Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

06-11-2012, 12:37

Warsztaty dziennikarskie w Berlinie nt. energetyki odnawialnej  »

Serdecznie zapraszam do udziału w warsztatach dziennikarskich w Berlinie nt. źródeł energii odnawialnej oraz transformacji energetycznej w Niemczech.

Warsztaty są organizowane przez Fundację Heinricha Boella w Warszawie i trwać będą od 3 do 7 grudnia 2012. Do udziału zapraszamy dziennikarki i dziennikarzy polskich mediów, którzy zajmują się tematami energetycznymi.

Na arenie międzynarodowej, transformacja (Energiewende) jest odbierana z wielką podejrzliwością, ale również z dużym zainteresowaniem. Pojawiły się pytania, jak Niemcy będą zarządzać taką ogromną rewolucją energetyczną oraz czy ich wysoko uprzemysłowiona gospodarka może być zasilana tylko energią wiatrową i słoneczną? Równie kontrowersyjna wydaje się kwestia kosztów energii i stabilności przesyłu energii elektrycznej. Warto zaznaczyć, iż transformacja nie jest zamkniętym projektem, dość szybko ewoluuje i uaktualnia się, w obliczu pojawiających się trudności. Niemniej jednak założenia i filozofia, które za nią stoją są fundamentalne dla członków opozycji.

Projekt warsztatów, przeprowadzonych po angielsku z podmiotami zaangażowanymi w Energiewende, ma na celu zapoznanie z najważniejszymi punktami niemieckiej debaty o energetyce i jej oddziaływaniem na kraje sąsiadujące. Jeśli media będą prezentować te wydarzenia oraz źródła energii z wielu perspektyw, łatwiej będzie można oddzielić obecną dyskusję o polityce energetycznej od jednostronnej optyki ekonomicznej oraz wzbogacić polską debatę publiczną o nową narrację.

W ramach wizyty w Berlinie odbędą się spotkania z przedstawiciel(k)ami niemieckich think-tanków, instytutów badawczych, mediów oraz partii Zielonych na temat energii odnawialnej i transformacji energetycznej w Niemczech. Serdecznie zachęcam do zapoznania się z programem warsztatów i spotkań załączonym poniżej.

Udział nie wiąże się z dodatkowymi kosztami. Dojazd, nocleg i wyżywienie pokrywa organizator. Liczba miejsc jest ograniczona, więc zachęcam do bezzwłocznego przysyłania zgłoszeń i CV na adres monika.walencka@pl.boell.org.

Proszę również o przekazanie zaproszenia osobom, które byłyby zainteresowane udziałem w warsztatach.

W razie jakichkolwiek pytań, proszę o kontakt.

Z wyrazami szacunku,

Liliana Religa
Heinrich Böll Stiftung in Polen
ul. Żurawia 45, 00-680 Warszawa
Tel. 0048 22 / 5942 333, Fax 5942 337
pl-trainee1@pl.boell.org  ; www.boell.pl

Podróż studyjna The Turnaround in Energy is possible in Poland

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/3768

06-11-2012, 12:08

Eksperci o sytuacji w “Rzeczpospolitej”: media potrafią przyznać się do błędu  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
kk/pap/pr/zr
06-11-2012

Tomasz Wróblewski, Cezary Gmyz, Bartosz Marczuk i Tomasz Staniszewski zostali zwolnieni z “Rzeczpospolitej”. Stało się to po tym jak rada nadzorcza i właściciel Presspubliki uznali, że tekst Gmyza “Trotyl we wraku Tupolewa” opublikowany w “Rz” był nierzetelny.

- Rada Nadzorcza oraz właściciel wydawnictwa Grzegorz Hajdarowicz po przeprowadzonym postępowaniu uznaje, że dziennikarze związani z publikacją nie mieli podstaw do stwierdzenia, że we wraku tupolewa znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny. Tekst uznajemy za nierzetelny i nienależycie udokumentowany – napisano w oświadczeniu wydawcy przesłanym w poniedziałek wieczorem do portalu Wirtualnemedia.pl.

