Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

27-03-2012, 20:33

Promocja książki Michała Smolorza “Śląsk wymyślony”  »

Dziennik Zachodni
Teresa Semik
27-03-2012

We wtorek o godz. 17 w siedzibie Biblioteki Śląskiej w Katowicach miała miejsce promocja książki Michała Smolorza (publicysty i producenta telewizyjnego, autora wielu kontrowersyjnych przemyśleń o Górnym Śląsku, a także filmów dokumentalnych, audycji i widowisk telewizyjnych) pt. “Śląsk wymyślony”.

Promocja książki Michała Smolorza w Bibliotece Śląskiej

Michał Smolorz pastwił się nad innymi, teraz jest okazja pastwić się nad nim – mówił dr Jerzy Gorzelik podczas dzisiejszej promocji książki “Śląsk wymyślony”.

Smolorz podjął się w niej dekonstrukcji śląskich mitów i tych, które znamy dzięki filmom Kazimierza Kutza, i tych mówiących o wyjątkowości Ślązaków, choć tacy doskonali wcale nie są.

- On jest chory na Śląsk i tą chorobą zaraził innych, także mnie. Teraz dr Michał Smolorz chce Ślązaków leczyć. Na razie stawia diagnozę. Żyjecie w świecie mitów – mówił reżyser Wojciech Sarnowicz. A Smolorz ripostował, że chodzi tylko o ożywczą kąpiel w nowej świadomości.

- Dekonstrukcja mitów jest potrzebna, bo one deformują obraz rzeczywistości – mówił dr Gorzelik, który ma za złe Smolorzowi, że w swojej książce stawia pomnik przedwojennemu wojewodzie Grażyńskiemu, a jego polityka była “źródłem koncepcji mitologizowania”. Grażyński realizował politykę polonizacji Śląska.

- Ja tych mitów nie burzę tylko je obnażam – odpowiadał Smolorz i tłumaczył się z uwag pod adresem filmów Kutza. – ON stworzył nam mit, ale bez niego nie bylibyśmy dziś sobą.

Najważniejsze pytania dotyczyły tożsamości. I tu Smolorz odwołuje się do pojęcia heimat, która nie musi się wiązać z deklaracjami narodowościowymi.

O języku serca

“Śląsk wymyślony” ukazał się pod patronatem DZ.
Michał Smolorz tak pisze o śląskiej mowie: “(…) ożywiły się postulaty uznania śląskiego za język regionalny (…). Postulat ten, choć wydaje się słuszny, niesie pokusy administracyjnego zaszczepiania języka serca, który jest zjawiskiem wyrastającym z głębi osobowości. Tworzy się swoisty język obcy, który językiem serca nigdy się nie stanie, nawet jeśli pozna się zasady nim rządzące. Ale można i trzeba uczyć o języku regionalnym.

KOMENTARZE:

Dr Jerzy Gorzelik, członek zarządu woj. śląskiego, szef RAŚ:

Zgadzam się z większością tez, które postawił Michał Smolorz, ale jak zawsze, w swojej manierze, wiele przejaskrawił. Nie zgadzam się na przykład z tym, że język śląski jest jedynym ogniwem spajającym i pozwoli na nowo zdefiniować region. Górnoślązacy zawsze byli wielojęzyczni. Tym spoiwem będą instytucje społeczeństwa obywatelskiego.

Dr Jan Lewandowski, historyk i krytyk filmowy:

Zgadzam się ze Smolorzem, gdy pisze, że Kazimierz Kutz mitologizował Śląsk. Piszę o tym także w swojej książce pt. “Historia Śląska według Kutza”. Jeżeli twórca ma silną wyobraźnię i jest wielkim artystą, to jego własna, autorską wizja staje się mitem. Tak jest w przypadku Kutza. Gdyby się opierać tylko na jego filmach, to za mało, by poznać ten region.

Janusz Niemcewicz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego:

Wprawdzie urodziłem się w Siemianowicach, ale moi dziadkowie przyjechali na Śląsk po I wojnie, żeby go polonizować. Byli nauczycielami. Zawsze mi się wydawało, że śląska krzywda jest wyolbrzymiana, więc dobrze, że Michał Smolorz to powiedział w swojej książce. Wiedza o Śląsku jest znikoma. W Warszawie pokutuje mit, że tu wciąż jest eldorado.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/540569,promocja-ksiazki-michala-smolorza-slask-wymyslony-zdjecia,id,t.html

27-03-2012, 18:37

Prima Aprilis ante portas!  »

Newsweek.pl
ZEW
27-03-2012

Prasa kłamie. Kłamała od zawsze, bo kłamstwo redaktorowi a przede wszystkim gawiedzi czytelniczej jest potrzebne jak powietrze. Lepsza wymyślona bajka niż nudny real. Wszystko zaczęło się od kaczek dziennikarskich, a działo się to w czasach kiedy braci K. nie było jeszcze na tym świecie.

