Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

21-05-2012, 22:24

Może praktyki? Nasza redakcja czeka na Was  »

MMSilesia.pl
Piotr Kalsztyn
21-05-2012

MM Silesia

Chcielibyście nabyć doświadczenia przy pracy w nowoczesnym newsroomie redakcyjnym? Poznajcie tajniki dziennikarstwa XXI wieku.

Jeśli nie wiesz gdzie odbyć praktyki, zapraszamy do jednego z największych portali internetowych na Śląsku i w Zagłębiu.

Dziennikarz internetowy. A kto to taki?

Napisaliście u nas już kilkaset artykułów, z których kilkadziesiąt pozwoliło nam wyprzedzić inne media. Przewaga internetu nad telewizją jest taka, że jesteśmy szybsi. Przewaga nad gazetą papierową to nie tylko szybkość, ale i możliwość pokazania o wiele więcej i to tego samego dnia a nie następnego poranka. Więcej zdjęć, filmów, grafik, slajdów, dźwięku. Praca w redakcji portalu informacyjnego wygląda tymczasem tak samo jak w każdym innym medium.

Kolegia, podział tematów, praca w terenie z notesem, dyktafonem, kamerą czy aparatem fotograficznym. Ale dodatkowo nauczycie się czegoś, czego w tradycyjnych redakcjach ciężko szukać – pozycjonowania internetowego, SEO, tagowania, obsługi social media, mikroblogów, montażu wideo, marketingu w internecie czy korzystania z narzędzi internetowych.

Nowoczesne praktyki

Tutaj nie ma mowy o parzeniu kawy, czy segregowaniu dokumentów jak ma często to miejsce w innych redakcjach. Na praktyki zapraszamy tych, którzy naprawdę chcą się sprawdzić w kreatywnej dziennikarskiej pracy.

Praktykantom dajemy także wolną rękę przy doborze tematów oraz formy materiałów. Możecie pisać reportaże, newsy, tworzyć fotorelacje czy też kręcić materiały wideo.

Na praktyki zapraszamy studentów wszystkich kierunków, którzy chcą uzyskać dokument, zaświadczający o odbyciu praktyk. Ale zapraszamy także pełnoletnich uczniów szkół średnich, którzy mają zacięcie dziennikarskie.

Duża grupa medialna

Grupa Media Regionalne, wydawca kilkunastu lokalnych gazet, portali i rozgłośni radiowych, jest trzecią co do wielkości grupą wydawniczą w Polsce i częścią koncernu Mecom, posiadającego kilkadziesiąt tytułów w całej Europie.

Jeśli wolisz fotografować – wersja praktyk FOTO

Mamy też dla Was możliwość odbycia praktyki fotoreporterskiej. Wygląda trochę inaczej, niż dziennikarska. Zdecydowana większość zadań to zadania fotograficzne i odbyć można ją szybciej. Zapewnimy akredytacje foto, możliwość wejścia w różne miejsca.

Chętnych na praktyki w MM prosimy o wysyłanie swojego zgłoszenia w postaci CV, na adres mailowy: jacek.tomaszewski@mmsilesia.pl

Czas trwania praktyk? Dowolny – liczy się efekt
Można przyjść z kimś? Pewnie, w duecie zrobicie praktykę szybciej
Co trzeba studiować? Dowolny kierunek. Można być też licealistą!
Czy trzeba coś płacić? Absolutnie nic
O czym można pisać w czasie praktyk? Możesz o tym, na czym się dobrze znasz
Czy trzeba mieć coś z sobą? Niekoniecznie. Ale mile widziany aparat cyfrowy

Praktyki w MMSilesia odbyło już ponad 50 osób. Część z nich trafiła do pracy w mediach, internecie, marketingu. Polecamy!