Artykuł Cezarego Gmyza ukazał w “Rzeczpospolitej” we wtorek 30 października br. Dziennikarz napisał w nim, że we wraku Tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem, znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny. Po kilku godzinach prokuratura wojskowa zaprzeczyła jednak tym informacjom i poinformowała, że trwają w tej sprawie jeszcze ustalenia. Tego samego dnia redakcja “Rzeczpospolitej” przyznała się do błędu. “Pomyliśmy się, pisząc dziś o trotylu i nitroglicerynie” – napisało początkowo w internecie, ale po godzinie wycofano z oświadczenia te słowa. Zaznaczono tylko, że w szczątkach wraku mogły być materiały wybuchowe, ale nie musiały.

——————————————————————————–

Medioznawca prof. Wiesław Godzic ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej

Prof. Wiesław Godzic

Te decyzje oznaczają, że w polskim dziennikarstwie dzieją się bardzo ważne rzeczy. Nie wyobrażam sobie, prawdę mówiąc, życia bez dotychczasowej “Rzeczpospolitej”, jakkolwiek była ona czasem denerwująca; jednak tego rodzaju gazeta jest potrzebna. Musi być pewnego rodzaju “antyGazeta Wyborcza”, żebyśmy mieli lewą i prawą stronę.

Bardzo chciałbym, żeby to było rozumiane wyłącznie jako wewnętrzna sprawa tego ciekawego dziennika. Chodzi o to, żeby nie dorabiać, jeśli ich rzeczywiście nie ma, żadnych wątków politycznych. Przyjmijmy po prostu fakty takimi jakie są: ukazał się bulwersujący artykuł, właściciel po przeprowadzeniu procedury stwierdził, że to było nierzetelne (…) no i w takim razie proponuje rozwiązanie umowy o pracę. Źle się stało, ale pamiętajmy, że przyczyną był jednak artykuł, a nie decyzja właściciela.

To też oznacza, że już nie będzie “Rzeczpospolitej” takiej jaka była. Trudno mi gdybać, co się stanie z tym zespołem, ale będzie na pewno inny, tym bardziej, że za tym pójdą dobrowolne zwolnienia (…). Myślę, że będzie to zasada domina i sprawa tym samym stanie się polityczna.

Czy Presspublika ratuje swój wizerunek? Na pewno jest to sposób. Wskazuje się winnych i mówi, że już ich nie ma. W końcu gazeta to nie tylko iluś tam dziennikarzy, ale pewna idea, w tym przypadku stara i piękna. I można znaleźć inne osoby, które tę ideę będą realizowali, tylko proszę pamiętać, że tego nie można zrobić tak od zera. Muszą to być osoby, które zagwarantują realizację tej idei, czyli silni redaktorzy naczelni, szefowie działów. Musi powstać nowy dobry zespół. Gdyby jednak okazało się, że gazeta ma “dziury, wyrwy informacyjne” to byłoby bardzo źle, bo oznaczałoby, że “Rzeczpospolita” spada do drugiej czy trzeciej ligi.

Rzeczywiście Rada Nadzorcza może tak zrobić (powołać nowy, dobry zespół – red.) i tak bym jej nawet doradzał. Po prostu po wskazaniu winnych, gazeta musi oczyścić się i zakasać rękawy, bo ma swoich czytelników. Cóż innego pozostaje jej teraz jak nie ostro pracować?

Polskim mediom paradoksalnie wyjdzie to na dobre. W dobrym stylu wskazano, kto jest winny, nikt tu niczego nie udawał, wiadomo było, kto jest twórcą tej informacji, bardzo szybko redaktor naczelny podał się do dymisji, a rada nadzorcza szybko zadziałała. To wzorcowe postępowanie w tym przypadku. Czytelnicy mogą odnieść wrażenie, że zdarzają się błędy, natomiast – jak się okazuje – media potrafią przyznać się do błędów. Wszyscy przecież je popełniamy.

