Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

03-03-2012, 15:29

80 lat temu urodził się Ryszard Kapuściński  »

Dziennik Zachodni
PAP
03-03-2012

Mistrz reportażu literackiego i najwybitniejszy pisarz wśród reporterów – mówiono o Ryszardzie Kapuścińskim. Był podróżnikiem, reporterem, pisarzem, w latach 1958-1972 dziennikarzem i korespondentem Polskiej Agencji Prasowej. 4 marca przypada 80. rocznica jego urodzin.

Ryszard Kapuściński

Ryszard Kapuściński, który w swoich książkach podniósł reportaż do rangi gatunku literackiego, mawiał, że pisanie to “straszna, fizyczna praca”. Pytany, dlaczego wybrał ten właśnie zawód, odpowiadał zazwyczaj, że powodem była ciekawość. “Pasjonowali mnie ludzie, życie, świat. Myślę, że warunkiem bycia dziennikarzem jest po prostu pasja i ciekawość innych i innego” – podkreślał. “Obowiązkiem reportera jest być tam, gdzie dzieje się coś ważnego i zdawać z tego relację” – dodawał.

Jak wyliczył sam Kapuściński, w swojej karierze reportera był świadkiem 27 rewolucji, cztery razy omal nie został rozstrzelany, przebywał na frontach dwunastu wojen.

“W dziennikarstwie, które ja uprawiam, potrzebne są pewne predyspozycje. Nie można być nadmiernie wrażliwym, bo to uniemożliwiałoby obserwację wydarzeń, ale jednocześnie trzeba mieć pewną dozę wrażliwości, żeby przejąć się cudzym losem i odpowiednio zareagować” – pisał.

Urodził się 4 marca 1932 r. w Pińsku, na Polesiu (dzisiejsza Białoruś). Zadebiutował jako poeta, jeszcze przed maturą, w 1949 roku w tygodniku “Dziś i Jutro”. Opublikowane wiersze Kapuścińskiego zwróciły uwagę redaktorów pisma “Sztandar Młodych”, którzy zaproponowali początkującemu autorowi współpracę. W październiku 1950 r. Kapuściński rozpoczął studia na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, potem przeniósł się jednak na historię. W roku 1952 Kapuściński ożenił się z Alicją Mielczarek, studentką medycyny, a w następnym roku urodziła im się córka Zofia.

We wczesnej młodości przyszły autor “Cesarza” był zafascynowany nową, socjalistyczną rzeczywistością. “To zaangażowanie ideowe Ryśka nie było łatwe, deklaratywne.(…) Autentycznie i praktycznie poświęcał się urzeczywistnianiu swych idei” – pisze Mirosław Ikonowicz w książce “Hombre Kapuściński”, wspominając, jak przyszły pisarz jeździł pracować do Nowej Huty. O ile już po kilku latach entuzjazm Kapuścińskiego dla PRL-u wyczerpał się, to do końca życia pozostał “po stronie ubogich”. Po obronie dyplomu Kapuściński wrócił do “Sztandaru Młodych”. Na jego łamach w roku 1955 ukazał się pierwszy ważny w karierze Kapuścińskiego reportaż pt. “To też jest prawda o Nowej Hucie”. Za napisanie prawdy o warunkach pracy w podkrakowskiej hucie omal nie stracił pracy, ale ostatecznie doceniono ten reportaż.

Pierwsza podróż zagraniczna Kapuścińskiego miała miejsce w 1956 roku, kiedy z ramienia “Sztandaru Młodych” odwiedził Indie. Jechał tam z bardzo słabą znajomością angielskiego. Podczas przesiadki, na lotnisku w Rzymie, kupił “Komu bije dzwon?” Ernesta Hemingwaya po angielsku, a w walizce miał słownik – taki był jego pierwszy zestaw do nauki języka. Wyprawa do Indii była dla Kapuścińskiego kulturowym szokiem, o którym wspominał w “Podróżach z Herodotem”.

W 1957 r. pojechał do Japonii i Chin. W roku 1958 przez dziesięć miesięcy pracował w Polskiej Agencji Prasowej, potem zaproponowano mu etat w “Polityce”. Jako wysłannik tego pisma przez cztery lata jeździł po kraju i pisał reportaże, z których najlepsze złożyły się na jego debiut książkowy “Busz po polsku” (1962).

