Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

11-05-2012, 12:07

Konferencja Prasowa Nowego Kwartalnika “Fabryka Silesia”  »

Regionalny Ośrodek Kultury w Katowicach
11-05-2012

“Fabryka Silesia” – Czterdziestu Wybrało Kanon!

Okładka 1 numeru nowego kwartalnika "Fabryka Silesia"

Zapraszamy wszystkich przedstawicieli mediów w  środę, 16 maja o godz. 12.00 na konferencję prasową nowego kwartalnika kulturalnego “Fabryka Silesia”, podczas której zaprezentujemy i przekażemy Państwu – jako pierwszym – jego pierwsze egzemplarze.

Podczas konferencji ogłosimy wyniki ankiety redakcyjnej, w której znane osobistości naszego życia naukowego, kulturalnego i społecznego wybrały Kanon Literatury Górnego Śląska!

Do Państwa dyspozycji będą: wydawca – dyrektor Regionalnego Ośrodka Kultury – Adam Pastuch, redaktor naczelny kwartalnika – Jan F. Lewandowski oraz członkowie Rady Redakcyjnej: Zbigniew Kadłubek, Krzysztof Karwat, Szczepan Twardoch.

Konferencja odbędzie się w siedzibie kwartalnika “Fabryka Silesia” i wydawcy – Regionalnego Ośrodka Kultury w Katowicach ul. PCK 19 (w sali konferencyjnej na parterze).

Całość: http://www.rok.katowice.pl/pl/artykul,konferencja-prasowa-nowego-kwartalnika-fabryka-silesia,751.html,38

11-05-2012, 11:37

Dziennik Zachodni: Codziennie, ale i co minutę  »

Dziennik Zachodni
Marek Twaróg
11-05-2012

Świat się zmienia i zmienia się również redakcja “Dziennika Zachodniego”. Od niedawna w DZ pracujemy w nowym – zintegrowanym newsroomie. Newsroom to kwatera główna redakcji, w której redaktorzy, przygotowujący kolejne wydania, podejmują decyzje na temat ich zawartości.

Nowoczesny newsroom Dziennika Zachodniego

Ale, ale… powiedzieliśmy, że świat się zmienia. Dziś zatem przygotowywanie codziennej płatnej gazety papierowej, 31 tygodników powiatowych i miejskich czy bezpłatnego “Echa Miasta” jest już tylko częścią naszej pracy. Bo dziś zajmujemy się również przygotowywaniem opiniotwórczego serwisu internetowego dziennikzachodni.pl oraz 31 serwisów lokalnych znanych pod marką naszemiasto.pl. Do tego u nas redagowany jest serwis ekstraklasa.net.

Teksty, zdjęcia, ale i filmy czy pliki dźwiękowe przygotowane przez naszych dziennikarzy znajdziecie również w waszych telefonach komórkowych i tabletach (w serwisach mobilnych oraz aplikacjach). Jak widać, nowe technologie dają nam dużo większe możliwości, by dotrzeć do Was z informacją.

Dotąd jednak nasze redakcje, zwane popularnie “papierową” i “internetową” – choć wspólnie planowały i wspólnie oceniały efekty – żyły każda w pewnym sensie swoim rytmem. Żeby usprawnić sposób pracy, wzorem największych redakcji na świecie, uruchomiliśmy newsroom zintegrowany.

Dziś w siedzibie naszej redakcji na wspólnej przestrzeni mamy więc jedno centralne stanowisko dowodzenia, które zarządza przepływem informacji do wszystkich kanałów: zarówno tych w papierze, jak i tych w internecie. W newsroomie są również stanowiska obsługi wydań, czyli miejsce dla fotoedytorów, którzy dbają o dobór i jakość zdjęć, stanowisko grafika, którzy przygotowuje infografiki dla gazet i portali internetowych, oraz stanowisko do montażu multimediów. W takim składzie redaktorom łatwiej jest szybko reagować i decydować o tym, w jakiej formie i w jakim czasie nasze informacje powinny trafić do portali internetowych, gazety codziennej, tygodnika powiatowego, piątkowego magazynu czy bezpłatnego “Echa Miasta”.

