Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

22-04-2012, 13:11

Pozostał tydzień na zgłoszenia do konkursu “Silesia Press”  »

Dziennik Zachodni
PAP
22-04-2012

Pozostał tydzień na zgłoszenia do regionalnego konkursu dziennikarskiego “Silesia Press”. W tym roku śląskie redakcje i dziennikarze mogą zgłaszać do konkursu swoje ubiegłoroczne publikacje do końca kwietnia, a nie – jak w poprzednich latach – do końca maja.

Silesia Press

W tym roku konkurs odbywa się po raz siódmy. Jego organizatorzy chcą nagrodzić najlepsze opublikowane w 2011 r. materiały o tematyce społeczno-kulturalnej i ekonomicznej – artykuły prasowe, audycje telewizyjne i radiowe.

Rozstrzygnięcie nastąpi podczas uroczystej gali 21 maja w katowickim Hotelu Monopol. Laureaci otrzymają nagrody pieniężne; pierwsza to 4 tys. zł.

Zwycięzców konkursu wybierze niezależne jury, złożone ze znanych w regionie dziennikarzy, pod przewodnictwem red. Jana Dziadula z “Polityki”. W jury jest też m.in. zdobywczyni prestiżowej radiowej nagrody Prix Italia, Anna Sekudewicz.

Kryteria oceny materiałów konkursowych to przede wszystkim ich znaczenie dla opinii publicznej, rzetelność oraz interesujące, indywidualne przedstawienie tematu. Formuła konkursu jest pojemna i pozwala na nagradzanie materiałów dotyczących różnych dziedzin życia.

Regulamin konkursu oraz informacje dotyczące jego poprzednich edycji nagrody można znaleźć na stronie internetowej www.silesiapress.info.

Zgłoszenia do konkursu należy przesyłać na katowicki adres stowarzyszenia Media dla Integracji Europejskiej. Inicjatywa ustanowienia regionalnej nagrody dziennikarskiej wyszła od samych dziennikarzy, skupionych w tym działającym od blisko ośmiu lat stowarzyszeniu.

“Silesia Press” należy do nielicznych w Polsce regionalnych konkursów dziennikarskich. Promuje dokonania dziennikarzy i ludzi mediów ze Śląska, oraz tych, którzy podejmują ważne dla regionu i związane z nim tematy. Inicjatywa ma też integrować miejscowe środowisko dziennikarskie.

W ubiegłorocznej edycji konkursu zwyciężyła Violetta Rotter-Kozera z katowickiego oddziału TVP. Jury nagrodziło ją za film “Pod banderą Chopina”, relacjonujący nietypową trasę koncertową Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/559177,katowice-pozostal-tydzien-na-zgloszenia-do-konkursu-silesia,id,t.html

20-04-2012, 07:58

“Dziennik Zachodni” zmienia kolejne tygodniki  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
20-04-2012

“Dziennik Zachodni” (Polskapresse) 20 kwietnia br. zmieni formułę i nazwy sześciu kolejnych dodatków lokalnych, które co piątek otrzymują mieszkańcy Będzina, Częstochowy, Jastrzębia Zdroju, Mikołowa, Siemianowic Śląskich oraz Żywca.

Wszystkie tygodniki w nazwie otrzymają człon “Nasze Miasto” nawiązujący do serwisu internetowego Naszemiasto.pl. Będą się zatem nazywać “Będzin Nasze Miasto”, “Częstochowa Nasze Miasto”, “Jastrzębie Zdrój Nasze Miasto”,  “Mikołów Nasze Miasto”, “Siemianowice Śląskie Nasze Miasto” oraz “Żywiec Nasze Miasto”

Nowe tygodniki będą miały charakter mniej newsowy, a bardziej magazynowy. Znajdzie się w nich więcej dłuższych tekstów dotyczących historii czy tradycji miast. Odświeżona zostanie też ich szata graficzna.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dziennik-zachodni-zmienia-kolejne-tygodniki

