Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

23-11-2012, 21:40

Wicemarszałek Sejmu nie odpuszcza dziennikarzom i ściga ich z kodeksu karnego  »

Press
(MW)
23-11-2012

Ruszył proces karny przeciwko dziennikarzom “Kuriera Słupeckiego” (Graffi Studio Janusz Ansion) wytoczony przez wicemarszałka Sejmu Eugeniusza Grzeszczaka (PSL) z art. 212 kodeksu karnego. Jeszcze niedawno PSL domagał się wykreślenia tego przepisu z kodeksu karnego.

Poszło o tekst opublikowany w “Kurierze Słupeckim” w sierpniu br. Jego autorzy Janusz Ansion (redaktor naczelny i właściciel wydawnictwa) i dziennikarz Zbigniew Walczak w artykule “Ujawniamy kolejną aferę PSL-u” napisali, że wicemarszałek Grzeszczak przed kampanią wyborczą w 2011 roku wpłacił 120 tys. zł na konto firmy Cessans, która wydaje konkurencyjny tygodnik – “Głos Słupcy”. Udziałowcem wydawnictwa Cessans jest Michał Grzeszczak, syn wicemarszałka. Pieniądze miały pochodzić z funduszu wyborczego PSL. W wypowiedziach prasowych Eugeniusz Grzeszczak nie zaprzeczał, by zlecał firmie syna prace związane ze swoją kampanią wyborczą, ale zapewniał, że wpłacił na jej konto własne pieniądze.

Eugeniusz Grzeszczak domaga się od dziennikarzy “Kuriera Słupeckiego” 10 tys. zł zadośćuczynienia i ogłoszeń z przeprosinami w prasie o wartości ok. 250 tys. zł. Podczas dzisiejszej rozprawy nie doszło do zawarcia ugody pomiędzy dziennikarzami “Kuriera Słupeckiego” i wicemarszałkiem sejmu Eugeniuszem Grzeszczakiem. 

Janusz Ansion i Zbigniew Walczak z "Kuriera Słupeckiego" wraz z ich adwokatem niszczą akt oskarżenia przeciwko synowi wicemarszałka Sejmu

Po rozprawie Janusz Ansion w symbolicznym geście podarł przed budynkiem sądu akt oskarżenia z art. 212 kk. sporządzony przeciwko Michałowi Grzeszczakowi, udziałowcowi “Głosu Słupcy”, który zdaniem Ansiona na łamach tego tygodnika dopuścił się zniesławienia dziennikarzy “Kuriera Słupeckiego”. – Akt oskarżenia z artykułu 212 kodeku karnego przeciwko Michałowi Grzeszczakowi nigdy nie trafi do sądu. Podarłem go, bo jestem przeciwny ściganiu dziennikarzy z tego artykułu. Z Michałem Grzeszczakiem będziemy procesować się na drodze cywilnej – mówi Ansion. 

W swoim oświadczeniu Ansion i Walczak napisali: 

“Jako dziennikarze lokalnego tygodnika, pokazujemy dzisiaj to, co powinno się zrobić z paragrafem 212 kk. Politykom zabrakło honoru, więc my niszczymy dzisiaj prywatny akt oskarżenia z 212 kk przeciwko synowi wicemarszałka, który publicznie naruszył nasze imię. Wszelkie roszczenia cywilne przeciwko niemu ograniczymy do symbolicznej złotówki. Liczymy na to, że na granicy mediów i polityki zaczną obowiązywać zasady honoru, a nie trywialne poczucie zemsty, które ani dziennikarzom, ani politykom nie przystoi.

Dziękuję środowisku dziennikarzy, które zrozumiało przesłanie naszej sprawy i solidarnie poparło walkę o wolność słowa w Polsce. Taka pomoc najbardziej potrzebna jest teraz nie nam, ale Krzysztofowi Wyszkowskiemu, który przegrał proces z byłym prezydentem. Apelujemy o wsparcie dla dziennikarza, którego życie, może legnąć w gruzach, za niezłomne przekonanie do wypowiedzianych słów”.