Niestety, “Gugle” zawiodły – pamiętam tylko tyle z dawnych studiów, że pewien francuski redaktor w II połowie XIX wieku nie miał o czym pisać i wymyślił nowy gatunek kaczki. Ponieważ temat załapał zrobił się z tego cykl artykułów a kaczki się mnożyły i mnożyły, chociaż ich w ogóle nie było. Jak ktoś pamięta lepiej proszę uzupełnić.

Dogrzebałem się tylko do sprawy związanej z tzw. zbroją słoneczną (rok 1874). Wtedy prasę obiegła niesamowita historia człowieka, któremu udało się odwrócić efekt oddziaływania promieni słonecznych. Niejaki Jonathon Newhouse, twórca zbroi słonecznej, został ponoć znaleziony zamarznięty na kość w środku lata na pustyni Mojave. Indian zaskoczył widok jego oszronionej brody i zwisających z nosa długich sopli.

Po raz pierwszy artykuł o wynalazcy zbroi opublikowano 2 lipca 1874 r. w “Territorial Enterprise”. Wkrótce o jego przypadku rozpisywały się już inne gazety, m.in. historia brzmiąca jak bajka stała się znana również poza USA i Wielką Brytanią. Okazało się, że tę “kaczkę” puścił kolega Marka Twaina niejaki Wiliam Wright.

Idea tego przedsięwzięcia medialnego jest więc dobrze znana. Ja w swoim CV żurnalisty – recydywisty zaliczyłem co najmniej dwa takie przestępstwa wobec prawdy najprawdziwszej. Jedno z nich odbiło się nawet o Tele-Express. Najpierw może o trumnie i zębie z brylantem. W latach 80-tych pracowałem w tygodniku “Goniec Górnośląski” (Chorzów i okolice). Duża popularnością cieszyła się rubryka “Spod znaku Temidy”.

Prokuratura Rejonowa dawała nam jednak coraz większe knoty typu – sąsiadka obraziła sąsiadkę grubym słowem, albo facet oddał mocz publicznie. Jak tu z tego wyciągnąc dwie kartki maszynopisu?! Zaczęliśmy więc wymyślać na zmianę z Elą i Asią. Jeden kawałek wywołał szczególny oddźwięk. Napisałem go jako OLO.Wydumałem sobie, że pewien bogacz już nie miał co robić z kasą więc dał sobie wprawić złoty ząb z brylantem. Z tego był znany w całym mieście. Więc jak umarł to zaraz się wzięły za jego grób, trumnę i ząb hieny cmentarne.

Kiedy jednak wwiercili się w ww. zęba facet ożył, bo był tylko w letargu. Zrobiła się poruta bowiem do redakcji przyszła para ludzi w średnim wieku i stwierdzili, że oni założyli się o 10 tysięcy złotych CZY TO JEST MOŻLIWE? Ba, nawet dzwonili do Zakładu Medycyny Sądowej z pytaniem – ile można wytrzymać w trumnie bez powietrza…

DRUGA BAJKA. W roku 1992, równo 20 lat temu przerżnęliśmy z Hiszpanią jedną bramką finał piłkarski na Olimpiadzie. Byłem wtedy na “depeszach” (redakcja nocna) w “Dzienniku Śląskim” założonym przez tenisistę Fibaka. Wywaliłem na pierwszą stronę taką notkę (cytat z pamięci): “Wściekły kibic na katowickim Osiedlu Tysiąclecia wyrzucił z X piętra po ostatnim gwizdku telewizor. Ten spadł i zniszczył Seata należącego do obywatela Hiszpanii pracującego w Polsce”.

Sprawa poszła w Polskę. Popchnęła ją Polska Agencja Prasowa i zacytował – już oczywiście bez podania kto to naprawdę wymyślił – ustami Wojciecha Reszczyńskiego Tele – Express. Sława moja była anonimowa, ale jakiś moment satysfakcji miałem. Trochę się na tych Hiszpanach odkułem…

1 kwietnia u bram; ciekawa co brać medialna wymyśli w tym roku?

