Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

18-04-2012, 12:32

Wystawa prac fotoreportera Kazimierza Seko w Muzeum Historii Katowic  »

Dziennik Zachodni, Pełnia Kultury.pl i Muzeum Historii Katowic
Grażyna Kuźnik, MI i Jacek Mastalerz
18-04-2012

W Budynku Głównym Muzeum Historii Katowic począwszy od 18 kwietnia można oglądać fotografie Kazimierza Seko. Zaprezentowane zostały najlepsze spośród 40 tysięcy zdjęć śląskiego twórcy, jakie po jego śmierci otrzymała instytucja. Wystawa potrwa do 10 czerwca.

Kazimierz Seko

Kazimierz Seko urodził się 21 lutego 1917 roku w Hostowie koło Stanisławowa, zmarł 28 czerwca 2006 roku w Katowicach; został pochowany na cmentarzu przy ulicy Francuskiej. Studiował we Lwowie na Akademii Handlu Zagranicznego, tam też rozpoczął swą przygodę z fotografią. Po II wojnie światowej znalazł się na Śląsku (w Katowicach mieszkał od 1957 roku), podejmując współpracę z redakcją “Sportu”. W latach 1948–1952 był pracownikiem cywilnym w Wojskowej Agencji Fotograficznej, następnie w Centralnej Agencji Fotograficznej RSW “Prasa” w Warszawie. Zorganizował CAF w Katowicach, a od 1953 roku do przejścia na emeryturę, w 1982 roku pełnił tam funkcję kierownika.

Był mistrzem fotografii prasowej, związanym z naszym regionem, a jego prace brały udział w wielu konkursach i wystawach, dzięki czemu mógł poszczycić się licznymi nagrodami. W 1973 roku został zaproszony do Amsterdamu jako pierwszy Polak zasiadający w jury World Press Photo. Ponadto założył i przewodniczył Śląskiemu Klubowi Fotografii Prasowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Katowicach. Do końca życia był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP.

Fotograf uwieczniał chwile ważne, jak i codzienne realia, tak więc obok zdjęć z wydarzeń politycznych można w jego spuściźnie znaleźć obrazy miejsc, społeczeństwa czy imprez sportowych. Zdjęcia te były publikowane w szeregu gazet i czasopism, a także posłużyły jako ilustracje do podręczników i encyklopedii oraz materiał na pocztówki i plakaty.

Różnorodność tematyczna zdjęć, ich maestria mówią o Kazimierzu Seko – wielkim fotografie. O jego patriotyzmie świadczy przynależność do Armii Krajowej Obszaru Lwowa i działalność w ZHP.

Niewiele dotąd było wiadomo o jego losach w czasie wojny, gdy działał w AK. Aż do czasu, gdy w tym roku otrzymał medal Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Wczoraj jego bliscy odebrali w Warszawie to wyjątkowe odznaczenie, przyznawane przez jerozolimski Instytut Yad Vashem za pomoc udzieloną Żydom podczas II wojny światowej.

Barbara Karwat - Seko na wystawie fotografii swojego męża

- To była pełna emocji uroczystość, nie tylko dlatego, że chodziło o mojego ojca – mówi Tekla Karwat-Seko, córka Kazimierza.

- Usłyszałam niezwykłe opowieści, które nie zawsze kończyły się tak dobrze, jak historia Szymona Haana, któremu ojciec pomógł w ucieczce z likwidowanego getta. Oni obydwaj przeżyli wojnę. Polacy ratujący Żydów nie zawsze mieli tyle szczęścia. Podejmowali ogromne ryzyko. Jestem dumna z ojca, chociaż on uważał, że wtedy zachował się tylko przyzwoicie.

Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz podczas uroczystości podkreślał, że pamięć o tych strasznych czasach, gdy współczucie oznaczało także bohaterstwo, nie może zaginąć w kolejnych pokoleniach. Ambasador Izraela Zvi Rav-Ner mówił, że Sprawiedliwych nadal trzeba szukać i honorować.

Syn uratowanego przez Seko Szymona, Adam Han-Górski jest dzisiaj sławnym amerykańskim skrzypkiem.Po wojnie mieszkał w Katowicach,a przedtem ukrywali go Katarzyna i Jan Witzowie, którzy również 17 kwietnia br. otrzymali tytuł Sprawiedliwych.