——————————————————————————–

Prof. Maciej Mrozowski z Uniwersytetu Warszawskiego i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej

Maciej Mrozowski

Mam nadzieję, że te decyzje wynikają z przywiązania do pewnych standardów pracy dziennikarskiej, które nakazują ponosić odpowiedzialność za tak skandaliczne wydarzenie.

W tym wypadku chodzi przecież o niesłychanie brzemienne w skutki informacje; to nie może być tak, że się pisze coś takiego ot tak po prostu, bo jakiś dziennikarz albo nabrał przekonania albo postanowił sprowokować albo zaryzykował.

Jestem zwolennikiem mimo wszystko trzymania się tezy, że nadal pewne podstawowe standardy dziennikarstwa obowiązują i obrona wizerunku i reputacji gazety jest drugim motywem wynikającym właśnie z tego pierwszego. Gdyby te standardy nie obowiązywały, to po co byłoby ratowanie wizerunku. Można by było powiedzieć: ot zrobiło się zamieszanie, sprzedaż przez jeden dzień wzrosła, jest o nas głośno, dobrze czy źle, ale po nazwisku.

Uważam, że “Rzeczpospolita” stanęła w obliczu równi pochyłej, po której staczałaby się w otchłań tabloidu, nawet nie tyle w publikacjach, co w przekonaniu opinii publicznej, w złośliwościach i łatkach, które by jej konkurencja przyklejała. Moim zdaniem to i tak na długo przylgnie do tego dziennika i będzie to taki garb i balast na wiele lat. (…)

W Polsce jest duży obóz tych, którzy będą traktować tych wyrzuconych jako męczenników krucjaty o prawdę. To jest pewna specjalność polska, która nie występuje poza naszym krajem, że jeśli wylatuje się z jednego obozu, to ląduje się od razu w drugim.

Gazeta niewątpliwie poniosła uszczerbek, dziennikarstwo jako takie też trochę poniosło. Polskie dziennikarstwo zresztą w ostatnim czasie nie ma na swoim koncie jakichś szczególnych sukcesów, jeśli chodzi o służbę społeczną. Raczej rozwija się w dwóch kierunkach: tabloidowo-sensacyjnym oraz uwikłanym w politykę.

To dużej części ludzi nie odpowiada, choć oczywiście są tacy, którzy to lubią, Jednak to są rzeczy, które odkładają się osadem, który powoduje, że gazeta przestaje być instytucją, po która sięgają ludzi o różnych przekonaniach.

Ogólnie rzecz biorąc, to zaszkodzi dziennikarstwu, ale nie panikujmy, nie dramatyzujmy, z tego powodu dziennikarstwo nie upadnie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/eksperci-o-sytuacji-w-rzeczpospolitej-media-potrafia-przyznac-sie-do-bledu

06-11-2012, 09:39

Żakowski ws. Gmyza: Alarm dla mediów. Gdzie był zespół?  »

TokFM.pl
mm
06-11-2012

“Skandaliczny tekst “Trotyl na wraku tupolewa” to nie tylko błąd Cezarego Gmyza i Tomasza Wróblewskiego. Był to błąd systemu, niewydolnych redakcyjnych procedur” – pisze w “Polityce” Jacek Żakowski.

Jacek Żakowski

Cezary Gmyz za swój tekst został zwolniony. Rada nadzorcza Presspubliki rekomendowała zarządowi spółki rozwiązanie umów z redaktorem naczelnym Tomaszem Wróblewskim, jego zastępcą Bartoszem Marczukiem i szefem działu krajowego Mariuszem Staniszewskim. “Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, bo nie wiem, jaki był wkład Gmyza w ostateczny kształt tekstu, ani jak wyglądały rozmowy w redakcji. Ale z całego mojego redakcyjnego doświadczenia wynika, że taka publikacja nigdy nie jest dziełem jednego autora. (…) Nie był to tylko błąd Cezarego Gmyza, ani nawet Gmyza i Tomasza Wróblewskiego. Był to błąd systemu, niewydolnych redakcyjnych procedur” – pisze w “Polityce” Jacek Żakowski.