 

Całość: http://www.mmsilesia.pl/413597/2012/5/21/moze-praktyki-nasza-redakcja-czeka-na-was? category=news

21-05-2012, 20:24

Teresa Semik i Grażyna Kuźnik wśród laureatów Silesia Press  »

Dziennik Zachodni
Justyna Przybytek
21-05-2012

Siódma edycja regionalnego konkursu dziennikarskiego Silesia Press okazała się szczęśliwa dla dwóch reporterek “Dziennika Zachodniego”: Grażyny Kuźnik i Teresy Semik. Finał konkursu organizowanego przez Stowarzyszenie Media dla Integracji Europejskiej odbył się wczoraj w katowickim hotelu Monopol.

Obie nasze dziennikarki, jak podkreśliło jury, na wyróżnienie zasłużyły profesjonalnym podejściem do opisywanych tematów.

Teresa Semik i Grażyna Kuźnik z "Dziennika Zachodniego" - laureatkami VII edycji Silesia Press

Grażyna Kuźnik zdobyła drugą nagrodę za materiał “Sprawiedliwy po latach”, w którym przypomniała wybitną postać śląskich mediów – Kazimierza Seko. Z kolei Teresa Semik za ważne treści wniesione do śląskiej debaty publicznej w wywiadzie – “Ślązak przeciw Ślązakowi” – dostała nagrodę trzecią. Obie nie ukrywały radości.

- Ta nagroda to dowód, że nasza praca, na co dzień często niedoceniana, jest potrzebna. Zawód reportera to zawód, w którym samotnie podejmuje się decyzje, wybiera drzwi, do których się puka. Jeśli uda się zapukać w odpowiednie, to daje motywację do dalszej pracy – komentowała Grażyna Kuźnik, która w konkursie Silesia Press, uhonorowana została już po raz trzeci.

Niemniej zadowolona była Teresa Semik. Dla naszej publicystki ostatnie miesiące są wyjątkowo owocne. W listopadzie 2011 r. otrzymała statuetkę “Hanysa”, a w tym roku ukazała się jej książka “Zabiorę twoje łzy. Sądowa historia pacyfikacji kopalni Wujek”. W konkursie Silesia Press odebrała nagrodę po raz drugi.

- Cieszę się, że pracuję w gazecie, na łamach której mogę zaprosić do rozmowy ludzi często o bardzo różnych poglądach – tłumaczyła redaktor Semik. A z takimi zazwyczaj rozmawia nasza redakcyjna koleżanka, gdy podejmuje temat tożsamości Ślązaków, ich przeszłości i przyszłości.

W sumie jury Silesia Press oceniło ponad 100 materiałów – prasowych, radiowych i telewizyjnych – nadesłanych na konkurs . Spośród nich nagrodzono dziewięć. Przyznano dwie nagrody specjalne. Za skuteczne dziennikarstwo interwencyjne zdobyła ją Elżbieta Skwarczyńska-Adryańska z “Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej”, natomiast w kategorii news – Marcin Pietraszewski z “Gazety Wyborczej”.

Obok Teresy Semik trzecie nagrody odbierali także Łukasz Kowalski z TVP Katowice za reportaż “Testament” i Ewa Niewiadomska z Radia Katowice. Niewiadomska została nagrodzona za reportaż “Perły Barbary” o słynnej kostiumograf – Barbarze Ptak.

Drugą nagrodę, oprócz redaktor Kuźnik, zdobyli dziennikarze katowickiej “Gazety Wyborczej”. Ponownie nagrodzony został Marcin Pietraszewski oraz – wspólnie za tekst “Mój szczerbaty górnik” – Judyta Watoła oraz Dariusz Kortko.

Laureatką pierwszej nagrody i zarazem zwyciężczynią 7. edycji Silesia Press została Halina Szymura z TVP Katowice. Dziennikarka otrzymała pierwszą nagrodę za dokument o profesorze Zbigniewie Relidze.

- Nagroda jest symbolicznym hołdem złożonym bohaterowi materiału, który wypromował Śląsk w kraju i za granicą – dziękowała autorka.

