Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

19-11-2012, 18:48

Zakochaj się w przeszłości, zobacz Śląsk sprzed 20 lat  »

MMSilesia.pl
Piotr Kalsztyn
19-11-2012

Na blogu Pastsilesia Andrzej Grygiel przypomina, jak zmieniał się Śląsk.

Andrzej Grygiel

Andrzej Grygiel jest fotoreporterem związanym z prasą na Śląsku od 1989 roku. Pracował m.in. dla popołudniówki Wieczór i Dziennika Zachodniego. Od 2005 roku jest fotoreporterem Polskiej Agencji Prasowej. Został nagrodzony w konkursach Grand Press Photo i BZW BK. Od lipca tego roku może określać się również mianem blogera. Założył bloga Pastsilesia, na którym pokazuje zdjęcia przede wszystkim ze Śląska w latach 90.

- Kiedyś zacząłem porządkować stare negatywy. Pomyślałem, że warto je zeskanować więc kupiłem skaner. I skanując sam przed sobą odkrywałem zapomniane obrazy. Więc przyszło mi do głowy, że może więcej ludzi chciałoby przypomnieć, jak miejsca które dziś oglądają codziennie, wyglądały kilkanaście lat temu – mówi Andrzej Grygiel. – To nie jest prehistoria, 100 lat temu, konne tramwaje. Wszystko większość oglądających dziś ludzi widziała i wtedy – dodaje.

Wśród zbioru fotografii znajdziemy protest handlarzy na Rynku w Katowicach, mecz Polska – Anglia z 1993 roku lub pierwszą kampanię wyborczą. Siłą bloga Andrzeja są jednak zdjęcia, które pokazują życie codzienne ówczesnych Ślązaków, zakupy w Pewexie, naprawę malucha albo konfrontację z zimą. Pokazuje również zmiany, które zaszły przez ostatnie 20 lat.

- Pamięć jest taka, że  łatwo z niej znika coś, co poprzedzało to, co jest dziś. Jakoś przywykamy. Nieco mitologizujemy przeszłość. Np. brudny, tłoczny, śmierdzący i niebezpieczny dworzec, dziś staje się symbolem czegoś pięknego. A ten dzisiejszy jest be. Bo nowy – mówi Andrzej. – Na blogu nie oceniam, czy zmiana jaka nastąpiła jest dobra czy zła, tę ocenę pozostawiam oglądającym. Niektórym zmiany się podobają, innym nie. Tak jak krótka dyskusja wokół kolejki ELKI. I o taką dyskusję także chodzi – dodaje fotograf.

Wszystkie zdjęcia możecie zobaczyć na blogu http://www.pastsilesia.com

Całość: http://www.mmsilesia.pl/428438/2012/11/19/zakochaj-sie-w-przeszlosci-zobacz-slask-sprzed--lat-zdjecia?category=news

19-11-2012, 16:49

Bartosz Węglarczyk zastępcą naczelnego “Rzeczpospolitej”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
19-11-2012

Rada nadzorcza Presspubliki ogłosiła w poniedziałek konkurs na stanowisko redaktora naczelnego dziennika “Rzeczpospolita”. Jednocześnie stanowisko zastępcy naczelnego “Rz” objął Bartosz Węglarczyk.

Rozmowy kwalifikacyjne z wybranymi kandydatami rada nadzorcza ma przeprowadzić do końca stycznia 2013 roku.

Bartosz Węglarczyk

- Do czasu rozstrzygnięcia konkursu na stanowisko redaktora naczelnego “Rzeczpospolitej”, pełniącym obowiązki redaktora naczelnego pozostanie Andrzej Talaga. Na stanowisko zastępcy redaktora naczelnego powołany został Bartosz Węglarczyk, który równocześnie pozostaje  naczelnym miesięcznika “Sukces” – podano w komunikacie przesłanym do portalu Wirtualnemedia.pl.