Ściana z ekranami telewizyjnymi pozwala wyświetlać nie tylko kanały stacji informacyjnych, ale również nasz stale aktualizowany redakcyjny grafik godzinowy z zadaniami na cały dzień. Widzimy na nich także efekty naszej pracy, czyli strony naszych portali, a także stan pracy nad aktualnymi wydaniami papierowymi.

Nie zmieniło i nie zmieni się tylko jedno: czy będziemy zwracać się do Państwa tradycyjnym “Szanowni Czytelnicy”, czy nowoczesnym “Szanowni Internauci” czy może, co jest niestety w modzie, “Szanowni Odbiorcy”, to i tak zawsze chcemy pisać “Szanowni Przyjaciele DZ”. To dla Was, Przyjaciele, poszerzamy zasięg DZ.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/572119,dziennik-zachodni-codziennie-ale-i-co-minute,id,t.html

11-05-2012, 09:37

Alfabet Andrzeja Zydorowicza: Ciszewski? Był najlepszy. Szpakowski? Dobrze blokuje konkurencję  »

Sport.pl
Piotr Zawadzki
11-05-2012

Popularny komentator sportowy, jedna z ikon katowickiej telewizji i samorządowiec, skończył 70 lat. Sam skromnie mówi, że pomogły mu sukcesy piłkarzy Górnika Zabrze.

Argentyna

Do katowickiego radia trafiłem niemal prosto z ulicy w 1967 roku. Najpierw dostałem dobrą szkołę w dziennikach i redakcji młodzieżowej. Kiedy sławny Jan Ciszewski odszedł do katowickiej telewizji, zająłem jego miejsce i przejąłem żużel, szermierkę, hokej, piłkę. Próbę przeszedłem podczas meczu Ruch Chorzów – Pogoń Szczecin. Słowa same układały się w zdania, bo chorzowianie grali jak w transie. Nic dziwnego, że próba została oceniona wysoko.

Na mistrzostwach świata w Argentynie w 1978 roku pierwszy mecz Polska – Niemcy relacjonowałem jeszcze na antenie radiowej, ale następne już tylko w telewizji. Radio i telewizja były wówczas jedną instytucją, personalnych roszad dokonywano z łatwością. Przeniesiono mnie do telewizji, bo jak orzekli szefowie, w TV Katowice musi być komentator piłkarski. Znowu zająłem miejsce po Ciszewskim, który rozpoczął królowanie w Warszawie.

Boniek Zbigniew

Znakomity piłkarz i zdolny biznesmen. Od początku wyróżniał się nie tylko grą, ale także sposobem bycia. Przed ligowymi meczami jego Widzewa na Śląsku pytał mnie: Pan komentuje mecz? O, to na pewno wygramy. Przy okazji słynnych pucharowych meczów Widzewa często używałem określenia “arytmia gry” Boniek ze Smolarkiem żartowali sobie, żebym o tym nie zapominał.

Ciszewski Jan

Najlepszy polski piłkarski komentator. Pochodził z Sosnowca. Starszy, świetny kolega. “Mój Boże, co ja mam państwu teraz powiedzieć” – mówił po meczu na Wembley w 1973 roku. Albo “Sprawiedliwości stało się zadość” – to po szczęśliwym dla Górnika losowaniu w Strasbourgu. Te zdania przeszły do komentatorskiej historii. Wielu usiłuje mu dorównać, zapominając, że kopie są zawsze gorsze od oryginału. Spędziliśmy razem dużo czasu podczas wspólnych służbowych podróży. Miał duszę hazardzisty. Przy okazji hokejowych MŚ w Bukareszcie zaciągnął mnie na wyścigi kłusaków. Straciliśmy połowę diet. Nie żałuję. Z głodu nie zginęliśmy, a przeżycia były niezapomniane. Więcej jednak na wyścigi koni już nie zajrzałem.

