Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

16-05-2012, 16:39

Dziennik Zachodni na Europejskim Kongresie Gospodarczym  »

Dziennik Zachodni
AMC, Arkadiusz Ławrywianiec
16-05-2012

Dziennik Zachodni na Europejskim Kongresie Gospodarczym

Dziennik Zachodni jest obecny na Europejskim Kongresie Gospodarczym EEC 2012 w Katowicach. Jesteśmy patronem medialnym imprezy, bierzemy udział w spotkaniach i panelach dyskusyjnych, a do tego… można nas spotkać również na mieście. Widziałeś trzy maleńkie autka z napisem Dziennik Zachodni, mknące po Katowicach? To nasze smarty.

Piękne dziewczyny z szarfami Dziennika Zachodniego i cukierkami, smarty z naszym logo i tysiące gazet, które podczas kongresu trafiły do rąk uczestników kongresu. Podczas tej najważniejszej imprezy gospodarczej Śląska Dziennik Zachodni, największa gazeta regionalna w kraju była widoczna niemal na każdym kroku. Marek Twaróg, redaktor Dziennika Zachodniego prowadził jeden z wywołujących największe emocje paneli – na temat metropolii.

No i dzięki nam każdy, kto po raz pierwszy odwiedził Śląsk nie ma najmniejszych wątpliwości – to u nas są najpiękniejsze dziewczyny w kraju, ba… Europie. Hostessy dystrybuujące Dziennik Zachodni były zdecydowanie ozdobą kongresu.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/576353,dziennik-zachodni-na-europejskim-kongresie- gospodarczym,id,t.html

16-05-2012, 13:36

Polsko-Niemieckie Dni Mediów w Schwerinie  »

Press
(PAP, KOZ)
16-05-2012

Pod hasłem “Rozgrywki międzynarodowe: Europa w grze” odbyły się w Schwerinie V Polsko-Niemieckie Dni Mediów. Blisko 300 dziennikarzy dyskutowało od 14 do 16 maja na aktualne tematy polsko-niemieckie. Po raz piętnasty wręczono Polsko-Niemiecką Nagrodę Dziennikarską.

Polsko-Niemieckie Dni Mediów w Schwerinie

Dni Mediów otworzył premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Erwin Sellering. Podczas inauguracji Katarzyna Sobierajska, wiceminister Sportu i Turystyki, mówiła o przygotowaniach Polski do Euro 2012. Dziennikarze sportowi, m.in. Gerhard Delling (ARD), Alfred Draxler (“Bild”), Piotr Sobczyński (Telewizja Polska) dyskutowali z Marcinem Herrą, prezesem spółki PL.2012 koordynującej przedsięwzięcia związane z EURO 2012, o korzyściach, jakie mistrzostwa piłkarskie przyniosą Europie i gospodarzom tego wydarzenia.

Punktem kulminacyjnym Polsko-Niemieckich Dni Mediów był wręczenie Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej. Otrzymali ją dziennikarze z niemieckiej gazety “Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ), Radia Koszalin i publicznej niemieckiej stacji telewizyjnej MDR-ARD. Laureaci otrzymują po pięć tysięcy euro nagrody. Na organizowany po raz piętnasty konkurs nadesłano 154 prace z obu krajów.

W kategorii Prasa zwyciężył artykuł “Der neue Schlesier” (Nowy Ślązak) Konrada Schullera, korespondenta FAZ w Polsce i na Ukrainie. Jego materiał przedstawia skomplikowaną historię mieszkańców Górnego Śląska i powstawanie nowej regionalnej świadomości, odrzucanej zarówno przez polskich, jak i niemieckich tradycjonalistów, myślących w kategoriach polsko-niemieckiej konfrontacji – powiedział w laudacji jeden z jurorów Adam Krzemiński. Pochwalił “literacką jakość” tekstów Schullera.

Nagrodę dla dziennikarza radiowego dostała Jolanta Rudnik z Radia Koszalin za audycję “Tutaj, here, hier”. Tematem jej reportażu jest przyjaźń między ludźmi, których łączy jedno miejsce na Pomorzu.

W kategorii Telewizja pierwsze miejsce przyznano programowi Markusa Frenzla “Loecknitz: Raj dla przybyszów i ostoja NPD”. Autor pokazał problemy leżącego nad granicą z Polską miasta, w którym co dziesiąty mieszkaniec jest Polakiem i gdzie równocześnie niepokojąco rosną wpływy skrajnej niemieckiej prawicy.