Marszałek Grzeszczak wytoczył “Kurierowi Słupeckiemu” także proces cywilny o zniesławienie. Domaga się od wydawcy zadośćuczynienia w kwocie ponad 750 tys. zł. Zdaniem Ansiona tak wysokie zadośćuczynienie może zniszczyć gazetę. 

Datę kolejnej rozprawy wyznaczono na 18 stycznia przyszłego roku.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40419,Wicemarszalek-Sejmu-nie-odpuszcza-dziennikarzom-i-sciga-ich-z-kodeksu-karnego

23-11-2012, 18:51

“Podział w środowisku jest głęboki”. Echa afery trotylowej w “Rzepie”  »

Wiadomości24.pl
Marcin P. Wrona
23-11-2012

- Rupert Murdoch, baron medialny, zamknął gazetę, po podobnej aferze. Hajdarowicza na to nie stać, więc wymienił część zespołu – komentuje wydarzenia w “Rzepie” prof. Maciej Mrozowski, medioznawca z SWPS. – Takiemu Hajdarowiczowi, wydaje się, że właściciel może być redaktorem – mówi prof. Wiesław Władyka z UW.

Trotyl miał być polityczną petardą, jednak okazała się być niewybuchem. Na pewno? Być może jest to nadal bomba z opóźnionym zapłonem? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że wszelkie wątpliwości, domysły i spekulacje czy doszło do eksplozji, rozwieją ostatecznie wyniki badań próbek z wraku prezydenckiego samolotu, zleconych przez Naczelną Prokuraturę Wojskową. Próbki do Polski mają dotrzeć już w grudniu, być może jeszcze przed świętami.

Wracając do trotylu, mimo że nie został zdetonowany, miał ogromną siłę rażenia. Nie obyło się bez ofiar. Posypały się głowy. Pozostała wyrwa, niczym lej po wybuchu. Wreszcie środowisko dziennikarskie okopało się w dwóch przeciwstawnych obozach: sympatyków i antagonistów. Nastąpiła jeszcze większa fragmentaryzacja i tak już podzielonego środowiska.

Jedność w środowisku – dziennikarska kaczka?

Czy po tym wszystkim można nadal mówić o jakiejkolwiek solidarności zawodowej? – Widzę solidarność w obronie wolności słowa, bo ta jest ważna – zaznacza Paweł Wroński, dziennikarz “Gazety Wyborczej” – Nie rozumiem, po co mam jednoczyć się z głupotą jakiegoś dziennikarza, który napisał nieprawdę? – pyta Wroński.

– Stopień agresji z jakim spotykają się dziennikarze, niechodzący na pasku rządu jest po prostu niebywały – odpiera Cezary Gmyz, autor kontrowersyjnego tekstu o śladach materiałów wybuchowych na wraku TU-154, po którym został dyscyplinarnie zwolniony z pracy. – Środowisko dziennikarskie podzielone jest równie mocno, jak środowisko polityczne – dodaje.

Wtóruje mu Wiesław Władyka, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, a na co dzień dziennikarz tygodnika “Polityka”. – Podział jest dramatycznie głęboki, a wręcz nieodwracalny – tłumaczy Władyka. – Dziennikarze sami są sobie winni, bo aktywnie uczestniczą w degradacji języka polityki, który i tak jest już mocno zdemolowany, zniszczony i zdruzgotany, co nie rodzi wspólnoty, tylko ją bardziej niszczy – dodaje.

- Zapewniam, że nie można tego tak generalizować, bo solidarność jest i jej nie ma – tłumaczy prof. Maciej Mrozowski, medioznawca z SWPS. – Nie ma jednej organizacji, która troszczyłaby się o wspólny interes ekonomiczny dziennikarzy. Skoro na tej płaszczyźnie dziennikarze nie mogą się dogadać, to znaczy, że mają sprzeczne interesy lub występują podziały środowiskowe – zaznacza.

Zdaniem Wiesława Władyki, ekonomia, to nie jedyne źródło podziałów. Zwraca on uwagę na wojnę polsko – polską, która rozdarła prasę na dwa opozycyjne obozy: dziennikarzy III i IV RP. Profesor wskazuje, że zachwiana została tradycyjna rola zawodu dziennikarza. – W tej całej wojnie i w bałaganie rynkowym nastąpiło zachwianie ról, pomieszały się pojęcia, kim jest wydawca, właściciel, a kim dziennikarz – mówi Władyka. – Takiemu Hajdarowiczowi wydaje się, że właściciel może być redaktorem.