Debiut

Opowiem o takim nietypowym. Na Igrzyskach w Barcelonie 24 godziny przed meczem dowiedziałem się, że mam komentować finał turnieju piłki wodnej, gry dla mnie całkowicie egzotycznej. Przez kilkanaście godzin wisiałem na telefonie do Warszawy, żeby od sędziego międzynarodowego nauczyć się przepisów. Doradca ministra sportu Hiszpanii, Roman Paszczyk, przygotował mi sylwetki reprezentantów tego kraju. Sylwetki Jugosłowian zorganizowałem sobie sam. Nasza telewizja zaplanowała cały mecz na żywo, gardłowałem przez ponad dwie godziny, a na antenę poszło z odtworzenia jakieś 20 minut.

Euforia

Opanowała działaczy i piłkarzy GKS-u Katowice po wyeliminowaniu w europejskich pucharach Bordeaux. W francuskim zespole grały takie sławy jak Zidane, Lizarazu czy Dugarry. To była prawdziwa sensacja. Gościliśmy przy okazji meczu w winnicy, ucząc się smakowania słynnego bordeaux. Od tego czasu czerwone wytrawne wino stało się moim jedynym i ulubionym trunkiem.

Finał w Wiedniu

Jestem dumny z tego, że byłem radiowym sprawozdawcą na meczu Górnika z Manchesterem City w finale Pucharu Europy Zdobywców Pucharów. Nie miałem wtedy jeszcze trzydziestki. Z moim szefem z katowickiego radia Romanem Paszkowskim komentowaliśmy wspólnie pucharowe mecze Górnika na Stadionie Śląskim. Wyjazdowe gry obsługiwaliśmy na zmianę. On pojechał na barażowy mecz z Romą do Strasbourga, a mnie przypadł finał w Wiedniu. Pan Roman to uczciwy i solidny człowiek, więc nie zmienił tej zasady. Bardzo przeżyłem ten przegrany finał. W Wiedniu padał deszcz, stadion na Praterze był pustawy, a gra naszym wyraźnie się nie kleiła.

Górnik Zabrze

Andrzej Zydorowicz na stadionie Górnika Zabrze

W czasach największej świetności Górnika każdy komentator po cichu się modlił, żeby móc pracować na meczu tej drużyny. Sukcesy Górnika z przełomu lat 60. i 70. wypromowały wielu z nas. Ciszewski właśnie dzięki meczom Górnika stał się sławny. Piłkarze Górnika to w większości byli młodzi, niezmanierowani chłopcy. Pamiętam wizytę w mieszkaniu Ernesta Pohla, wiele lat po zakończeniu jego kariery. Jak zobaczyłem, w jak skromnych warunkach mieszka najlepszy strzelec polskiej ligi, po prostu zgłupiałem. Z jednej strony proste synki, jak Szołtysik czy Alfred Olek, z drugiej magister inżynier Hubert Kostka, czy zawsze elegancki Staszek Oślizło. Wszystkich ceniłem jednakowo, bo to byli niezwykli piłkarze.

Heysel

Nie pamiętam już dlaczego, ale ten tragiczny finał Pucharu Europy Juventus – Liverpool w 1985 roku komentowałem ze studia w Warszawie, wspierany przez nieżyjącego już Andrzeja Żmudę. W starciach kibiców na stadionie Heysel zginęło wtedy 39 osób. Nic nie wiedzieliśmy o dramacie do momentu, kiedy ukazał się obraz ze stadionu w Brukseli. Byliśmy odcięci od informacji, Ktoś w końcu przyniósł do studia radio, nerwowo szukano informacji agencyjnych, Sytuacja wszystkich przerosła, a my na wizji świeciliśmy twarzami snując domysły. Nie chciałbym przeżyć czegoś takiego jeszcze raz.

Iwanow Bożydar

Świetny komentator Polsatu. Zdolny, o wszechstronnych zainteresowaniach, poliglota. Zawsze podkreśla, że jest moim wychowankiem. Mam satysfakcję, że mnie nie zawiódł, że mam następcę. Długo się wahał, czy zostać dziennikarzem muzycznym, czy sportowym, Mam nadzieję że miałem wpływ na jego wybór.

Judo

W TVP brakowało chętnych do zajmowania się mało telewizyjnymi sportami, takimi jak np. judo. Stałem się więc jedynakiem z abonamentem na letnie olimpiady. Komentowałem olimpijskie złota Waldemara Legienia i Pawła Nastuli. Koledzy często mi zazdrościli tych sukcesów.

