Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

03-06-2012, 19:51

Zwycięzcy IX edycji Konkursu dla Telewizji Lokalnych “To Nas Dotyczy”  »

Portal Medialny.pl
PIKE, kw
03-06-2012

Znamy już zdobywcy głównych nagród – Kryształowych Ekranów w IX Edycji Konkursu dla Telewizji Lokalnych “To Nas Dotyczy”.

W tegorocznej edycji Konkursu zgłoszono aż 207 materiałów filmowych nadesłanych przez 55 telewizji lokalnych i regionalnych – to rekordowa ilość w porównaniu z rokiem ubiegłym, w którym nadesłano 106 materiałów od 25 telewizji.

Ogłoszenie wyników konkursu oraz wręczenie statuetek i nagród odbyło się 22 maja podczas uroczystej kolacji w trakcie Ogólnopolskiej Konferencji Operatorów Komunikacji Elektronicznej w Hotelu Warszawianka w Jachrance. Celem Konkursu jest promowanie telewizji lokalnej jako równoprawnego uczestnika rynku medialnego oraz tworzenie silnych związków pomiędzy operatorami a środowiskiem nadawców lokalnych.

Materiały telewizyjne ubiegały się o Nagrody w następujących kategoriach:
a. “Moja mała Ojczyzna”,
b. “Ginące zawody, niezwykli ludzie”,
c. “Jedyne takie…”,
d. Nagroda Publiczności.

Warunkiem podstawowym udziału w Konkursie było nadesłanie materiałów filmowych wyprodukowanych oraz wyemitowanych przez zgłaszającą Telewizję Lokalną w okresie od 5 kwietnia 2011 roku do 1 kwietnia 2012 roku. W tym roku, wzorem roku ubiegłego, grono telewizji zaproszonych do wzięcia udziału w Konkursie zostało rozszerzone o telewizje o zasięgu regionalnym, które otrzymały zaproszenie do wzięcia udziału w kategorii “Moja mała Ojczyzna”.

Jury Konkursu “To Nas Dotyczy” w składzie: Krzysztof Grabowski – producent filmowy i telewizyjny – Przewodniczący Jury; Ewa Gadomska – Dyrektor Departamentu Regulacji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji; Jerzy Krzysztof Czerwiecki – dziennikarz radiowy i telewizyjny, producent telewizyjny, Dyrektor Agencji Produkcji Audycji Informacyjnych TVP; Andrzej Mikołajczyk – “Tv-Sat-Magazyn”, Uniwersytet Łódzki wyłoniło zwycięzców Konkursu.

Nominowane i zwycięskie stacje w poszczególnych kategoriach:

KATEGORIA: “MOJA MAŁA OJCZYZNA”

  1. 12 zabytków Ziemi Kłodzkiej Wałbrzyskiej i Gór Sowich – autor: Joanna Morawska, Łukasz Pasiut, Telewizja Sudecka Bielawa,
  2. Tajemnice Poznania – Królobójstwo – autor: Błażej Wandtke, Wielkopolska Telewizja Kablowa Poznań,
  3.  Tajemnice Poznania – Czarownica – autor: Błażej Wandtke, Wielkopolska Telewizja Kablowa Poznań

Zwyciężyła Telewizja Sudecka z Bielawy

KATEGORIA: “GINĄCE ZAWODY, NIEZWYKLI LUDZIE”

Bożena Langner

1. Wyprawa po marzenia – autor: Bożena Langner, Telewizja Sfera Ruda Śląska

2. Związani chlebem – autor: Bożena Langner, Telewizja Sfera Ruda Śląska

3. Szewc, który w butach chodzi – autorzy: Leszek Wątkowski, Tomasz Sawicki, Telewizja Świnoujście

Zwyciężyła Telewizja Sfera za program „Związani chlebem”.

 KATEGORIA: “JEDYNE TAKIE…”

1. Do góry nogami – autor: Lilia Wilczyńska, Telewizja Kaszuby Kościerzyna

2. W domowym klimacie – autor: Anna Litwin, Telewizja Miejska Stalowa Wola

3. Kino dworcowe – autor: Mariusz Konopka, Telewizja Słubice

Zwyciężyła Telewizja Słubice

KATEGORIA: Nagroda Publiczności

Rafał Szlaga

1. II Śląski Festiwal Capoiery – autor: Rafał Szlaga, Telewizja Sfera Ruda Śląsk

2. Pieszyce i Nowa Paka – autorzy: Magda Sośnicka – Dzwonek, Jarosław Radwański, Adam Pachura, Paweł Pachura, Telewizja Sudecka Bielawa

3. Syn Prezydenta – autor: Błażej Wandtke, Wielkopolska Telewizja Kablowa Poznań

Zwyciężyła Wielkopolska Telewizja Kablowa Poznań. Nagroda w tej kategorii przyznana została z uwzględnieniem kryterium popularności konkursowych materiałów, wśród widzów audycji “To Nas Dotyczy”, nadawanej w programie Telewizji TVR, która realizowana jest przy współpracy z PIKE.