Potrzeba wsparcia

"Czarku Gmyzie! Jesteśmy z Tobą!"

Od niedawna, czyli od 15 listopada, przechadzając się ulicami Warszawy można natknąć się na specyficzne plakaty. Jeden wisi na rogu Filtrowej i Raszyńskiej, inny znajduje się koło metra Politechnika. W towarzystwie reklam: “Targi ślubne”, “Filmy świata”, “Giełda minerałów” zawisł czarno – czerwony napis “Czarku Gmyzie! Jesteśmy z Tobą!”, a poniżej podpisani: “Przyjaciele, Czytelnicy, Polacy”.

Plakat zawiera jeszcze dwa inne hasła. – Osobiście czuję się tym zakłopotany – mówi Cezary Gmyz. – Dziennikarz śledczy nie powinien mieć rozpoznawalnej gęby, najwyraźniej muszę zmienić metody pracy – żartuje dziennikarz.

Akcję zorganizowała dziennikarka Ewa Stankiewicz, prezes stowarzyszenia “Solidarni 2010″. Z informacji opublikowanych na stronie stowarzyszenia wynika, że projekt zapoczątkowany został “z inicjatywy niezależnych środowisk dysponujących powierzchniami reklamowymi przy społecznym wsparciu dystrybucji plakatów”. Celem akcji jest wsparcie dziennikarza zwolnionego dyscyplinarnie z pracy. Pani prezes odmówiła komentarza.

- Pomysł wyszedł od “Solidarnych 2010”, to oni sfinansowali plakaty – tłumaczy pracownik firmy CityPoster, która udostępniła miejsce reklamowe pod plakaty solidaryzujące się z Gmyzem. – Plakaty mają pojawić się w innych formatach, w innych miastach Polski.

Ze zwolnionym żurnalistą jednoczy się również Europejska Federacja Dziennikarzy, która w liście do Grzegorza Hajdarowicza zwróciła się z prośbą o przywrócenie dziennikarza śledczego od pracy. – Hajdarowicz decyzji nie zmieni, bo musiałby się przyznać do błędu – zaznacza Gmyz. – Najważniejsze, że otrzymałem wsparcie od środowiska dziennikarskiego w całej Europie.

Informacja poszła w świat

Po ukazaniu się na łamach “Rzeczpospolitej” artykułu “Trotyl na wraku tupolewa”, na Cezarego Gmyza spadły gromy krytyki. – Jeżeli ktoś twierdzi, że to ja zrobiłem z “Rzepy” tabloid i doprowadziłem ją do upadku, niech spojrzy w komentarze z deklaracją, że ludzie przestają czytać i kupować gazetę, ze względu na to, co zrobiono ze mną – przekonuje Gmyz – I to jest prawdziwa przyczyna upadku gazety – podkreśla.

- Kiedy tylko spojrzałem w tytuł artykułu, od razu wiedziałem, że to jakaś bzdura i kolejna prowokacja – opowiada medioznawca Maciej Mrozowski. – Więcej w tym teksie było dowodów na “nie”, niż na “tak”. Nie wiem, czy nie uwiodły go informacje, które miał na wyłączność. Coś na pewno musiało opanować człowieka, do tego stopnia, że pozbawiło go zdrowego rozsądku – dodaje po chwili namysłu Mrozowski.

Gmyz wydaje się nie przejmować słowami krytyki i twardo obstaje przy swoim stanowisku. Czy czegoś żałuje? – Jedyny wyrzut sumienia jaki mam, to wyrzucenie z pracy dwóch ludzi, niemających nic wspólnego z tekstem, a którzy mają łącznie ósemkę dzieci – tłumaczy dziennikarz. – Pocieszające jest, że studenci chcą się uczyć ode mnie dziennikarstwa śledczego i jestem przez nich przyjmowany z wielkim entuzjazmem – zdradza Gmyz.

I co dalej?