Organizatorami Dni Mediów są Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej i Fundacja Roberta Boscha, gospodarzem wydarzenia był kraj związkowy Meklemburgia-Pomorze Przednie.

Całość: http://www.press.pl/imprezy/pokaz/2193,Polsko-Niemieckie-Dni-Mediow-w-Schwerinie

16-05-2012, 07:39

Towarzystwo Dziennikarskie apeluje o eliminowanie agresji z debaty publicznej  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
kk/pap/pr/zr
16-05-2012

W związku z piątkowym incydentem przed Sejmem z udziałem Stefana Niesiołowskiego (PO) i dziennikarki Ewy Stankiewicz Towarzystwo Dziennikarskie apeluje o bezwzględne eliminowanie z debaty publicznej przejawów agresji i przemocy.

“Zajście z udziałem Ewy Stankiewicz i Stefana Niesiołowskiego było częścią trwającego od lat procesu dziczenia polskiej sfery publicznej” – oceniło w przekazanym wczoraj oświadczeniu Towarzystwo Dziennikarskie, założone m.in. przez Seweryna Blumsztajna, Jana Ordyńskiego, Teresę Torańską i Jacka Żakowskiego.

Towarzystwo Dziennikarskie

Według autorów pisma zarówno Stankiewicz jak Niesiołowski mieli w ostatnich latach istotny udział w napędzaniu tego procesu.

Z tego też powodu stowarzyszenie – jak tłumaczy – nie staje po żadnej ze stron zajścia.

Podkreśla jednak, że zarówno polityczne środowisko Stankiewicz, jak partyjni koledzy Niesiołowskiego “powinni się poważnie zastanowić nad możliwymi skutkami dalszego eskalowania różnych form przemocy symbolicznej i agresji werbalnej w sferze publicznej”.

W ocenie Towarzystwa zajście przed gmachem Sejmu pokazało, jak łatwo od pozornie niegroźnej przemocy symbolicznej i agresji werbalnej można w sferze publicznej przejść do agresji i przemocy fizycznej. Przestrzega, że jeśli główne siły polityczne nie poskromią narastającej w ich szeregach agresji i nie narzucą sobie obowiązku respektowania wyższych standardów debaty i sporu, w sytuacji pogłębiającego się kryzysu społecznego taka eskalacja może nastąpić prędzej, niż się obecnie wydaje.

“Apelujemy zarówno do polityków i działaczy związkowych, jak do kolegów dziennikarzy bliskich różnym obozom politycznym o zachowanie umiaru w debacie i bezwzględne eliminowanie z niej przejawów agresji oraz przemocy w jakiejkolwiek formie” – konkluduje stowarzyszenie.

W piątek podczas prowadzonej przez związkowców blokady dokumentalistka Ewa Stankiewicz (autorka m.in. filmu “Solidarni 2010″) filmowała posła PO Stefana Niesiołowskiego, mimo że mówił, by tego nie robiła. “Won stąd” – rzucił Niesiołowski do Stankiewicz i odepchnął kamerę.

Niesiołowski w poniedziałek w Radiu ZET tak relacjonował przebieg wydarzeń: “odsunąłem kamerę od twarzy – mało mi zębów nie wybiła, była niezwykle natrętna, agresywna, napastliwa. (…) Nie dotknąłem pani Stankiewicz. 20 minut nękała mnie tą kamerą, w końcu odsunąłem tę kamerę ręką. Nie bardzo wiem, na czym polega przestępstwo”.

Niesiołowski pytany, czy zrzeknie się immunitetu, odparł: “oczywiście, natychmiast”. Przyznał zarazem, że jego słowa “won stąd” skierowane pod adresem dziennikarki nie były eleganckie. “To nie było eleganckie, ale czy ja mam przytaczać to, jakimi słowami mnie obrzucili związkowcy?” – pytał Niesiołowski.

Stankiewicz zaprzecza wersji zdarzeń przedstawionej przez Niesiołowskiego. W oświadczeniu napisała, że “nie miało miejsca wcześniejsze chodzenie za Stefanem Niesiołowskim przez 20 minut” . “Już po kilku sekundach od nawiązania z nim pierwszego kontaktu jest wobec mnie agresywny, a po niecałych 40 sekundach atakuje mnie fizycznie, co w całości, bez cięć montażowych, zostało opublikowane w internecie. Przed podejściem do Stefana Niesiołowskiego filmowałam w ogólnym planie z odległości kilkudziesięciu metrów posłów zgromadzonych na dziedzińcu sejmowym, w tym Stefana Niesiołowskiego, przez ok. 40 sekund” - napisała Stankiewicz.