Głównymi nagrodami w Konkursie były statuetki Kryształowego Ekranu. Stacje telewizyjne, które zwyciężyły w swoich kategoriach otrzymały również nagrody pieniężne i rzeczowe. Pierwsze miejsca w każdej kategorii zostały nagrodzone sumami pieniężnymi w wysokości 5.000 złotych, które ufundowane były przez Polską Izbę Komunikacji Elektronicznej, a w kategorii Nagroda Publiczności przez Telewizję TVR.

Po raz trzeci w historii Konkursu przyznano także statuetkę “Złotoustej telewizji” w ramach dodatkowej nagrody indywidualnej ufundowanej przez Fundację Akademia Mediów, która postanowiła zwrócić szczególną uwagę na język, jakim posługują się dziennikarze telewizji lokalnych. Statuetkę “Złotoustej telewizji” przyznano Twojej Telewizji Morskiej z Wejherowa.

Po raz pierwszy w historii Konkursu przyznano Honorowy Kryształowy Ekran, który otrzymała Wielkopolska Telewizja Kablowa w Poznaniu. Nagroda ta przyznawana jest za całokształt dotychczasowych osiągnięć oraz wkład telewizji lokalnej i nadawanego programu w rozwój i promocję środowiska lokalnego i regionu.

Całość: http://portalmedialny.pl/art/34565/zwyciezcy-ix-edycji-konkursu-dla-telewizji-lokalnych-to- nas-dotyczy.html

02-06-2012, 21:48

Zygmunt Duś: Ten, co wycina, wie więcej  »

Dziennik Zachodni
Henryka Wach-Malicka
02-06-2012

Ponad pół wieku pracy w telewizji? Trener sportowy, reporter, operator i legendarnymontażysta w jednym? To może być tylko Zygmunt Duś, którego benefis, z okazji 85. urodzin, właśnie obchodziliśmy. Pisze Henryka Wach-Malicka.

Kamera była niemiecka, mecz historyczny, a rok 1959. Zygmunt Duś jechał do Moskwy, uzbrojony tylko w zaświadczenie, że jest pracownikiem telewizji oraz skierowanie na… wycieczkę Orbisu. Plany za to miał ambitne: nakręcić film dokumentalny z zawodów sportowych między ZSRR a USA w lekkoatletyce. Duś kompetencje do tej roboty miał pierwszorzędne: sukcesy operatorskie na koncie, dyplom AWF w kieszeni, no i tę kamerę Marki “Movicon”, w czasie II wojny światowej montowaną na niemieckich myśliwcach w celu rejestracji sprawności bojowej pilotów, a po wojnie odkupioną przez Dusia od Rosjan za odpowiednią ilość polskiej wódki.

53 lata Zymunta Dusia przy stole montażowym sprawiły, że...

Film, choć pana Zygmunta bezpośrednio w okolice płyty stadionu nie wpuszczono (“ale miałem ekstraobiektyw!”) jednak powstał! Nazywał się “Mecz gigantów”, autor otrzymał za niego nagrodę, dziś nikt jednak tego obrazu nie obejrzy. “Mecz gigantów”, podobnie jak 6 tys. innych materiałów Telewizji Katowice, został zniszczony. Z dramatycznie banalnych przyczyn zresztą. Po latach, gdy okazało się, że w pomieszczeniu telewizyjnego archiwum robi się za ciasno, część materiałów postanowiono skasować. Niestety, była to część najcenniejsza, bo pochodząca z pionierskich czasów TVP Katowice. Tak więc przepadły pierwsze filmy Zygmunta Dusia, ale być może poznamy okoliczności ich realizacji, bowiem od kilku lat, drobnym maczkiem, legendarny montażysta spisuje wspomnienia. Tak na dobrą sprawę, wystarczy potem wziąć te zeszyty, przerobić je na scenariusz i mamy jak w banku pomysł na pasjonujący film o człowieku, który wiele widział, a w 85. urodziny mówi, że życie miał nie tylko interesujące, ale i szczęśliwe.

Montaż, który przyniósł panu Zygmuntowi ogólnopolską sławę, był jednak tylko punktem dojścia, bo jego fascynacja sztuką obrazu zaczęła się w dzieciństwie. O pierwszym aparacie fotograficznym i organicznej wręcz potrzebie dokumentowania rzeczywistości opowiada z sentymentem w filmie Wojciecha Sarnowicza, przygotowanym przez autora i przyjaciół Dusia z okazji jego jubileuszu.

