Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

25-07-2012, 09:23

“Tygodnik Powszechny” apeluje o zahamowanie mowy nienawiści w Internecie  »

Press
(TW)
25-07-2012

“Tygodnik Powszechny” (Tygodnik Powszechny) opublikował we wtorek na swojej stronie internetowej oraz fan page na Facebooku apel o zahamowanie mowy nienawiści w Internecie. Apel jest skierowany do polskiego wymiaru sprawiedliwości i mediów.

Apel "Tygodnika Powszechnego" o położenie kresu językowi nienawiści w internecie

“Wszyscy tkwimy w tym szambie – język nienawiści wylewa się bezkarnie zewsząd. Dowolny temat, dowolne forum (byle dość popularne) i zaczyna się bluzg, z nieodzownym antysemickim refrenem” – zaczyna apel “Tygodnik”. Gazeta ubolewa nad tym, że sądy i prokuratura nie rozumieją istoty nowych mediów, a mowę nienawiści w Internecie traktują jako czyn nieszkodliwy społecznie. “Internetowa przestrzeń jest dla nich ziemią niczyją. Jakby nikt za nią nie odpowiadał, nikt nie był jej właścicielem, nikt nie brał serio realnego oddziaływania nienawiści pleniącej się w sieci” – czytamy w “Tygodniku”. Gazeta chce – powołując się na przykład Francji – nałożyć na wszystkich użytkowników Internetu, również autorów prywatnych blogów, autorów komentarzy, wydawców gazet, właścicieli portali i osoby prywatne “bezwzględną” odpowiedzialność za słowo.

Apel, który ukazał się również w ostatnim wydaniu “TP”, jest skierowany do ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina i prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. – Jest to w gruncie rzeczy apel o zmianę prawa. Nie podoba nam się m.in. to, że rzeczywistość internetowa jest przez polski wymiar sprawiedliwości traktowana jako wirtualna – mówi Piotr Mucharski, redaktor naczelny “Tygodnika Powszechnego”.

Apel podpisało kilkanaście osób, m.in. Bogdan Białek, redaktor naczelny “Charakterów” i prezes Stowarzyszenia im. Jana Karskiego, prof. Michał Głowiński, teoretyk literatury, Dominika Kozłowska, redaktor naczelna miesięcznika “Znak”, prof. Ewa Łętowska, była rzecznik praw obywatelskich, Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny miesięcznika “Więź”, pisarz Andrzej Stasiuk, Monika Sznajderman prezes wydawnictwa “Czarne”, Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, europarlamentarzystka Róża Thun, Henryk Woźniakowski, prezes zarządu SIW “Znak” i prof. Andrzej Zoll, były rzecznik praw obywatelskich. Z redakcji “Tygodnika Powszechnego” pod apelem podpisali się Piotr Mucharski, redaktor naczelny i Jacek Ślusarczyk, prezes zarządu wydawnictwa “Tygodnik Powszechny” sp. z o.o.

Całość: http://www.press.pl/newsy/internet/pokaz/39524,Tygodnik-Powszechny-apeluje-o-zahamowanie- mowy-nienawisci-w-Internecie

24-07-2012, 19:08

Polski sąd mógł ukarać dziennikarza za zniesławienie urzędnika  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
kk/pap/pr/zr
24-07-2012

Polski sąd, który skazał dziennikarza za zniesławienie urzędnika, nie naruszył wolności wyrażania opinii zagwarantowanej w Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności – orzekł we wtorek Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Trybunał rozpatrywał skargę Macieja Ziembińskiego, właściciela i redaktora naczelnego lokalnego tygodnika “Komu i czemu”. Reklamował on jeden z numerów pisma w regionalnej telewizji hasłem “Wysoki urzędnik starostwa Kydy – specjalista od orgazmów prostytutek”.