Poprzedni redaktor naczelny “Rzeczpospolitej” Tomasz Wróblewski został zwolniony po tym jak rada nadzorcza spółki uznała, że opublikowany w “Rz” tekst Cezarego Gmyza “Trotyl we wraku tupolewa” był nierzetelny. Razem z nim zwolniono też Gmyza, wicenaczelnego Bartosza Marczuka i szefa działu krajowego Mariusza Staniszewskiego.

Z danych ZKDP wynika, że sprzedaż ogółem “Rzeczpospolitej” we wrześniu br. wyniosła 75 163 egz.

Właścicielem Presspubliki jest Grzegorz Hajdarowicz, właściciel spółki Gremi Media. Presspublica wydaje m.in. “Rzeczpospolitą”, tygodnik “Uważam Rze”, jest też właścicielem portali internetowych (m.in. rp.pl i parkiet.com).

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/bartosz-weglarczyk-zastepca-naczelnego-rzeczpospolitej

19-11-2012, 07:51

Tomasz Lis: skoro krytykujecie Hajdarowicza, zrezygnujcie z pracy i kasy od niego  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
19-11-2012

Tomasz Lis negatywnie ocenia krytykowanie przez publicystów “Uważam Rze” Michała i Jacka Karnowskich, Pawła Lisickiego, Bronisława Wildsteina i Piotra Zarembę postawy Grzegorza Hajdarowicza w sprawie artykułu o trotylu na wraku tupolewa.

Tomasz Lis

Na swoim blogu w serwisie NaTemat.pl Tomasz Lis przypomina, że od dwóch tygodni redaktor naczelny “Uważam Rze” Paweł Lisicki, jego zastępca Michał Karnowski i publikujący regularnie w tym tygodniku Jacek Karnowski, Bronisław Wildstein i Piotr Zaremba mocno krytykują reakcję i decyzje Grzegorza Hajdarowicza w związku z tekstem Cezarego Gmyza w “Rzeczpospolitej” o trotylu na wraku tupolewa. Tymczasem “Uważam Rze” jest wydawane przez należącą do Hajdarowicza Presspublikę. Formalnie więc Grzegorz Hajdarowicz jest przełożonym tych publicystów, a na pewno Lisieckiego i Michała Karnowskiego, którzy pracują w “Uważam Rze” na stałe.

“Podwładni pana Hajdarowicza chcą brać pieniądze od pana Hajdarowicza, ale jednocześnie rżną dziewice orleańskie i rycerzy wolnego słowa. Zgarniają gotówkę Hajdarowicza do niepokornego portfela i gardłują, że Hajdarowicz to menda” – ocenia Tomasz Lis. “Od ponad dwudziestu dwóch lat pracuję w mediach, ale nigdy nie byłem świadkiem sytuacji, gdy podwładni tak otwarcie pluli właścicielowi swej gazety w twarz. Robią to otwarcie i bezceremonialnie” – podkreśla. “Dziś nasi “niepokorni” jasno dają do zrozumienia, że pan Hajdarowicz to świnia. Kim jest człowiek, który bierze pieniądze od świni?” - zastanawia się Lis.

Co w takiej sytuacji powinni zrobić naczelni i publicyści “Uważam Rze”? “Drodzy “niepokorni”, gdybyście mieli jaja, to biorąc pod uwagę wszystko co mówicie i piszecie o panu Hajdarowiczu, dawno byście z pracy zrezygnowali. Ale wy jaj nie macie. Macie wydmuszki. Oczywiście “niepokorne” – pisze Tomasz Lis.

Redaktor naczelny “Newsweeka” przypomina, że dwukrotnie znalazł się w konflikcie ze swoim pracodawcą:  w 2004 roku z TVN i w 2007 roku z Polsatem. W pierwszym przypadku został zwolniony, a w drugim sam odszedł z pracy. “Za każdym razem stawiałem się ostro. Uważałem, że takie jest moje prawo. Rozumiałem też, że właściciel ma prawo wyrzucić mnie z pracy. Trudno. Przyjmowałem też, że wyrzucenie mnie z pracy jest ceną za moją wolność wchodzenia w zwarcie z właścicielem” - uważa Lis.