Komentatorskie stanowisko

Kiedyś w Mołdawii szyby kabiny były chyba niemyte od wmurowania kamienia węgielnego pod stadion, W Niemczech komentowałem siedząc wśród widzów, monitor stał pod moimi nogami. W Glasgow siedziałem za to pod samym dachem stadionu i mecz oglądałem z lotu ptaka. W tym zawodzie trzeba być przygotowanym na najgorsze i udawać, że jest OK.

Lubański Włodzimierz

Wielki piłkarz. Lubiliśmy się. Pewnie czuł się przed kamerą, czy mikrofonem. W wywiadach nie był gadułą. Mówił rzeczowo. I był uczynny. Kiedyś pojechałem do Brugii komentować mecz Ligi Mistrzów. Włodek przyjechał po mnie na lotnisko w Brukseli, przenocował u siebie w Lokeren, pomógł komentować mecz. Jeszcze zdążyliśmy zagrać w tenisa.

Matysik Waldemar

Niezwykle pracowity i sympatyczny piłkarz. Po ligowym meczu Górnika przeprowadzałem z nim wywiad na żywo. Był to jego debiut przed kamerą. Waldek mówił, że już “za bajtla” marzył o grze w Zabrzu i “miał płaczki w oczach”. To szło na całą Polskę, musiałem więc tłumaczyć gwarę Waldka. Drżałem, że Matysik się rozkręci i usłyszę słowa, których znaczenia – jak na Ślązaka z wyboru przystało – nie rozszyfruję.

Nogi piłkarzy są ciężkie jak z waty

Nie mam pojęcia, dlaczego ten cytat jest przypisywany mnie. To akurat słowa Jana Tomaszewskiego z którym komentowałem mecz Polska – Grecja w Poznaniu. Znam swoje lapsusy językowe i się ich nie wstydzę, a nawet je polubiłem. Bez takich wpadek transmisje są nudne.

Ostatni skomentowany mecz

Nie pamiętam. Może ciągle jest przede mną?

Piechniczek Antoni

Starszy ode mnie zaledwie o kilka dni. Podziwiałem go jako piłkarza, a potem trenera. Świetnie się prezentował w naszych wspólnych programach telewizyjnych.

Rangersi

Jesienią 1969 roku poleciałem z Górnikiem do Glasgow na mecz z Rangersami. To był mój pierwszy służbowy wyjazd zagraniczny. Lecieliśmy czarterowym Iłem-18 z Pyrzowic. Nie było transmisji telewizyjnej, więc kibice w Polsce słuchali mojej relacji w radiu. Dostałem mikrofon ze sprężyną, którą należało przyciskać do ust. Chyba przesadziłem, bo wargę miałem potem spuchniętą przez tydzień.

Szpakowski Dariusz

Niezastąpiony. Dobrze blokuje konkurencję.

Telewizja Katowice

Port macierzysty. Częściej pracowałem w Warszawie i jeżdżąc po świecie, ale to właśnie w Katowicach przygotowywałem na ogólnopolską antenę “Klub Antoniego Piechniczka” i teleturniej “Wszystko o mundialach”. Mogłem się tu też wyżywać w niedzielnym “Studiu Gol”.

Uniwersytet Śląski

Moja uczelnia, z którą mam kontakty do dziś. Ostatnio namówiłem rektora Wiesława Banysia do upamiętnienia faktu, iż nowoczesna biblioteka uniwersytecka powstaje na terenie po sztucznym lodowisku Torkat. Co roku komentuję wymyślone przez Krystynę Bochenek piłkarskie mecze Senat Rzeczypospolitej kontra Senaty Wyższych Uczelni.

Wizytówki regionu

Te sportowe to Spodek i Stadion Śląski. Relacjonowałem otwarcie Spodka, spotkanie młodzieży z Fidelem Castro, a także sensacyjne zwycięstwo hokeistów nad Związkiem Radzieckim. Krzyczałem do mikrofonu “Polska wygrywa z ZSRR, aż strach pomyśleć co się będzie działo!” To brzmiało jak nawoływanie do rewolucji, ale przeżyłem.