Na pierwszej stronie numeru tego pisma zamieszczono zdjęcie siedzącego przed komputerem mężczyzny z oczami zakrytymi czarnym paskiem. Poniżej napisano: “Kydy ze starostwa – specjalista od orgazmów prostytutek” oraz “Wysoki urzędnik starostwa, ukrywający się pod pseudonimem Kydy, rozszyfrowany. Czym prywatnie zajmują się pracownicy starostwa w godzinach pracy, wykorzystując urządzenia komputerowe urzędu, czytaj na str. 3″. Według Ziembińskiego pseudonimem Kydy posługiwał się jeden z urzędników.

Urzędnik wniósł prywatny akt oskarżenia przeciwko Ziembińskiemu. Zarzucił mu zniewagę za pośrednictwem środków masowego przekazu.

Sąd I instancji uznał winę wydawcy i skazał go na grzywnę w wysokości 7500 zł, zapłatę 3000 zł na cele charytatywne oraz pokrycie kosztów sądowych. Stwierdził, że opublikowany tekst nie mieścił się w granicach dopuszczalnej krytyki i prawo do godności oraz dobrego imienia przeważyło w tym wypadku nad wolnością słowa.

Wydawca odwołał się od wyroku, kwestionując jego zasadność oraz surowość kary. Twierdził, że dochował należytej staranności wymaganej od dziennikarza przy zbieraniu i sprawdzaniu informacji. Zarzucił też, że odmówiono wysłuchania zeznań jego świadków.

Sąd II instancji podtrzymał wyrok sądu rejonowego. Jak stwierdził, zdjęcie – mimo zastosowania czarnego paska na oczy – ułatwiało identyfikację urzędnika. Uznał też, że słusznie odmówiono przesłuchania świadków dziennikarza, ponieważ ich zeznania nie były istotne dla sprawy.

Ziembiński wniósł więc skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC), zarzucając sądom naruszenie art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Przepis ten gwarantuje wolność wyrażania opinii.

We wtorek Trybunał uznał, że polskie sądy nie naruszyły art. 10 Konwencji. W uzasadnieniu przyznał, że kara wymierzona wydawcy stanowiła ingerencję władzy publicznej w jego prawo do wolności wypowiedzi. Taka ingerencja narusza art. 10 Konwencji, jeżeli nie realizuje uzasadnionego celu oraz nie jest niezbędna w demokratycznym społeczeństwie do jego osiągnięcia. Należy więc zbadać, czy powody jej podjęcia były właściwe i wystarczające, a działanie było proporcjonalne do zamierzonego celu – podkreślił ETPC.

Trybunał przypomniał, że prasa odgrywa zasadniczą rolę w społeczeństwie demokratycznym. Ma przekazywać informacje i idee, a także oceniać i krytykować przedstawiane wydarzenia. Wolność wypowiedzi nie jest jednak nieograniczona – podkreślił ETPC – nawet jeżeli dotyczy poważnych problemów społecznych i osób pełniących funkcje publiczne. Ograniczeniom podlega również prasa.

Korzystanie z wolności wypowiedzi wymaga odpowiedzialności – podkreślił Trybunał. Dziennikarze mają obowiązek działać w dobrej wierze w celu przedstawienia dokładnych i wiarygodnych informacji, zgodnie z etyką dziennikarską. Zdaniem ETPC polski dziennikarz nie respektował tych obowiązków. Nie sprawdził zdobytych informacji i rażąco naruszył zasadę szczególnej staranności, której wymaga od dziennikarza prawo prasowe.

Trybunał zwrócił uwagę na to, że choć granice dopuszczalnej krytyki osób pełniących funkcje publiczne są szersze niż osób prywatnych, to gdy uznają one, że publikacje na ich temat są nieprawdziwe, powinny mieć możliwość obrony swojego dobrego imienia i praw.

Według Trybunału zastosowane przez polski sąd środki karne były proporcjonalne do winy wydawcy i wagi przestępstwa. Odpowiadały też możliwościom finansowym skazanego.

Biorąc to pod uwagę, ETPC uznał, że ingerencja podjęta przez polskie władze była konieczna w demokratycznym społeczeństwie i nie naruszyła wolności wypowiedzi.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/polski-sad-mogl-ukarac-dziennikarza-za-znieslawienie-urzednika.

