Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

14-11-2012, 18:21

Konkurs dla dziennikarzy piszących o Białorusi  »

Press
(GK, PR)
14-11-2012

Belarus in Focus 2012

Trwa druga edycja konkursu Belarus in Focus 2012, który organizuje Biuro Informacyjne Solidarności z Białorusią. Dziennikarze mogą zgłaszać swoje prace do 15 stycznia 2013 roku.

Zwycięzcy otrzymają nagrody pieniężne w wysokości od 500 do 2 tys. euro. Wszyscy finaliści zostaną zaproszeni do wzięcia udziału w dwudniowym szkoleniu, które odbędzie się wiosną 2013 roku w Warszawie.

Członkowie jury szukać będą artykułów, które pokazują Białoruś w sposób nowatorski i oryginalny, a także wykraczają poza jej etykietkę “ostatniej dyktatury Europy”. Skład jury: Andrei Kolesnikov – „Kommersant” (Rosja), prof. David Marples – Uniwersytet Alberty (Kanada), Oliver Money-Kyrle – International Federation of Journalists (Wielka Brytania) i Yuliya Slutskaya – Biuro Informacyjne Solidarności z Białorusią.

Ubiegłoroczne artykuły, które zostały nagrodzone pochodziły z „Haper’s Magazine” (Stany Zjednoczone), „The Independent” (Wielka Brytania) oraz „Delo” (Słowenia). 

Konkurs Belarus in Focus organizowany jest przez Biuro Informacyjne Solidarność z Białorusią we współpracy z Press Club Polska. Szczegóły na stronie konkursu: www.focus.solidarityby.eu

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40354,Konkurs-dla-dziennikarzy-piszacych-o-Bialorusi

13-11-2012, 19:48

“Śląsk zawsze inny” – konkurs na reportaż  »

Urząd Miasta Piekary Śląskie
Artur Madaliński
13-11-2012

"Śląsk zawsze inny"

Miejska Biblioteka Publiczna w Piekarach Śląskich konkurs o “Złotą Stalówkę Prezydenta Miasta Piekary Śląskie” ogłasza już po raz piąty. W tym roku bibliotekarze zaproponowali pisanie reportażu na temat Śląska. Sprawdzi je jury pod przewodnictwem Wojciecha Jagielskiego, wybitnego reportażysty i autora książek. Oficjalnymi partnerami konkursu są Instytut Reportażu i Wydawnictwo “Znak”.

- Ponieważ bez wątpienia żyjemy w czasach reportażu, dlatego tegorocznym zadaniem konkursowym będzie napisanie reportażu właśnie. Na listach bestsellerów teksty non-fiction zdecydowanie wyprzedzają beletrystykę, półki księgarskie uginają się od świetnych reportaży, książki spod znaku literatury faktu coraz częściej nie są “tylko” zwykłymi reportażami, ale coraz częściej bywają po prostu świetną prozą - mówi Aleksandra Zawalska-Hawel, dyrektorka piekarskiej biblioteki.

Dlatego jako temat piekarscy bibliotekarze wybrali Śląsk, który jest ważnym regionem dla naszego kraju, który ma za sobą ciekawą i trudną historię i który wciąż ulega przeobrażeniom.

- Proponując naszym uczestnikom temat Śląsk zawsze inny mamy nadzieję, że właśnie poprzez teksty reporterskie uda się pokazać interesujące, zmieniające się, oblicza Śląska i, być może, naszego miasta. Chcę podkreślić, że jest to konkurs ogólnopolski i liczę, że będziemy mogli spojrzeć na Śląsk oczami nie tylko jego mieszkańców. Serdecznie zapraszam do udziału wszystkich ludzi pióra – dodaje Aleksandra Zawalska-Hawel.

Prace konkursowe wysyłać można do 16 listopada 2012. Wręczenie nagród jak zwykle w grudniu.

Honorowy Patronat nad Konkursem pełni Prezydent Miasta Piekary Śląskie, a naszymi partnerami są Instytut Reportażu w Warszawie i Wydawnictwo ZNAK z Krakowa.