Na Śląskim debiutowałem na antenie ogólnopolskiej Polskiego Radia meczem Polska – Turcja 8:0. Żyłem ze stadionu, relacjonując ciągłe remonty i wielkie mecze Polaków z Anglią, Holandią czy NRD. Ten stadion jest dla Śląska tym, czym dla Paryża wieża Eiffla. Nie wyobrażam sobie, by przestał istnieć.

Zapasy

Obok judo moja druga olimpijska dyscyplina. Medalowe żniwa zacząłem od złota Kazimierza Lipienia w Montrealu. W Moskwie nie schodziłem z anteny. W pierwszej części olimpiady wiodło się nam marnie, ale zapaśnicy Andrzej Supron, Jan Dołgowicz, Roman Bierla czy Adam Sandurski stawali na podium. To była fajna grupa młodych, inteligentnych ludzi. Nawet we wzmacnianiu dewizowego portfela działali zawsze zespołowo.

Całość: http://www.sport.pl/sport-slask/1,121857,11700452,Alfabet_Andrzeja_Zydorowicza__Ciszewski__Byl_najlepszy_.html

09-05-2012, 08:50

Jerzy Granowski zaprasza na “Myśli w słowach zapisane”  »

09-05-2012

Autorzy almanachu "Myśli w słowach zapisane"

Nasz serdeczny Kolega Jurek Granowski nie zapomniał o nas i tym razem. Zawiadomił nas, iż w najbliższy piątek, 11 maja o godzinie 18.00 w Osiedlowym Klubie Kultury “Orion” przy ul. Orzeszkowej 2 w Tychach odbędzie się spotkanie literackie z autorami: Agatą Cichy z Tychów, Martą Gracz z Rybnika i Jerzym Granowskim z Katowic, promujące wspólny almanach “Myśli w słowach zapisane”.

Spotkanie poprowadzi Adam Michniewicz

Organizatory oraz autorzy serdecznie zapraszają na to ciekawe wydarzenie.

Wstęp wolny.

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/3169

09-05-2012, 08:16

Zła nowelizacja? Nie, to całe prawo prasowe jest złe  »

Dziennik Zachodni
Marek Twaróg
09-05-2012

Po poniedziałkowym proteście szefów największych polskich gazet wszyscy politycy jak jeden mąż mówią, że projekt nowelizacji prawa prasowego jest zły. To znaczy, część mówi, że jest “to tylko punkt wyjścia” (Piotr Zientarski z PO, szef senackiej komisji legislacyjnej), inni, że “projekt wymaga przepracowania” (Paweł Graś z PO, rzecznik rządu), a jeszcze inni, że to “zabawa w ograniczanie wolności prasy” (Adam Hofman z PiS).

Marek Twaróg

Także wczoraj marszałek Senatu Bogdan Borusewicz na spotkaniu z sygnatariuszami listu-protestu zapewnił, że projekt zostanie zmieniony. Wszystkie te opinie sprowadzają się do konstatacji, że propozycja senackich prawników – dotycząca instytucji tzw. odpowiedzi zamiast sprostowań – rozminęła się z intencją i że powoduje konsekwencje, których legislatorzy nie przewidzieli. Krótko mówiąc, komuś zabrakło wiedzy prawniczej.

A może tylko wyobraźni. Sprawa ta dotyczy jednak zjawiska znacznie szerszego: jakości prawa.

Nowela prawa prasowego została przygotowana przez senackie biuro prawne, co zadziwia najbardziej – wszak zawodowi prawnicy nie powinni wypuszczać bubla. Senatorowie dziś mówią, że na pewno wyłapaliby błędy w tzw. toku prac, lecz – umówmy się – nie jest to wcale oczywiste. W polskim parlamencie prawników bowiem brakuje. Wyliczono, że w Sejmie tylko 10 procent posłów ma wykształcenie prawnicze. Przypomnijmy łaskawie, że obok ważkich zadań polityków przy Wiejskiej – zadań takich, jak obrażanie się wzajemne, buczenie w czasie wystąpień przeciwników, drzemanie w sali plenarnej, zabawa iPadami w czasie posiedzenia – do izby należy także stanowienie prawa. Ustawy piszą więc nauczyciele, biznesmeni i lekarze. Eksperci im pomagają, ale – jak widać – i oni się mylą.