Dzieciństwo, spędzone na łąkach rodzinnej Niwki, dzielnicy Sosnowca, nieopodal Trójkąta Trzech Cesarzy, było ubogie, ale beztroskie. – Ludzie nie wierzą – mówi Zygmunt Duś (któremu przerywamy oglądanie meczu na Eurosporcie!) – gdy wspominam, że buty oszczędzało się na chodzenie od święta, a na co dzień ganiał człowiek na bosaka. Ale tak było, w rodzinie się nie przelewało, choć rodzice byli zaradni i nie wiodło nam się najgorzej.

Pokochałem wtedy dwie rzeczy: piłkę nożną i ruchome obrazy. Przed wojną wychodziło takie pismo “Karuzela”, w którym ukazywały się w odcinkach przygody Pata i Pataszona. Kopiowaliśmy z kolegami te obrazki na kalce technicznej i tak powstawały nasze domowe przeźrocza, które oglądaliśmy z dziką przyjemnością. Podobnie cieszyło mnie robienie zdjęć. Jakbym wiedział, że z obrazem zwiążę moją przyszłość… Ale potem przyszła wojna i do 1945 roku nie zrobiłem już ani jednego zdjęcia. Ani jednego!

Nie mógł ich zrobić, bo został wywieziony do gospodarstwa rolnego na roboty przymusowe, a tam zakaz fotografowania stosowany był pod karą śmierci. Gestapo aresztowało Zygmunta Dusia, gdy miał 14 lat… Po zakończeniu wojny wrócił do domu; pieszo, dojrzały życiowo i fizycznie. Stanął wtedy przed wyborem dalszej drogi, wyznaczanej przez dwie pasje: sport i film. Chciał zostać operatorem, ale niezbyt mądrzy ludzie wmówili mu, że chłopak z prowincji nie ma szans na zdanie egzaminu do szkoły artystycznej. Wybrał więc Akademię Wychowania Fizycznego i przez dziesiątki lat łączył pracę w telewizji z trenowaniem utalentowanej młodzieży; jego wychowankiem był m.in. znany reżyser Lech Majewski.

Telewizja jednak go znalazła. A dokładniej: on znalazł telewizję. W każdym razie, gdy tylko pojawiło się to nowe medium, Zygmunt Duś natychmiast stanął do egzaminu operatorskiego. Musiał być dobry, skoro jego filmik, “o pierwszym śniegu”, poszedł na wizję 4 grudnia 1957 roku. Na inaugurację katowickiego ośrodka. Operatorem był kilka lat i szybko rozeszło się wśród kolegów, że jak ktoś ma problem, to tylko do Dusia; ten to ma rękę. Radził sobie z każdym wyzwaniem. Najważniejsze jednak, że ta robota dawała mu radochę. W końcu wszedł do montażowni jako specjalista i został w niej przez pół wieku! Dokładnie 50 lat, co z 3 latami operatorki daje nienotowany sukces stażu pracy w telewizji. I mógłby pracować dłużej, ale odszedł, gdy w telewizyjnym przekazie zaczęła królować cyfryzacja. Nie przepada po prostu za aż takim zautomatyzowaniem montażu, uważa, że co ręka fachowca, to ręka fachowca. Więc tylko kibicuje młodszym kolegom, a swoje doświadczenia zebrał w podręczniku dla studentów pt. “Podstawy montażu filmowego”, bo całkiem sporo lat wykładał też na uczelniach artystycznych. Tam, gdzie w młodości sam nie miał odwagi wystartować.

Przeżył różne okresy, różne władze i różne zalecenio-polecenia przełożonych. Znakomitą większość przygód opisuje teraz w pamiętnikach i chętnie dzieli się wspomnieniami. – Najbardziej kuriozalne polecenia – opowiada – mieliśmy za czasów I sekretarza KW PZPR, Zdzisława Grudnia, który był strasznie wyczulony na swój wizerunek. Pamiętam na przykład sprawozdanie z czynu społecznego, kiedy to operator, filmując schylonego nad łopatą towarzysza Grudnia, nieopatrznie uchwycił też jego lśniącą “glacę”.

Zrobiła się afera, nie pierwsza zresztą. Za wizerunki bonzów odpowiadaliśmy wszyscy. Jak wzywano na dywanik, to polecenie brzmiało: ” ten, co wycina, niech też przyjdzie”. Ten, czyli ja – śmieje się pan Zygmunt.