Wśród prac, które wysoko oceniło jury znalazły się także teksty innych dziennikarzy DZ: Marii Zawały (za tekst “Dla Zbyszka Cybulskiego Alfred Andrys był Alfą”), Jacka Bombora i Aleksandra Króla (“Johann Jambor: Uratowałem życie Adolfowi Hitlerowi”) oraz Marii Zawały i Anny Sojki z Radia Katowice (“Spotkania medyczne im. Krystyny Bochenek”) .

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/579825,teresa-semik-i-grazyna-kuznik-wsrod-laureatow-silesia-press,id,t.html

21-05-2012, 19:39

Ewa Niewiadomska laureatką nagrody SilesiaPress  »

Polskie Radio Katowice
21-05-2012

Ewa Niewiadomska

W Katowicach po raz kolejny rozdano prestiżowe nagrody dziennikarskie.

Wśród uhonorowanych, trzecią nagrodę odebrała dziennikarka Radia Katowice, Ewa Niewiadomska. Jury doceniło jej reportaż “Perły Barbary” opowiadający o wybitnej scenograf Barbarze Ptak.

Zwycięzcą 7. edycji SilesiaPress został film o Zbigniewie Relidze. Twórczyni filmu “Profesor od serca – Zbigniew Religa”, Halina Szymura z Telewizji Katowice, współpracowała z profesorem Religą kilkanaście lat. Jak mówi był on osobą nad wyraz skromną.

Nagrodzono także dziennikarzy Gazety Wyborczej: Marcina Pietraszewskiego, Judytę Watołę i Dariusza Kortkę oraz Teresę Semik z Dziennika Zachodniego. W jury zasiedli m.in. Anna Sekudewicz, Jan Dziadul i Jerzy Nachel.

Całość: http://www.radio.katowice.pl/index.php?id=259&tx_ttnews[tt_news]=25482&tx_ttnews[backPid]=66&cHash=62e87b3425

21-05-2012, 19:36

Nagrody “Silesia Press” rozdane. Sukces filmu poświęconego prof. Zbigniewowi Relidze  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
kk/pap/pr/zr
21-05-2012

Silesia Press

Halina Szymura z katowickiego oddziału TVP zwyciężyła w siódmej edycji regionalnego konkursu dziennikarskiego “Silesia Press”. Dziennikarkę nagrodzono za film dokumentalny poświęcony postaci wybitnego kardiochirurga prof. Zbigniewa Religi.

Nagrody w konkursie wręczono podczas poniedziałkowej gali w Katowicach. Jury nagrodziło Szymurę m.in. “za perfekcjonizm warsztatowy oraz rzetelność i drobiazgowość dokumentacji”.

“Ta nagroda ma dla mnie niezwykłe znaczenie; jest także symbolicznym hołdem złożonym bohaterowi tego filmu – człowiekowi, który wypromował Śląsk, Zabrze w Polsce i za granicą. To miasto jest dziś postrzegane jako miasto prof. Religi” – powiedział laureatka dziękując za nagrodę.

Szef Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu i wieloletni współpracownik prof. Religi, prof. Marian Zembala, wskazał na przesłanie, jakie niesie ze sobą film o najsłynniejszym polskim kardiochirurgu. “Był naszym mentorem, nauczycielem; człowiekiem, który przełamał wiele barier” – wspominał prof. Zembala.

Laureaci VII edycji Silesia Press

Laureatów konkursu wyłoniło jury złożone ze znanych dziennikarzy śląskich mediów. Jego pracami kierowała uznana reportażystka radiowa, laureatka prestiżowej nagrody “Prix Italia”, Anna Sekudewicz z Radia Katowice. Wiceprzewodniczącym jury był red. Jan Dziadul z “Polityki”. Laureaci otrzymali nagrody finansowe. Oprócz nagrody głównej przyznano m.in. trzy równorzędne drugie i trzecie nagrody.

Zdobywcami drugich nagród zostali Judyta Watoła i Dariusz Kortko z katowickiego oddziału Gazety Wyborczej za tekst “Mój szczerbaty górnik”. Nagrodzono ich za “doskonałe pod względem warsztatowym odsłonięcie nieznanej szerzej karty historii, dotyczącej tragedii w kopalni Wujek”.