Na zdjęciach Kazimierza Seko widać ciepło wobec ludzi, szacunek dla ich zwykłego życia. Przez całe lata był wszędzie tam, gdzie coś się działo, ale również w miejscach, które chciał utrwalić dla ich piękna i prawdy. W archiwum zgromadził ponad 40 tys. zdjęć. Całą tę dokumentację Barbara Karwat-Seko po śmierci męża przekazała Muzeum Historii Katowic.

Z wybranych prac powstała właśnie wystawa “Miejsca, twarze, wydarzenia”, która jest mądrym i pełnym emocji spojrzeniem na przeszłość naszego regionu. Będzie ją można oglądać do 10 czerwca br.

Całość: http://pelniakultury.pl/wydarzenia/pokaz/3796/Wystawa_prac_fotoreportera_Kazimierza_Seko_w_Muzeum_Historii_Katowic; http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/556621,wystawa-fotografii-kazimierza-seko-w-muzeum-historii,1,13,id,t,sm,sg.html#galeria-material

18-04-2012, 08:09

Radni chcą decydować, co napiszą w gazetach  »

Gazeta Wyborcza Katowice
Przemysław Jedlecki
18-04-2012

To nie cenzura – twierdzą gliwiccy radni, którzy chcą w głosowaniu decydować, co może się ukazać w miejskiej gazecie i na stronie internetowej Gliwic.

Strona tytułowa Miejskiego Serwisu Informacyjnego w Gliwicach

Uchwała w tej sprawie ma zapaść na czwartkowej sesji. Radni zdecydują, że wydawana przez miasto gazeta “Miejski Serwis Internetowy” będzie miała 25 tys. egzemplarzy (ostatnio miała nieco więcej) oraz o czym powinna pisać. Mają to być m.in. materiały i fotografie prezentujące ważne dla mieszkańców Gliwic informacje. To dość ogólny opis, ale radni już wiedzą, jak sobie z tym poradzić. Postanowili powołać kolegium redakcyjne, które będzie decydować nie tylko o tym, co się ukazuje w gazecie, ale również na internetowej stronie miasta.

W kolegium oprócz redaktora naczelnego (w tym przypadku to jeden z podwładnych prezydenta Zygmunta Frankiewicza), będzie też radna opozycyjnej PO Joanna Karweta (jako szefowa komisji kultury) oraz po jednym przedstawicielu wszystkich klubów radnych. Kolegium większością głosów będzie decydować o tym, co się może ukazać, a co nie. Jak mówi Karweta, kolegia będą odbywały się raz w tygodniu.

- Chodzi nam o to, żeby gazeta nie była jednostronna – twierdzi Karweta. Dodaje, że radni w przeszłości już kilka razy zwracali uwagę na to, co w MSI jest, a raczej czego nie ma. – Kardynalnym błędem było np. nieopublikowanie informacji o inicjatywie uchwałodawczej dla mieszkańców. Nieobiektywnie też przedstawiono sprawę próby likwidacji szkoły specjalnej, nie chwalono się też specjalnie tańszymi biletami na miejski basen – wylicza Karweta. Dlatego, jej zdaniem, radni powinni “móc rzucić okiem” na to, co się znajdzie w miejskich mediach. Zapewnia też, że radnym nie chodzi o to, żeby stały się tubą polityków, ale ci ostatni mają pilnować obiektywizmu.

Marek Jarzębowski, rzecznik urzędu miasta, uważa, że zapędy radnych są nie tylko nie na miejscu i bezprawne. – W skład kolegium nie mogą wchodzić osoby spoza redakcji. – Zresztą, nie wyobrażam sobie realizacji żądań radnych. Uchwała dotyczy wszystkich naszych periodycznych publikacji, a więc nie tylko gazety, ale też całego internetu, w tym profilu miasta na Facebooku. To oznacza, że kolegium powinno się spotykać każdego dnia – mówi.

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,11558222,Radni_chca_decydowac__co_napisza_w_gazetach.html#ixzz1sMs5Zwrj

17-04-2012, 16:56

SDP apeluje o zapewnienie dziennikarzom możliwości wykonywania pracy  »

Press
(PAP)
17-04-2012

O zapewnienie bezpieczeństwa i możliwości wykonywania pracy przez dziennikarzy zaapelował Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich do organizatorów zgromadzeń publicznych. Apel ma związek z zajściami podczas obchodów drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej.