A poważnie mówi, że miał pełną świadomość uczestniczenia w programie propagandy sukcesu. Zagraniczni dziennikarze pytali go, czemu w wieczornym paśmie polskiej telewizji informacyjnej na okrągło gada się o gospodarce. A to był po prostu nakaz władz, w dodatku snopy iskier tak pięknie wyglądały na małym ekranie.

...jest co i kogo wspominać.

Zygmunt Duś odrzuconych taśm nie niszczył, wierząc, że kiedyś będzie z nich pożytek. Chomikował je w specjalnym pudełku, a po latach wyjął i zmontował w słynny film pt. “Ścinki”, którym w 1981 roku zdobył Srebrnego Lajkonika na Krakowskim Festiwalu Filmowym. Za tę historię “telewizji sukcesu” w pigułce, paru kolegów dziennikarzy miało zresztą do Dusia pretensje, ale w końcu i oni mu “przebaczyli”. W końcu to dokument całej telewizyjnej epoki i nie ma co udawać, że było inaczej niż było.

Osobną zupełnie kartę w barwnej biografii pana Zygmunta stanowi współpraca z Kazimierzem Kutzem. Znali się jeszcze z mysłowickiego gimnazjum, ale zaprzyjaźnili, gdy Zygmunt Duś zaczął tworzyć społeczny komitet, zbierający fundusze na realizację filmu “Śmierć jak kromka chleba”. Montował potem ten film i inne, m.in. “Zawróconego”. W tyskim mieszkaniu legendarnego montażysty wisi “deszczułka”, na której notowano kolejne klapsy tego filmu. A przy biurku Zygmunt Duś pisze kolejną stronę pamiętnika. Długopisem, rzecz jasna. – Komputer dobra rzecz – mówi – ale ja tam wolę pisać ręcznie. Tak mam i już. 

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/587511,zygmunt-dus-ten-co-wycina-wie-wiecej,id,t.html

01-06-2012, 10:46

Jan Dworak: O etyce w mediach nie powinien decydować przymus ekonomiczny  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Krzysztof Lisowski
01-06-2012

- Dziennikarze czują się bojownikami słusznej sprawy i piszą artykuły czy robią programy z tezą, stronnicze, nie szukające odpowiedzi, lecz serwujące z góry znane widzom odpowiedzi – mówi w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Jan Dworak, przewodniczący KRRiT.

Jan Dworak

Z szefem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji rozmawialiśmy o tym, czy polscy dziennikarze przestrzegają zasad etyki. - Na to pytanie można odpowiedzieć jak na pytanie, czy ludzie przestrzegają Dekalogu. Starają się mniej lub bardziej – mówi Jan Dworak. – Redakcje mają różne strategie biznesowe. Tabloidy świadomie naruszają etyczne normy, np. takie, jak prywatność czy szacunek dla ludzkiej godności. W tych redakcjach dziennikarze niejako w kontrakt mają wpisane „rozpychanie” norm etycznych do granic prawa – stwierdza przewodniczący KRRiT.

- Są też media, które bez żenady drukują jako redakcyjne teksty agencji public relations, a bywa też tak, że to dziennikarze za pieniądze albo inne korzyści piszą teksty na zamówienie. To są powszechne i łatwe do oceny zjawiska. W trudnym czasie, jakiego doświadczają obecnie media w Polsce, wszystkie one chcą przetrwać, tym łatwiej więc przekraczać granice pokus. I to jest niestety często stosowane wytłumaczenie – mówi Jan Dworak.

Szef KRRiT podkreśla jednak, że – jego zdaniem – nie wszystko sprowadza się wyłącznie do pieniędzy. - Zasady etyki dziennikarskiej są także łamane z innych, można powiedzieć, bardziej „szlachetnych” powodów: chęci zmiany istniejącej rzeczywistości politycznej czy dania świadectwa jakiejś prawdzie - zauważa Jan Dworak.

- Dziennikarze czują się bojownikami słusznej sprawy i piszą artykuły czy robią programy z tezą, stronnicze, nie szukające odpowiedzi, lecz serwujące z góry znane widzom odpowiedzi. To zjawisko nawet się nasila. Tak naprawdę nie można go też do końca oderwać od ekonomii mediów. To, co dla jednych stronnicze, dla innych jest wyraziste, takie artykuły i programy zrażają jednych, a przyciągają innych widzów czy czytelników - mówi przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Dworak uważa, że mimo wszystko niekorzystnym zjawiskom można przeciwdziałać. - Można to robić na różne znane od dawna sposoby. Jednym z nich jest tworzenie w dziennikarskiej społeczności poczucia wspólnych norm, niestety przy panujących obecnie w Polsce głębokich podziałach to bardzo zawodny środek. Często bierze górę poczucie środowiskowej lojalności, od adwersarzy wymaga się przestrzegania norm, których samemu się nie przestrzega, a samo wymaganie przestrzegania norm od innych bywa także bronią w walce - stwierdza Jan Dworak.