Druga nagroda przypadła również Grażynie Kuźnik z Dziennika Zachodniego za artykuł “Sprawiedliwy po latach”. Jurorzy docenili autorkę za “w pełni profesjonalne podjęcie ważnego historycznego tematu, a zarazem upamiętnienie wybitnej postaci śląskich mediów” – wieloletniego fotoreportera CAF Kazimierza Seko, który niedawno pośmiertnie otrzymał tytuł “Sprawiedliwego wśród narodów świata”.

Druga nagroda przypadła również Marcinowi Pietraszewskiemu z Gazety Wyborczej w Katowicach za “odwagę, profesjonalizm i rzetelność w podejmowaniu i realizacji ważnych społecznie tematów”. Wyróżniono jego tekst “Doktor może marny, ale nietykalny”. Pietraszewski otrzymał też nagrodę w kategorii “News” – za artykuł “Antyterroryści wylatują, bo ochraniali Paris Hilton”. To nagroda za “za autorski, oparty na własnych źródłach informacji materiał dziennikarski, który wywołał szeroki oddźwięk w opinii publicznej i skutkował konsekwencjami służbowymi w policji” – uzasadniali jurorzy.

Laureatami trzeciej nagrody zostali Ewa Niewiadomska z Radia Katowice “za dziennikarski i artystyczny kunszt, którego efektem jest materiał niezwykle atrakcyjny w treści i formie” – reportaż “Perły Barbary”, Łukasz Kowalski z TVP Katowice za film “Testament” (“za autorski, świetnie udokumentowany temat i jego profesjonalną dziennikarską realizację”) oraz Teresa Semik z Dziennika Zachodniego za wywiad z prezesem Towarzystwa Przyjaciół Śląska w Warszawie Józefem Musiołem, “Ślązak przeciw Ślązakowi”. Jury nagrodziło ją “za przemyślany i profesjonalnie przeprowadzony wywiad, wnoszący ważne treści do śląskiej debaty publicznej”.

Nagrodę specjalną jury za skuteczne dziennikarstwo interwencyjne otrzymała Elżbieta Skwarczyńska-Adryańska z Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej za artykuł “Dziecko to nie paczka”.

Kryteriami oceny materiałów konkursowych były przede wszystkim ich znaczenie dla opinii publicznej, rzetelność oraz interesujące, indywidualne przedstawienie tematu.

Inicjatywa ustanowienia regionalnej nagrody dziennikarskiej wyszła od samych dziennikarzy, skupionych w działającym od blisko ośmiu lat stowarzyszeniu Media dla Integracji Europejskiej. “Silesia Press” należy do nielicznych w Polsce regionalnych konkursów dziennikarskich. Promuje dokonania dziennikarzy i ludzi mediów ze Śląska oraz tych, którzy podejmują ważne dla regionu i związane z nim tematy. Inicjatywa ma też integrować miejscowe środowisko dziennikarskie.

W ubiegłorocznej edycji konkursu zwyciężyła Violetta Rotter-Kozera z katowickiego oddziału TVP. Jury nagrodziło ją za film “Pod banderą Chopina”, relacjonujący nietypową trasę koncertową Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/nagrody-silesia-press-rozdane-sukces-filmu-poswieconego-prof-zbigniewowi-relidze

21-05-2012, 08:42

10 książek dla Ślązaka  »

Dziennik Zachodni
Grażyna Kuźnik
21-05-2012

Fabryka Silesia to nowy periodyk kulturalny wydawany w Katowicach. Tematem pierwszego wydania jest kanon książek, które najlepiej opowiadają o Górnym Śląsku.

10 książek dla Ślązaka - Kanon

Na naszym rynku pojawił się właśnie nowy periodyk: “Fabryka Silesia”. Atrakcyjnie wydany przez Regionalny Ośrodek Kultury w Katowicach. Nie jest pismem literackim, bo jak podkreśla redaktor naczelny Jan F. Lewandowski – pisze o kulturze rozumianej w sposób najszerszy. Każdy numer będzie miał temat przewodni. Tematem pierwszego jest kanon książek, które najlepiej opowiadają o Górnym Śląsku.