Pod tekstem Tomasza Lisa w krótkim czasie zamieszczono tak wiele komentarzy, że nastąpił błąd, wskutek którego zostały one skasowane i obecnie są pokazywane tylko screeny z częścią z nich. Użytkownicy w pierwszym odruchu zwrócili uwagę na dosadny język wpisu i zawarty w nim (po pewnym czasie poprawiony) błąd językowy. Spora część internautów pochwaliła Lisa za trafne napiętnowanie hipokryzji dziennikarzy związanych z “Uważam Rze”.

Pojawiły się również opinie krytyczne wobec wpisu.

“Dziennikarze nie dostają pieniędzy od właściciela ani jako jałmużny, ani jako prezentu na gwiazdkę. Oni je zarabiają. Gdyby nie dziennikarze, właściciel/wydawca nie miałby swojego biznesu, nie miałby treści, do których może przyklejać reklamy. Cokolwiek myślimy o różnych wyborach ideowych różnych dziennikarzy – uważam ten tekst za wyjątkowo nietrafiony…” – oceniła Ewa Wanat, była redaktor naczelna radia Tok FM.

Niektórzy użytkownicy wytknęli też Tomaszowi Lisowi, że zachował się podobnie jak publicyści “Uważam Rze”, przyjmując w 2008 roku propozycję pracy w Telewizji Polskiej od kojarzonego z PiS-em Andrzeja Urbańskiego i nie rezygnując z niej rok później, kiedy z redakcji “Wiadomości” zwolniono jego żonę Hannę Lis.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tomasz-lis-skoro-krytykujecie-hajdarowicza-zrezygnujcie-z-pracy-i-kasy-od-nieg

18-11-2012, 13:10

Redaktor naczelny “Uważam Rze” bardzo krytycznie o działaniach Grzegorza Hajdarowicza  »

Press
(GK)
18-11-2012

“Jeśli ktoś chce odgrywać rolę autorytetu, który ma nauczać innych fachu, to chciałbym wiedzieć jakie są jego dokonania dziennikarskie” – powiedział Paweł Lisicki, komentując sobotni dodatek “Rzeczpospolitej”, w którym Grzegorz Hajdarowicz odnosi się do tekstu Cezarego Gmyza “Trotyl na wraku tupolewa”.

Grzegorz Hajdarowicz

Grzegorz Hajdarowicz jest właścicielem Presspubliki, która wydaje m.in. “Rzeczpospolitą” i tygodnik “Uważam Rze”. Jest on autorem sobotniego dodatku specjalnego do “Rzeczpospolitej”, który ukazał się pod tytułem “Rzecz o mediach – Cała prawda o »trotylu«”. Hajdarowicz przedstawia swoją wersję wydarzeń związanych z tekstem Cezarego Gmyza i jeszcze raz podaje powody zwolnień przeprowadzonych w dzienniku w związku z tym tekstem. “Znając wszystkie okoliczności tej sprawy, wyłania się z tych wydarzeń obraz pracy Redakcji i działu krajowego, źle zorganizowanych, z kierownictwem o nieokreślonych kompetencjach, opartych na braku przywiązania do warsztatu i standardów pracy dziennikarskiej. (…) Prowadząc wydawnictwo jestem gotów ryzykować codziennie swoimi pieniędzmi, ale muszę wierzyć, że zatrudnieni w nim ludzie wiedzą co czynią, i działają racjonalnie. Dążenie do prawdy nie może wiązać się z łamaniem prawa, manipulacjami czy pomijaniem niewygodnych dla założonej tezy faktów” – napisał Hajdarowicz.

