lutego br. Lis był redaktorem naczelnym “Wprost” (AWR “Wprost”), a Karasińska – jego zastępczynią. Dziennikarz został zwolniony, bo zdecydował się na zostanie twarzą portalu Natemat.pl (ruszył w zeszłą środę), i nie zgodził się na to, aby wydawca “Wprost” objął udziały w tym przedsięwzięciu, i zajął się sprzedażą reklam w nim.

W geście solidarności z Lisem wypowiedzenia złożyło pięć osób z redakcji “Wprost” wydawca Tomasz Plata, sekretarz redakcji Łukasz Ramlau, szefowa działu społecznego Renata Kim i szef działu gospodarczego Ryszard Holzer. Ze współpracy z “Wprost” zrezygnowali także felietoniści: Krzysztof Materna, Zbigniew Hołdys, Marcin Meller i Grzegorz Markowski oraz rysownik Jacek Fedorowicz. Jak informuje Natemat.pl w najbliższym czasie ma się wyjaśnić czy podejmą oni współpracę z “Newsweekiem”.

Tomasz Lis karierę zaczynał w 1990 roku w „Wiadomościach” TVP. W latach 1994-97 był korespondentem TVP w Waszyngtonie. Od 1997 do 2004 tworzył „Fakty” w TVN, a później „Wydarzenia” w Telewizji Polsat, gdzie również prowadził autorski program „Co z tą Polską”. Przez ostatnie dwa lata kierował redakcją tygodnika “Wprost”, a od 2008 roku jest autorem programu „Tomasz Lis na żywo” nadawanego w TVP2.

Aleksandra Karasińska swoją karierę zaczynała w Radiu Wolna Europa w 1996 roku. Pracowała w Radiu Zet, TVN24 i w Telewizji Polsat, gdzie była zastępcą szefa działu informacji. W latach 2008-2010 Karasińska pracowała na Ukrainie, była dyrektorem projektu ukraińskiej telewizji informacyjnej w grupie TRK. Od maja 2010 roku pełniła funkcję zastępcy redaktora naczelnego tygodnika Wprost.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tomasz-lis-redaktorem-naczelnym-newsweeka

26-02-2012, 21:34

Memorandum na 85-lecie Radia Katowice  »

Dziennik Zachodni
Michał Smolorz
26-02-2012

Wprawdzie 85. rocznica otwarcia Radia Katowice przypadnie dopiero w Barbórkę, jednak radiowcy już rozpoczęli świętowanie – i tak będzie aż do grudnia. Stało się to ponawianym co 5 lat rytuałem, więc zakładam, że powtórzy się i tego roku.

Szczególnie ulubionym zabiegiem naszych zacnych kolegów jest bezkrytyczne i gorliwe odwoływanie się do przedwojennej tradycji rozgłośni oraz do dorobku jej byłego dyrektora i obecnego patrona Stanisława Ligonia.

Uprzedzając maglowanie tego rytuału, pozwalam sobie przypomnieć kilka zasadniczych faktów historycznych, które na ogół się przemilcza.

Radio Katowice powstało w 1927 roku jako najważniejsza, najgroźniejsza i najbardziej skuteczna tuba propagandowa ówczesnego sanacyjnego wojewody Michała Grażyńskiego i taką funkcję spełniało aż do wybuchu wojny.

Grażyński był politykiem nowoczesnym i znał wagę mediów, dlatego mając już własną gazetę, z marszu przystąpił do organizowania podporządkowanej sobie rozgłośni radiowej. Szybko też docenił znaczenie kina dla umacniania własnej władzy, upowszechniania własnej polityki i kreowania własnego wizerunku.

Nie byłoby w tym niczego zdrożnego, gdyby nie powszechnie znane nastawienie wojewody do Ślązaków oraz ich lidera Wojciecha Korfantego. Tego ostatniego chciał po prostu zniszczyć, co ostatecznie mu się udało w sensie jak najbardziej dosłownym i ostatecznym. Wobec autochtonów konsekwentnie stosował regułę skłócania i dzielenia (wedle recepty divide et impera), kulturowego wykorzeniania i radykalnej polonizacji. Do tego zadania zaprzągł swoją “Polskę Zachodnią” i katowickie radio.

Grażyński nie osiągnąłby zamierzonych efektów, gdyby nie pozyskał na służbę Stanisława Ligonia, twórcy wszechstronnego i głęboko zakorzenionego w śląskości. Ów rychło okazał się samorodnym talentem radiowym, prawdziwym “zwierzęciem medialnym”.