23-07-2012, 19:00

TVP szykuje nową strukturę organizacyjną  »

Press
(RUT)
23-07-2012

Zarząd Telewizji Polskiej planuje radykalne zmiany w strukturze spółki. Jednym z wariantów jest stworzenie systemu redakcji wspólnych dla wszystkich anten i jednego centrum programowego – wynika z informacji “Presserwisu”.

– Zarząd rzeczywiście powołał zespół pracujący nad nową strukturą organizacyjną spółki – przyznaje Joanna Stempień-Rogalińska, rzeczniczka prasowa TVP. Nie zdradza jednak szczegółów.

Obecnie każda antena TVP ma własne odrębne redakcje (filmowe, rozrywki, publicystyki itd.). Pomysł ich połączenia już się w telewizji pojawiał, idea silnego centrum programowego również. Ta ostatnia odżyła rok temu: gdy dyrektorem biura koordynacji programowej został Jacek Weksler, oficjalnie zapowiadano, że biuro stanie się “głównym centrum programowania spółki”.

Wśród pracowników plany zarządu budzą niepokój, czy taka restrukturyzacja nie zakończy się zwolnieniami. – Weźmy tylko Jedynkę i Dwójkę: redakcje się dublują, więc w razie połączenia część osób może stracić pracę – mówi osoba z TVP.

Wielu powątpiewa jednak w realność tej zmiany. – A co by zarząd zrobił z tymi wszystkimi dyrektorami? Nie po to się rozdaje stanowiska, żeby je odbierać – mówi inny pracownik TVP.

Joanna Stempień-Rogalińska wyjaśnia, że w tej sprawie nie zapadły jeszcze wiążące decyzje, więc “trudno dziś podejmować się spekulacji dotyczących zmian w zatrudnieniu”. Na razie TVP przeprowadza zmiany w ramach poszczególnych anten. Niedawno w Jedynce redakcję oprawy i promocji połączono z redakcją rozrywki, a redakcję audycji dziecięcych i edukacyjnych przemianowano na redakcję interaktywnych treści edukacyjnych. Z kolei w Dwójce do redakcji rozrywki włączono redakcję “Pytania na śniadanie”.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/39506,TVP-szykuje-nowa-strukture-organizacyjna

23-07-2012, 17:09

Tabaka stracił pracę przez niebieskiego psa  »

Dziennik Zachodni
Jakub Sztern, Paweł Szałankiewicz
23-07-2012

Michał Tabaka, rzecznik prasowy urzędu miasta w Siemianowicach Śląskich, a prywatnie autor niewybrednych wpisów pod adresem kibiców Ruchu Chorzów na Facebooku nie pełni już swojej funkcji w magistracie, choć nadal jest pracownikiem urzędu miejskiego.

Tabaka zzłożył w poniedziałek dymisję ze swojej funkcji. O jego decyzji poinformował prezydent miasta Jacek Guzy. Wcześniej zapowiadał, że poprosi rzecznika o wyjaśnienie postępowania.

Tymczasowym rzecznikiem magistratu będzie Jakub Nowak, który dotychczas był pracownikiem biura prasowego prezydenta Siemianowic.

Zapytaliśmy go o to, co będzie dalej z byłym już rzecznikiem magistratu.  – Póki co Michał Tabaka jest na L-4. Kiedy z niego wróci zostaną podjęte dalsze decyzje – wyjaśnia Nowak.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/622845,tabaka-stracil-prace-przez-niebieskiego- psa,id,t.html

20-07-2012, 16:23

Hołdys: Magiel prasowy  »

Newsweek.pl
Zbigniew Hołdys
20-07-2012

Zbigniew Hołdys

Zagryzając się bez pardonu, dziennikarze stają się gwiazdami coraz ciemniejszych nisz.

Wiele lat temu znakomity komentator sportowy i były sportowiec, Zdzisław Ambroziak, w jednej z gazet zamieścił felieton opisujący alkoholowe problemy równie znakomitego trenera siatkówki Huberta Wagnera. Tekst był wstrząsający, przedstawiał szczegółowy opis upadku i kończył się zdumiewającą puentą. Autor wyznał, że napisał to z przyjaźni, by wstrząsnąć przyjacielem i skłonić go do leczenia.