I podaje dwie przyczyny tej porażki. “Pierwsza – ogólna – wynika z sytuacji ekonomicznej mediów. Ubożenie sprawia, że z jednej strony coraz mniej osób pracuje w redakcjach (…), a z drugiej rośnie presja na newsa, czy – jak mówimy z angielska – scoopa, czyli coś naprawdę mocnego. To sprawia, że wszystkie media są coraz bardziej narażone na takie katastrofalne błędy” – podkreśla dziennikarz “Polityki”.

“Druga – kulturowa – wynika ze specyfiki środowiska, które – mimo zmiany właściciela – od lat dominuje na politycznych stronach “Rzeczpospolitej” i ma silną pozycję nie tylko w tzw. prawicowych mediach. Pod prawicowym, konserwatywnym, patriotycznym szyldem uformowała się bowiem grupa publicystów od dwóch dekad obsesyjnie starających się wmówić odbiorcom, że żyjemy w państwie opanowanym przez jakiś potworny spisek – Magdalenki, układ, sekty, czerwone pajęczyny. Istnienie spisku jest dla tej grupy bezsporne. Wciąż jednak nie ma Graala, który by stanowił ostateczny dowód. Gmyz (podobnie jak wcześniej Bronisław Wildstein i kilka innych osób) dostarczył tego wymarzonego Graala. Nic więc dziwnego, że jego artykuł przyjęto z entuzjazmem i nadano mu najwyższą rangę. Żadna redakcja – wolna od takiej dramatycznej tęsknoty za Graalem Wielkiego Spisku – tekstu Gmyza by nie opublikowała w takiej formie i bez precyzyjnego sprawdzenia.

Całość: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103088,12801602,Zakowski_ws__Gmyza__Alarm_dla_mediow__Gdzie_byl_zespol_.html

06-11-2012, 08:10

Jutro mija termin zgłaszania prac do konkursu Grand Press 2012  »

Press
(RG)

Tylko do 7 listopada można zgłaszać materiały dziennikarskie do konkursu Grand Press 2012 organizowanego przez miesięcznik “Press”. Natomiast kandydatów do tytułu Dziennikarza Roku 2012 redakcje mogą zgłaszać do 4 grudnia.

XVI edycja konkursu Grand Press 2012

W tegorocznej edycji konkursu oceniane będą materiały prasowe, radiowe, telewizyjne i internetowe, które zostały opublikowane albo wyemitowane w mediach, w języku polskim, między 1 listopada 2011 roku a 31 października 2012 roku. Można je zgłaszać w kategoriach: News, Dziennikarstwo śledcze, Publicystyka, Reportaż (osobno: prasowy, radiowy, telewizyjny), Wywiad, Dziennikarstwo specjalistyczne. Jeden autor może zgłosić maksymalnie trzy swoje materiały.

Prace można przesyłać pocztą, kurierem lub dostarczyć osobiście do godz. 24 dnia 7 listopada do redakcji “Press” (ul. Płocka 5a, 02-231 Warszawa). W przypadku przesyłania materiałów pocztą o zakwalifikowaniu zgłoszenia decyduje data stempla pocztowego.

Jury Grand Press będzie pracować w dwóch turach: na posiedzeniu preselekcyjnym 24 i 25 listopada oraz na posiedzeniu finałowym w grudniu. Zwycięzcy poszczególnych kategorii konkursu Grand Press otrzymają nagrodę w wysokości równowartości 1 tys. euro.