W tym roku prace nadesłane na konkurs oceniać będzie jury w składzie:

WOJCIECH JAGIELSKI – dziennikarz i pisarz; korespondent wojenny,
Julianna Jonek – Instytut Reportażu,
Artur Madaliński – filolog, krytyk literacki, publicysta,
Elżbieta Szreter – filolog, polonista.

WOJCIECH JAGIELSKI to znakomity dziennikarz i pisarz. Jako korespondent wojenny relacjonował konflikty zbrojne w Afganistanie, Tadżykistanie i Czeczenii. Jeździł wszędzie tam, gdzie działy się wydarzenia mające wpływy na losy świata – był świadkiem rozpadu Związku Radzieckiego, upadków dyktatur w Afryce i Azji, końca apartheidu w RPA. Zajmuje się problematyką Afryki, Azji Środkowej, Kaukazu i Zakaukazia. Jest laureatem Nagrody im. ks. Józefa Tischnera, Nagrody im. Dariusza Fikusa i Studenckiej Nagrody Dziennikarskiej MediaTory. Jego książki są tłumaczone na angielski, włoski, hiszpański i niderlandzki.

- Do jury tegorocznego Konkursu udało nam się zaprosić wybitnego dziennikarza i pisarza, korespondenta wojennego Wojciecha Jagielskiego. Jest to dla nas zaszczyt i świadectwo, że Konkurs ma już swoją renomę. Naszymi partnerami zostali Wydawnictwo ZNAK z Krakowa i Instytut Reportażu w Warszawie, którego przedstawicielka pani Julianna Jonek również zasiada w jury naszego Konkursu. W skład jury wchodzą także  Artur Madaliński i Elżbieta Szreter, którzy trudną rolę jurorów pełnią już od pierwszej edycji. Przypomnę, że w zeszłym roku jury przewodniczył Mariusz Czubaj, mistrz kryminału – dodaje dyrektorka Miejskiej Biblioteki Publicznej.

 Regulamin V Konkursu Literackiego o złotą stalówkę prezydenta Piekar Śl.

Całość: http://piekary.pl/pl/10/1352792978/2

13-11-2012, 18:56

Magdalena Bajer odchodzi z SDP. Nie chce bronić Cezarego Gmyza  »

Gazeta Wyborcza
Sebastian Kucharski
13-11-2012

Po tym, jak Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wezwało do obrony Cezarego Gmyza, z członkostwa w tej organizacji rezygnuje wieloletnia działaczka Magdalena Bajer.

Magdalena Bajer

Bajer wysłała do zarządu SDP pismo z prośbą o skreślenie jej z listy członków Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Należała do tej organizacji od ponad 40 lat. “Mając głębokie przekonanie o tym, że dziennikarstwo jest służbą – społeczeństwu, ale i suwerennemu, demokratycznemu państwu, na którego powstanie czekały, przygotowując się do niepodległości i pełnej suwerenności, pokolenia Polaków – nie mogę być członkiem organizacji, której władze temu przeczą” – można przeczytać w jej oświadczeniu. Opublikował je na swoim blogu Andrzej Bober, który kilka tygodni temu też odszedł z SDP w proteście przeciw upolitycznieniu władz tej organizacji.

Bajer podaje kilka powodów swojego odejścia. Jednym z nich jest “namawianie do obrony (…) Cezarego Gmyza oraz innych osób zwolnionych z pracy w redakcji ["Rzeczpospolitej"] w związku z jego skandalicznym artykułem”. Magdalenie Bajer nie podoba się także postępowanie członkini zarządu SDP Teresy Bochwic, która zachęcała “do obejrzenia rosyjskich zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej” i sugerowała, że “ta tragedia nie była katastrofą”.

Magdalena Bajer przez kilka lat była szefową Rady Etyki Mediów. W tym czasie, w związku z oświadczeniami REM, kilka razy spotkała się z falą krytyki. Na przykład w 2010 roku oskarżyła jednego z dziennikarzy “Faktu” o “brak podstawowej wrażliwości moralnej i kultury, jakie powinny cechować dziennikarzy”. Zrobiła to jednak na podstawie fałszywego e-maila, więc kilka dni później musiała go za to przepraszać.

x     x     x

Sebastian Kucharski: Po 40 latach chce pani odjeść z SDP. Jednym z powodów tej decyzji jest to, że stowarzyszenie namawia do obrony Cezarego Gmyza za jego – jak pani napisała – “skandaliczny artykuł” o trotylu we wraku tupolewa.