W dodatku ogłosił siedem zasad, którymi mają się kierować dziennikarze jego wydawnictwa. Przy tej okazji powołał się na kodeks obowiązujący w “Rzeczpospolitej”, gdy jej naczelnym był Dariusz Fikus. Oto zasady Hajdarowicza:

1. Dziennikarz to zawód zaufania publicznego.

2. Fundamentami warsztatu dziennikarskiego są niezależność, prawdomówność, uczciwość i wolność wypowiedzi.

3. Odpowiedzialność to podstawa wolności słowa w pracy dziennikarza.

4. Dziennikarz rzetelnie i bezstronnie przekazuje informację opartą o wielostronne i w pełni potwierdzone źródła, wyraźnie oddziela fakty od domysłów i własnych opinii.

5. Dziennikarz nie angażuje się w działalność polityczną, nie należy do struktur administracji publicznej.

6. Dziennikarz ze względów etycznych nie przyjmuje żadnych korzyści majątkowych bez zgody przełożonych.

7. Wydawca ponosi współodpowiedzialność prawną i finansową za błędy dziennikarzy. Dlatego w przypadku pojawiających się wątpliwości co do rzetelności przygotowanego materiału ma prawo zażądać ujawnienia źródeł redaktorowi naczelnemu, gwarantując ich poufność wobec świata zewnętrznego.

Publikację Hajdarowicza ostro krytykuje Paweł Lisicki, były redaktor naczelny “Rzeczpospolitej”, obecnie naczelny “Uważam Rze”. Udzielił on w tej sprawie wywiadu serwisowi Wpolityce.pl. 

“Cały dodatek jak też niektóre wcześniejsze wystąpienia wydawcy napawają mnie najwyższym zdumieniem. W dziejach polskiej prasy to wydarzenie absolutnie niekonwencjonalne” – mówi Lisicki i dalej:

“Po pierwsze nie jest dla mnie jasna rola Grzegorza Hajdarowicza. Owszem, zdarzało się w historii “Rzeczpospolitej”, że jedna osoba łączyła funkcje prezesa wydawnictwa z posadą redaktora naczelnego – tak było w przypadku Dariusza Fikusa i Grzegorza Gaudena – nigdy natomiast wydawca sam nie pisywał komentarzy publicystycznych i nie redagował gazety. Jeśli Grzegorz Hajdarowicz mówi o pilnowaniu zasad to pierwsza rzeczą jaka powinien zrobić byłoby mianowanie siebie redaktorem naczelnym “Rzeczpospolitej” – ma formalnie prawo do tego. Wówczas sytuacja byłaby jasna. Teraz zaś mam wrażenie, że wykorzystuje swoją pozycję do prezentowania swoich poglądów nie ponosząc przecież związanej z tym odpowiedzialności. 

Po drugie można mieć na temat polskiego dziennikarstwa zdanie krytyczne. Tym niemniej jeśli ktoś chce odgrywać rolę autorytetu, który ma nauczać innych fachu, to chciałbym wiedzieć jakie są jego dokonania dziennikarskie. Gdzie są ważne teksty publicystyczne, znaczące wywiady, dobrze i z sukcesem redagowane pisma, znaczące artykuły dziennikarskie? Nic mi nie wiadomo o żadnych osiągnięciach wydawcy na tym polu. Oczywiście, w sensie formalnym właściciel może uznać, że nic z tego co wymieniłem – doświadczenie, wiedza, sukcesy – nie są potrzebne, żeby odgrywać rolę nauczyciela zawodu dziennikarskiego, tylko jaka się ma wówczas wiarygodność?

Po trzecie skoro mówimy o zasadach, to dlaczego autorzy tekstów o trotylu w »Rzeczpospolitej« nie zwrócili się z prośbą o komentarz do Tomasza Wróblewskiego i Cezarego Gmyza? A jeśli się zwrócili to gdzie są tego ślady? Tam gdzie występuje istotna różnica zdań dziennikarz winien przytoczyć obie strony sporu, tymczasem cały dodatek został napisany tylko z perspektywy wydawcy. To wbrew wszelkim regułom sztuki dziennikarskiej.