Jednocześnie trwa wybór Dziennikarza Roku 2012 – kolegia redakcyjne mogą przysyłać swoje nominacje drogą e-mailową do 4 grudnia. Każda redakcja ma prawo nominowania od jednego do trzech kandydatów, przy czym żaden nie może być pracownikiem redakcji nominującej ani redakcji z nią strukturalnie powiązanych. Dziennikarz Roku 2012 otrzyma statuetkę stalówki oraz równowartość 10 tys. euro.

Regulaminy obu konkursów są na stronie www.grandpress.pl. Laureatów poznamy na uroczystej gali w grudniu br. Mecenasem Grand Press 2012 jest PGE, sponsorem – Grupa Żywiec, partnerem technologicznym – T-Mobile, partnerem gali – KPMG.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40288,Jutro-mija-termin-zglaszania-prac-do-konkursu-Grand-Press-2012

06-11-2012, 05:36

Wróblewski, Gmyz, Marczuk i Staniszewski wyrzuceni z “Rzeczpospolitej”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
06-11-2012

W związku z publikacją “Trotyl we wraku tupolewa” RN Presspubliki rekomendowała wczoraj zarządowi odwołanie red. naczelnego “Rz” Tomasza Wróblewskiego oraz Bartosza Marczuka, Mariusza Staniszewskiego i Cezarego Gmyza.

Grzegorz Hajdarowicz

- Rada Nadzorcza oraz właściciel wydawnictwa Grzegorz Hajdarowicz po przeprowadzonym postępowaniu uznaje, że dziennikarze związani z publikacją nie mieli podstaw do stwierdzenia, że we wraku tupolewa znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny. Tekst uznajemy za nierzetelny i nienależycie udokumentowany – napisano w oświadczeniu wydawcy przesłanym w poniedziałek wieczorem do portalu Wirtualnemedia.pl.

“Nieprzemyślane działania kilku osób znów wywołały wojnę polsko-polską. Za to wszystko czytelników przepraszam” – oświadczył sam Hajdarowicz.

Artykuł Cezarego Gmyza ukazał w “Rzeczpospolitej” we wtorek 30 października br. Dziennikarz napisał w nim, że we wraku Tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem, znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny. Po kilku godzinach prokuratura wojskowa zaprzeczyła jednak tym informacjom i poinformowała, że trwają w tej sprawie jeszcze ustalenia. Tego samego dnia redakcja “Rzeczpospolitej” przyznała się do błędu. “Pomyliśmy się, pisząc dziś o trotylu i nitroglicerynie” – napisało początkowo w internecie, ale po godzinie wycofano z oświadczenia te słowa. Zaznaczono tylko, że w szczątkach wraku mogły być materiały wybuchowe, ale nie musiały.

W poniedziałkowym oświadczeniu rada nadzorcza Presspubliki i jej właściciel napisali, że dzień po publikacji zarząd spółki przekazał Cezaremu Gmyzowi dokumenty pozwalające mu zarówno na ochronę świadków jak i pisemne zapewnienie o ochronie jego osoby w razie przyszłych procesów jeśli okazało by się, że rzetelnie zbierał materiały i posiada na to dowody. Jednocześnie dziennikarz miał się zobowiązać – jak wynika z komunikatu – do przedstawienia do 5 listopada br. “nagrań i wszelkich materiałów, na podstawie których napisał wyżej wymieniony tekst”.

W czwartek 1 listopada br. do dyspozycji rady nadzorczej oddał się Tomasz Wróblewski, naczelny “Rz” i poszedł na urlop. W piątek rada nadzorcza przeprowadziła z nim rozmowę, a w poniedziałek spotkała się ona z wszystkimi osobami, które miały związek z publikacją, w tym jej autorem Cezary Gmyzem. Po dwugodzinnym spotkaniu wręczono mu wypowiedzenie umowy o pracę w trybie natychmiastowym. – Pan redaktor Cezary Gmyz pomimo wcześniejszych zapewnień nie przedstawił żadnych oświadczeń stwierdzając, że informatorzy odmówili złożenia dokumentów – podała w komunikacie rada nadzorcza.