ZEW

Całość: http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/617727,prima-aprilis-ante-portas.html

27-03-2012, 18:26

Słuchacz Radia Maryja przed sądem. Za pobicie dziennikarki  »

Gazeta Wyborcza Częstochowa
Marek Mamoń
27-03-2012

- Nie uderzyłem dziennikarki, wyrwałem jej mikrofon przez przypadek. Broniłem jedynie bezbronnych ludzi, którzy nie chcieli, aby filmowano ich twarze – zeznawał we wtorek przed częstochowskim sądem Andrzej K., słuchacz Radia Maryja, którego prokuratura oskarża o naruszenie nietykalności dziennikarki.

Wydarzenia miały miejsce latem przed jasnogórskim sanktuarium. Akredytację na relacjonowanie odbywającej się 9 i 10 lipca pielgrzymki słuchaczy Radia Maryja otrzymały tylko media o. Tadeusza Rydzyka. Mimo to ekipa Polsatu News przyjechała nagrać wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego. Ponieważ nie została wpuszczona do klasztoru, ustawiła się na błoniach. Gdy o. Rydzyk powiedział przez mikrofon, że jest telewizja, która nie ma akredytacji, a mimo to filmuje pielgrzymkę (ekipę Polsatu pokazano na telebimach), doszło do przepychanek z pątnikami. – Jeden z napastników wyrwał mi mikrofon i uderzył mnie nim w twarz.

Wielokrotnie byłam szturchana i szczypana. O wyzwiskach i wulgaryzmach nawet nie wspominam – relacjonowała dziennikarka Ewa Żarska.

55-letniemu Andrzejowi K., emerytowanemu górnikowi z Katowic, prokuratura postawiła zarzut zniszczenia kamery oraz użycia przemocy “w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej”.

Dziś (27 marca) przed Sądem Okręgowym w Częstochowie rozpoczął się proces w tej sprawie. Andrzej K. nie przyznał się do winy i odmówił odpowiedzi na pytania prokuratury. Zeznawał, odpowiadając na pytania adwokata. Twierdził przed sądem, że nie uderzył dziennikarki, a mikrofon wyrwał jej przez przypadek, bo bronił bezbronnych ludzi, których twarze chciała filmować telewizja. Dodał, że to on został kopnięty w tyłek przez operatora kamery.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75248,11426707,Sluchacz_Radia_Maryja_przed_sadem__Za_pobicie_dziennikarki.html#ixzz1qKmHmZeA

27-03-2012, 17:51

Konkurs prezydenta RP dla prasy lokalnej  »

Press
(MW)
27-03-2012

Kancelaria Prezydenta RP ogłosiła konkurs dla prasy lokalnej.

Konkurs skierowany jest do dziennikarzy, redaktorów naczelnych i wydawców prasy lokalnej o zasięgu gminnym i powiatowym. W tym roku można zgłaszać teksty o tematyce historycznej osadzone w realiach Małych Ojczyzn publikowane w prasie lokalnej od 1 stycznia do 31 grudnia 2011 roku.

Jeden autor może zgłosić najwyżej jedną pracę, a jedna redakcja najwyżej trzy publikacje lub serie będące kontynuacją tego samego tematu. Termin nadsyłania artykułów i materiałów prasowych upływa 30 kwietnia br.

Nagrodą główną jest statuetka – Filary Demokracji Lokalnej oraz pieniądze (5 tys. zł). Przyznane zostaną też dwa wyróżnienia po 3 tys. zł.

Uroczystość ogłoszenia wyników i wręczenia nagród odbędzie się w czerwcu br. w Pałacu Prezydenckim.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/28596,Konkurs-prezydenta-RP-dla-prasy-lokalnej

27-03-2012, 12:40

Rada Etyki Mediów do dziennikarzy: uważajcie z oskarżaniem rodziców Madzi  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
27-03-2012

Rada Etyki Mediów prosi dziennikarzy o powściągliwość w formułowaniu oskarżeń wobec rodziców zmarłej w styczniu półrocznej Madzi z Sosnowca. Rada zwraca uwagę, że takie oskarżenia sugerują już także poważne gazety.