Nigdy dotąd nie przystąpiono do tego zadania tak solidnie.

Przepytano 40 osób; pisarzy, naukowców, ludzi kultury nie tylko z woj. śląskiego, ale również z Opolszczyzny. Każdy z tych autorytetów miał wybrać publikacje, które jego zdaniem powinny znaleźć się w Kanonie Literatury Górnego Śląska.

Wymieniono aż 145 dzieł napisanych przez 108 autorów. Ostatecznie wybrano zwycięską dziesiątkę. Dla czytelników spoza Śląska to wybór dość szokujący. Większość autorów kanonu pisze po niemiecku, dwóch flirtowało z nazizmem. Widać, jak przez ostatnie lata zmieniło się myślenie o literaturze śląskiej, przynajmniej wśród elit regionu. Uznały za swoich pisarzy niemieckojęzycznych, stawiając na pierwszym miejscu prawdę. Ranking wygrał Horst Bienek z “Pierwszą polką”, a jego “Tetralogia gliwicka” znalazła się na 7. miejscu.

Prof. Ryszard Kaczmarek uzasadnił ten wybór: – Za odwagę pokazania tragedii, gdy zaczyna się rozumieć, że nie jest się ani Polakiem, ani Niemcem, tylko Górnoślązakiem.

Na drugim mamy “Cholonka” Janoscha, śmieszny obraz Ślązaków, pozbawiony ideologii. Na trzecim “Finis Silesiae” Henryka Wańka, historię śląskich Niemców z romansem w tle. Potem dwa obszerne dzieła literatury faktu – Kazimierza Kutza “Piąta strona świata” i Małgorzaty Szejnert “Czarny ogród”.

W drugiej piątce są autorzy trudno dostępni w Polsce. August Scholtis nie był dotąd tłumaczony na polski, tak jak Hans H. Lipinsky-Gottersdorf. Poeta von Eichendorff jest wydawany rzadko. Za to “Nagrobek ciotki Cili” Stefana Szymutki można już za złotówkę nabyć w księgarni internetowej.

Kanon książek śląskich to i zabawa, i rzecz poważna

Jan F. Lewandowski

Należało już poszukać miarodajnego kanonu literatury Górnego Śląska. Wybieranie takiego kanonu to i zabawa, i w równej mierze sprawa jak najbardziej poważna.

Jest znakiem czasu, że dzisiaj traktujemy Bienka i Janoscha jak naszych pisarzy, a klasykę górnośląską widzimy wielojęzykowo. Już mało kto upiera się, żeby zaliczać do niej dzieła napisane tylko po polsku.

Jan F. Lewandowski

 

x     x     x

 

10 książek ważnych dla Ślązaka

Wybrałem Janoscha, Wańka, Kutza, Scholtisa oraz Bienka i wszystkie te pozycje znalazły się w kanonie książek o Górnym Śląsku – mówi dla Dziennika Zachodniego publicysta Michał Smolorz. Rozmawia Jolanta Pierończyk.

Co pan sądzi o kanonie lektur dla Ślązaka?

Michał Smolorz

Byłem jednym z tych, którzy wskazywali te ważne dla Ślązaka książki. Każdy miał podać 5 tytułów. Wybrałem Janoscha, Wańka, Kutza, Scholtisa oraz Bienka i wszystkie te pozycje znalazły się w tym kanonie.

Gdybym miał podać 10 nazwisk, Bieniasz na pewno by się tam znalazł. Mówiąc bowiem o ważnych książkach dla Śląska, chciałem podać takie, których autorzy umieli przełożyć Śląsk na dzieło literackie. To tak jak z filmem. Gdybym miał wskazać pięć filmów ważnych dla Śląska, wskazałbym tylko filmy Kutza, bo tylko on potrafił zrobić ze Śląska wartość artystyczną w filmie.