Ta puenta do dziś nie daje mi spokoju. Zdzisław Ambroziak nie zadzwonił do Wagnera, nie umówił się z nim na twardą przyjacielską rozmowę, nie wziął go za kark, by zawieźć do kliniki, lecz postanowił dokonać na nim publicznej i poniewierającej operacji. Dziś, kiedy obaj panowie nie żyją, historyjka ta jest dla mnie wiecznie trwającą lekcją.

Dziennikarstwo to dziwny zawód. Teoretycznie powinien polegać na dostarczaniu informacji, opisywaniu zdarzeń i komentowaniu zjawisk. Powinien ludziom zajętym czymś innym objaśniać, na czym świat polega i w którą stronę zmierza. Chirurg nie ma czasu, by w trakcie operacji zajmować się spadkiem kursu dolara i próbą nuklearną w Iranie. Ale w którymś momencie może zechcieć wiedzieć takie rzeczy – i tu dziennikarz ma rolę do spełnienia. Powinien napisać rzetelny tekst, opatrzyć go równie rzetelnym komentarzem, wskazać źródła swojej wiedzy, najczęściej bowiem sam nie jest świadkiem zdarzenia, jedynie przekazuje informacje. Proszę wybaczyć to stwierdzenie, ale dziennikarz nie musi być mądry. Nie musi sam dokonywać dogłębnej analizy jakiegoś procesu, musi umieć dotrzeć do informacji i zdobyć mądre opinie, to wszystko.

Jeśli człowiek mediów ma szczególne talenty i rozważna analiza jest mu nieobca, staje się publicystą wybitnym, mentorem, drogowskazem. Kotwicą, jak mówią Amerykanie (anchorman). Staje się Walterem Cronkite’em, Karolem Małcużyńskim seniorem, Barbarą Walters, Orianą Fallaci. Staje się kronikarzem świata. To wielka rzadkość, choć pretensje zgłasza wielu.

Kiedy dziennikarz traci zaufanie odbiorcy, teoretycznie jest po nim. Powinien spakować torbę i śmigać do pracy w pizzerii. Ale tkwi w tej sytuacji pewien paradoks: dziennikarz nierzetelny może zdobyć licznych wyznawców swojej nierzetelności i zyskać popularność na tym, że bredzi. Może nawet otrzymywać nagrody od swojego środowiska, ale wówczas nasuwa się pytanie, czy słowo “dziennikarz” pozostaje właściwym terminem dla takiej postaci. Kiedy Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich ma zamiar nominować duet Wojewódzki – Figurski do nagrody Hieny Roku (być może słusznie, nie moja sprawa), to rodzi się pytanie, czy nominowało wcześniej “Super Express” i “Fakt” za serial o matce Madzi albo “Gazetę Polską” za stwierdzenia, że polski premier to zdrajca. Jeśli nie, staje się stowarzyszeniem prawdy urojonej i grozi mu klops.

Ostatnio dziennikarze postanowili pozbawić się zaufania sami. Trwa serial komentowania jednych żurnalistów przez drugich. Białe rękawiczki zostały zdjęte, elegancja poszła się pieprzyć (to słuszne słowo), padają epitety zniewalające chamstwem, kipiące brakiem respektu dla własnego zawodu. Ludzie o znanych nazwiskach nagle zapragnęli odebrać szacunek innym, tracąc przy okazji własny.

Dominika Wielowieyska mogła zadzwonić do Tomasza Lisa i powiedzieć mu: uważaj na Hołownię, a nie rozgłaszać paszkwilo-donos, z którego musiała się wycofać, choć nie do końca umiała. Monika Olejnik nie musiała pogardliwie twierdzić o Michale Figurskim, że “nigdy niczego nie rozumiał”, a Dorota Kania pisać o ojcu Moniki Olejnik jako esbeku w tekście na inny temat. Terlikowski nie powinien pisać, że Lis chce dzieci wrzucać do komory gazowej, Lis nie powinien przekręcać nazwy dziennika na “Gazeta Paranoiczna Codziennie”, a Wojewódzki twierdzić, że Olejnik łazi szukać butów, zamiast chodzić do teatru, bo to jest cholernie słabe.