Jakie są prognozy dla “Rzeczpospolitej”? Co dalej z “Rzepą” w niedalekiej przyszłości? – Gazeta ani nie została strącona w przepaść, ani nie dostała kopniaka w górę – zapewnia Mrozowski. – Jest teraz na zakręcie i będzie starała się pozostać pismem centrowym, a sam Hajdarowicz, będzie studził polityczny temperament i zaangażowanie polityczne niektórych pracowników – dodaje profesor SWPS.

- W hossę “Rzeczpospolitej” nie wierzę, prasa pisana może o niej tylko pomarzyć – rozważa Wiesław Władyka. – Pismo strasznie podważyło swoją wiarygodność, bo wystrzeliło jak zwykły tabloid. Pismu będzie ciężko się podnieść, jeżeli w ogóle mu się uda, ale najpierw musi się uporać z walką polityczną, która przeniosła się do środka koncernu – komentuje profesor UW.

- Aha, coś jeszcze. “Rzepa” jest przeraźliwie nudna, a co jest białą stroną… no tego to się po prostu nie da czytać – zdradza

Władyka.

Całość: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/podzial_w_srodowisku_jest_gleboki_echa_afery_trotylowej_w_251667.html

23-11-2012, 12:18

Media pod ogniem. Apel o ochronę życia dziennikarzy  »

Gazeta Wyborcza
Przełożył Sergiusz Kowalski
23-11-201

Powszechną plagą jest dziś bezkarność ludzi odpowiedzialnych za ataki na dziennikarzy.

W piątek 23 listopada przypada Międzynarodowy Dzień przeciw Bezkarności. Upamiętnia on rocznicę masakry w Ampatuan na Filipinach w 2009 r., gdy zamordowano 32 dziennikarzy i pracowników mediów.

W Wiedniu odbyło się 22 i 23 listopada drugie międzynarodowe spotkanie na rzecz bezpieczeństwa dziennikarzy.

Z tej okazji wicekanclerz i minister spraw zagranicznych Austrii wraz z dyrektorką Międzynarodowego Instytutu Prasy (IPI) walczącego o wolność wypowiedzi w mediach wystosowali apel o ochronę życia, zdrowia i pracy dziennikarzy na całym świecie.

W tym roku zginęło już ponad stu dziennikarzy – najwięcej, odkąd w 1997 r. International Press Institute (IPI) zaczął prowadzić statystyki ich śmierci. Na całym świecie – od Azji, Afryki i Europy po Bliski Wschód i Amerykę Łacińską – dziennikarze stali się z racji wykonywanego zawodu celem systematycznych, brutalnych ataków. Niektórzy trafiają pod ostrzał jako korespondenci wojenni, ale większość pada ofiarą grup przestępczych i kryminalistów, którzy nie chcą dopuścić do nagłaśniania pewnych faktów, do ujawniania korupcji i innych przestępstw czy do publikowania krytycznych opinii.

Dzień w dzień w wielu krajach dziennikarzom śmierć zagląda w oczy. Groźby pod ich adresem stały się niemal codziennością. Giną za pisanie o pewnych rzeczach, ale – jak na ironię – także za nieopisanie jakiejś historii. Wielu reporterów zostało w tym roku brutalnie pobitych i odniosło poważne rany od broni palnej i wskutek zamachów bombowych. Parę tygodni temu napastnicy oblali benzyną i podpalili boliwijskiego prezentera radiowego w trakcie jego programu na żywo. Nader często śmiertelnymi ofiarami przemocy padają rodziny dziennikarzy.

Powszechną plagą jest dziś bezkarność ludzi odpowiedzialnych za ataki na dziennikarzy.

Dziennikarze pełnią w społeczeństwie szczególną rolę, dostarczając ważnych społecznie informacji. Leży to w interesie całego społeczeństwa. Skutki zamachów na dziennikarzy są oczywiste – to nieznajomość ważnych faktów, odmówienie ludziom prawa do informacji i niemożność zachowania przez dziennikarzy niezależności, tak ważnej dla ich zawodowej wiarygodności.

Rosnąca na całym świecie statystyka zamachów na dziennikarzy zmusza do działania. W zeszłym roku podjęto szereg doniosłych inicjatyw międzynarodowych, które – mamy nadzieję – nadadzą nowy impet działaniom mającym przeciwdziałać uderzającej w reporterów fali “bezkarnej przemocy”.