19-04-2012, 18:43

Cenzura czy demokracja, czyli spór o gazetę w Gliwicach  »

Telewizja Silesia
Alicja van der Coghen
19-04-2012

Ciągła propaganda sukcesu przy całkowitym braku krytycznych uwag wobec poczynań władzy – to największy zarzut kierowany wobec gazet samorządowych. O tym co będzie pisane w Miejskim Serwisie Informacyjnym Gliwice chcą decydować radni. Uchwała o uregulowaniu zasad wydawania pisma i stworzeniu kolegium redakcyjnego złożonego z radnych miała być rozpatrywana na dzisiejszej sesji. Jednak jej autorzy wycofali ją z porządku obrad – by jak twierdzą – móc ją dopracować.

Gazeta ma duże wzięcie. – Nie zawsze można trafić, ale jak przyjdę wcześniej to dostanę. Tylko mało jest o sporcie – mówi Henryk Brodiuk, mieszkaniec Gliwic. Jest za to sporo o inwestycjach, osiągnięciach, planach na przyszłość i imprezach kulturalnych. Gliwiccy radni postawili jednak na cenzurę. Chcą mieć wpływ na to co będzie w miejskiej gazecie zamieszczane. Spośród siebie zamierzają wybrać specjalne kolegium redakcyjne. - Taki ruch zapewni większą obiektywność, ponieważ teraz jest to medium w 100% wydawane przez prezydenta miasta - uzasadnia Dominik Dragon, radny Gliwic, PO.

Marek Jarzębowski, rzecznik UM, Miejski Serwis Informacyjny Gliwice

Fala krytyki sprawiła jednak, że uchwałę w tej sprawie wycofano z porządku obrad. Z pomysłu jednak radni nie zrezygnowali, bo jest się o co bić. Nakład wzrósł ostatnio do 33 tysięcy egzemplarzy. Gazeta wychodzi w każdy czwartek i rozchodzi się w ekspresowym tempie. Nic dziwnego, że w tak poczytnym tygodniku chcieliby publikować radni. Głównie ci stojący w opozycji do prezydenta Zygmunta Frankiewicza. Jak twierdzą nie mają do miejskiej gazety dostępu. - Nie przypominam sobie skarg w związku z tym. Powiedzieć można wszystko: ja miałem 10 artykułów i odrzucono, ale ja nie widziałem tych 10 artykułów, to po pierwsze - stwierdza Marek Jarzębowski, rzecznik UM, Miejski Serwis Informacyjny Gliwice.

Po drugie rzecznik UM i jednocześnie redaktor naczelny miejskiego tygodnika tłumaczy, że to on odpowiada za wszystko, co w gazecie się ukazuje. I nie ma w niej miejsca na przekłamania.

W Zabrzu natomiast miejsce na krytykę w samorządowej gazecie jest, ale tylko na tą konstruktywną. – Takie słowa krytyki można przeczytać również w numerze specjalnym, gdzie znaleźli się radni, którzy krytykowali obecne władze miejskie i ta krytyka ukazała się na łamach gazety w niezmienionej formie - podkreśla Igor Cieślicki, Nasze Zabrze Samorządowe.

Zdaniem specjalistów powiązania tych tytułów z interesami urzędników są widoczne gołym okiem. - Tutaj opozycja może o tym mówić i może później krytykować te treści, które znajdą się na łamach samej gazety. Natomiast wpływ i kolegia powoływane przy radzie miejskiej, które mają mieć wpływ na kształt tej gazety wydają mi się przedsięwzięciem takim dosyć absurdalnym - uważa dr Tomasz Słupik, politolog.

Finansowanie gazety w 100% z miejskiej kasy praktycznie oznacza stuprocentową nad nią kontrolę. Ale radni próbujący to zmienić cenzurą na piśmie, de facto nie zmienią niczego.