Niesiołowskiego skrytykował premier Donald Tusk. “To jest zachowanie nie do zaakceptowania. Byłem tego dnia w Sejmie i mogę zrozumieć stan najwyższego zdenerwowania. Ale w tym widzę naszą przewagę nad naszymi oponentami i zawsze na to liczę wobec ludzi Platformy, że nawet jeśli mają tysiąc powodów, żeby reagować nerwowo, umieją się powstrzymać, szczególnie wtedy gdy rozmówcą jest dziennikarz lub dziennikarka” – powiedział premier.

“Jestem od dwóch dni w Kanadzie i nie znam tego serialu pod tytułem Niesiołowski, ale to, co widziałem, wystarczy mi, żeby po powrocie zwrócić się do niego, żeby bez żadnych dwuznaczności, kategorycznie przeprosił się (z Ewą Stankiewicz) i zapewnił, że nigdy więcej zachowywać się tak nie będzie” - dodał Tusk.

Towarzystwo Dziennikarskie, nowe stowarzyszenie dziennikarzy, działa od marca tego roku. Wśród jego członków założycieli są m.in. Seweryn Blumsztajn, Wojciech Maziarski, Jan Ordyński, Teresa Torańska, Dorota Warakomska i Jacek Żakowski. Według statutu organizacji każdy kto chce się ubiegać o członkostwo w niej, musi zyskać poparcie co najmniej połowy dotychczasowych członków.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/towarzystwo-dziennikarskie-apeluje-o-eliminowanie-agresji-z-debaty-publicznej-wideo

16-05-2012, 07:26

Co dalej z nowelą Prawa prasowego? W przyszłym tygodniu drugie czytanie w Senacie  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
kk/pap/pr/zr
16-05-2012

23 maja w Senacie odbędzie się drugie czytanie projektu noweli Prawa prasowego. Przewiduje on odejście od odpowiedzi prasowych i pozostawienie sprostowań jako jedynej formy reakcji na publikacje prasowe. Wcześniej senatorowie chcieli zostawienia tylko odpowiedzi.

Przygotowany przez senacką komisję ustawodawczą projekt noweli Prawa prasowego wzbudził w ostatnim czasie spore kontrowersje. Przeciwko proponowanym zmianom zaprotestowało m.in. kilkudziesięciu redaktorów naczelnych polskich pism. Pod hasłem “Senat zabija prasę” w ubiegły poniedziałek w największych pismach ukazał się ich apel do senatorów o wycofanie się z projektu.

Przed tygodniem na posiedzeniu trzech senackich komisji odbyło się pierwsze czytanie projektu. Senatorowie zdecydowali wówczas, że jedyną formą reakcji na publikacje powinna być nie odpowiedź, a sprostowanie. W myśl definicji zaproponowanej przez Witolda Gintowta-Dziewałtowskiego (PO) sprostowanie ma być “rzeczowym i odnoszącym się do faktów oświadczeniem, zawierającym zaprzeczenie lub korektę informacji nieścisłej lub nieprawdziwej zawartej w prasie”. Nie odnosiłoby się do ocen. Jego treść – tak jak dziś – nie mogłoby przekraczać dwukrotnej długości fragmentu materiału prasowego, którego dotyczy. Zainteresowana osoba miałaby miesiąc na jego wysłanie redaktorowi naczelnemu.

We wtorek w Senacie odbyło się spotkanie poświęcone projektowi noweli. Do zmienionego projektu noweli odniosła się Izba Wydawców Prasy (IWP). Postuluje ona m.in. zmianę proponowanej definicji sprostowania. Według Izby powinno to być “rzeczowe i donoszące się do faktów sprostowanie wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej”. Zdaniem izby zapis proponowany przez komisje powoduje chaos interpretacyjny – czym jest “zaprzeczenie informacji nieprawdziwej”, a czym “korekta informacji nieścisłej”.

Jak powiedział dyrektor generalny IWP Maciej Hoffman, Izba opowiada się też za nieprecyzowaniem miejsca publikacji sprostowania. Senatorowie zaproponowali, by było ono drukowane “w tym samym dziale taką samą czcionką, pod równie widocznym tytułem, co materiał prasowy, którego dotyczy”. Zdaniem Izby lepszy byłby zapis mówiący o tym samym dziale “lub dziale poświęconym do kontaktów z czytelnikami, czcionką standardową dla danego tytułu, umieszczone pod widocznym tytułem +Sprostowanie+”.