We wrześniu po raz pierwszy w swych dziejach Rada Praw Człowieka ONZ przyjęła rezolucję ws. bezpieczeństwa dziennikarzy. Rezolucja zgłoszona przez Austrię zgodnie ze zobowiązaniem podjętym przez ten kraj po wyborze do Rady w 2011 r. jest znaczącym krokiem naprzód w działaniach na rzecz ochrony bezpieczeństwa dziennikarzy. Ten wyjątkowy dokument powstał we współpracy z międzyregionalną grupą w składzie: Brazylia, Maroko, Tunezja i Szwajcaria, oraz z udziałem IPI i innych organizacji zawodowych i broniących wolności prasy. Potępia on jednoznacznie wszelkie ataki na dziennikarzy i wzywa państwa do położenia kresu bezkarności – do wszczęcia śledztw, pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności karnej i zapewnienia ofiarom stosownego zadośćuczynienia.

Rezolucja kładzie też nacisk na odpowiedzialność rządów za bezpieczeństwo dziennikarzy nie tylko w ściśle określonych warunkach konfliktu, ale zawsze i wszędzie, w każdej sytuacji. Nie miejmy bowiem złudzeń – większość dziennikarzy ginie i odnosi rany poza klasycznie zdefiniowanymi obszarami konfliktu. Mimo ostrych, bezkompromisowych sformułowań za rezolucją opowiedziało się 66 państw wspierających, a Rada Praw Człowieka przyjęła ją jednogłośnie, co daje jej tym silniejszy mandat.

Równolegle z inicjatywą wystąpiła też UNESCO, wspierając debaty i działania mające na celu wzmocnienie instrumentów międzynarodowych służących ochronie dziennikarzy. Zaowocowało to kolejnym doniosłym krokiem naprzód, jakim było zaaprobowanie w kwietniu ONZ-etowskiego Planu Działań ws. Bezpieczeństwa Dziennikarzy i Bezkarności Sprawców przez Główną Radę Wykonawczą ds. Koordynacji Systemu ONZ (CEB).

W minionych dniach kolejne decyzje zapadały na wiedeńskim spotkaniu goszczonych przez Austrię przedstawicieli agend, funduszów i programów ONZ, organizacji międzynarodowych, krajów członkowskich, stowarzyszeń zawodowych i organizacji pozarządowych. Skupiono się na wdrażaniu Planu ONZ i zapewnieniu, by zaowocował on realnymi działaniami pozwalającymi eliminować przemoc wobec dziennikarzy.

Przedstawiciele światowej społeczności mediów włączyli się czynnie we wdrożeniową fazę debaty. Parę tygodni temu na spotkaniu w Londynie wydawcy prasy, redaktorzy i dziennikarze wydali oświadczenie, w którym powitali z zadowoleniem Plan Działań, wzywając ONZ i inne organizacje krajowe i międzynarodowe do podjęcia skutecznych i weryfikowalnych działań na rzecz wdrożenia Planu, a media informacyjne do stałego monitorowania poczynań rządów, sądownictwa i innych instytucji w zakresie realizacji Planu i przeciwdziałania bezkarności.

W 2012 r. osiągnięto wiele dla poprawy bezpieczeństwa dziennikarzy. Teraz agendy ONZ, społeczeństwo obywatelskie, pracownicy mediów i – co najważniejsze – wiele państw, które poparły rezolucję Rady Praw Człowieka ONZ w kwestii bezpieczeństwa dziennikarzy, muszą zaświadczyć czynem swe zaangażowanie w tej ważnej sprawie.

Austria i IPI potwierdzają gotowość kontynuowania działań na rzecz czynnego wspierania kompleksowego mechanizmu ochrony dziennikarzy.