Zdecydowano też o rozwiązaniu w trybie natychmiastowym umowy z Tomaszem Wróblewskim. - Niezależnie od tego co ustali prokuratura na obecnym etapie wiedzy publikowanie tytułu “Trotyl we wraku Tupolewa” było ogromnym nadużyciem. Odpowiedzialność za to niezależnie od intencji ponosi zawsze redaktor naczelny – czytamy w oświadczeniu.

Umowę o pracę w tym samym trybie rozwiązano też z szefem działu krajowego Markiem Staniszewskim. Zwolniony z zachowaniem wypowiedzenia został natomiast wicenaczelny “Rz” Bartosz Marczuk, odpowiedzialny za dział krajowy. Przebywał on w momencie publikacji na urlopie, ale był w redakcji, gdy ją przygotowywano. - Uznano, że jego nadzór nad działem i systemem informacji był niewystarczający – mówi Wirtualnemedia.pl Hanna Wawrowska, pełnomocnik zarządu Presspubliki. Rekomendacja rozwiązania umowy z Gmyzem dotyczy także tygodnika “Uważam Rze”, w którym dziennikarz publikuje, ale decyzja o jego dalszej współpracy z tym tytułem, będzie zależeć od jej redakcji.

Cezary Gmyz tuż po publikacji tekstu podkreślał, że swoje informacje potwierdził w czterech niezależnych źródłach. Komentując oświadczenie Presspubliki napisał w poniedziałek na Twitterze, że “bardzo łagodnie rzecz ujmując, wydawca “Rzeczpospolitej” w oświadczeniu mija się z prawdą”.

Jak poinformowała nas Wawrowska, “Rzeczpospolitą” będzie czasowo kierował jej dotychczasowy wicenaczelny Andrzej Talaga, któremu w ubiegłym tygodniu Wróblewski powierzył swoje obowiązki. O tym, kto zostanie nowym naczelnym dziennika, zarząd wydawnictwa ma zdecydować w najbliższą środę.

Z danych ZKDP wynika, że sprzedaż ogółem „Rzeczpospolitej” w sierpniu br. wyniosła 75 029 egz.

Właścicielem Presspubliki jest Grzegorz Hajdarowicz, właściciel spółki Gremi Media. Presspublica wydaje m.in. “Rzeczpospolitą”, tygodnik “Uważam Rze”, jest też właścicielem portali internetowych (m.in. rp.pl i parkiet.com).

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wroblewski-gmyz-marczuk-i-staniszewski-wyrzuceni-z- rzeczpospolitej

05-11-2012, 20:42

Cezary Gmyz został wyrzucony z “Rzeczpospolitej”  »

Gazeta Wyborcza
ga, wg
05-11-2012

Cezary Gmyz stracił pracę w “Rzeczpospolitej”. Dziennikarz śledczy “Rz” był autorem tekstu “Trotyl na wraku tupolewa”, który doprowadził do burzy politycznej w kraju. Dziś został dyscyplinarnie zwolniony. Nie wiadomo, czy decyzja rady nadzorczej dotyczy tylko Cezarego Gmyza.

Cezary Gmyz

Zwolnienie Gmyza to efekt spotkania dziennikarza z Zarządem i Radą Nadzorczą spółki Pressbublika – wydawcy dziennika. Spotkanie odbyło się o godzinie 16. Informacja pojawiła się też na Twitterze. Próbowaliśmy się skontaktować z Gmyzem. “Nie mogę teraz rozmawiać” – odpisał SMS-em. Pełniący obowiązki naczelnego “Rz” Andrzej Talaga powtarzał tylko: Bez komentarza.