“W trakcie uroczystości poświęconej pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej w Warszawie lżono dziennikarzy i uniemożliwiano im wykonywanie swoich obowiązków. Ponieważ sytuacja taka zdarza się nie po raz pierwszy, apelujemy do organizatorów zgromadzeń publicznych o zapewnienie bezpieczeństwa i możliwości wykonywania swojej pracy przez dziennikarzy – niezależnie od tego czy media, dla których pracują budzą czy nie sympatię zgromadzonych” – brzmi oświadczenie zarządu SDP.

Jednocześnie zarząd SDP zaapelował do dziennikarzy “o szczególną rzetelność przy relacjonowaniu wydarzeń”.

“Pamiętajmy, że także i od nas samych zależy zaufanie publiczne i postrzeganie zawodu dziennikarza” – podkreślono w oświadczeniu.

Według relacji mediów demonstranci zebrani 10 kwietnia wieczorem przed Pałacem Prezydenckim obrzucili obelgami dziennikarzy stacji TVN i TVP Info. Uniemożliwili im pracę, skandując: “Mówcie prawdę” i używając wulgarnych słów. Ekipa TVP Info musiała zrezygnować z relacji na żywo.

10 kwietnia na Krakowskim Przedmieściu odbywało się zgromadzenie organizowane przez PiS i środowiska związane z “Gazetą Polską”. Po wieczornej mszy w archikatedrze św. Jana Chrzciciela, jak co miesiąc, ze Starówki przed Pałac Prezydencki przeszedł “marsz pamięci”. Po jego zakończeniu do zebranych w tym miejscu przemawiał m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/28750,SDP-apeluje-o-zapewnienie-dziennikarzom- mozliwosci-wykonywania-pracy

17-04-2012, 16:51

Z TVN24 na rzecznika prasowego Chorzowa  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
17-04-2012

Krzysztof Karaś, były dziennikarz telewizji TVP oraz TVN24, został nowym rzecznikiem prasowym Urzędu Miasta Chorzów.

Krzysztof Karaś

Chorzowski magistrat ogłosił wyniki naboru na stanowisko rzecznika prasowego w Urzędzie Miasta Chorzów. Nowym rzecznikiem miasta został Krzysztof Karaś, który nowe stanowisko objął w połowie kwietnia. Karaś przez wiele lat związany był z katowickim ośrodkiem Telewizji Polskiej (reporter, wydawca a następnie szef informacyjnego magazynu “Aktualności”, prezenter programów m.in. “Tygodnika Regionalnego”). Przez ostatnie lata był producentem w TVN24. Współpracował także z “Wiadomościami” TVP 1, “Faktami” TVN oraz katowickim Radiem TOP.

- Po jedenastu latach pracy w mediach postanowiłem się sprawdzić po drugiej stronie barykady – mówi o przejściu do samorządu. Chce skutecznie informować o tym, co się dzieje w Chorzowie. – Zależy mi, by mieszkańcy wiedzieli czym zajmują się urzędnicy, co planują i dlaczego – mówi Karaś.

Przypomnijmy, że kilka tygodni temu miasto Chorzów zaprezentowało nowe logo i nową strategię promocji.

Całość: http://media2.pl/reklama-pr/91132-Z-TVN24-na-rzecznika-prasowego-Chorzowa.html

17-04-2012, 08:57

Protest przeciw formie protestu  »

Dziennik Zachodni
Marek Twaróg
17-04-2012

Jestem głęboko przekonany, że wiedza historyczna – znajomość faktów, jak i świadomość procesów dziejowych – to elementarz, który poznać w szkole powinien każdy uczeń. Choć martwi mnie, że dziś kto jest za nowym pomysłem na nauczanie historii to zdradził ojczyznę, a kto protestuje przeciw pomysłom MEN, automatycznie zyskuje legitymację zaangażowanego patrioty, to jednak postulaty głodujących w Tarnowskich Górach są godne rozważenia. Podobnie jak słuszne wydają się być obawy przed nauczaniem historii w tzw. blokach tematycznych.