Magdalena Bajer: – Uważam, że ten tekst był szkodliwy. Tydzień po katastrofie smoleńskiej, gdy jeszcze byłam szefową Rady Etyki Mediów, wydaliśmy oświadczenie, że dziennikarze nie powinni publikować własnych hipotez dotyczących katastrofy. To zbyt poważna sprawa. Można poganiać, domagać się nowych informacji, ale nie można mówić, że to był zamach. Dziennikarze nie mają żadnego mandatu, żeby o tym mówić. Nie są przecież ani uczestnikami śledztwa, ani jakimiś wybitnymi specjalistami. To tylko pobudza niezdrowe emocje. Minęły ponad dwa lata i dziś znowu powtórzyłabym to oświadczenie.

Jak pani ocenia tekst Cezarego Gmyza?

- To nie był tekst przekonująco udowodniony, dlatego nie należało go publikować. Oczywiście może być tak, że autor ma bardzo ważne przesłanki, których nie chce lub nie może ujawnić. Ale w tej konkretnej sytuacji, jeśli nie chciał ich ujawnić, nie powinien tego tekstu pisać. Taka publikacja bez pokazania dowodów tylko szkodzi, mnoży hipotezy i wywołuje skutki bezpośrednie w postaci słów Jarosława Kaczyńskiego (“Zamordowanie 96 osób, w tym prezydenta i innych to niesłychana zbrodnia” – powiedział po publikacji tego tekstu prezes PiS).

Pani list z prośbą o skreślenie z listy członków Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich opublikował na swoim blogu Andrzej Bober.

- Cóż, napisanie tego listu, po tylu latach, trochę mnie kosztowało. Nie chciałam informować o tym opinii publicznej i przekazywać go np. do PAP-u. Na moją decyzję wpłynęła nie tylko obrona Gmyza, ale także postępowanie prezesa SDP Krzysztofa Skowrońskiego, który wystąpił na konferencji PiS-u. Przecież dziennikarzowi nie wolno prowadzić konferencji żadnej partii politycznej. To abecadło etyki dziennikarskiej. Po trzecie wypowiedzi Teresy Bochwic, która namawiała do obejrzenia rosyjskich zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej i sugerowała, że ta tragedia nie była katastrofą. Tak nie można postępować.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75248,12851350,Magdalena_Bajer_odchodzi_z_SDP__Nie_chce_bronic_Cezarego.html#ixzz2CB2gxiIf

13-11-2012, 17:26

Uważam, rze nie  »

Newsweek.pl
Maciej Nowicki
13-11-2012

Kiedy kilka dni temu ogłoszono wiadomość o zdjęciu Pawła Lisickiego z funkcji redaktora naczelnego “Rzeczpospolitej”, ogarnęła mnie złość.

Paweł Lisicki

Kilkanaście dni temu przeczytałem kuriozalny tekst autorstwa Rafała Ziemkiewicza, jednego z najbardziej rozpoznawalnych autorów “Rzeczpospolitej”. Ziemkiewicz szydził z kilkunastu dziennikarzy “Newsweeka”, którzy właśnie zostali zwolnieni z pracy. Opisywał ich jako “sługów tuskowszczyzny”, którzy mimo kolejnych, rozpaczliwych prób podlizywania się swemu panu i tak “wzięli w pysk”, tracąc robotę, co autorowi sprawiało wyraźną satysfakcję. Oczywiście, nie kochamy wszystkich swoich bliźnich, jednak lęk przed ciemną stroną naszego “ja” każe nam zazwyczaj udawać, że nie cieszymy się z ich nieszczęść. Najwyraźniej Ziemkiewicz ciemnej strony swego „ja” w ogóle się nie obawia i postanowił ją wynieść na piedestał.