Gmyz potwierdził informację o swoim zwolnieniu w rozmowie z prawicowym portalem niezalezna.pl – Miałem wrażenie, że decyzja została podjęta jeszcze przed posiedzeniem Rady Nadzorczej, dlatego jeszcze w zeszłym tygodniu złożyłem rezygnację. Nie została ona jednak przyjęta, ale dzisiaj zwolniono mnie dyscyplinarnie. Rozmawiając z Radą Nadzorczą wydawnictwa wiedziałam, że decyzja została podjęta znacznie wcześniej – powiedział Cezary Gmyz. Nie wiadomo, czy decyzja rady nadzorczej dotyczy tylko Cezarego Gmyza.

Gmyz w przeszłości pracował m.in. w Życiu Warszawy, Życiu, Wprost, redakcji ekumenicznej TVP. Od 2007 roku pracował w “Rzeczpospolitej”.

Po trotylu

“Rzeczpospolita” w ubiegłym tygodniu napisała, że we wraku Tu-154M znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny. Autorem tekstu był Cezary Gmyz. Wybuchła burza medialna i polityczna. Prokuratura wojskowa zaprzeczyła, że są takie ustalenia, wskazała, że znalezione ślady mogą oznaczać obecność substancji wysokoenergetycznych, ale też ślady wielu innych substancji. Dopiero badania laboratoryjne będą mogły być podstawą do twierdzenia o istnieniu bądź nieistnieniu śladów materiałów wybuchowych – replikowała prokuratura.

Redaktor naczelny do dyspozycji zarządu

W środę do dyspozycji rady nadzorczej oddał się Tomasz Wróblewski , redaktor naczelny “Rzeczpospolitej”.

Dwa dni później na stronie dziennika pojawiło się oświadczenie prezesa zarządu Grzegorza Hajdarowicza i rady nadzorczej ws. artykułu “Trotyl we wraku tupolewa”. Zarząd pisał, że wszczął postępowanie wyjaśniające. „W ciągu najbliższych dni z najwyższą starannością zbadamy wszystkie aspekty związane z wyżej wymienioną publikacją, a wyniki swoich prac przedstawiamy opinii publicznej”, było napisane w oświadczeniu. Zarząd pisał też o możliwych konsekwencjach, które mogą dotyczyć Cezarego Gmyza i Tomasza Wróblewskiego. „Jesteśmy przekonani, że w przypadku potwierdzenia źródeł informacji oraz zasadności publikacji powinniśmy chronić zarówno źródła osobowe, jak i samych dziennikarzy. Jednak jeśli okaże się, że nie dochowano standardów wykonywania zawodu dziennikarza, a tym samym wprowadzani w błąd czytelników ”Rzeczpospolitej”, osoby za to odpowiedzialne poniosą daleko idące konsekwencje”, napisał zarząd.

W ostatnich dniach wielokrotnie pojawiały się opinie, że ewentualne konsekwencje przede wszystkim powinien ponieść redaktor naczelny “Rz”.

Pomyliliśmy się?

Przypomnijmy, wieczorem po ukazaniu się artykuługazeta wydała oświadczenie : “Pomyliliśmy się, pisząc dziś o trotylu i nitroglicerynie. To mogły być te składniki, ale nie musiały. Aby ostatecznie przekonać się, czy to materiały wybuchowe, okazuje się, że potrzeba aż pół roku badań laboratoryjnych”. Zostało ono potem zmienione. Kluczowe sformułowanie “pomyliliśmy się” zniknęło. Zostały tylko słowa: “Nie można jednoznacznie stwierdzić obecności trotylu i nitrogliceryny. To mogły być te składniki, ale nie musiały”. Zmianę oświadczenia wywalczył Gmyz. – Po rozmowie ze mną redakcja “Rzeczpospolitej” usunęła ze swego oświadczenia słowa “pomyliliśmy się” i uważam to za satysfakcjonujące. Myślę, że zebrany przeze mnie materiał pokazuje, że wysoce prawdopodobne jest, iż wykryte substancje to trotyl i nitrogliceryna – mówił Gmyz niezalezna.pl.

Całość: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,12800174,Media__Cezary_Gmyz_zostal_wyrzucony_z__Rzeczpospolitej_.html?