Marek Twaróg

Protest jest uzasadniony, a można powiedzieć nawet, że jest udany. Jednym z celów przeciwników reformy było przecież wzniecenie debaty nad pomysłami ministerstwa i debata ta się toczy (a – jak wiadomo – tzw. konsultacji społecznych przy tym rządzie nigdy dość).

Tyle że sprzeciw budzi forma protestu. Jadwiga Chmielowska, jedna z uczestniczek głodówki w Tarnowskich Górach, też miała na ten temat refleksję: – W swojej działalności zawsze byłam przeciwna głodówkom, uważając, że ta forma protestu może być podejmowana jedynie przez więźniów, którzy są pozbawieni innych możliwości; natomiast osoby wolne powinny aktywnie działać, a nie głodować – stwierdziła.

Święta racja. Niestety, nastąpił ciąg dalszy tej wypowiedzi: – Zmieniłam zdanie, bo znaleźliśmy się w Polsce w sytuacji bez wyjścia, w której nie ma szans na przebicie się i zmianę postawy polskich władz.

Jeśli zgodzić się, że znajomość historii jest bardzo ważna, to należy przyjąć, że dzieci – co tam dzieci, dorośli także – uczą się jej całe życie i każdego dnia niemalże. Czytają książki i gazety, poznają opinie, oglądają telewizję, słuchają radia, uczestniczą zatem w biegu wydarzeń. I w ramach tego uczestnictwa ważą racje, oceniają sądy, rozpoznają motywy działań. Obawiam się, że jeśli pochylą się nad głodówką w Tarnowskich Górach, niewiele zrozumieją.

Jakaż to bowiem “sytuacja bez wyjścia” uzasadnia odmawianie sobie jedzenia?

Proszę, dzieci, oto temat najbliższej lekcji: “Jak sprawić, by protest w słusznej sprawie nabrał karykaturalnych wymiarów?”.

Marek Twaróg

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/555083,protest-przeciw-formie-protestu,id,t.html

17-04-2012, 04:01

Prawo Prasowe do napisania od nowa?  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Krzysztof Lisowski
17-04-2012

“Jest jak stary, wielokrotnie łatany i dziurawy płaszcz”, “nieaktualne, nie nadaje się dopoprawiania czy nowelizacji”, “traktuje dziennikarzy na równi z przestępcami” – tak o polskim Prawie Prasowym wyrażają się rozmówcy portalu Wirtualnemedia.pl.

Nasi rozmówcy nie szczędzą ostrych słów na temat Prawa Prasowego. - Jest ono jak stary, wielokrotnie łatany i dziurawy płaszcz. Wystarczy przypomnieć, że ma prawie 30 lat i kilkadziesiąt razy było nieudolnie zmieniane. Mimo tych zmian można w nim na przykład przeczytać, że tytuły prasowe trzeba rejestrować w sądach wojewódzkich, których od dawna nie ma, albo, że mamy obowiązki wobec rad narodowych, których też nie ma, albo, że ciałem ważnym i niezbędnym jest rada prasowa - zauważa Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny “Super Expressu”.

Zdaniem Jastrzębowskiego, ustawa nie nadaje się do poprawy. – Trzeba ją napisać od nowa, bo zmiany, które zaszły w mediach są zbyt daleko idące, żeby dopasowywać je do gorsetu z roku 1984 - mówi Jastrzębowski.

Podobnego zdania jest Teresa Bochwic, przewodnicząca Obywatelskiej Komisji Etyki Mediów. - Prawo Prasowe pochodzi z 1984 roku i jest nieaktualne, nie nadaje sie do poprawiania czy nowelizacji. Inne są dziś redakcje, inne obyczaje, inne stosunki właścicielskie, inne warunki zatrudnienia, co jest szczególnie bolesnym aspektem pracy w mediach, mamy także portale i internet z ich specyfiką – podkreśla Teresa Bochwic.

- Prawo to wymaga całkowicie nowej koncepcji, a kilka dotychczasowych prób zmiany tego prawa nie udało się. Warto zachować ideę prawa do kontrolowania władzy przez dziennikarzy. Trzeba usunąć represje karne (związane z art. 212 kk), potrzebna jest szeroka, ale precyzyjna definicja dziennikarza. Należy podkreślić prawo obywateli do wypowiedzi, i odpowiedzialność dziennikarzy za słowo, jednak w sposób nie krępujący ich swobody - proponuje Teresa Bochwic.