“Gazety jednak mają swoje miejsca, które są wyznaczone do kontaktu z czytelnikiem. I tam to sprostowanie, nie pod takim wielkim tytułem, jaki dotyczy danego artykułu, powinno mieć miejsce” – ocenił.

Sędzia Sądu Najwyższego prof. Jacek Sobczak poparł większość uwag zgłoszonych przez IWP. Zwrócił jednak uwagę, że projekt komisji pozostawia wciąż funkcjonujące w Prawie prasowym odniesienia do PRL, w tym do ówczesnej konstytucji. Obowiązująca do dziś ustawa pochodzi z 1984 roku.

Przewodniczący komisji, w których odbyło się pierwsze czytanie projektu, zapraszali na wtorkowe spotkanie wszystkich zainteresowanych. Nie cieszyło się ono specjalnym zainteresowaniem senatorów – obecny był jedynie przewodniczący komisji ustawodawczej Piotr Zientarski (PO). Nie było żadnego z redaktorów, którzy podpisali się pod ubiegłotygodniowym apelem.

Zdaniem Hoffmana wtorkowe konsultacje nie cieszyły się dużym zainteresowaniem, bo komisje wycofały się z pomysły pozostawienia w Prawie prasowym szeroko zdefiniowanej odpowiedzi prasowej.

“W tej chwili to jest dyskusja na temat szczegółów redakcyjnych. Politycznie sprawa została już załatwiona, a szczegóły leżą po stronie prawników i wydawców” – powiedział.

Zientarski podkreślił, że protest redaktorów naczelnych nie miał żadnego wpływu na treść proponowanej noweli. “Okazuje się, że zainteresowanie po proteście kompletnie mija, a jesteśmy właściwie w połowie pracy nad naszą inicjatywą. Ja pozostawiam to bez komentarzy” – powiedział.

W grudniu 2010 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że obecne przepisy nie precyzują, czym jest sprostowanie, a czym odpowiedź, wobec czego decyzję w tej sprawie musi podejmować sam redaktor naczelny, co stawia go w sytuacji, która “nie jest dla niego przewidywalna”. TK uznał, że jest to niekonstytucyjne; termin utraty mocy tych przepisów odroczył do 14 czerwca 2012 r.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/co-dalej-z-nowela-prawa-prasowego-w-przyszlym-tygodniu-drugie-czytanie-w-senacie

15-05-2012, 16:28

Towarzystwo Dziennikarskie apeluje o zachowanie umiaru w debacie  »

Press
Seweryn Blumsztajn
15-05-2012

“Zajście z udziałem Ewy Stankiewicz i Stefana Niesiołowskiego było częścią trwającego od lat procesu dziczenia polskiej sfery publicznej. Zarówno Ewa Stankiewicz jak Stefan Niesiołowski mieli w ostatnich latach istotny udział w napędzaniu tego procesu” – pisze w swoim oświadczeniu Towarzystwo Dziennikarskie.

Oto pełna treść oświadczenia:

Seweryn Blumsztajn

Opinia publiczna została poruszona zajściem między Ewą Stankiewicz a Stefanem Niesiołowskim, które miało miejsce przed budynkiem Sejmu. Gdyby był to incydent, byłby on tylko oburzający. W naszej ocenie traktowanie tego zajścia jako incydentu jest jednak fałszowaniem rzeczywistości i pomniejszaniem groźnego dla Polski zjawiska. 

Zajście z udziałem Ewy Stankiewicz i Stefana Niesiołowskiego było częścią trwającego od lat procesu dziczenia polskiej sfery publicznej. Zarówno Ewa Stankiewicz jak Stefan Niesiołowski mieli w ostatnich latach istotny udział w napędzaniu tego procesu. Z tego powodu nie stajemy po żadnej ze stron zajścia.  Uważamy jednak, że zarówno polityczne środowisko Ewy Stankiewicz, jak partyjni koledzy Stefana Niesiołowskiego powinni się poważnie zastanowić nad możliwymi skutkami dalszego eskalowania różnych form przemocy symbolicznej i agresji werbalnej w sferze publicznej.

W naszej ocenie zajście przed gmachem sejmu pokazało, jak łatwo od pozornie niegroźnej przemocy symbolicznej i agresji werbalnej można w sferze publicznej przejść do agresji i przemocy fizycznej. Jeżeli główne siły polityczne nie poskromią narastającej w ich szeregach agresji, jeżeli nie narzucą sobie obowiązku respektowania wyższych standardów debaty i sporu, w sytuacji pogłębiającego się kryzysu społecznego taka eskalacja może nastąpić prędzej, niż się obecnie wydaje.