Czyli jest pan usatysfakcjonowany…

Jestem. Żałuję tylko, że nie udaje mi się doprowadzić do przekładu Augusta Scholtisa na język polski. Jest to pisarz ważny w literaturze europejskiej, a na Śląsku ciągle dostępny tylko w oryginale. Jestem jednym z nielicznych, którzy w tym oryginale go przeczytali. Dla nieznających niemieckiego pozostają tylko fragmenty przetłumaczone na polski.

x     x     x

Kanon śląskiej literatury wybrany jak w “Tańcu z gwiazdami”

Z prof. Janem Malickim, dyrektorem Biblioteki Śląskiej w Katowicach rozmawia Grażyna Kuźnik.

Panie profesorze, podoba się panu nowy Kanon Literatury Górnego Śląska, który zaproponował w swoim pierwszym numerze periodyk “Fabryka Silesia”?

prof. Jan Malicki

Nie podoba mi się. Dlatego, że bardziej jest to zjawisko socjologiczne niż wybór naprawdę najlepszej literatury. Kojarzy mi się niestety z czymś w rodzaju “Tańca z gwiazdami”. Liczy się głosy oddane przez jurorów na kandydatów, podaje, ile jakie dzieło zdobyło punktów. O miejscu książki w rankingu mogą decydować inne względy niż estetyczne.

Kanon wybrało jednak 40 ekspertów, w rankingu wzięło udział 108 autorów i 145 książek. To coś znaczy.

Trochę mnie te liczy zniechęcają. I jaki skutek tych skomplikowanych wyliczeń? Czy są to książki naprawdę warte czytania, przeżywane przez ludzi? Czy raczej odtworzenie tego, co lansują media, bo jest akurat modne? Jestem pewien, że większość mieszkańców naszego regionu zna “Cholonka” tylko dlatego, że grał go teatr Korez. A o bardzo ciekawej książce Małgorzaty Szejnert dużo pisano w gazetach.

Kanony są chyba zawsze życzeniowe, to podpowiedź, co warto czytać.

No właśnie. W tym kanonie uderza mnie jednak, że autorzy ograniczyli się do książek z ostatnich lat, wydanych nie tak dawno, opowiadających w zasadzie o współczesności. Pominięto wiele pozycji z dawniejszych czasów, a tak ważnych dla Górnego Śląska. Kilka dni temu czytałem sobie w domu Walentego Roździeńskiego, poemat “Officina ferraria”. Nie mogłem się oderwać. A Norbert Bończyk ze “Starym Kościołem Miechowskim”? To jest świetna literatura.

Bończyk jest wspaniały, ale panie profesorze, kto to jeszcze czyta do poduszki?

Bo co, bo zamierzchłe czasy? W kanonie znalazł się przecież pisarz z jeszcze dawniejszej epoki niż Bończyk, Joseph von Eichendorff. Jedyny wśród autorów książek z finału, który nie ma nic do powiedzenia o II wojnie światowej, bo urodził się w XVIII wieku. Zastanowiło mnie, jaka jest o nim wiedza, czy jego książki są wypożyczane. Choćby przez studentów, badaczy. Okazało się, że w ubiegłym roku nie sięgnęła po nie ani jedna osoba.

Kogo panu najbardziej brak w tym kanonie?

Chociażby Albina Siekierskiego, urodzonego w Imielinie, który jest autorem wielu dobrych tekstów. Na podstawie jego utworu powstał film Kazimierza Kutza “Paciorki jednego różańca”. Fascynują mnie poezje Henryka Bereski, jestem nimi zauroczony. A Wilhelm Szewczyk, postać wyjątkowa? Z nowych pozycji brakuje mi też “Lajermana” Aleksandra Nawareckiego.

A mnie mimo wszystko brakuje Gustawa Morcinka. Jego “Czarnej Julki”.