Po czwarte nie rozumiem strategii marketingowej właściciela. Pomysł, żeby być tym, który najgłośniej mówi o błędach swojej firmy – czy to jest gazeta czy cokolwiek innego – wydaje mi się osobliwy. Dziwne, że właściciel nie zadaje sobie prostego pytania o własną wiarygodność. Skoro, jak pisze, w redakcji nie istniał normalny nadzór nad tekstami to dlaczego przez rok o tym nie wiedział? Ataki na Tomasza Wróblewskiego uderzają przecież w Grzegorza Hajdarowicza i przyczyniają się do chaosu. Jeśli “Rzeczpospolita” zrobiła błąd publikując w takiej formie tekst o trotylu, to przecież nie jest w interesie jej właściciela nieustanne samobiczowanie i wyznawanie win”.

Lisicki zaznacza, że redakcja “Uważam Rze” jest całkowicie samodzielna i dotychczas Grzegorz Hajdarowicz nie próbował wpływać na treści tygodnika, ale dodał: “Z pewnością ostatnie wydarzenia, a szczególnie ciąg kolejnych oświadczeń wydawcy, stwarzają sytuację nową, wymagającą odpowiedniego reagowania”.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40372,Redaktor-naczelny-Uwazam-Rze-bardzo-krytycznie- o-dzialaniach-Grzegorza-Hajdarowicza

17-11-2012, 16:38

Protest Zarządu Oddziału SDP w Katowicach przeciwko decyzjom KRRiT ws. powołań do Rad Programowych TVP i Polskiego Radia  »

SDP Oddział w Katowicach
r
17-11-2012

Oświadczenie Zarządu Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Katowicach  17.11.2012

Zarząd śląskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Katowicach protestuje przeciwko temu, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie powołała przedstawiciela SDP do Rady Programowej Oddziału TVP S.A. w Katowicach (decyzja z 13 listopada 2012 r.).

Z niezrozumiałych dla nas powodów nominacji KRRiT nie uzyskała Jadwiga Chmielowska, skarbnik i członek Zarządu Głównego SDP, która w poprzedniej kadencji zasiadała w Radzie Programowej Oddziału TVP w Katowicach i była jej przewodniczącą.

Redaktor Chmielowska była inicjatorką i organizatorką 6 ogólnopolskich oraz 2 regionalnych konferencji Rad Programowych TVP i Polskiego Radia.

Uznania KRRiT nie zyskała także kandydatura Haliny Żwirskiej, wiceprzewodniczącej poprzedniej Rady Programowej, rekomendowanej przez Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy.

Decyzja KRRiT pokazuje, że takie osoby są w Radach Programowych niepotrzebne, bo znają się na działalności mediów publicznych, są ekspertami, mają doświadczenie w tej materii.

Kandydatka SDP nie została wybrana, ale z zaskoczeniem stwierdzamy, że uznanie zyskali natomiast: przedstawiciel Klubu Sportowego “Kolejarz 24” czy kandydat Stowarzyszenia Absolwentów Akademii Ekonomicznej “Collegium” (z całym respektem dla zawodowych osiągnięć prof. Jerzego Gołuchowskiego).

Co prawda w nowej Radzie Programowej nie zapomniano o przedstawicielach środowiska dziennikarskiego – Stowarzyszenia Dziennikarzy imienia Władysława Reymonta, ale z szacunkiem dla tegoż wyboru należy zwrócić uwagę, że to Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich jest największą w naszym środowisku organizacją w Polsce.

Z zaskoczeniem również zaobserwowaliśmy, że Libra Stowarzyszenie Zrównoważonego Rozwoju Śląska będzie miało swoją nadreprezentację w Radzie Programowej. Pani Krystyna Doktorowicz (rekomendacja Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach) jest równocześnie wiceprezesem Libra (http://www.libra-stowarzyszenie.pl/zarzad/).

Z kolei przewodniczącym jednej z komisji programowych tego Stowarzyszenia jest pan Krzysztof Łęcki (wybrany do Rady Programowej TVP Katowice jako kandydat PO http://www.libra-stowarzyszenie.pl/komisje/). Czyli w tym składzie Rady Programowej znalazły się trzy osoby związane z Libra: Piotr Biernat, Krystyna Doktorowicz i Krzysztof Łęcki.