Pierwszą podróż do Afryki Kapuściński odbył zimą 1959/60 – przebywał wtedy w Ghanie, odwiedził też Dahomej i Niger. Zafascynowany dokonującym się w tych latach procesem dekolonizacji państw afrykańskich, poleciał do Kairu, skąd przedostał się do pogrążonego w wojnie domowej Konga. Wraz z dwójką czeskich dziennikarzy został aresztowany, skazany na śmierć i cudem uratowany przez żołnierzy ONZ. O tym, co czuje człowiek, który właśnie dowiedział się, że następnego dnia mają go rozstrzelać, napisał dopiero w “Wojnie futbolowej” (1978 r.). W 1962 r. został wysłany do tanzańskiego Dar es-Salaam, jako pierwszy polski korespondent PAP na całą Afrykę. Spędził tam pięć lat.

O narodzinach “trzeciego świata” pisał w “Czarnych gwiazdach” (1963) i “Gdyby cała Afryka” (1969). Ta ostatnia publikacja, złożona była z dłuższych omówień i korespondencji, przesyłanych przez Kapuścińskiego z Czarnego Lądu do PAP.

Jeszcze przed publikacją “Gdyby cała Afryka” ukazała się książka “Kirgiz schodzi z konia” (1968). Były to reportaże z trzymiesięcznej podróży do siedmiu azjatyckich i zakaukaskich republik Związku Radzieckiego, którą Kapuściński odbył wiosną 1967 r., po powrocie z afrykańskiej placówki. Jesienią 1967 r. został korespondentem PAP w Ameryce Łacińskiej, tam również spędził pięć lat. Mieszkał w Chile, Meksyku, Boliwii i Brazylii. Wyprawa zaowocowała książkami: “Dlaczego zginął Karl von Spreti” (1970) – o Gwatemali na tle porwania i zamordowania niemieckiego ambasadora oraz “Chrystus z karabinem na ramieniu” (1975) – o Boliwii i Antylach.

Po powrocie Kapuściński zrezygnował z etatu w PAP, nie zrywając jednak współpracy z agencją. Podjął zajęcia na wydziale dziennikarstwa UW i został reporterem tygodnika “Kultura”. Lata 70. to czas intensywnych podróży Kapuścińskiego – na Bliski Wschód, do Indii, na Cypr, do wielu państw Afryki. Pobyt w Angoli zaowocował reportażem “Jeszcze dzień życia” (1976), a dzięki wyprawom do Etiopii i Iranu powstały dwie książki, które przyniosły Kapuścińskiemu międzynarodową sławę – “Cesarz” (1978) i “Szachinszach” (1982).

Lata 80. to okres, w którym Kapuściński wydaje się zmęczony relacjonowaniem rewolucji i przewrotów. Z reportera staje się publicystą, pisarzem, poetą i myślicielem, wydaje zbiór wierszy “Notes” (1986) oraz “Lapidarium” (1990) – cykl krótkich zapisków, refleksji nad życiem. Jednak okres “reporterskiego oddechu” nie trwał długo. Już w 1993 wydaje “Imperium”, relację z podróży po ZSRR, reportaż z upadku dawnego systemu. Kolejną książką Kapuścińskiego jest “Heban” (1998), w której powraca do tematyki afrykańskiej. W 2004 roku ukazują się “Podróże z Herodotem”, zaś w 2006 tomik poezji “Prawa natury”.

Kapuściński postrzegał swoją pracę jako tłumaczenie – nie z języka na język, ale z kultury na kulturę. “Moją główną ambicją jest pokazać Europejczykom, że nasza mentalność jest bardzo europocentryczna, że Europa, a raczej jej część, nie jest jedyna na świecie” – pisał. Reporter zmarł 23 stycznia 2007 roku w Warszawie w wieku 74 lat.