Tak, Morcinka oczywiście. Chociaż je bym wybrał “Pokład Joanny”. Żałuję bardzo, że te książki są teraz tak rzadko wznawiane. Zapomniałbym o Stanisławie Ligoniu, jego berach i bojkach. I Józefie Lompie, chociaż nie był wybitnym pisarzem, ale otworzył Śląsk na Polskę. I Karolu Miarce, który ma podobne zasługi.

Czy to nie dziwi, że w górnośląskim kanonie na dziesięć książek sześć napisali autorzy niemieckojęzyczni? Z dużym dystansem wobec Polski?

Nie, to mnie nie dziwi ani nie budzi emocji. W literaturze chodzi o to, żeby poznać osobowość pisarza, jego talent w opisywaniu świata i przeżyć, jego odrębne widzenie. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś chce wykorzystać dzieło literackie. W jaki sposób? Czy przypadkiem nie do jakiejś gry politycznej? Na to należy zwracać uwagę, nie oskarżając nigdy samej literatury, ale tych, którzy widzą w niej broń w swoich rozgrywkach.

x     x     x

Po co kanony, jeśli polecane książki nie są dostępne?

Kanony inspirują do czytania, ale co z tego, jeśli polecane książki nie są dostępne. Polacy wciąż traktują Niemców się jak najgorszych wrogów i wolą nie dawać im głosu. U nas wciąż polityka i polityka – mówi Henryk Waniek o Kanonie Książek Śląskich, autor “Finis Silesiae”.

Pana książkę “Finis Silesiae”40 ekspertów uznało za najlepszą książkę o Śląsku, napisaną po polsku. Jest na trzecim miejscu w Kanonie Literatury Górnego śląska. Spodziewał się pan takiego sukcesu?

Henryk Waniek

Nagrody, a i kanony, to rzeczy ulotne. Zachowuję wobec nich dystans. Ale cieszę się, że moja książka jest doceniana. Dzisiaj napisałbym ją inaczej, przede wszystkim skrócił, usunął pewne wątki. Trudno, nie będę jej czytać od nowa, nie chcę się denerwować. Natomiast sam pomysł wyboru nowego kanonu literatury uważam za zacny. To dobry początek dla świetnie zapowiadającego się pisma, kwartalnika “Fabryka Silesia”.

“W kanonie jest pan między “Cholonkiem” Janoscha a “Piątą stroną świata” Kutza. Ceni pan te książki?

Na swój sposób. Przeczytałem je chętnie. Janosch to literatura specyficzna, nie żadne wielkie dzieło. Chyba niezbyt dobrze przetłumaczone, autor używa niemieckiego śląskiego, przekład tego nie oddaje. Książka Kutza jest pęknięta, jak on sam jako Ślązak. Tu Szopienice, tam Konopnicka. Widać, że pisał w pośpiechu, jest przecież osobistością bardzo zajętą. Ale pisze o polskiej stronie śląskiego medalu, to interesujące. Ja w “Finis Silesiae” piszę o Śląsku niemieckim.

Najwyższe miejsce należy się Horstowi Bienkowi i jego “Pierwszej polce”?

No cóż, nie wiem. Nie czytałem. A to dlatego, że gdy się ukazała, pisałem swoją “Finis Silesiae”. Nie chciałem się zauroczyć. I tak już zostało. Ale skoro osiągnęła tak wysoką pozycję, to ją jednak przeczytam. Musi być ważna.

A więc kanony inspirują do czytania?

Owszem, ale co z tego, jeśli polecane książki nie są dostępne. Dwa nakłady “Finis” już się wyczerpały, nie mam kolejnych ofert. Dwie powieści z tego kanonu w ogóle nie zostały przetłumaczone na polski. O czym tu mówić? A przecież “Die Prosna-Presussen” Hansa Lipinsky-Gottersdorfa była w Czechach wydana za Stalina i nic się nie stało. Polacy wciąż traktują Niemców się jak najgorszych wrogów i wolą nie dawać im głosu.