Apelujemy zarówno do polityków i działaczy związkowych, jak do kolegów dziennikarzy bliskich różnych obozom politycznym o zachowanie umiaru w debacie i bezwzględne eliminowanie z niej przejawów agresji oraz przemocy w jakiejkolwiek formie.
 
Seweryn Blumsztajn, prezes Towarzystwa Dziennikarskiego w Warszawie

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/28953,Towarzystwo-Dziennikarskie-apeluje-o- zachowanie-umiaru-w-debac

14-05-2012, 21:28

Boskie media  »

Gazeta Wyborcza
Wojciech Mazowiecki
14-05-2012

Pojawiło się wśród braci dziennikarskiej święte oburzenie na posła Stefana Niesiołowskiego, bo nie pozwolił się sfilmować na ulicy w czasie piątkowej blokady Sejmu. W internecie wywiązała się gorąca dyskusja, w której wielu dziennikarzy, zwłaszcza z telewizji informacyjnych, odsądza tego polityka od czci i nie szczędzi mu epitetów.

Wojciech Mazowiecki

Przedstawiciele naszego fachu chyba się pogubili i zapomnieli, czym nie powinno być dziennikarstwo. Przy informowaniu nie powinno być dolewaniem oliwy do ognia, przy komentowaniu nie powinno być ferowaniem łatwych ocen. Zwłaszcza wobec innych, za to z pominięciem naszej roli.

Dziennikarzom nie wystarcza już rzeczywistość, chociaż wcale jej nie wyjaśniają ani nie pokazują istoty zdarzeń. Przestała im odpowiadać pokorna rola obserwatorów, coraz częściej ich praca polega na kreowaniu zdarzeń. Incydent z Niesiołowskim polegał właśnie na tym, by wywołać ”zdarzenie medialne”, które podgrzałoby informację o związkowej blokadzie Sejmu.

Do posła podeszła z włączoną kamerą dziennikarka, znana stąd, iż nakręciła kiedyś tendencyjny film gloryfikujący ”obrońców” krzyża pod Pałacem Prezydenckim. Niesiołowski rozpoznał ją i powiedział: ”Nie chcę z panią rozmawiać”. Dziennikarka nie ustępowała, wtedy poseł pogroził, że rozbije kamerę, jeśli jej nie odwróci. Ta jednak nie zawahała się używać kamery i przygwoździć go: ”Przed chwilą nie mógł pan wyjść z Sejmu, czy pan wie dlaczego?”. Niesiołowski odepchnął wtedy kamerę, ale nie dziennikarkę. I użył ”obelżywych” słów typu ”niech pani idzie do PiS-u, do tych pisowskich lizusów swoich” oraz ”won stąd”.

Dziennikarka postraszyła go jeszcze policją. Po co? Przecież nakręciła ”fantastyczny materiał”, który zaraz zrobił furorę w internecie i wywołał oburzenie. Ale tylko wobec posła.

Telewizyjne relacje zdarzeń, w Sejmie i poza nim, sprowadzały się do awantur i szczucia na polityków, głównie tych, którzy odważyli się głosować za reformą emerytur. To, że związkowcy naruszyli prawo, blokując możliwość wyjścia z Sejmu, jakoś umknęło uwadze i krytyce mediów. Pojawiły się natomiast komentarze, także w ”Gazecie”, że to związkowcy, a nie politycy, zachowywali się bardziej odpowiedzialnie.

Cóż, jeśli chodzi o słowa, to polityków nie da się obronić. Obserwowaliśmy kolejny przejaw upadku obyczajów sejmowych, prawa jednak nie naruszono. Odwrotnie było ze związkową blokadą. Jeszcze gorzej, że nie było na to żadnej reakcji stróżów prawa, co jest niebezpiecznym, rozzuchwalającym precedensem. Ale gdyby taka reakcja była, to ciekawe, na kogo skierowałyby swoje oburzenie media.

To niebezpieczne, że dziennikarze w ogóle nie zauważają, że politycy i związkowcy bezwzględnie ich wykorzystują, dostarczając im tylko takich słów i takich zdarzeń, które mają szanse się przebić w mediach. Może więc komentując, nie zaczynajmy od pukania się w cudze głowy, na przykład Niesiołowskiego. Zacznijmy od własnych.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75968,11713741,Boskie_media.html#ixzz1uuu5anES