Nie ma nic gorszego dla świata dziennikarskiego niż wzajemne odbieranie sobie szacunku. Zagryzając się bez pardonu, dziennikarze stają się gwiazdami coraz ciemniejszych nisz. Coraz mniej w nich zawodowej powinności, a coraz więcej wściekłej osobistej piany. Zapominają, że aby być bohaterem informacji, trzeba czegoś więcej, niż napisać o sobie samym.

Całość: http://opinie.newsweek.pl/holdys--magiel-prasowy,94028,2,1.html

20-07-2012, 06:27

TVP bez reklam? Powstaje nowa ustawa medialna  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
kk/pap/pr/zr
20-07-2012

TVP bez reklam, samoopodatkowanie się prywatnych nadawców, stworzenie Funduszu Misji Publicznej – to niektóre z rozwiązań branych pod uwagę w ramach prac nad projektem nowej ustawy medialnej – zapowiedział minister kultury Bogdan Zdrojewski.

“Decyzja, który wariant wybrać, prawdopodobnie zapadnie w ciągu kilku tygodni” – powiedział wczoraj dziennikarzom szef MKiDN.

Zaznaczył, że “w chwili obecnej trudno powiedzieć, który projekt ma większą realność, dlatego że te obliczenia mają swoją dynamikę”.

“Staramy się znaleźć rozwiązania krótkoterminowe, czyli pomocy TVP w realizacji misji, które to pomysły dadzą szansę na zamknięcie tego roku z bilansem, jeżeli ujemnym, to niedużym ujemnym” – mówił.

Przyszłość mediów publicznych była także tematem czwartkowego posiedzenia sejmowej komisji kultury i środków przekazu, zwołanego na wniosek PiS.

Jak tłumaczyła Barbara Bubula (PiS), posłowie tej partii wnioskowali o zwołanie posiedzenia komisji “w poczuciu obowiązku”, bo media publiczne to “dobro narodowe, którego stan świadczy o jakości państwa i o funkcjonowaniu najważniejszych instytucji życia społecznego”. Jak oceniła, pogłębiający się, trwający latami kryzys finansów tych mediów stanowi realne zagrożenie dla ich istnienia, tymczasem trwa “negatywna bezczynność rządu w przedstawieniu Sejmowi odpowiednich, nowych, jasnych rozwiązań”.

Uczestniczący w posiedzeniu wiceszef MKiDN Piotr Żuchowski powiedział, że obecnie trwają rozmowy między resortami kultury oraz administracji i cyfryzacji a kancelarią premiera o systemowej zmianie funkcjonowania i finansowania mediów publicznych. Także on zaznaczył, że wiążące decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły.

“Póki nie będzie końcowych decyzji, w jakim kierunku idziemy, ja nie mam uprawnienia, by publicznie te propozycje nazywać” – dodał. Zaznaczył jednak, że w trakcie prowadzonych rozmów nie są uwzględniane wątki dotyczące łączenia mediów regionalnych czy ich prywatyzacji.

Zaznaczył, że obecnie minister kultury skupia się na tym, by finansowo zasilać media publiczne za pośrednictwem podległych mu instytucji, takich jak Narodowy Instytut Audiowizualny, Narodowe Centrum Kultury, Instytut Książki, Polski Instytut Sztuki Filmowej, czy Instytut Teatralny.

Żuchowski podkreślił, że w ostatnim czasie MKiDN wyasygnowało 9 mln zł na programy realizowane lub emitowane przez media publiczne. Wymienił wśród nich m.in. programy TVP – “Wszystko o kulturze” (1,5 mln zł) i “Kultura głupcze” (930 tys. zł).

“To była realna, konkretna, zgodna z polskim prawem w zakresie finansów publicznych pomoc” – podkreślił.