Całość: http://www.tvs.pl/38649,cenzura_czy_demokracja_czyli_spor_o_gazete_w_gliwicach.html

19-04-2012, 15:18

Naczelny “Super Expressu” złamał zasady w tekście o policji  »

WIRTUALNEMEDIA.PL
tw
19-04-2012

Rada Etyki Mediów uznała, że redaktor naczelny “Super Expressu” (Murator) Sławomir Jastrzębowski w artykule o śląskich antyterrorystach policyjnych naruszył zasadę szacunku i tolerancji. Jastrzębowski napisał o nich m.in. „najgłupsi z najgłupszych policjantów”.

Sławomir Jastrzębowski pod koniec marca w swoim wstępniaku w “Super Expressie” opisał nieudaną akcję śląskiego oddziału policyjnych antyterrorystów. Funkcjonariusze omyłkowo wkroczyli do dwóch mieszkań niewinnych osób i obezwładnili ich lokatorów. Jastrzębowski swój tekst rozpoczął zdaniem: “Ludzie mogą być głupi, bardzo głupi i mogą być policyjnymi antyterrorystami z Katowic”, a potem relacjonował m.in. “Męża kobiety nasi najgłupsi z najgłupszych policjantów potraktowali równie brutalnie. Żeby jednak zasłużyć na opinię głupszych od bardzo głupich, po wyjściu z mieszkania weszli do kolejnego niewinnego człowieka i też go obezwładnili”. W dalszej części tekstu, nawiązując do reakcji na tę sytuację rzecznika śląskiej policji Andrzeja Gąski, napisał: “Do mieszkania niewinnych ludzi wpada banda uzbrojonych debili osiłków, tłucze głową kobiety o podłogę i rzecznik tej bandy ma pretensje, że kobieta nie współpracowała?”.

Przeciwko tym stwierdzeniom do Rady Etyki Mediów zaprotestowali nadinsp. Dariusz Działo, Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach, oraz – poprzez kancelarię adwokacką – Związek Zawodowy Policjantów w Katowicach. Dariusz Działo ocenił, że Sławomir Jatrzębowski w swoim tekście w niedopuszczalny sposób przekroczył wolność wypowiedzi prasowej, znieważając konkretne osoby i instytucję. Działo podkreślił, że artykuł jest obraźliwy nie tylko dla funkcjonariuszy biorących udział w opisywanym zdarzeniu, lecz również dla wszystkich policjantów i samej instytucji policji. Z kolei kancelaria reprezentująca katowicki związek policjantów zarzuciła Jastrzębowskiemu naruszenie także innych zasad: prawdy, obiektywizmu i oddzielania informacji od komentarza.

Rada Etyki Mediów przychyliła się do tych skarg, uznając, że określenia takie jak “głupsi od bardzo głupich”, “najgłupsi z najgłupszych”, “banda debili i osiłków” i “rzecznik tej bandy” znieważają policjantów biorących udział w opisywanej akcji, a także innych śląskich policyjnych antyterrorystów. “Tymi inwektywami autor złamał zasadę szacunku i tolerancji. Wykroczył poza granice swobody wypowiedzi, jaką gwarantuje dziennikarzom konstytucyjna zasada wolności słowa” – czytamy w komunikacie REM.

Jednocześnie Rada nie zgodziła się z zarzutami, że tekst Jastrzębowskiego naraża na szwank dobre imię instytucji policji i podważa zaufanie społeczne do niej. “Choć przykro to stwierdzić, opisana i komentowana przez SE akcja policji w Katowicach – mimo przeprosin i gotowości naprawy szkód – ugodziła w policję jako instytucję, wystawiła na szwank jej dobre imię i podważyła zaufanie do niej w znacznie większym stopniu niż słowa i sformułowania zawarte w komentarzu redaktora naczelnego SE” – oceniła Rada.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/naczelny-super-expressu-zlamal-zasady-w-tekscie-o- policji

19-04-2012, 07:57

Opowiedzą o dzieciach, które wojna rzuciła pod Dachau  »

Gazeta Wyborcza Katowice
jk
19-04-2012

W Radiu Katowice wyemitowany zostanie dziś reportaż o dzieciach z Markt Indersdorf, sierocińca urządzonego w 1945 roku przez Amerykanów w pobliżu dawnego obozu koncentracyjnego w Dachau.