Nie wierzę, aby wszyscy dziennikarze “Rzeczpospolitej” podzielali radość autora. Ale jednocześnie tekst ten zawierał coś, co moim zdaniem stanowi najgorszą cechę tekstów wielu publicystów tej gazety. Ziemkiewicz z góry zakładał, że dziennikarze “Newsweeka” nie mogą mieć racji w żadnej sprawie, że nie mają żadnych poglądów (nawet tych – jego zdaniem – głupich i niesłusznych), że jedynym motywem ich działalności jest chęć przypodobania się władzy. Pomysł, że ktoś może z własnej nieprzymuszonej woli woleć np. PO od PiS, nawet nie przyszedł mu do głowy.

Często słyszałem zarzut, że “Rzeczpospolita” jest dziennikiem stronniczym, nieobiektywnym, co uważałem za absurdalne. Gazety z reguły mają dość wyraźne sympatie polityczne, zawsze tak było (gdyby było inaczej, “Nasz Dziennik” niczym by się nie różnił od “Gazety Wyborczej”, a takiego świata nikt sobie nie życzy). Problem raczej polega na tym, że dziennikarze “Rzeczpospolitej” i tygodnika “Uważam Rze” często w ciemno zakładają, że jedynie oni mają jakieś poglądy czy zasady, a w przypadku wszystkich innych to tylko ściema i pic na wodę.

To im z definicji daje rację w każdej sprawie i z góry zwalnia z rachunku sumienia. Wszystko, co robią, jest szlachetne i godne podziwu. Do znudzenia odtwarzają znany z PRL schemat: podział na zakłamaną prasę reżimową i podziemną – nosiciela prawdy. Są jak dzieci, które bawią się w policjantów i złodziei. Tyle że w przeciwieństwie do dzieci, trochę mniej od nich naiwnych, zawsze chcą być tymi dobrymi. Zapominając, że ich związki z poprzednim reżimem były całkiem realne.

Zły dzień dla prasy

“Rzeczpospolitej” czy “Uważam Rze” zdarzały się niewiarygodne wręcz przegięcia. Mam jak najgorsze zdanie o generale Jaruzelskim, jednak niedawny tekst okładkowy z “Uważam Rze”, w którym próbowano wykazać, że w przeciwieństwie do Jaruzelskiego Breżniew był obrońcą suwerenności Polski, urąga elementarnemu zdrowemu rozsądkowi. Może fajnie byłoby, gdyby Sejm kontraktowy wybrał Breżniewa na pierwszego prezydenta niepodległej Polski, wcześniej dając mu polskie obywatelstwo?

Nie sądzę, że polskie rozrachunki z historią XX wieku powinny się sprowadzać do samobiczowania i przepraszania za wszystko, bo ani sobie na to nie zasłużyliśmy, ani żaden naród takiej metody wychowawczej nie ścierpi. Jednak podtrzymywanie drogiej “Rzepie” fikcji, zgodnie z którą Polacy zawsze byli ofiarami, zawsze postępowali słusznie, a inni chcą nam wyłącznie zrobić krzywdę albo wybielić się naszym kosztem (podczas gdy są oczywiście od nas gorsi), jest doskonałym sposobem na to, żebyśmy na zawsze pozostali narodem peryferyjnym i zakompleksionym. Nie wydaje mi się też, aby wizja Kościoła jako najbardziej prześladowanej instytucji w Polsce miała jakikolwiek sens.

Czytam od początku każdy numer “Uważam Rze” – często z wielkim zainteresowaniem. Jednak przyznaję rację mojemu koledze, który twierdzi, że powinno ono zmienić nazwę na “Uważam Rze Nie” – jeszcze ani razu nie zdarzyło mi się tam znaleźć tekstu, który mówiłby na temat polskiej rzeczywistości cokolwiek dobrego. Niekiedy odnoszę wręcz wrażenie, że ten tygodnik jest redagowany przez emigrantów, którzy od dawna nie byli w Polsce i piszą o kraju, który istnieje wyłącznie w ich zawodnej pamięci.

A jednak gdy ogłoszono wiadomość o zdjęciu Pawła Lisickiego z funkcji redaktora naczelnego “Rzeczpospolitej”, ogarnął mnie smutek połączony ze złością. To z pewnością nie był dobry dzień w historii polskiej prasy po roku 1989.