Dworak podkreśla, że – jego zdaniem – najlepszym środkiem byłoby stworzenie mediom takich warunków, w których nie decydowałby przymus ekonomiczny. - W gospodarce rynkowej to jednak utopia i musimy z tym żyć. Taką enklawę jednak stworzyć można. To rola właściwie zorganizowanych mediów publicznych, które finansowane ze źródeł pozarynkowych powinny być oazą dziennikarskiej rzetelności i obiektywizmu. A jak jest, wszyscy widzimy - mówi przewodniczący KRRiT.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/jan-dworak-o-etyce-w-mediach-nie-powinien-decydowac-przymus-ekonomiczny

01-06-2012, 10:18

Czy śmierć zasad etyki w polskich mediach jest faktem?  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Krzysztof Lisowski
01-06-2012

Czy polscy dziennikarze przestrzegają podstawowych zasad etyki? Gdzie leży granica pomiędzy działaniem nieetycznym a takim, które służy wyższym celom i informowaniu opinii publicznej? O tych kwestiach rozmawiamy z przedstawicielami różnych polskich mediów.

Jak się okazuje, kwestia przestrzegania przez dziennikarzy zasad etyki jest generatorem bardzo ostrej dyskusji. Przedstawiciele tzw. opiniotwórczych mediów nie szczędzą ostrych słów pod adresem m.in. portali internetowych oraz tytułów bulwarowych. Z kolei tzw. “lżejsze” media chcą pokazać, że czasami trzeba przekroczyć pewne granice, aby dotrzeć do prawdy i poinformować o niej opinię publiczną.

Wojciech Kaźmierczak, zastępca redaktora naczelnego PAP wyraźnie podkreśla, że ma jak najgorsze zdanie na temat przestrzegania zasad etyki zawodowej wśród dziennikarzy.Jest ono wyostrzone tym bardziej, że w PAP od lat mamy kodeks etyczny i rygorystycznie przestrzegamy zawartych w nim zapisów. Pomińmy tabloidy i media skrajnie prawicowe, gdzie pojęcie etyki zawodowej jest całkowicie nieznane - podkreśla Kaźmierczak.

- W pozostałych mediach, kierowanych do masowego odbiorcy, pojawiło się wiele zjawisk sprzecznych z etyką. Portale internetowe – to pogoń za klikalnością, a więc wypaczanie tytułów i leadów w celu uatrakcyjnienia informacji. Gazety codzienne, w zależności od właściciela, czy opcji, której sprzyjają, pozwalają sobie na tendencyjny dobór tematów i manewrowanie źródłami – zauważa Kaźmierczak.

Teresa Bochwic, przewodnicząca Obywatelskiej Komisji Etyki Mediów (OKEM) jest równie krytyczna.Źle konstruowane są dzienniki i magazyny informacyjne w mediach elektronicznych, media prywatne zaś stosują raczej infotainment niż informację, czyli zajmują się rozrywką medialną. (…) Media publiczne ciągle stronniczo odnoszą się do poszczególnych elementów sceny politycznej, dobór tematów, rozmówców i materiałów filmowych nie świadczy o ich obiektywizmie. Najgorsze jednak jest to, że nie stoją po stronie obywatela, który powierza im nie tylko pieniądze z abonamentu czy podatków, ale również nadzieję na to, że będą reprezentować jego interesy – podkreśla Teresa Bochwic.

Szefowa OKEM dodaje: “Błędy zdarzają się we wszystkich mediach, jednakże powielone w kilkudziesięciu tysiącach nakładu czy dla kilkudziesięciu tysięcy słuchaczy nie mają praktycznie znaczenia. Odwrotnie – powielone w milionach telewizorów nadają ton, decydują o tym, co obywatele będą uważali za prawdziwe”.

Krystyna Mokrosińska, honorowy prezes SDP mówi wprost: “Śmierć podstawowych zasad etyki w mediach jest faktem”. - Moim zdaniem najbardziej niebezpieczne jest to, że pojęcie prawdy przestało istnieć dla dziennikarzy, wydawców, nadawców, również polityków – a co za tym idzie i dla odbiorców mediów (w każdym razie dla dużej części tych odbiorców) – i tu coraz częściej nasuwa się słynne powiedzenie księdza Tischnera o 3 góralskich prawdach – “Święta prowda, tyż prowda, g…prowda” – podkreśla Krystyna Mokrosińska.