Ligoń w okresie plebiscytowym twardo stał u boku Korfantego, lecz z chwilą pojawienia się na śląskim forum Michała Grażyńskiego, opowiedział się po jego stronie. Nie mnie oceniać te polityczne wybory, jestem nawet głęboko przekonany, że wynikały one ze szczerych i uczciwych pobudek.

Nie zmienia to faktu, że dzięki tym wyborom stał się Ligoń najcenniejszym propagandzistą wojewody i najsilniejszym jego orężem w walce z opozycją. Z wrednymi publikacjami “Polski Zachodniej” mógł Korfanty polemizować na łamach swojej “Polonii”. Nawet gdy powolna wobec wojewody cenzura bezlitośnie cięła jego artykuły, białe plamy na łamach też miały swoją wagę i wymowę.

Jednak wobec walki w eterze lider Ślązaków był bezsilny – nie tylko dlatego, że nie miał “swojego” radia, także dlatego, że po drugiej stronie stał radiowiec wybitny i skuteczny. Paradoksalnie, wypracowana przez Ligonia wizja politycznie słusznej śląskości obowiązywała także w PRL-u, nawet wówczas, gdy samego twórcę brutalnie odsunięto od mikrofonu.

Warto wyjaśnić, czy zespół Radia Katowice odwołując się do tej samej wizji, robi to mimowolnie, czy z pełną świadomością historii.

Prezes Henryk Grzonka jest zapalonym kronikarzem swej rozgłośni i biografem Stanisława Ligonia, więc obstawiam raczej drugą opcję. O tym, że nasze radio uznaje tylko jedną opcję śląskości (tę “ludową” i polono-centryczną w wersji sanacyjno-komunistycznej) świadczy też polityka programowa. Do dziś na antenie Radia Katowice nie ma miejsca na twórczość “niepolskich” Ślązaków, nie istnieje “niepolski” dorobek intelektualny, nie wolno mówić o “śląskiej arystokracji” tylko o “arystokracji mieszkającej na Śląsku” (bo “śląski” jest jedynie lud, a książęta, hrabiowie i baronowie to “obcy”), et cetera, et cetera. Listek figowy – w postaci nadawanej głęboką nocą audycji mniejszości niemieckiej – to tylko przymus ustawowy.

Czas najwyższy po 85 latach zrezygnować z uprawiania propagandy i wyjść naprzeciw również tym Ślązakom, którzy wyznają inne wartości. Czas poniechać misjonarskiego nawracania na jedynie słuszną wizję Śląska i na koncesjonowaną tożsamość. Czyż nie taka jest misja publicznego radia?

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/515455,memorandum-na-85-lecie-radia-katowice,id,t.html

23-02-2012, 18:32

Trzynaście tygodników lokalnych poprawiło sprzedaż w 2011 roku  »

Press
(SK)
23-02-2012

Z kilkudziesięciu tygodników lokalnych notowanych w ZKDP 13 zanotowało wzrost sprzedaży w 2011 roku.

Liderem tego segmentu jest ”Regionalna” (MKM). Jej średnie rozpowszechnianie płatne razem w 2011 roku wyniosło 27 598 egz. (to wzrost o 0,7 proc. w porównaniu z wynikami z 2010 roku).

Na drugim miejscu jest “Tygodnik Zamojski” (Wydawnictwo Zamojskie) – 25 540 egz. (spadek o 5,4 proc.), a na trzecim ”Tygodnik Siedlecki” (Wydawnicza Spółdzielnia Pracy Stopka) – 24 729 egz. (spadek o 5,5 proc.).

- Na pewno wycofywanie się dzienników regionalnych z wkładek powiatowych poprawiło sytuację lokalnych wydawców. Ale likwidowanie punktów sprzedaży na prowincji przez Ruch i Kolportera pozwalało podnieść sprzedaż głównie wydawcom, którzy korzystają z własnych sieci dystrybucji – mówi Dominik Księski, prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych.

12 tytułów spoza pierwszej dziesiątki zanotowało wzrost. Najbardziej swoje wyniki poprawiły: “Obserwator Lokalny” (Agencja Wydawnicza Agard) – 8645 egz. (wzrost o 4,7 proc.), “Lokalna Gazeta Kutna i Regionu” (Imedia) – 5253 egz. (wzrost o 36,2 proc.), “Kulisy Powiatu – Kluczbork – Olesno” (Centrum Kolisko Krzysztof Świeykowski) – 3528 egz. (wzrost o 5,7 proc.), “Co Tydzień – Jaworzno” (Wydawnictwo GM) – 3170 egz. (wzrost o 15,2 proc.) i “Tygodnik Gazeta Gryfińska” (Pro Media Kamil Miler) – 1889 egz. (wzrost o 7,5 proc.).