Brak naszego przedstawiciela w Radzie Programowej TVP w Katowicach odbieramy jako szykanowanie SDP i uniemożliwienie reprezentantowi Stowarzyszenia przedstawiania opinii naszego środowiska o programie publicznej telewizji, odbieranej nie tylko w Katowicach, ale w całej wielomilionowej aglomeracji.

Tomasz Szymborski – Prezes Oddziału

Grzegorz Zmuda – Wiceprezes
 

Całość: http://www.sdp.net.pl/?page=news&mod=more&id=135317782894847

17-11-2012, 13:17

“Cała prawda o trotylu”: właściciel “Rzeczpospolitej” ostro krytykuje zwolnionych przez siebie redaktorów i dziennikarzy  »

Gazeta Wyborcza
rps
17-11-2012

Zła organizacja, kierownictwo o nieokreślonych kompetencjach, brak przywiązania do warsztatu i standardów pracy dziennikarskiej – tak Grzegorz Hajdarowicz ocenia redakcję swojego własnego dziennika.

Grzegorz Hajdarowicz

“Rzeczpospolita” wydała w sobotę specjalny dodatek o mediach. Jego głównym elementem jest wstępniak Hajdarowicza pt. “Cała prawda o trotylu”. Artykuł nie spełnia zawartej w tytule obietnicy – rozwija tylko wcześniej znane fakty i stanowisko właściciela “Rz” w sprawie artykułu Cezarego Gmyza “Trotyl na wraku tupolewa”, który na podstawie niejasnych przesłanek sugerował, że są dowody, iż pod Smoleńskiem doszło do zamachu.

Po dementi prokuratury kierownictwo “Rz” uznało, że się skompromitowało. W rezultacie wymówienia dostały cztery osoby, w tym autor artykułu i redaktor naczelny – Tomasz Wróblewski.

“Nie jestem, nie byłem i nigdy nie będę wykorzystywał mojej pozycji właściciela do działań cenzorskich – zapewnia Hajdarowicz. – “Może dziwić moich krytyków, że nie pytałem o tematy tekstów, nie czytałem ich przed publikacją, nie wpływałem na poruszanie lub nie poszczególnych tematów.”

Ta samodzielność miała się wiązać z odpowiedzialnością naczelnego i redakcji. Hajdarowicz pisze, że nie rozumie “pokrętnej postawy” Wróblewskiego przed i po publikacji. Zwolnienia uzasadnia przede wszystkim troską o wiarygodność, której utrata przekłada się na spadek zysków.

Hajdarowicz wyjaśnia: “Znając wszystkie okoliczności tej sprawy, wyłania się z tych wydarzeń obraz pracy Redakcji i działu krajowego, źle zorganizowanych, z kierownictwem o nieokreślonych kompetencjach, opartych na braku przywiązania do warsztatu i standardów pracy dziennikarskiej. Dlatego też wieczorem 5 listopada zapadła decyzja o zwolnieniu czterech osób, od redaktora naczelnego, poprzez jego zastępcę nadzorującego dział krajowy, kierownika tego działu, do autora tekstu – wszystkich odpowiedzialnych za pracę w tym pionie redakcji. Tę decyzję dotyczącą gazety będącej moją własnością, akceptuję w pełni. A decyzja ta nie ma żadnego związku z wolnością słowa, czy próbą cenzurowania czegokolwiek i kogokolwiek. Prowadząc wydawnictwo jestem gotów ryzykować codziennie swoimi pieniędzmi, ale muszę wierzyć, że zatrudnieni w nim ludzie wiedzą co czynią, i działają racjonalnie. Dążenie do prawdy nie może wiązać się z łamaniem prawa, manipulacjami czy pomijaniem niewygodnych dla założonej tezy faktów”.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75248,12874599,_Cala_prawda_o_trotylu___wlasciciel__Rzeczpospolitej_.ht ml#ixzz2CV4FlkKu