„Dramatyczne okoliczności śmierci półrocznej dziewczynki z Sosnowca skłaniają wielu dziennikarzy do nakręcania spirali sensacji. Już nie tylko tabloidy, ale i poważne gazety publikują doniesienia sugerujące, że są dowody, jakoby rodzice dziecka planowali morderstwo córki. Autorzy tych informacji powołują się na rzekome dowody i anonimowych informatorów z prokuratury” – czytamy w oświadczeniu Rady Etyki Mediów.

Rada nawiązuje w ten sposób do doniesień mediów z zeszłego tygodnia, że rodzice Madzi przed jej śmiercią sprawdzali w internecie m.in. ile kosztuje dziecięca trumna, ile wynosi zasiłek pogrzebowy oraz jakie są objawy zatrucia tlenkiem węgla, a także spisali na kartce powody, dla których warto pozbyć się dziecka. Media sugerowały, że prowadząca śledztwo w tej sprawie katowicka prokuratura, która poinformowała w połowie ubiegłego tygodnia, że zabezpieczyła komputery rodziców i bliskich dziewczynki, dysponuje również taką kartką.

Rada Etyki Mediów podkreśla, że takie nieetyczne działania mediów, którym towarzyszą PR-owskie manipulacje Krzysztofa Rutkowskiego, wystawiają rodziców zmarłej dziewczynki pod publiczny pręgierz, przed czym nie są oni w stanie się bronić. W związku z tym Rada prosi dziennikarzy o powściągliwość w formułowaniu oskarżeń przed zakończeniem śledztwa w tej sprawie o postępowanie zgodnie z zasadami Karty Etycznej Mediów.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/rada-etyki-mediow-do-dziennikarzy-uwazajcie-z- oskarzaniem-rodzicow-madzi

27-03-2012, 10:20

“Śląsk wymyślony” Michała Smolorza, czyli jacy jesteśmy  »

Dziennik Zachodni
Teresa Semik
27-03-2012

Cała znana nam śląskość jest wymysłem polityków i twórców radiowych, filmowych oraz telewizyjnych. Z prawdziwą tradycją niewiele ma wspólnego – twierdzi Michał Smolorz w swojej najnowszej książce “Śląsk wymyślony”.

Śląsk wymyślony

O śmiałych tezach autora pisaliśmy na łamach “Dziennika Zachodniego” przez ostatni tydzień. Jednych te opinie bulwersowały, drugich onieśmielały, a jeszcze inni zgadzali się ze Smolorzem, gratulując mu odwagi. Głos w sprawie mitów śląskich zabierali internauci oraz autorytety z historii, socjologii, etnografii.

Michał Smolorz, publicysta i producent telewizyjny, felietonista DZ, twierdzi na przykład, że Ślązacy nie są ani bardziej skrzywdzeni od mieszkańców z innych terenów granicznych, ani pracowitość nie jest wyłącznie ich specjalnością.

Zdarzał się nauczyciel, który tępił śląską mowę, jak tępił każdą inną gwarę, ale problem odzierania Ślązaków z ich tożsamości jest wyolbrzymiany, bo nikt im nie zabraniał mówić po śląsku między lekcjami czy na podwórku. Nikt im nie zabraniał zakładać organizacji kultywujących śląskie tradycje.

Jednak syndrom śląskiej krzywdy jest wciąż żywym składnikiem śląskiej tożsamości. Rekompensatą strat poniesionych z tego powodu jest przekonanie Ślązaków o swojej wyższości i wyjątkowości. Ale to tylko przekonanie. Mit, który łatwo da się obalić. Co więcej, wiele z tych dobrych cech przypisał Ślązakom Kazimierz Kutz w ramach rekompensaty za określenie o ich “dupowatości”. W kreowaniu śląskiego mitu, zdaniem Smolorza, właśnie Kutz odegrał wielką rolę (…) “ludzie na Śląsku zaczęli żyć wedle jego wyobrażeń i uwierzyli, iż tacy byli od zawsze”. A to nie był cały Śląsk, tylko jeden jego wymiar.

Za prekursora w tworzeniu śląskiego mitu Smolorz uważa przedwojennego wojewodę Michała Grażyńskiego, który kazał śpiewać piosenki ludowe i powstańcze napisane na jego specjalne zamówienie.

Promocja książki “Śląsk wymyślony” odbędzie się dziś, we wtorek, o godzinie 17 w Bibliotece Śląskiej (sala Benedyktynka) w Katowicach.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/539789,slask-wymyslony-michala-smolorza-czyli-jacy-jestesmy,id,t.html?cookie=1