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/28314,Trzynascie-tygodnikow-lokalnych-poprawilo- sprzedaz-w-2011-roku

22-02-2012, 19:04

Nasze płyty nominowane do nagrody Fryderyk  »

Polskie Radio Katowice
22-02-2012

Płyta Kwartetu Śląskiego “Pokolenie Stalowowolskie” oraz krążek “Fade In” Atom String Quartet dostały nominacje do nagrody Fryderyk.

Pokolenie Stalowowolskie

Płyta Kwartetu Śląskiego z utworami Eugeniusza Knapika, Andrzeja Krzanowskiego i Aleksandra Lasonia “Pokolenie Stalowowolskie” wydana przez Polskie Radio Katowice i Fundację Musica Pro Bono, została nominowana do nagrody Fryderyk w kategorii Album Roku Muzyka Kameralna. Nominację do nagrody w kategoriach Jazzowy Album Roku i Jazzowy Fonograficzny Debiut Roku zdobyła, również wydana przez Polskie Radio Katowice, płyta “Fade In” jazzowego kwartetu smyczkowego Atom String Quartet (laureata pierwszej nagrody konkursu Lotos Jazz Festiwal Bielska Zadymka Jazzowa 2011).

Fade In

Nagrody przyznawane są przez polskie środowisko muzyczne – muzyków, autorów, kompozytorów, producentów muzycznych, dziennikarzy i branżę fonograficzną zrzeszonych w Akademii Fonograficznej.

O nominacje do nagrody Fryderyk 2012 w 36 kategoriach ubiegało się 561 albumów (w tym 112 muzyki poważnej) oraz 188 singli i 167 wideoklipów polskich wykonawców. Laureatów nagród poznamy 26 kwietnia.  

Całość: http://www.radio.katowice.pl/index.php?id=259&tx_ttnews[tt_news]=22888&tx_ttnews[backPid] =66&cHash=e69ba095d5

22-02-2012, 17:24

Getin Noble Bank ma przeprosić i zapłacić 20 tys. zł byłemu klientowi  »

Dziennik Zachodni
(PAP)
22-02-2012

Getin Noble Bank ma przeprosić swojego byłego klienta, śląskiego dziennikarza Adama Grzesika, i wypłacić mu 20 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych – zdecydował w środę Sąd Apelacyjny w Katowicach. Wyrok jest prawomocny.

Adam Grzesik

Kilka lat temu, kiedy Grzesikowi ukradziono dokumenty, informacja o tym nie trafiła do międzybankowego rejestru, choć on sam zgłosił to Getin Noble Bankowi, w którym miał konto. Na nazwisko ofiary przestępcy wyłudzali kredyty, co oznaczało dla Grzesika liczne kłopoty – przesłuchania na policji, zajęcie pensji przez komornika i brak możliwości otrzymania kredytu.

Wytaczając proces, powód domagał się 100 tys.zł zadośćuczynienia. W odpowiedzi na pozew pełnomocnik banku nie zaprzeczał, że w sprawie Grzesika popełniono błąd, a dobra osobiste klienta zostały naruszone. Kwestionował jednak kwotę, której żądał dziennikarz. Proponował wypłatę 10 tys. zł.

W lipcu ub. r. katowicki sąd okręgowy nakazał Getin Noble Bankowi, by przeprosił Grzesika na łamach prasy i wypłacił mu 57 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd uznał, że bank naruszył dobra osobiste powoda – godność, cześć, dobre imię i poczucie bezpieczeństwa – poprzez bezpodstawne i bezprawne zaniechanie zastrzeżenia jego dowodu osobistego zgodnie ze złożoną przez niego dyspozycją. Strona pozwana nie zgodziła się z wyrokiem i złożyła apelację.

Podając ustne motywy wyroku, sędzia Roman Sugier podkreślił, że w przeciwieństwie do amerykańskiego porządku prawnego – gdzie zadośćuczynienia pełnią często funkcję represyjną i dotykają nawet potentatów – w Polsce mają naprawić krzywdę powoda.