5 marca, dzień po 80. rocznicy urodzin Kapuścińskiego, poznamy listę tytułów nominowanych do tegorocznej, trzeciej już edycji nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki. Nakładem Agory opublikowane zostaną w przyszłym tygodniu nagrania najwybitniejszych dzieł Kapuścińskiego zapisanych w formacie mp3 – “Imperium” (czyta Jerzy Trela), “Wojna futbolowa” (Krystyna Czubówna), “Cesarz” (Zbigniew Zapasiewicz) i “Szachinszach” (Jerzy Radziwiłowicz).

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/522349,80-lat-temu-urodzil-sie-ryszard-kapuscinski,id,t.html

03-03-2012, 15:17

Polskapresse oskarża “Fakt” o kradzież zdjęć rodziców Madzi z Sosnowca  »

Press
(GK)
03-03-2012

Zarząd Grupy Polskapresse zapowiada, że pozwie Ringier Axel Springer Polska. Powodem jest publikacja reportażu o pobycie na Dolnym Śląsku rodziców tragicznie zmarłej półrocznej Madzi z Sosnowca.

Polskapresse uważa, że “Fakt” bezprawnie skorzystał z materiałów należących do “Polski Gazety Wrocławskiej”. Domaga się odszkodowania i przeprosin na łamach “Faktu”. Zdaniem Polskapresse gazeta ta w wydaniu drukowanym (w piątek 2 marca 2012) i internetowym opublikowała zdjęcia autorstwa dziennikarzy wałbrzyskiego wydania „Polski Gazety Wrocławskiej”. “Zdjęcia miały charakter ekskluzywny i przygotowane zostały przez dwójkę dziennikarzy Polskapresse, którzy jako jedyni z mediów dowiedzieli się, że w okolicach Wałbrzycha przebywają rodzice tragicznie zmarłej Madzi z Sosnowca. Jako pierwszym i jedynym przedstawicielom mediów, udało im się opublikować materiał na stronie www.gazetawroclawska.pl” – napisano w komunikacie prasowym zarządu Polskapresse. “Fakt” występował o zgodę na publikację tych zdjęć do dolnośląskiego dziennika, ale jej nie otrzymał.

Oświadczenie redaktora naczelnego “Polski Gazety Wrocławskiej

Ja i moi dziennikarze czujemy, że ktoś nas okradł. W tym zawodzie oprócz prawa kierowaliśmy się zawsze silnym poczuciem solidarności zawodowej, choć w dobie ostrej konkurencji stawała się ona coraz większym anachronizmem. Ale żyliśmy nadzieją, że są granice nieprzekraczalne. 

Do ostatniego czwartku. 

W tym dniu dwójka moich dziennikarzy dowiedziała się, że w okolicach Wałbrzycha przebywają rodzice tragicznie zmarłej Madzi z Sosnowca. Jako rzetelni reportażyści postanowili się z nimi spotkać wiedząc, że materia jest bardzo delikatna. Ale przecież są dziennikarzami i z każdą rzeczywistością muszą się zderzyć. Udało im się zrobić materiał. Mieli poczucie sukcesu, bo wiedzieli, że byli jedynymi przedstawicielami mediów, którzy napotkali małżeństwo na spacerze w zamku Książ.

Ekskluzywny materiał! – ta myśl towarzyszyła im gdy pisali tekst. Emocje rosły, gdy przedstawiciele “Faktu” zaczęli się do nich i do mnie dobijać. Utwierdziło to ich w przekonaniu, że faktycznie będzie ekskluzywny. Przekazaliśmy przedstawicielom “Faktu”: zdjęcia nie są na sprzedaż. I wydawało nam się, że to zrozumieli. Do wieczora, gdy na stronie fakt.pl moi dziennikarze zauważyli swoje fotografie a dokładniej mówiąc tzw. zrzut ekranu. Taki sam pojawił się w piątek na pierwszej stronie wydania papierowego i na stronie 10. Miałem się cieszyć, bo na pierwszej stronie poczytnego tabloidu widniało logo mojej gazety? Ale ja tego nie chciałem.

I mam teraz postawić pytanie czy to jest uczciwe? Ja znam odpowiedź. Mam nadzieję, że wielu innych dziennikarzy i redaktorów także. Oczywiście jest to pole do działania dla prawników. I oni już działają. A ja powtórzę, bez względu na ustalenia jurystów, czuję że ktoś mnie okradł. Ktoś wziął moją i moich dziennikarzy własność bez naszej zgody. Jeśli nawet inni godzą się na zdziczenia obyczajów to nie znaczy, że “Fakt” może więcej. Nikt nie może. 

