31-05-2012, 10:24
“Podziemne trasy turystyczne Polski” Tomasza Rzeczyckiego »
Grzegorz Sztoler
31-05-2012
Idźcie spokojnie przez piekło, ale z Rzeczyckim… Dlaczego? Dlatego, że facet zna chyba wszelkie podziemia turystyczne w Polsce i teraz właśnie zaczął tą wiedzą dzielić się z innymi miłośnikami tych turystycznych osobliwości. Tak powstała publikacja „Podziemne trasy turystyczne Polski”, której pierwsza z trzech części ["Kopalnie"] właśnie się ukazała w serii “Militarne sekrety” krakowskiego wydawnictwa Technol.
Jej autor to pochodzący z Bytomia Tomasz Rzeczycki, którego – zacznę od tego – mam przyjemność znać osobiście. Postać niezmiernie sympatyczna. Poznałem go szmat czasu temu, gdy jeszcze gromadził materiał do swojej książki o górach Polski. Tomek, przez miesiące, cierpliwie spędzał długie godziny na wertowaniu zszywek “Dzienników…” i docierał też do innych archiwów i bibliotek w całej praktycznie Polsce. I robił to wszystko z prawdziwą pasją, pasją badacza, miłośnika i odkrywcy. Bo Tomek jest osobą niesamowicie upartą i dociekliwą, co znamionuje ”rasowego” eksploratora przeszłości. Znając jego dokładność w sporządzaniu notatek, pewny jestem że posiadł w interesującym go temacie wiedzę encyklopedyczną. A jego ustalenia mają charakter wiarygodny, jak na badacza przeszłości przystało.
Tu dochodzimy do sedna sprawy. Czy było to dzieło [pierwszy tom "Podziemnych tras..." liczy ponad czterysta stron, następne tomiska będą równie obszerne] potrzebne? Dlaczego w ogóle powstało?
Tomek to wyjaśnia dokładniej, we wstępie. Dodam tylko, że książka ta powstała z przekory, tak z przekory badacza, natury która nieodłącznie cechuje Tomka i każe mu wątpić w prawie wszystko, co usłyszy. A skoro wątpi, to musi sprawdzić, czy to, co słyszy jest prawdą, jest z nią zgodne.
Tomek jest wędrowcem, wędrowcem badaczem [satyrykiem zresztą też]. Wiedzę i dociekliwość badacza łączy z turystyczną pasją, zwiedza zresztą nie tylko Polskę [proszę zerknąć na jego stronę www.medrcy.prv.pl]. Zasłyszane od przewodników niesamowite opowieści, o duchach, straszydłach, zatopionych skarbach prostuje, demitologizuje wszystkie te podziemia, odziera z legendy, w jaką starają się ją ubrać tabuny przewodników. Ludzie, turyści zwłaszcza spragnieni są fabularyzacji historii, a skoro jest zapotrzebowanie, trzeba go wypełnić. Ale tak rodzi się fałsz. Tomek znudzony, zniecierpliwiony, powiedział w końcu “stop tym bzdurom”. Proszę zauważyć, jak żmudnie przygotowywał się do tej wojny o demitologizację polskich podziemi turystycznych – kilkanaście lat. Tyle czasu zajęło mu grzebanie w źródłach, archiwaliach, książkach, by ustalić podstawowe, pewne fakty, a niefakty, odrzucić. Między bajki włożyć. I przestrzega, by nie postrzegać jego dzieła jako przewodnika turystycznego, bo nim nie jest, a raczej jako dzieło po części historyczne, po części encyklopedyczne. Autor sam dokonał selekcji najciekawszych obiektów, i chyba – domniemuję – wymyślił konstrukcję tematyczną cyklu, dosyć logiczną i funkcjonalną [Tu się mylę, bo pomysłodawcą wydania "fantastycznej pracy Tomka w trzech tomiskach" był pan Bartosz Rdułtowski, wydawca całości]. Po “Kopalniach”, ramach cyklu “Podziemne trasy…” pokażą się jeszcze “Obiekty strategiczne”, a także “Jaskinie i piwnice”.
Nie będę wybrzydzał, bo wiem, jak trudno dzisiaj publikuje się książki. Dobrze, że trzyczęściowe “Podziemne trasy…” ujrzały światło dzienne. Jedynie czego mi w książce brakuje to mapy z obiektami, o których mowa. Powinna być, po prostu. Do monochromatycznych ilustracji jestem przyzwyczajony, w końcu podziemny klimat nie do końca jest “kolorowy”. Mam nadzieję, że kolejne wznowienia tej publikacji będą bogatsze ilustracyjnie. Graficznie książka prezentuje się zadowalająco. Widać olbrzymi trud erudycyjny autora, publikację zaopatrzył w obszerną bibliografię, która odsyła do źródeł. Brakuje mi w tej książce indeksu rzeczowego, geograficznego. Ułatwiłby z pewnością korzystanie z tej książki. Brakuje mi notki o autorze [a warto]. Brakuje mi też fachowej recenzji [naukowej], która niewątpliwie podniosłaby prestiż tej publikacji. Inaczej rzecz ujmując powiem, że ekskluzywny diament ubrano w [nieco zbyt] skromne szaty. Pod tym względem poprzednia publikacja Rzeczyckiego, o “Górach Polski” pozostaje [szkoda, że niedoścignionym] wzorem. Tak czy inaczej książkę Tomka Rzeczyckiego warto mieć na półce. Niesamowicie konkretne kompendium wiedzy o najciemniejszych zakątkach Polski.
Czego tu nie ma? Z naszych, górnośląskich stron jest i osławiona Sztolnia Czarnego Pstrąga w Tarnowskich Górach, kopalnia Guido w Zabrzu, Królowa Luiza z Zabrza. Z dalszych, zaciekawi nas na pewno kopalnia arsenu i złota w Złotym Stoku, kopalnia złota w Złotoryi, czy kopalnia uranu i fluorytu w Kletnie. Historie tych miejsc, już bez tej “legendarnej otoczki”, jakiej pozbawił ich autor, są niesamowicie… prawdziwe.
Czekamy więc na następne zdemitologizowane “Podziemia…”