Nowy właściciel wydawnictwa, Grzegorz Hajdarowicz, w odpowiedzi na list Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które wyrażało zaniepokojenie przyszłością “Rzeczpospolitej”, odpowiedział szyderstwem: jeśli chcecie pomóc, przyślijcie plan biznesowy albo znajdźcie reklamodawców. Inaczej mówiąc – to moje zabawki i mogę z nimi zrobić, co chcę.

I co z tego, że SDP to dziś organizacja niszowa, reprezentująca ułamek dziennikarzy? Co z tego, że gdyby podobna sytuacja przydarzyła się innej gazecie, a nie „Rzeczpospolitej” (którą obecne SDP darzy wyjątkową sympatią), listu wyrażającego zaniepokojenie pewnie by nie było. Wszystko to prawda, ale ton i treść listu Hajdarowicza wskazują, że nowy właściciel gazety nie uznaje dziennikarzy za autonomiczne osoby mające swoje poglądy i swoją godność. Są dla niego tylko częścią biznesu jak biurka i komputery.

Jeszcze niedawno we Francji panował taki dobry zwyczaj, że w przypadku zmiany właściciela gazety dziennikarz miał prawo do sześciomiesięcznej odprawy w ramach tzw. clause de conscience – czyli klauzuli sumienia, jeśli nowa linia mu nie odpowiadała i sądził, że lepiej odejść. Rozumiem, że dziś na to żaden wydawca nie ma pieniędzy. Rozumiem też, że własność prywatna to własność prywatna. Jednak czy właściciel, który nie ma szacunku dla swej własności, to na pewno dobry właściciel?

Papier jest passé?

Kiedy Hajdarowicz kupował “Przekrój”, zapowiadał, że każe sobie tę gazetę włożyć do trumny. Twierdził, że zrobi z niej potęgę na miarę “New Yorkera”. A kiedy nic z tego nie wyszło, sprzedaż spadała, ogłosił, że era prasy drukowanej dobiegła końca. Zaraz po przejęciu “Rzepy” podkreślał, że po roku 2015 nikt nie będzie czytał papierowych gazet. To sugeruje niestety, że jego związki z mediami pisanymi są raczej przypadkowe i nie wiąże on z nimi zbyt wielkich nadziei.

Nie jestem pewien, jakie będą dalsze losy “Rzeczpospolitej”. Może nie będzie wielkiego trzęsienia ziemi. Ale jeśli ostrze jej antyrządowej krytyki zostanie stępione, a jej “stronniczość” złagodzona, rychło może się okazać, że jest to gazeta dla nikogo i o niczym.

Kiedy francuska prasa znalazła się w kłopocie, rząd Sarkozy’ego uznał, że jego obowiązkiem jest jej wsparcie, bowiem w pewnym sensie stanowi ona wspólne dobro narodowe. Czy Polski, podobno wielkiego kraju europejskiego, naprawdę nie stać na dwa ogólnopolskie dzienniki z prawdziwego zdarzenia, w tym jeden mający alergię na punkcie rządu i dzięki temu często punktujący ten rząd w trafny sposób? Co ma ze sobą zrobić cała masa ludzi, którzy – tak jak ja – rozpoczynają dziś dzień od lektury “Rzepy” i “Wyborczej”?

Całość: http://polska.newsweek.pl/uwazam--rze-nie,84186,3,1.html

13-11-2012, 15:58

Zmarł Erazm Ciołek. To on robił zdjęcia kandydatów “S” do Sejmu z Wałęsą  »

Gazeta Wyborcza
Sebastian Kucharski
13-11-2012

Erazm Ciołek był jednym z czołowych fotoreporterów rejestrujących wydarzenia związane z Solidarnością i stanem wojennym. Zmarł w wieku 75 lat.

Erazm Ciołek

Dokumentował spotkania działaczy opozycji, manifestacje Solidarności, pielgrzymki Jana Pawła II do Polski.