Arkadiusz Franas
 
redaktor naczelny “Polski Gazety Wrocławskiej”

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/28380,Polskapresse-oskarza-Fakt-o-kradziez-zdjec- rodzicow-Madzi-z-Sosnowca

02-03-2012, 15:41

Kamrat Rudzki dla Adama Pogórskiego  »

Wiadomości24.pl
Sebastian Brudys
02-03-2012

21 lutego Grażyna Dziedzic, prezydent Rudy Śląskiej odznaczyła Adama K. Podgórskiego medalem Kamrat Rudzki, za osiągnięcia na polu działalności autorskiej, dziennikarskiej i obywatelskiej.

Nasz kolega Adam Pogdgórski dekorowany przez prezydent Grażynę Dziedzic

Odznaka została przyznana Zarządzeniem Prezydenta Miasta Ruda Śląska, wydanym w dniu 25 listopada 2011 r.

W uzasadnieniu nadania, przedstawionym przez Adama Nowaka, rzecznika prasowego UM Ruda Śląska, podkreślono wkład laureata w promowanie miasta i regionu śląskiego. To drugie wyróżnienie, po uzyskanej w 2010 roku I Nagrodzie Bonum Publicum im. Aleksandra Patkowskiego, przyznane Adamowi Podgórskiemu za szerzenie idei regionalizmu.

Dekoracji dokonano na inauguracyjnym posiedzeniu Miejskiego Zespołu Inicjatywno-Doradczego ds. Współpracy z Organizacjami Pozarządowymi, którego Podgórski jest członkiem już drugą kadencję.

Adam Podgórski i jego żona Barbara są autorami wielu książek, autorami około 4000 artykułów medialnych w około 70 tytułach prasowych. Jako dziennikarze obywatelscy publikują między innymi na portalach: www.ngo.pl; www.kronkarz.org.pl; www.RudaŚląska.pl www.NaszeMiasto.pl; www.kreatorkultury.pl i innych portalach lokalnych.

Od 2009 roku są autorami Wiadomosci24pl. Większość z około 1100 dotychczas zamieszczonych tu publikacji dotyczy wydarzeń, spraw i ludzi związanych z Rudą Śląską i Górnym Śląskiem. Podgórscy są więc rzeczywistymi ambasadorami miasta.

Medal "Kamrat Rudzki"

Adam Podgórski wyznał: – Żałuję, że odznaki nie otrzymała także Basia, współautorka wszystkich naszych dokonań. Ale i tak będę nazywał ją Kamratką!

Odznakę Kamrat Rudzki ustanowiono decyzją prezydenta z dnia 27 kwietnia 2009 r. z okazji 50-lecia Rudy Ślaskiej. Odznaka ta może zostać nadana osobie lub innemu podmiotowi, który w znaczący sposób przyczynił się do promocji, rozwoju gospodarczego, kulturalnego i naukowego Miasta Ruda Śląska. Odznaka może być również nadana w uznaniu za działania i inicjatywy podejmowane na rzecz mieszkańców miasta.

Prezydent Miasta może przyznać odznakę z własnej inicjatywy lub też po rozpatrzeniu wniosku zawierającego uzasadnienie.

Odznaka “Kamrat Rudzki” to krążek o średnicy 36 mm wykonany ze srebra. Na awersie w centralnym miejscu widnieje herb miasta, a wokół niego promieniście nazwy dzielnic. Odznaka zawieszona jest na wstążce w kolorach flagi Miasta Ruda Śląska.

Całość: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/kamrat_rudzki_dla_adama_pogorskiego_226814.html

01-03-2012, 19:58

Kupony rabatowe w “Dzienniku Zachodnim”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
01-03-2012

W piątek w “Dzienniku Zachodnim” (Polskapresse) ukażą się kupony rabatowe uprawniające czytelników do uzyskania specjalnych zniżek w każdym z miast aglomeracji śląskiej.