Sąd obniżył kwotę zadośćuczynienia, uznając że Grzesik nie wykazał, że zaniechanie banku naraziło go na część podnoszonych w pozwie problemów. “Nie ma dostatecznych dowodów pozwalających na uznanie, że niemożność nabycia mieszkania, utrata pracy, problemy rodzinne czy kłopoty zdrowotne są następstwem tego, że zaciągnięto jakiś bliżej nieokreślony kredyt na nazwisko pana powoda (…)” – powiedział sędzia.

Sąd uznał też, że strona pozwana nie musi przepraszać powoda w prasie, ale wystarczy listowna forma przeprosin. Sędzia argumentował, że sprawa odbiła się szerokim echem dlatego, że rozgłos nadał jej sam powód.

“Ponieważ sprawa miała de facto jednak charakter między bankiem a klientem, wydaje się sądowi apelacyjnemu, że w zakresie satysfakcji niemajątkowej wystarczającym będzie, jeśli bank stosowne wyrazy ubolewania prześle w liście(…)” – powiedział sędzia Sugier. Jak dodał, sam Grzesik już wystarczająco w mediach wyjaśnił, w jakiej jest sytuacji i że padł ofiarą niefrasobliwości banku.

“Ten wyrok dowodzi, że mamy jeszcze długą drogę przed sobą, aby zadośćuczynienia i odszkodowania za naruszenie podstawowych dóbr osobistych były odpowiednio wysokie” – skomentował pełnomocnik Grzesika, adwokat Mariusz Fras. Jak ocenił, warto było wytoczyć powództwo, bo po tej sprawie banki będą lepiej chroniły klientów.

Sam powód powiedział dziennikarzom, że zarówno kwota, jak i forma przeprosin nie jest dla niego satysfakcjonująca. “Dla mnie jest jasne, że to, co mnie spotkało przez ostatnie lata, nie powinno się wydarzyć, gdyby Getin Bank pracował profesjonalnie” – dodał. Zaznaczył zarazem, że jest też lepsza strona wyroku – sąd przyznał, że ma rację. “Warto było walczyć przez sześć lat o prawdę” – oświadczył.

“Jako prawnik jestem bardzo usatysfakcjonowany rozstrzygnięciem sądu apelacyjnego” – powiedział natomiast po wyroku pełnomocnik Getin Noble Banku, radca prawny Wojciech Leszczyński.

Satysfakcję z wyroku wyraziła też sama strona pozwana. Rzecznik Getin Banku Wojciech Sury w przesłanym PAP stanowisku napisał, że odwołanie od wyroku z I instancji opierało się w dużej mierze na ocenie, że sąd okręgowy nie uwzględnił w swoim orzeczeniu kilku istotnych okoliczności.

Sury wskazał m.in., że to nie Getin Noble Bank wpisał formalnie Grzesika do rejestru Biura Informacji Kredytowej, dlatego wedle przepisów “nie jest też władny spowodować usunięcie jego nazwiska z tego rejestru bez zaangażowania banków wierzycielskich”. Wyraził też przekonanie, że sąd I instancji zasądzając kwotę zadośćuczynienia odstąpił od linii orzeczniczej przyjętej w podobnych przypadkach przez polskie sądy.

Gdy w kwietniu 2006 r. Grzesikowi skradziono portfel i dokumenty, dziennikarz powiadomił o tym policję i bank, w którym miał konto VIP. Sądził, że dokumenty zostały zastrzeżone, więc sprawa jest zamknięta. Wkrótce okazało się jednak, że przestępcy posługujący się dowodem Grzesika zaciągali na jego nazwisko kredyty, które później nie były spłacane.

Grzesik wielokrotnie był wzywany na policję, by złożyć zeznania i poddać się badaniom grafologicznym. Wyjaśnienie tych spraw nie oznaczało końca kłopotów – komornik zajął mu pensję, a z powodu kłopotów z dokumentami Grzesik przez lata nie mógł dostać kredytu, trafił bowiem do rejestru Biura Informacji Kredytowej.

Okazało się, że wbrew przekonaniu Grzesika jego dowód nie trafił do międzybankowej bazy Dokumenty Zastrzeżone. Przedstawiciele banku początkowo odpowiadali, że klient powinien był to zastrzec i wpłacić dodatkowo 10 zł. Tymczasem Grzesik – dodawali – nie wydał takiego polecenia. Grzesik odpowiadał, że nikt mu nie powiedział, że tak należy zrobić.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/514347,getin-noble-bank-ma-przeprosic-i-zaplacic-20- tys-zl-bylemu,id,t.html