Przedstawiciele mediów, które podejmują na swoich łamach tematykę o charakterze sensacyjnym, mają nieco inne podejście do tej kwestii. Artur Górski, szef magazynu “Focus Śledczy” stwierdza, że etyka jest kwestią przyzwoitości, a tego nie regulują – przynajmniej nie w całości żadne kodeksy. – Zresztą każdy typ dziennikarstwa stoi przed innymi wyzwaniami etycznymi. Robię pismo z kategorii dziennikarstwa śledczego, i zapewniam, że rozterki natury etycznej mam każdego dnia i często sobie stawiam pytanie, czy nie przekroczyłem granicy – mówi Górski.

- O etyce najczęściej mówią ci, którzy mają do czynienia z dziennikarstwem “zzabiurkowym” – wtedy łatwo potępiać i nawoływać. Życie jest o wiele bardziej skomplikowane. Dziennikarz musi po prostu mieć w sobie pewien etyczny kompas, i wyczuwać, co jest dobre, a co złe; co właściwe, a co naganne. Jeśli tego nie wyczuwa, nie powinien pracować w mediach - podkreśla Artur Górski.

—————————————————————————————————————————————————————-

O tym, czy polscy dziennikarze przestrzegają zasad etyki, rozmawialiśmy z Wojciechem Kaźmierczakiem, zastępcą redaktora naczelnego PAP, Teresą Bochwic, szefową Obywatelskiej Komisji Etyki Mediów, Krystyną Mokrosińską, honorowym prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Arturem Górskim, szefem magazynu “Focus Śledczy” oraz z Agnieszką Franus, zastępcą redaktor naczelnej “National Geographic Polska”. Zapraszamy do lektury wypowiedzi naszych rozmówców. Będziemy też wdzięczni za Państwa głos w naszej dyskusji wyrażony na Forum.

—————————————————————————————————————————————————————

Wojciech Kaźmierczak, zastępca redaktora naczelnego PAP

Mam jak najgorsze zdanie na temat przestrzegania zasad etyki zawodowej wśród dziennikarzy, wyostrzone tym bardziej, że w PAP od lat mamy kodeks etyczny i rygorystycznie przestrzegamy zawartych w nim zapisów. Pomińmy tabloidy i media skrajnie prawicowe, gdzie pojęcie etyki zawodowej jest całkowicie nieznane. W pozostałych, kierowanych do masowego odbiorcy, pojawiło się wiele zjawisk sprzecznych z etyką. Portale internetowe – to pogoń za klikalnością, a więc wypaczanie tytułów i leadów w celu uatrakcyjnienia informacji. Gazety codzienne, w zależności od właściciela, czy opcji, której sprzyjają, pozwalają sobie na tendencyjny dobór tematów i manewrowanie źródłami. Daje się pod wieczór pseudosensacyjną informację ze świadomością, że następnego dnia będzie w części czy całości zdementowana. W stacjach radiowych najbardziej drażni jakże częste sformułowanie: “Jak się dowiadujemy”; potem, bez jakiegokolwiek źródła, pada mniej czy bardziej sensacyjny news, niemający wiele wspólnego z rzeczywistością. Tu gonią w szczególności za tzw. cytowalnością. A już całkowicie opadają ręce, gdy czołowa stacja telewizyjna jako pierwszą informację daje wypowiedź Wałęsy nt. pałowania działaczy Solidarności, czy idiotyczne zarzuty b. reprezentacyjnego bramkarza wobec drużyny narodowej. I poświęca na te tematy po 3 minuty, czyli kilkanaście procent czasu emisji.

Teresa Bochwic, przewodnicząca Obywatelskiej Komisji Etyki Mediów

Teresa Bochwic

Dziennikarze polscy od dawna znakomicie umieją poprawnie i ciekawie formułować informacje, co stanowi podstawę istnienia społeczeństwa obywatelskiego. Niestety, nie wszyscy tak robią, naruszając etykę pracy w mediach. Źle konstruowane są dzienniki i magazyny informacyjne w mediach elektronicznych, media prywatne zaś stosują raczej infotainment niż informację, czyli zajmują się rozrywką medialną. To są często złe, nieetyczne zabawy, np. “Szkło kontaktowe”, bo krzywdzą innych ludzi. Ostatni przykład – błędne głosowanie marszałek Kopacz w Sejmie; ten nic nieznaczący błąd wszedł na wszystkie czołówki, młotkowany do znudzenia; tymczasem straciliśmy z oczu powód głosowania nad wotum nieufności dla pani minister edukacji i jego przyczyny. Media publiczne ciągle stronniczo odnoszą się do poszczególnych elementów sceny politycznej, dobór tematów, rozmówców i materiałów filmowych nie świadczy o ich obiektywizmie. Najgorsze jednak jest to, że nie stoją po stronie obywatela, który powierza im nie tylko pieniądze z abonamentu czy podatków, ale również nadzieję na to, że będą reprezentować jego interesy.