Kupony rabatowe “Dziennika Zachodniego”

Rabaty, zniżki i promocje pozwalają na zakupy towarów lub usług z minimalnym rabatem w wysokości 50%, a w niektórych przypadkach rzędu nawet do 90%. Aby uzyskać rabat wystarczy tylko wyciąć kupon z gazety i przedstawić go w wybranym punkcie.

Kupony zapewniają dużo tańsze zakupy, usługi kosmetyczne i fryzjerskie, gastronomiczne, naukę języków obcych, korzystanie z basenów, czy wymianę opon.

Akcja będzie kontynuowana w kolejnych piątkowych wydaniach “Dziennika Zachodniego”.

Wydanie promowane jest w lokalnych rozgłośniach radiowych, Telewizji Katowice w portalu internetowym naszemiasto.pl, na stronach: wiadomosci24.pl i dziennikzachodni.pl. Za kreacje i zakup mediów odpowiada dział marketingu „Dziennika Zachodniego”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/kupony-rabatowe-w-dzienniku-zachodnim

01-03-2012, 11:50

Krystyna Loska powraca do TVP i będzie gwiazdą  »

Dziennik Zachodni
Katarzyna Pachelska i Aldona Minorczyk-Cichy
01-03-2012

18 lat po przejściu na emeryturę wielka dama polskiej telewizji, Krystyna Loska powraca na ekrany telewizorów. Będziemy ją oglądać już od poniedziałku na antenie TVP Kultura.

Krystyna Loska

Krystyna Loska razem z inną ikoną Telewizji Polskiej, Bogumiłą Wander, będzie prowadzić program “Antena dla prezentera”.

Od poniedziałku do piątku w godz. 10-17 będą prezentowane perełki pochodzące z archiwów TVP – najlepsze programy rozrywkowe, publicystyczne, naukowe, festiwale, reportaże i inne. Wszystko z okazji 60-lecia Telewizji Polskiej.

- To była wielka przyjemność nagrywać zapowiedzi tych programów – mówi Krystyna Loska. – Nieraz wzruszałam się wymieniając nazwiska ludzi, którzy tworzyli te programy i występowali w nich.

Od razu przypominały mi się ich twarze i emocje z tamtych lat. Zdecydowałam się przyjąć propozycję TVP Kultura, bo chciałam uczestniczyć w jubileuszu 60-lecia Telewizji Polskiej, w końcu tyle lat w niej przepracowałam – dodaje prezenterka.

Urodzona w Tychach Loska zaczęła karierę w telewizji w 1962 r. Pierwsze 10 lat przepracowała w Telewizji Katowice, kolejne 25 – już w centrali w Warszawie.

Na antenę TVP powróci również Olga Lipińska. Na specjalne zaproszenie TVP Kultura twórczyni słynnego “Kabaretu” będzie wspominać dawne programy telewizyjne, aktorów i prezenterów. “Byłam przy tym. Olga Lipińska” obejrzymy w niedziele o godz. 14.10.

Już 13 marca o godz. 20.20 TVP Kultura będzie na żywo transmitować z Katowic spektakl “III Furie” w ramach Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej Interpretacje.

Katarzyna Pachelska

Choć ze szklanego ekranu zniknęła niemal 20 lat temu nadal spotyka się z przejawami sympatii widzów, którzy widząc ją, mają wrażenie, że czas się zatrzymał. Krystyna Loska, Edyta Wojtczak i Jan Suzin, to niezapomniana wizytówka telewizyjnych prezenterów.

Historia Krystyny Loski

Elegancka i piękna, ikona stylu, ponadczasowa tyszanka. Marzenie większości panów, żyjących w siermiężnych czasach PRL-u. Podobno przynosiła też szczęście piłkarzom. Niewiele ze współczesnych prezenterek tak naprawdę dorasta jej do pięt. Znakomita prezencja, wspaniała pamięć i blond fryzura, “na którą” w latach 60., 70. i 80. czesała się połowa Polek. Krystyna Loska z telewizji odeszła wiele lat temu, ale nadal budzi pozytywne emocje i jest jej ikoną.