W jego biografii opublikowanej na stronie sdp.pl (http://www.sdp.pl/erazm-ciolek-gloria-artis) można przeczytać, że całkowicie poświęcił się rejestracji działań “Solidarności” w latach 1980-1992: “był jednym z nielicznych, którzy nie ulękli się represji i fotografowali rzeczywistość tamtych lat”.

Często uczestniczył, jako jedyny fotograf, w spotkaniach tworzącej się państwowości. Mianowany przez ks. Jerzego Popiełuszkę jego osobistym fotografem, uczestniczył w religijnym i społecznym życiu parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie. Podczas obrad Okrągłego Stołu był fotoreporterem z ramienia Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. Przed wyborami do parlamentu 4 czerwca 1989 r. wykonał słynną serię zdjęć do plakatów wyborczych kandydatów z ramienia “Solidarności” przy boku Lecha Wałęsy.

Erazm Ciołek urodził się 24 czerwca 1937 roku w Łodzi. W 1957 roku rozpoczął studia na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, ale ich nie ukończył, wciągnęła go fotografia i dziennikarstwo. Robienia zdjęć nauczył się sam. W latach 1965–1970 pracował w Polskiej Agencji Prasowej i Centralnej Agencji Fotograficznej, w latach 1971–1973 w redakcji tygodnika “Polityka”. W 1989 roku organizował dział fotograficzny w powstającej redakcji “Gazety Wyborczej”, potem pracował w tygodniku “Nowy Świat” i “Spotkaniach”. W roku 1981 wydał album ze strajku w Stoczni Gdańskiej, a w 1990 album “Polska sierpień 80 – sierpień 89″.

W 2010 roku wszedł w skład komitetu poparcia Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. W 2011 roku został odznaczony przez ministra Bogdana Zdrojewskiego złotym medalem Zasłużony Kulturze “Gloria Artis”.

Erazm Ciołek zmarł dziś w jednym z warszawskich szpitali. Miał 75 lat.

Całość: http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,12848906,Zmarl_Erazm_Ciolek__To_on_robil_zdjecia_kand ydatow.html

13-11-2012, 11:34

Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej zaprasza do udziału w konkursie na kwerendy dziennikarskie.  »

Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej
Anna Cieszewska
13-11-2012

Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej

Celem konkursu jest wsparcie dziennikarzy, których praca przyczynia się do podnoszenia jakości relacji polsko-niemieckich, a także otwiera Polaków i Niemców na nowe wyzwania europejskie.

Zaproszenie kierujemy do dziennikarzy z Polski i Niemiec, którzy przygotowują artykuły lub reportaże (prasowe, radiowe, telewizyjne), fotoreportaże bądź publikacje internetowe (np. blogi dziennikarskie), a także książki dotyczące:

- funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego w Europie;

- codzienności współpracy w obszarach przygranicznych;

- ekologii, także w kontekście europejskiej polityki energetycznej jako jednego z kluczowych problemów przyszłości.

Dofinansowanie może pokryć koszty kwerendy do artykułu lub reportażu (prasowego, radiowego, telewizyjnego), fotoreportażu, bądź publikacji internetowej, a także książki – w Polsce, Niemczech lub w krajach sąsiednich.

O stypendium mogą ubiegać się dziennikarze (z dorobkiem zawodowym) mieszkający na stałe w Niemczech lub w Polsce.  Stypendium wynosi maksymalnie 3.000 €  (jego wysokość zależy od charakteru kwerendy).

Wniosek o przyznanie stypendium powinien zawierać:

- CV oraz jedną reprezentatywną publikację;

- koncepcję planowanej pracy (maks. 4000 znaków);

- plan realizacji kwerendy (maks. 2000 znaków);

- plan kosztów

Wniosek może być sporządzony w języku polskim lub niemieckim.

Prosimy o przesyłanie wniosków wyłącznie w formie elektronicznej do 31 grudnia 2012 r. na adres: stipendium@sdpz.org z dopiskiem “kwerendy dziennikarskie”. O rozstrzygnięciu konkursu poinformujemy  do 31 stycznia 2013 r.

Informacji o stypendiach udziela koordynatorka programu Anna Cieszewska:
tel. + 48 22 338 62 63, e-mail: stipendium@sdpz.org

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/3807