Rozmawialiśmy także z Krystyną Mokrosińską, honorowym prezesem SDP. – W Prawie Prasowym musi znaleźć się definicja dziennikarza, wydawcy, nadawcy, a ponadto redaktora naczelnego lub odpowiedzialnego jako osoby decydującej o publikacji. Ostatnio obserwowane tendencje, np. robienia z dziennikarzy osób prowadzących działalność gospodarczą czy “wolnych strzelców” o nieuregulowanym statusie wymaga pilnego przyjęcia jednolitych zasad nie różnicujących praw i obowiązków dziennikarza ze względu na formę zatrudnienia. No i ochrona praw autorskich… To minimum oczekiwań… od lat postulowanych i od lat niespełnionych, w ostatnim projekcie również – mówi Krystyna Mokrosińska.

Przypomnijmy: szerokim echem w mediach odbił się ostatnio najnowszy projekt nowelizacji Prawa Prasowego, przygotowany przez Senat. Przedstawicielom mediów nie podobają się m.in. proponowane rozwiązania dotyczące publikacji sprostowań. W myśl obecnie obowiązujących przepisów, redaktor naczelny pisma jest zobowiązany do opublikowania na wniosek zainteresowanej osoby sprostowania “rzeczowego i odnoszącego się do faktów wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej” albo odpowiedzi „na stwierdzenie zagrażające dobrom osobistym”. Problem polega na tym, że nie jest jasne, czym jest sprostowanie, a czym odpowiedź. Nowy projekt przewiduje, że na publikacje prasowe będzie można reagować tylko w formie odpowiedzi.

Konsultacje społeczne dotyczące najnowszego projektu nowelizacji Prawa Prasowego mają potrwać do 30 kwietnia br. Zapytania dotyczące nowych rozwiązań wysłano m.in. do Izby Wydawców Prasy, SDP oraz Sądu Najwyższego. Dopiero po zakończeniu tych konsultacji ma odbyć się pierwsze czytanie projektu, na wspólnym posiedzeniu komisji ustawodawczej, kultury i środków przekazu oraz praw człowieka, praworządności i petycji.

——————————————————————————–

Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny “Super Expressu”

Sławomir Jastrzębowski

Polskie Prawo Prasowe jest jak stary, wielokrotnie łatany i dziurawy płaszcz. Wystarczy przypomnieć, że ma prawie 30 lat i kilkadziesiąt razy było nieudolnie zmieniane. Mimo tych zmian można w nim na przykład przeczytać, że tytuły prasowe trzeba rejestrować w sądach wojewódzkich, których od dawna nie ma, albo, że mamy obowiązki wobec rad narodowych, których też nie ma, albo, że ciałem ważnym i niezbędnym jest rada prasowa, a zdecydowana większość aktywnych dziennikarzy nigdy o niej na szczęście nie słyszała. Ta ustawa nie nadaje się do poprawy. Trzeba ją napisać od nowa, bo zmiany, które zaszły w mediach są zbyt daleko idące, żeby dopasowywać je do gorsetu z roku 1984.

W tej ustawie jest jednak wiele dobrych zapisów, które warto byłoby prawie całkowicie skopiować. Myślę tu o choćby o prawach do informacji dla dziennikarzy, o sankcjach za tłumienie krytyki prasowej i o dziennikarskiej misji wobec państwa i społeczeństwa. Z całą pewnością w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego szybko, bo do czerwca, trzeba uściślić i sprecyzować pojęcia sprostowania i odpowiedzi. Ale uchowaj nas Boże przed propozycjami Senatu, który chciałby, żeby gazety stały się tubą sfrustrowanych polityków i to zgodnie z prawem. Propozycja Senatu jest bardziej niekonstytucyjna niż obowiązujący jeszcze przez 3 miesiące podważony przez Trybunał Konstytucyjny artykuł 31 Prawa Prasowego.

W związku z rozwojem technologii i natychmiastową wymianą informacji redefinicji wymagają pojęcia na przykład ochrony wizerunku w miejscach publicznych, chociaż one związane są nie tylko z Prawem Prasowym. Utrzymywanie i sankcjonowanie tego przepisu, to absolutny anachronizm, od którego dawno odeszło wiele cywilizowanych państw. W dobie internetu i portali społecznościowych ten ukochany i stosowany przez sędziów przepis jest nielogiczny, bo sankcjonuje prasę w sytuacji, kiedy sieci nie da się tu ani okiełznać, ani zatrzymać, ani skutecznie ukarać. Z mojej analizy wynika, że zmian, choćby przeredagowania wymaga ponad połowa artykułów Ustawy Prawo Prasowe.