Istnieje szansa, że z prawnikami jest inaczej niż z kucharkami ze znanego przysłowia. Tych pierwszych – im więcej, raczej, tym lepiej. Być może, gdyby refleksja nad jakością prawa pojawiała się już na etapie pomysłu – a do tego trzeba większej liczby prawników w ławach parlamentu – nie mielibyśmy bubli prawnych, takich jak ostatnia propozycja noweli czy chociażby sławetny kodeks wyborczy – to przykład z poprzedniej kadencji.

A może po prostu chodzi o filozofię stanowienia prawa. Zamiast nadbudowywać przepis na przepisie, modyfikować, wykreślać, dopisywać, odsyłać, przytaczać – warto czasem napisać ustawę od nowa.

Poza branżą dziennikarską pewnie niewielu wie, że prawo prasowe, którym wciąż posługujemy się w redakcjach, pochodzi z… 1984 roku. Było sto razy zmieniane, a i tak jest w nim wiele głupot. Istnieje na przykład coś takiego jak Rada Prasowa przy premierze (art. 17). Nikt o jej istnieniu nie wie. Albo art. 34: “Redaktor naczelny jest obowiązany opublikować nieodpłatnie (…) komunikat urzędowy pochodzący od naczelnych i centralnych organów państwowych (…), jeśli został nadesłany przez rzecznika prasowego rządu ze wskazaniem, że publikacja jest obowiązkowa”. Dodajmy jeszcze, że w art. 7 prasą nazywane są m.in. “stałe przekazy teleksowe”, choć nawet starsi pracownicy redakcji już powoli zapominają, jak teleks wyglądał. Aha, no i słowo “internet” w tej ustawie nawet nie pada.

Wyrzućmy to prawo prasowe do kosza. Niech specjaliści napiszą ustawę, która odpowiada współczesnemu światu. Powinno na tym zależeć, nam – dziennikarzom, jak i Państwu – Czytelnikom gazet i serwisów internetowych. Gdzieś na końcu bowiem dobre prawo przynosi efekty w postaci porządnych materiałów, mądrych polemik, rzetelności i jakości.

Marek Twaróg

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/570463,zla-nowelizacja-nie-to-cale-prawo-prasowe-jest-zle,id,t.html

08-05-2012, 14:20

Marszałek Senatu: “Nie chcemy mordować prasy”  »

Press
(PAP)
08-05-2012

W projekcie noweli prawa prasowego nastąpią takie zmiany, aby wszystkie obawy, które były podniesione przez redaktorów naczelnych polskiej prasy, nie miały miejsca – deklaruje marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

Marszałek Senatu spotkał się we wtorek z redaktorami naczelnymi gazet, które w poniedziałek pod hasłem “Senat zabija prasę” zamieściły apel redaktorów o wycofanie się z projektu noweli prawa prasowego, przygotowanego przez senacką komisję ustawodawczą.

“Po wczorajszym apelu (…), aby Senat nie mordował prasy, chcę powiedzieć, że takiego zamiaru nie ma, nie było i nie będzie. Jestem pewien, że dojdziemy do wspólnego stanowiska” – powiedział marszałek po spotkaniu z redaktorami naczelnymi.

Borusewicz zaznaczył, że projekt przygotowany przez komisję ma na celu wykonanie wyroku Trybunały Konstytucyjnego z 2010 roku.

Projekt, który powstał w senackiej komisji ustawodawczej zakłada odejście od sprostowań i pozostawienie odpowiedzi prasowych jako jedynej formy reakcji na publikacje prasowe. Odpowiedź taka mogłaby dotyczyć nie tylko faktów, ale też ocen zawartych w publikacji. 

Dziś PSL przekaże szefowi senackiej Komisji Ustawodawczej Piotrowi Zientarskiemu (PO) swój projekt zmian w prawie prasowym. Według ludowców ich projekt da Senatowi możliwość “wyjścia z twarzą” z konfliktu wokół senackich propozycji dot. odejścia od sprostowań.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/28896,Marszalek-Senatu_-Nie-chcemy-mordowac-prasy