Wśród ponad 300 podopiecznych z różnych krajów były też dzieci ze Śląska. Niedawno tę historię odkryła Anna Andlauer, nauczycielka z Indersdorf, a jesienią tamtego roku opisaliśmy ją w “Gazecie”. Tropem tej samej sprawy podążyły Anna Sekudewicz i Anna Dudzińska. Ich reportaż “Dzieci z Indersdorf” można posłuchać dziś w programie Radia Katowice o godz. 14.15.

Całość: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,11568547,Opowiedza_o_dzieciach__ktore_wojna_rzucila_pod_Dachau.html#ixzz1sSlPTYBQ

18-04-2012, 17:38

Torańska vs Kaczyński. Film dowodem autoryzacji zdjęć z 1994 r.  »

Polskatimes

W związku z zarzutami prezesa PiS ws. autoryzacji do książki Teresy Torańsakiej “My” z 1994 r. ujrzało światłu dziennemu nagranie, podczas którego Kaczyński wybierał i autoryzował zdjęcia. Film wyciekł z archiwum TVP za sprawą Jana Ordyńskiego – dziennikarz zamieścił go na portalu społecznościowym “Facebook”.

Teresa Torańska

W wywiadzie dla Onet.pl Kaczyński zarzucił Torańskiej brak zgody i autoryzacji wywiadu do jej książki. “Torańska wykorzystała wywiad ze mną do książki “My” bez mojej zgody i autoryzacji. Spędziliśmy kilka godzin na autoryzacji i ja jej do późnej nocy tłumaczyłem, jak ta autoryzacja powinna wyglądać, a ona dała tekst, który sama napisała.

Mój wywiad z Torańską był wariacjami na temat tego, co powiedziałem jej prywatnie. Gdyby Torańska opublikowała wywiad zgodnie z moją autoryzacją, to miałby on bardzo mało wspólnego z tym, co można przeczytać w książce “My”" – przekonywał Kaczyński.

Prezes PiS odniósł się do tej sprawy w związku z wypowiedzią Bielana w wywiadzie Torańskiej. Były rzecznik prasowy PiS powiedział wtedy, że Lech Kaczyński bardzo lubił Donalda Tuska, Mirosława Drzewieckiego, Grzegorza Schetynę, Mirosława Drzewieckiego i Jan Krzysztofa Bieleckiego. – Nie wiem, czy Adam Bielan powiedział coś takiego Teresie Torańskiej. Mam własne zdanie na temat dziennikarstwa pani Torańskiej – zaznacza Kaczyński.

W odpowiedzi na stawiane zarzuty, autorka książki “My” wysłała otwarty list do prezesa Kaczyńskiego, w którym poinformowała, że z archiwum TVP może wyciec film, na którym ówczesny prezes Porozumienia Centrum wybiera i autoryzuje zdjęcia do jej książki “My”.

“Pan tego wywiadu mi udzielił dobrowolnie, bez przymusu i chętnie Pan ze mną rozmawiał, choć brat Leszek żartował: “uważaj, ona cię przerobi”. Nie wiem, kiedy nasza rozmowa przestała się Panu podobać, stała się dla Pana “wariacją” tego, co powiedział prywatnie i uznał Pan, że należy się jej wyprzeć” – takie słowa w liście do Kaczyńskiego zamieściła Teresa Torańska, autorka wywiadu.

Zarzuty w sprawie braku autoryzacji wywiadu stawiał dziennikarce również Adam Bielan. Zarzucał on Torańskiej i tygodnikowi “Neewsweek”, że wywiad z nim był zmanipulowany, opublikowany bez autoryzacji a wypowiedzi wyrwane z kontekstu.

Całość: http://www.polskatimes.pl/artykul/554393,toranska-vs-kaczynski-film-dowodem-autoryzacji-zdjec-z-1994,id,t.html