Jednak Gottersdorf był antypolski. A pan chciał, żeby w kanonie był Herbert Hupka!

Tak, ten od Czai, postrach w PRL. Po zmianie ustroju Hupka został honorowym obywatelem Raciborza. U nas wciąż polityka i polityka, a najważniejsza powinna być prawda. Hupka chciał Górnego Śląska w Niemczech, a Polacy, jest takich trochę, polskiego Lwowa. Ludzkie.

x     x     x

Kanon śląskiej literatury? Brakuje mi Roździeńskiego i Lyski

W Kanonie Książek o Górnym Śląsku brakuje mi jedynie dwóch pozycji – mówi Dziennikowi Zachodniemu Małgorzata Szejnert, autorka “Czarnego ogrodu”.

Małgorzata Szejnert

Dziennik Zachodni opublikował Kanon Książek o Górnym Śląsku. Wyboru dokonało 40 osób zapytanych przez nowy periodyk Fabryka Silesia, wydawany w Katowicach. O kanonie wypowiadają się pisarze i recenzenci. Dzisiaj Małgorzata Szejnert, autorka “Czarnego ogrodu”.

Bardzo się cieszę, że moja książka znalazła się wśród dziesięciu książek ważnych dla Ślązaków. Brakuje mi tam jedynie dwóch pozycji. Pierwsza to “Officina ferraria abo huta i warstat z kuźniami” Walentego Roździeńskiego, dzieło z 1612 roku, które absolutnie powinno być wznowione w Katowicach. Jest to wspaniała książka. Fantastyczne czytadło.

Druga książka, której mi tu brakuje to Alojzego Lyski “To byli nasi ojcowie”.

Jest to bardzo osobista opowieść o poszukiwaniu śladów ojca, który zginął na Wschodzie, ale jednocześnie rzecz o szukaniu sprawiedliwości dla tych wszystkich biedaków wcielonych do niemieckiego wojska. Jestem przekonana, że jest to dzieło ważniejsze niż kilka innych z tej listy. Żałuję, że tak słabo rozreklamowane, a powinno. Bo to jest książka, którą powinien znać nie tylko Ślązak.

Jolanta Pierończyk

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/579417,10-ksiazek-dla-slazaka-kanon-ksiazek-slaskich,id,t.html

17-05-2012, 19:28

Grand Press Photo dla fotoreportera z Częstochowy  »

InSilesia.pl
Aleksandra Gil - Redakcja InSilesia.pl
17-05-2012

Fotografia Piotra Bednarka, która zdobyła pierwszą nagrodę w zeszłorocznej edycji konkursu “Klimaty Częstochowy”, została dostrzeżona przez Jury prestiżowego konkursu Grand Press Photo.

Nagrodzona fotografia Piotra Bednarka

Fotografia częstochowianina, zrobiona na ulicy Dąbrowskiego, zdobyła pierwszą nagrodę w kategorii “Ludzie”. Jak napisał sam autor w zgłoszeniu na “Klimaty Częstochowy”, zdjęcie przedstawia dwóch mieszkańców, którzy w ciepły, letni wieczór zrobili grilla przed bramą swojej kamienicy.

W konkursie Grand Press Photo oceniano fotografie wykonane między 1 kwietnia 2011 roku a 31 marca 2012 roku. Fotoreporterzy zgłosili ponad 3,5 tys. zdjęć, które konkurowały w pięciu kategoriach: Wydarzenia, Życie codzienne, Ludzie, Sport, Przyroda.

Wysoko oceniona została także fotografia Sebastiana Adamusa, która zakwalifikowała się do finałowej ósemki fotografii pojedynczych w kategorii “Wydarzenia”. Nagrody nie dostała, ale fakt, że zawędrowała tak wysoko jest wielkim sukcesem autora.

Częstochowianom serdecznie gratulujemy i życzymy sukcesów w zawodzie fotoreportera!

Całość: http://insilesia.pl/aktualnosci/artykul/13266/5/Grand_Press_Photo_dla_fotoreportera_z_Czesto chowy