Pracę w TV Katowice rozpoczęła w latach 50. Po 10 latach przeniosła się do Warszawy, gdzie pracowała w Telewizji Polskiej jako prezenterka i konferansjerka. Prowadziła festiwale m.in. w Sopocie i Opolu. Zaś jako spikerka zasłynęła umiejętnością przedstawienia z pamięci programu na cały dzień. Nigdy nie pomyliła się. A kiedy pojawiły się w studiu czytniki tekstu, nie korzystała z nich.

- Takie czytniki pojawiły się dopiero w ostatnim okresie mojej pracy. Tylko raz poprosiłam, by ustawiono podobne urządzenia dla mnie, ale od razu stwierdziłam, że nie będę z niego korzystała. Mówienie “z głowy” dawało dużo więcej satysfakcji i było swego rodzaju wyzwaniem. Widzowie wiedząc o tym , że prowadzący program nie ma takich podpowiedzi też “wchodzili” w tę grę, czekając na ewentualne “wpadki” – mówiła Krystyna Loska w wywiadzie dla NTO.

Przez wiele lat męska część telewizyjnej publiczności o zobaczeniu skądinąd pięknych nóg prezenterki mogła tylko pomarzyć. Spikerzy byli prezentowani przez kamery tylko do połowy. Prezenterki nie narzekały, bo ze względu na trudności w zaopatrzeniu było to nawet praktyczne. Wystarczyła apaszka, kołnierzyk, korale, sztuczny kwiat, broszka, by zmienić wygląd. Były jednak też wady.

Krystyna Loska wspomina, jak pewnego dnia została w sklepie rozpoznana przez małą dziewczynkę, która wykrzyknęła: “Mamo, zobacz, ta pani ma też nogi!”

Spikerka początkowo ubierała się sama. Ktoś taki jak wizażysta w TVP po prostu nie istniał. Na szczęście na Śląsku miała doskonałą i wypróbowaną krawcową, która przed wojną szyła u… sławnego francuskiego dyktatora mody Diora. W późniejszym okresie nasze spikerki wspomagała Xymena Zaniewska, kreatorka Mody Polskiej. Te stroje przed telewizorem podpatrywały Polski i zanosiły rysunki swoim krawcowym.

Matka i córka Krystyna Loska i Grażyna Torbicka

Krystynie Losce doklejano rzekomy romans z I sekretarzem Edwardem Gierkiem, któremu ona od lat konsekwentnie zaprzecza. A wszystko to dlatego, że jej przejście z ośrodka telewizji regionalnej w Katowicach do centrali w Warszawie zbiegło się w czasie z przejściem ekipy Gierka do stolicy. Prawda jest jak zwykle w takich przypadkach bardziej prozaiczna. Mąż Loski Henryk był górnikiem, a konkretnie kierownikiem robót w kopalni Ziemowit. Zaproponowano mu pracę w Państwowej Radzie Górnictwa w Warszawie. Był tam pięć lat. Potem do stolicy wrócił jako budowniczy jej metra.

Krystyna Loska spikerką została trochę przez przypadek. Studiowała aktorstwo, kiedy do pracy w telewizji namówił ją Józef Kopocz. Zaczęła od czytania list dialogowych. Pewnego dnia zachorował spiker i szybko potrzebny był ktoś na zastępstwo. Kiedy do telewizji zaczęły napływać listy z komplementami pod adresem fenomenalnie prezentującej się na szklanym ekranie pani Krystyny, zaproponowano jej następne wejście, i następne. Musiała tylko popracować nad wymową, w której wyczuwalna była śląska gwara, którą mówili jej rodzice.

Początkowo spikerka miała włosy ciemne, niemal czarne. Zaczęła je rozjaśniać stopniowo. Tak bowiem doradzili jej oświetleniowcy. Dlaczego? Bo brunetki ówczesne środki techniczne nie były w stanie odpowiednio doświetlić. Piękny jasny blond stał się wręcz symbolem pani Krystyny.

Mimo bardzo okrojonego w latach 60. i 70. sposobu prezentowania spikerów udawało jej się błysnąć humorem w zapowiedziach programów. Jej talent komiczny został szybko zauważony i wykorzystany m.in. w Studiu Gama – bloku rozrywkowym, który przez pewien czas prowadziła wraz z Andrzejem Zaorskim. Grała też w filmach. Zaczęło się w 1971 roku od komedii muzycznej “Milion za Laurę”. Potem była rólka w “Brunecie wieczorową porą” Stanisława Barei, “Po drodze” Marty Meszaros, serialu “Alternatywy 4″ oraz film “Bal na dworcu w Koluszkach” Filipa Bajona. Nawet niewielkie role w wykonaniu spikerki zapadały w pamięć widzów, którzy po prostu ją kochali.