Teresa Bochwic, przewodnicząca Obywatelskiej Komisji Etyki Mediów

Teresa Bochwic

Prawo Prasowe pochodzi z 1984 roku i jest nieaktualne, nie nadaje sie do poprawiania czy nowelizacji. Inne są dziś redakcje, inne obyczaje, inne stosunki właścicielskie, inne warunki zatrudnienia, co jest szczególnie bolesnym aspektem pracy w mediach, mamy także portale i internet z ich specyfiką. Szczęśliwie nie ma już cenzury. Prawo to wymaga całkowicie nowej koncepcji, a kilka dotychczasowych prób zmiany tego prawa nie udało się. Warto zachować ideę prawa do kontrolowania władzy przez dziennikarzy. Konieczne jest podkreślenie, że uruchomienie prywatnego pisma/radia/telewizji/portalu nie wymaga żadnych zezwoleń ani koncesji, trzeba tylko się zarejestrować. I tak pozostanie ograniczenie w postaci przydziału częstotliwości, choć tak naprawdę i to powinno zaniknąć.

Trzeba usunąć represje karne (związane z art. 212 kk), potrzebna jest szeroka, ale precyzyjna definicja dziennikarza. Należy podkreślić prawo obywateli do wypowiedzi, i odpowiedzialność dziennikarzy za słowo, jednak w sposób nie krępujący ich swobody. Należy nawiązać do ustawy o radiofonii i telewizji i obowiązku rzetelnego informowania zarówno przez podmioty publiczne, jak i prywatne. Prawdziwa wolność słowa i rozsądne Prawo Prasowe wymagają jednak naprawy funkcjonowania sądów powszechnych, na których orzeczenia w rozsądnym terminie mogłyby liczyć osoby, które czują się dotknięte publikacją.

Krystyna Mokrosińska, honorowy prezes SDP

Krystyna Mokrosińska

W Prawie Prasowym musi znaleźć się definicja dziennikarza, wydawcy, nadawcy, a ponadto redaktora naczelnego lub odpowiedzialnego jako osoby decydującej o publikacji. Z tego ma wynikać zakres odpowiedzialności, który w nowym projekcie (wymuszonym przez Trybunał Konstytucyjny) jest dość dziwny – dopuszczający konstrukcje prawnicze (ku uciesze adwokatów) wina umyślna-nieumyślna itd., a także proponujący analogiczne rozwiązania, jak w okresie międzywojennym powszechnie nazywane – stanowiskiem redaktora do odsiadki (nota bene zerwane dekretem Prezydenta Rzeczpospolitej z 1938 r.). W kwestii odpowiedzialności nigdy nie będzie zgody między dziennikarzami a wydawcami – jest tu bowiem klasyczny konflikt interesów, dlatego tak ważne jest jednoznaczne określenie odpowiedzialności.

Ostatnio obserwowane tendencje, np. robienia z dziennikarzy osób prowadzących działalność gospodarczą czy „wolnych strzelców” o nieuregulowanym statusie wymaga pilnego przyjęcia jednolitych zasad nie różnicujących praw i obowiązków dziennikarza ze względu na formę zatrudnienia. No i ochrona praw autorskich… To minimum oczekiwań… od lat postulowanych i od lat niespełnionych, w ostatnim projekcie również.

Beata Zalot, redaktor naczelna “Tygodnika Podhalańskiego”

Prawo Prasowe w wielu miejscach jest już niestety, przestarzałe. Problematyczna jest choćby kwestia sprostowań. Dla sądu każde pismo, które autor w nagłówku tytułuje jako “sprostowanie”, jest sprostowaniem niezależnie od treści. Sen z oczu spędza nam też słynny art. 212 kk, który traktuje dziennikarzy na równi z przestępcami. Pozwala zastraszać dziennikarzy, jest formą cenzury i zniechęca do podejmowania trudnych tematów. Powinien zniknąć.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/prawo-prasowe-do-napisania-od-nowa