W posiedzeniu komisji uczestniczył też dyrektor generalny MSP Grzegorz Borowiec (Telewizja Polska, Polskie Radio i rozgłośnie regionalne są jednoosobowymi spółkami Skarbu Państwa). Jak ocenił, obecny poziom publicznego finansowania mediów publicznych jest “bez wątpienia” niewystarczający i nie pozwala na realizację misji. Zaznaczył jednak, że ministerstwo skarbu ma umiarkowany sposób oddziaływania na te spółki i nie jest kluczowe, jeżeli chodzi o określanie kształtu mediów i ich zadań.

W posiedzeniu komisji uczestniczył też dyrektor generalny MSP Grzegorz Borowiec (Telewizja Polska, Polskie Radio i rozgłośnie regionalne są jednoosobowymi spółkami Skarbu Państwa). Jak ocenił, obecny poziom publicznego finansowania mediów publicznych jest “bez wątpienia” niewystarczający i nie pozwala na realizację misji. Zaznaczył jednak, że ministerstwo skarbu ma umiarkowany sposób oddziaływania na te spółki i nie jest kluczowe, jeżeli chodzi o określanie kształtu mediów i ich zadań.

Wiceprzewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Graboś przypomniał, że w marcu minister administracji i cyfryzacji Michał Boni zadeklarował, że projekt dotyczący mediów publicznych i ich finansowania będzie gotowy do końca sierpnia.

“Trudno więc otwierać debatę, jeżeli nie mamy jeszcze gotowego projektu. Poczekajmy jeszcze” – powiedział.

Posłowie PiS przedstawili w czwartek projekt dezyderatu komisji kultury, w którym miałaby ona domagać się m.in. szybkiego przedłożenia Sejmowi projektu ustawy o finansowaniu mediów publicznych. Komisja zajmie się projektem prawdopodobnie na kolejnym posiedzeniu.

Pod koniec czerwca list do polityków w sprawie finansowania mediów publicznych wystosowali prezes TVP Juliusz Braun i PR Andrzej Siezieniewski. Podkreślili w nim, że udział środków publicznych w finansowaniu publicznych nadawców jest w Polsce najniższy w Europie, co uniemożliwia im właściwe realizowanie ich misji, a stan taki nie jest zgodny ani z polskim prawem, ani ze standardami europejskimi.

Rok 2011 TVP zamknęła stratą w wysokości 88 mln zł, a plan na ten rok przewiduje stratę rzędu 60 mln zł. Przychody spółki z abonamentu z roku na rok maleją – w 2007 r. było to 515 mln zł, w roku ubiegłym – 205 mln zł (to tylko 13 proc. budżetu telewizji). W podobnej sytuacji jest Polskie Radio, które w ub.r. z abonamentu otrzymało 131,7 mln zł (52,7 proc. przychodów spółki); to o ponad 25 mln zł mniej niż w roku 2010 i o ponad 40 mln zł mniej niż w roku 2009. Prezes PR Andrzej Siezieniewski w maju na posiedzeniu senackiej komisji kultury i środków przekazu szacował, że ten rok spółka zamknie stratą w wysokości 25 mln zł, a przyszły nawet 40 mln zł, co może skutkować utratą płynności finansowej.

Według dziś obowiązującego prawa na realizację misji publicznej przez publiczną telewizję i radiofonię przeznaczane są środki z abonamentu, który opłaca się za używanie odbiorników rtv. Przyjęto domniemanie, że odbiornika używa każda osoba, która posiada takie urządzenie w stanie umożliwiającym natychmiastowy odbiór programu.

Na ok. 13 mln gospodarstw domowych abonament regularnie płaci obecnie niespełna milion; regularnie płacących odbiorców instytucjonalnych jest zaledwie 175 tys. Zidentyfikowane zaległości Polaków z tytułu nieopłacania abonamentu rtv sięgają 2,1 mld zł. Według wyliczeń KRRiT ustawowe zwolnienia niektórych grup społecznych z płacenia abonamentu zmniejszyły dochody z jego tytułu o ok. 650 mln zł rocznie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tvp-bez-reklam-powstaje-nowa-ustawa-medialna