Błędy zdarzają się we wszystkich mediach, jednakże powielone w kilkudziesięciu tysiącach nakładu czy dla kilkudziesięciu tysięcy słuchaczy nie mają praktycznie znaczenia. Odwrotnie – powielone w milionach telewizorów nadają ton, decydują o tym, co obywatele będą uważali za prawdziwe.

Osobiście ogromnie rażą mnie programy, które pod płaszczykiem informowania epatują nas przemocą i krwią. Tak było kilka dni temu w Polsat News, gdzie przez wiele minut pokazywano dokładnie okropne wypadki samochodowe i kolejowe. Nie chcę tego oglądać, uważam też, że ta wiedza nikomu nie jest potrzebna. Przemoc medialna jest równie nieetyczna, jak każda inna przemoc.

Krystyna Mokrosińska, honorowy prezes SDP

Krystyna Mokrosińska

Śmierć podstawowych zasad etyki w mediach jest faktem. Karta Etyczna Mediów będąca podstawą kodeksów etycznych mówi np.: “Zasada prawdy – co znaczy, że dziennikarze, wydawcy, producenci i nadawcy dokładają wszelkich starań, aby przekazywane informacje były zgodne z prawdą, sumiennie i bez zniekształceń relacjonują fakty w ich właściwym kontekście, a w razie rozpowszechnienia błędnej informacji niezwłocznie dokonują sprostowania”. A co po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie sprostowań robi ustawodawca? Co w praktyce w sprawie sprostowań robią redakcje? Ile mamy w tej sprawie procesów? Na te pytanie portal wielokrotnie odpowiadał – odsyłam do archiwów.

Moim zdaniem najbardziej niebezpieczne jest to, że pojęcie prawdy przestało istnieć dla dziennikarzy, wydawców, nadawców, również polityków – a co za tym idzie i dla odbiorców mediów (w każdym razie dla dużej części tych odbiorców) – i tu coraz częściej nasuwa się słynne powiedzenie księdza Tischnera o 3 góralskich prawdach – “Święta prowda, tyż prowda, g…prowda”.

“Zasada obiektywizmu – co znaczy, że autor przedstawia rzeczywistość niezależnie od swoich poglądów, rzetelnie relacjonuje różne punkty widzenia”. Ta zasada Karty Etycznej Mediów przestała funkcjonować – zastąpił ją “pluralizm polityczny”. Jeśli w mediach przysłowiowy Lis to również Pospieszalski – obecność “naszych” ma być wyrazem pluralizmu – o to, czy łamane są przy okazji zasady etyki już nikt nie pyta. Tak umiera dziennikarska niezależność. Mam nadzieję, że nie zbliżamy się jednak do zbiorowego samobójstwa zawodowego.

Agnieszka Franus, zastępca redaktor naczelnej “National Geographic Polska” i “Traveler”

Dziennikarza powinna cechować rzetelność, wiarygodność i bezstronność. Niestety w naszej branży jest coraz więcej dziennikarstwa zaangażowanego, pogoni za sensacją. Co do etyki, to trudno sobie wyobrazić, że można wykonywać ten zawód i jednocześnie wprowadzać w błąd czytelnika, publikować nieprawdę, informacje niesprawdzone, plotki, oskarżać ludzi nie mając ku temu podstaw, prezentować treści pełne agresji, nawołujące do nienawiści, albo, co niestety zdarza się coraz częściej kopiować teksty z internetu i wysyłać je do redakcji, jako swoje własne. Wiedząc, jaką moc oddziaływania mają słowa, powinniśmy używać ich z rozwagą, szacunkiem i rzetelnością. W końcu dziennikarz to zawód zaufania publicznego.

Artur Górski, redaktor naczelny “Focus Śledczy”

