TAK – Prof. dr hab. Wiesław Godzic, medioznawca, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie

Prof. Wiesław Godzic
Media elektroniczne już zaczynają wypierać tradycyjną, drukowaną prasę. Nie jest to nic wyjątkowego ani oryginalnego. Działają tu po prostu zwykłe zasady ekonomii. I nie chodzi wyłącznie o to, że wydawanie gazet w formie papierowej wymaga większych nakładów finansowych – przygotowanie treści kosztuje wprawdzie tyle samo, natomiast papier, druk, dystrybucja muszą być droższe. Przede wszystkim liczą się preferencje czytelnika. Prasa w formie elektronicznej jest po prostu łatwiej dostępna i bardziej wygodna w użyciu. Popularne stają się rozmaite e-czytniki – sam używam takiego na co dzień. Prasę coraz częściej czytamy też na ekranach telefonów komórkowych.
Nieporęczne papierowe gazety i czasopisma odchodzą do lamusa. To chyba naturalny proces i nie ma sensu z tym walczyć, bo taka po prostu jest naturalna kolej rzeczy. To jest jednak tylko “kosmetyczna” zmiana – przejście z jednego nośnika na inny – która nie wpływa na samą ideę.
Znacznie poważniejszy jest fakt, że w ogóle przestajemy czytać prasę, zwłaszcza codzienną. Jeszcze kilka lat temu każdy, kto uważał się za człowieka inteligentnego, miał “własną” codzienną gazetę. To, co czytaliśmy, w jakiś sposób określało nas samych – w sensie poglądów społecznych, politycznych, dawało poczucie przynależności do określonych kręgów. To się zmieniło, zwłaszcza wśród najmłodszego pokolenia. Ludzie młodzi już dziś nie mają “swoich” gazet. Prasa codzienna jest dla nich wyłącznie dostarczycielem informacji, a w tej dziedzinie nawet dzienniki nie mogą konkurować z mediami elektronicznymi. Młodzi albo nie interesują się newsami, albo korzystają z internetu, bo tak jest szybciej, taniej, wygodniej. Wystarczy zresztą spojrzeć na wyniki sprzedaży – zarówno dzienników ogólnopolskich, jak i regionalnych – które spadają z roku na rok, podobnie zresztą jak większości czasopism opiniotwórczych. Dlatego, moim zdaniem, prasa może przejść w jakąś inną formę lub stanie się niepotrzebna. I nie trzeba nad tym płakać, lecz zastanowić się, jak ocalić najbardziej wartościowe treści.
NIE – Prof. dr hab. Marian Gierula, medioznawca, kierownik Zakładu Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach

Prof. Marian Gierula
Czytelnicy nie zrezygnują z gazet, do których przywykli. Wszelkie procesy, także informacyjne, toczą się w pewnym rytmie. W tej chwili mamy w Polsce dwie wysokonakładowe gazety codzienne – opiniotwórczą “Gazetę Wyborczą” i tabloidowy “Fakt”. Dodajmy pozostałych liczących się na rynku graczy i będziemy mieli 13-14 milionów czytelników w odniesieniu do tytułów ogólnopolskich. Liczba ta zwiększy się o następne 6-7 milionów, jeśli uwzględnimy czytelników dzienników regionalnych. Przecież trudno przypuszczać, że oni wszyscy nagle zrezygnują ze swoich gazet. Tak więc nie martwiłbym się o codzienną prasę w najbliższej przyszłości.
Trzeba jednak pamiętać o strukturze demograficznej czytelników gazet. W przeważającej większości czytają je ludzie w średnim i starszym wieku, młodsze pokolenie rzadziej, a młodzież wcale. Ten trend pozwala wnioskować, że czytelników będzie ubywać. Wydawcy, planując rozwój i strategię, starają się przewidywać lub wyznaczać trendy, ale okazuje się, że to nie takie proste. Choć już od lat funkcjonują elektroniczne nośniki informacji, wydawcy wciąż zarabiają więcej na reklamach w gazetach papierowych. Trzeba też odróżnić treści dostępne w internecie od prasy on-line. Nawet uważany za prekursora transformacji cyfrowej prasy koncern Murdocha wprowadził opłaty za korzystanie z portalu “The Times”. Być może więc rzeczywiście po latach znikną wydania papierowe, ale to nie znaczy, że znikną gazety.
Internet jest potężnym medium, ale to, co jest jego siłą, czyli wręcz nieograniczony dostęp do informacji, w tym wypadku może się okazać słabością. Bo ileż w końcu można otworzyć dodatkowych okien, ile wątków śledzić? Natomiast gazeta – cyfrowa czy papierowa – jest nośnikiem skończonym – na pewno mniej obszernym, ale ma tę zaletę, że daje się przeczytać w całości. I jeszcze jedno – jeśli spojrzymy wstecz, każde nowo powstające medium miało wyprzeć poprzednie. Wieszczono, że kino zastąpi teatr, telewizja – kino itd. Jak widać, te przepowiednie się nie sprawdziły, więc i prasa pewnie się obroni. A czy w dokładnie takiej formie, jaką znamy, to zupełnie inna kwestia.