27-03-2012, 20:33
Promocja książki Michała Smolorza “Śląsk wymyślony” »
Teresa Semik
27-03-2012
We wtorek o godz. 17 w siedzibie Biblioteki Śląskiej w Katowicach miała miejsce promocja książki Michała Smolorza (publicysty i producenta telewizyjnego, autora wielu kontrowersyjnych przemyśleń o Górnym Śląsku, a także filmów dokumentalnych, audycji i widowisk telewizyjnych) pt. “Śląsk wymyślony”.
Michał Smolorz pastwił się nad innymi, teraz jest okazja pastwić się nad nim – mówił dr Jerzy Gorzelik podczas dzisiejszej promocji książki “Śląsk wymyślony”.
Smolorz podjął się w niej dekonstrukcji śląskich mitów i tych, które znamy dzięki filmom Kazimierza Kutza, i tych mówiących o wyjątkowości Ślązaków, choć tacy doskonali wcale nie są.
- On jest chory na Śląsk i tą chorobą zaraził innych, także mnie. Teraz dr Michał Smolorz chce Ślązaków leczyć. Na razie stawia diagnozę. Żyjecie w świecie mitów – mówił reżyser Wojciech Sarnowicz. A Smolorz ripostował, że chodzi tylko o ożywczą kąpiel w nowej świadomości.
- Dekonstrukcja mitów jest potrzebna, bo one deformują obraz rzeczywistości – mówił dr Gorzelik, który ma za złe Smolorzowi, że w swojej książce stawia pomnik przedwojennemu wojewodzie Grażyńskiemu, a jego polityka była “źródłem koncepcji mitologizowania”. Grażyński realizował politykę polonizacji Śląska.
- Ja tych mitów nie burzę tylko je obnażam – odpowiadał Smolorz i tłumaczył się z uwag pod adresem filmów Kutza. – ON stworzył nam mit, ale bez niego nie bylibyśmy dziś sobą.
Najważniejsze pytania dotyczyły tożsamości. I tu Smolorz odwołuje się do pojęcia heimat, która nie musi się wiązać z deklaracjami narodowościowymi.
O języku serca
“Śląsk wymyślony” ukazał się pod patronatem DZ.
Michał Smolorz tak pisze o śląskiej mowie: “(…) ożywiły się postulaty uznania śląskiego za język regionalny (…). Postulat ten, choć wydaje się słuszny, niesie pokusy administracyjnego zaszczepiania języka serca, który jest zjawiskiem wyrastającym z głębi osobowości. Tworzy się swoisty język obcy, który językiem serca nigdy się nie stanie, nawet jeśli pozna się zasady nim rządzące. Ale można i trzeba uczyć o języku regionalnym.
KOMENTARZE:
Dr Jerzy Gorzelik, członek zarządu woj. śląskiego, szef RAŚ:
Zgadzam się z większością tez, które postawił Michał Smolorz, ale jak zawsze, w swojej manierze, wiele przejaskrawił. Nie zgadzam się na przykład z tym, że język śląski jest jedynym ogniwem spajającym i pozwoli na nowo zdefiniować region. Górnoślązacy zawsze byli wielojęzyczni. Tym spoiwem będą instytucje społeczeństwa obywatelskiego.
Dr Jan Lewandowski, historyk i krytyk filmowy:
Zgadzam się ze Smolorzem, gdy pisze, że Kazimierz Kutz mitologizował Śląsk. Piszę o tym także w swojej książce pt. “Historia Śląska według Kutza”. Jeżeli twórca ma silną wyobraźnię i jest wielkim artystą, to jego własna, autorską wizja staje się mitem. Tak jest w przypadku Kutza. Gdyby się opierać tylko na jego filmach, to za mało, by poznać ten region.
Janusz Niemcewicz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego:
Wprawdzie urodziłem się w Siemianowicach, ale moi dziadkowie przyjechali na Śląsk po I wojnie, żeby go polonizować. Byli nauczycielami. Zawsze mi się wydawało, że śląska krzywda jest wyolbrzymiana, więc dobrze, że Michał Smolorz to powiedział w swojej książce. Wiedza o Śląsku jest znikoma. W Warszawie pokutuje mit, że tu wciąż jest eldorado.