Najpierw trzeba by sobie odpowiedzieć na pytanie: co to jest etyka i czemu służy? Czy to jest odmowa przyjęcia jakiegoś prezentu, czego wymaga od dziennikarzy kodeks etyki, czy raczej powstrzymanie się od przeklajania cudzych tekstów i sprzedawania ich jako swoje? Według mnie, jest to kwestia przyzwoitości, a tego nie regulują – przynajmniej nie w całości żadne kodeksy. Zresztą każdy typ dziennikarstwa stoi przed innymi wyzwaniami etycznymi. Robię pismo z kategorii dziennikarstwa śledczego, i zapewniam, że rozterki natury etycznej mam każdego dnia i często sobie stawiam pytanie, czy nie przekroczyłem granicy. Czy podanie ręki mordercy (oczywiście w więzieniu, bo na wolności raczej się nie spotykamy) jest już tym jednym mostem za daleko, czy po prostu wynika z savoir vivre’u? Czy w ogóle udzielenie głosu tzw. zwyrodnialcowi mieści się w pojęciach etycznych, czy wynika z potrzeby dziennikarskiej i służy wyższemu celowi, czyli poinformowaniu czytelnika i pozwoleniu osobie skazanej na przedstawienie swojej wersji zdarzeń. Niestety, życie nie jest tak proste jak wyroki i często trzeba pogrzebać bardzo głęboko, żeby zrozumieć coś, co się stało. O etyce najczęściej mówią ci, którzy mają do czynienia z dziennikarstwem „zza biurkowym” – wtedy łatwo potępiać i nawoływać. Życie jest o wiele bardziej skomplikowane. Dziennikarz musi po prostu mieć w sobie pewien etyczny kompas, i wyczuwać, co jest dobre, a co złe; co właściwe, a co naganne. Jeśli tego nie wyczuwa, nie powinien pracować w mediach.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/czy-smierc-zasad-etyki-w-polskich-mediach-jest-faktem

01-06-2012, 10:07

Podkański ponownie prezesem Izby Wydawców Prasy  »

Press
(JF)
01-06-2012

Walka o korzystną dla wydawców i dziennikarzy nowelizację prawa prasowego i autorskiego oraz skuteczna promocja prasy – to priorytety Wiesława Podkańskiego, honorowego prezesa Ringier Axel Springer Polska, który przez najbliższe trzy lata pozostanie prezesem Izby Wydawców Prasy.

Wiesław Podkański

Zdecydowali o tym wczoraj delegaci na Walne Zgromadzenie Izby. Wybrali oni również 15-osobowy zarząd Izby, do którego ponownie weszli m.in.: Jerzy Baczyński, prezes “Polityki” Spółdzielni Pracy, Zbigniew Benbenek, właściciel ZPR SA, Zbigniew Napierała, prezes Edipresse Polska, i Piotr Niemczycki, prezes Agory SA. Nowe osoby w zarządzie to: Grzegorz Hajdarowicz, prezes Presspubliki, Dominik Księski, wydawca tygodnika “Pałuki i Ziemia Mogileńska” i prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, oraz Justyna Namięta, dyrektor generalna Burda Media Polska. Charakter zarządu IWP więc się nie zmieni: nadal będą go tworzyć głównie szefowie lub właściciele największych wydawnictw prasowych.

Przedstawiając sprawozdanie zarządu IWP za lata 2009-2012, za jeden z największych sukcesów Izby Wiesław Podkański uznał zablokowanie inicjatywy Senatu, który chciał narzucić redaktorom naczelnym obowiązek publikowania opinii i polemik odnoszących się do zamieszczanych artykułów.

Podkański przypominał też, że Izba koordynowała i wspierała walkę z firmami press-clippingowymi, które sprzedają treści bez zgody wydawców. Za porażki uznał słabą promocję prasy i nieskuteczne zabiegi Izby o powołanie uznanej przez większość środowiska komisji etyki mediów.

Delegaci jednomyślnie udzielili zarządowi IWP absolutorium. Również bez głosu sprzeciwu wybrali Wiesława Podkańskiego na następną kadencję. Był jedynym kandydatem. – Jestem jak prezydent Łukaszenka – żartował. Zapewnił, że będzie szukał pomysłu na promocję prasy i chronił własność intelektualną, przeciwstawiając się niekorzystnym dla wydawców próbom liberalizacji prawa autorskiego.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/39107,Podkanski-ponownie-prezesem-Izby-Wydawcow-Prasy

31-05-2012, 19:43

Zielony telefon ma 18 lat  »

Polskie Radio Katowice
31-05-2012

Jest najdłużej emitowanym, cyklicznym, ekologicznym programem w Polskim Radiu. Mowa o Zielonym telefonie czyli audycji, która od 18 lat gości na antenie Polskiego Radia Katowice.

Maciej Bakes

Jak tłumaczy autor programu, Maciej Bakes, audycja od początku tworzona była przy udziale słuchaczy.

Nasz redakcyjny kolega, Maciej Bakes obchodzi dzisiaj także 40-lecie swojej pracy na antenie Radia Katowice. Zastrzega jednak, że to nie jest okazja do świętowania, bo ta dopiero nadejdzie.

Zapewniamy, że wytrzymamy kolejne lata współpracy.

Audycja Zielony Telefon na antenie Radia Katowice zawsze w czwartek po godzinie 19:00.

Całość: http://www.radio.katowice.pl/index.php?id=94&tx_ttnews[tt_news]=25757&tx_ttnews[backPid]=14&cHash=cd1e79bb94