“W pracy spikera naprawdę ciężko jest wyrobić sobie – użyję wielkich słów – jakąś indywidualność, ponieważ nasza praca polega na bardzo krótkich zapowiedziach. Jeśli jest okazja, aby powiedzieć coś więcej – człowiek się o to stara” – Loska mówiła po latach.

Krystyna Loska była powszechnie uważana za osobę przynoszącą szczęście polskiej reprezentacji piłkarskiej. Wielokrotnie bowiem zapowiadała transmisje ze spotkań międzynarodowych w czasach świetności drużyny narodowej. Z piłką związana jest także w inny sposób, a mianowicie przez… męża. Henryk Loska to nie tylko górnik, ale też emerytowany działacz Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Henryk i Krystyna znali się od dziecka. Jej ojciec, zaradny śląski kupiec zadbał o to, by przyszłej prezenterce nie zbywało na niczym. Tymczasem Henryk pochodził z biednej, wielodzietnej rodziny. Mimo to obie rodziny znały się doskonale, bo Krystyna przyjaźniła się z siostrą Henryka. Ich ślub odbył się w urokliwym zameczku myśliwskim w Promnicach. Udzielał go nie kto inny jak – wikary Damian Zimoń, późniejszy arcybiskup i metropolita katowicki.

W maju 1959 roku państwu Loskom urodziła się córka Grażyna (Torbicka), która poszła częściowo w jej ślady. Małżeństwu nie zaszkodziły ani częste rozłąki, ani rzekomy romans Krystyny z Gierkiem, który zaistniał w ludzkich głowach i żadne wyjaśnienia i zaprzeczenia tego zmienić nie mogły.

Krystyna Loska mimo upływu lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii TVP i zarazem jedną z najbardziej rozpoznawalnych Ślązaczek. Odkąd przeszła na emeryturę w połowie lat 90., rzadko udziela się towarzysko. Jeszcze rzadziej rozmawia z dziennikarzami, mimo to pozostaje najbardziej rozpoznawalną gwiazdą dawnej telewizji. Choć zna i podziwia ją cała Polska, zawsze uważała się za zwykłą kobietę, która ma taką pracę, że jej “twarz i głos zna dobrze cała Polska”. Zawsze też przyznawała, że “jest jej bardzo miło, jeżeli ktoś ją rozpoznaje i powie jeszcze na dodatek kilka ciepłych słów”.

Aldona Minorczyk-Cichy

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/520335,krystyna-loska-powraca-do-tvp-i-bedzie-gwiazda-zdjecia,id,t.html

01-03-2012, 11:48

Radio Egida będzie kręciło Lip Duba. Szuka aktorów  »

Gazeta Wyborcza Katowice
mn
01-03-2012

Bieg przez radio w rytm muzyki – taki jest scenariusz filmu promującego studenckie radio Uniwersytetu Śląskiego. Zdjęcia rozpoczną się w sobotnie południe. Wystąpić może każdy.

Przygotowania do filmu ruszyły pełną parą. Ekipa redakcyjna studenckiego Radia Egida dla aktorów szykuje już przebrania (nie chcą zdradzić jakie). Trwa też wybieranie utworu muzycznego, do którego improwizować będą aktorzy. – Scenariusz jest prosty, nasi aktorzy przebiegną przez pomieszczenia naszego radia w Domu Studenta nr 1 – mówi Michał Kozioł, redaktor naczelny Egidy. Dodaje, że w filmie zagrać może każdy: student, profesor, zwykły mieszkaniec. – Chętnych prosimy by w sobotę, 3 marca przed południem, zjawili się w naszej redakcji – zaprasza.

Film promujący radio pojawi się na stronie internetowej Uniwersytetu Śląskiego już tydzień po nakręceniu.

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35017,11261714,Radio_Egida_bedzie_krecilo_Lip_Duba__Szuka_aktorow.html