IPI będzie nadal udzielać wsparcia dziennikarzom działającym w niebezpiecznych warunkach, żądać sprawiedliwości po każdym ataku i wymagać od rządów zadbania o ich bezpieczeństwo.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75248,12910337,Media_pod_ogniem__Apel_o_ochrone_zycia_dziennikarzy.html#ixzz2D2TDKtxq

23-11-2012, 11:02

Nagrody w IV edycji konkursu dla dziennikarzy wręczone  »

Tak! Pomagam

22. listopada na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się uroczysta gala rozdania nagród w konkursie dla dziennikarzy “Tak! Pomagam”. Organizatorem IV edycji konkursu jest Provident Polska oraz Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu. Wśród nagrodzonych znaleźli się dziennikarze między innymi  z TVN, Forbes, Gazety Wyborczej czy Polskiego Radia.

Uroczystość po raz pierwszy odbyła się na Uniwersytecie Warszawskim we współpracy z Instytutem Dziennikarstwa. Nagrody zostały wręczone w trzech kategoriach: prasa i internet, radio, telewizja.

W kategorii prasa i internet nagrodę otrzymali: Małgorzata Smolińska z Gazety Wyborczej za artykuł “Nie mogę patrzeć, jak wracają” (I miejsce), Magdalena Krukowska z magazynu Forbes za artykuł “Profesjonaliści non profit” (II miejsce), Iza Bednarz z Echo Dnia Kielce za artykuł “Razem ratują ten świat” (III miejsce).

W kategorii radio nagrodę otrzymali: Monika Hemperek z Radia Lublin za materiał “Wolontariuszki” (I miejsce), Katarzyna Michalak również z Radia Lublin za materiał “O dwóch takich, co zrobili kino” (II miejsce), Marta Rebzda ze Studia Reportażu Polskiego Radia za materiał „Matka Helena z Białorusi” (III miejsce). Wyróżnienie w tej kategorii otrzymał Dariusz Bugalski z Programu III Polskiego Radia (Klub Trójki).

W kategorii telewizja nagrodę otrzymali: Grzegorz Kuczek z TVN Uwaga za materiał “Bezdomność – wybór czy konieczność?” (I miejsce), Marta Łaźniowska z TVP Szczecin za materiał “Misjonarz” (II miejsce), Bożena Klimus z TVP Katowice za materiał “Na początku był gruz” (III miejsce). Wyróżnienie otrzymała Dorota Kuc z TVP Białystok za materiał “Tlen dla Damiana”.

“Poziom tegorocznego konkursu był naprawdę wysoki. Wszystkie 84 nadesłane materiały reprezentowały bardzo dobry warsztat dziennikarski. Mieliśmy poważny problem, by wyłonić laureatów w poszczególnych kategoriach. Cieszy nas, że konkurs nadal budzi duże zainteresowanie wśród dziennikarzy.” – mówi Piotr Janiszewski, organizator konkursu i członek jury z firmy Provident Polska.

“Przedstawianie tematyki wolontariatu w mediach nie należy do zadań łatwych. W dzisiejszych skomercjalizowanych czasach trudno jest zachęcić odbiorcę do chwili refleksji i pochylenia się nad tematami pokazującymi pomoc innym. Gonimy za sensacją, skandalem, zapominając o podstawowej wartości, jaką jest niesienie pomocy drugiemu człowiekowi. Z tym większą radością witamy kolejne zgłoszenia w konkursie.” – mówi Dariusz Pietrowski z Stowarzyszenia Centrum Wolontariatu.

W jury konkursu po raz kolejny zasiedli Barbara Falandysz – prawnik, mediator, członek założyciel polskiego oddziału UNICEF-u, Dariusz Pietrowski ze Stowarzyszenia Centrum Wolontariatu, redaktor Agnieszka Jasińska, laureatka poprzedniej edycji konkursu w kategorii prasa i internet oraz Piotr Janiszewski z Provident Polska. Uroczystą galę poprowadził dziennikarz radiowej Czwórki, Patryk Kuniszewicz. Podczas uroczystości ogłoszony został również konkurs dla studentów Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych “Tak! Pomagam – Włącz się w wolontariat”. Ma on promować ideę wolontariatu wśród studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Nagrodą dla autora najlepszego materiału będzie 6-tygodniowy, płatny staż w miesięczniku Press.

Konkurs dla dziennikarzy “Tak! Pomagam” jest częścią projektu promującego idę wolontariatu przez firmę Provident Polska. Program wolontariatu pracowniczego “Tak! Pomagam” to 1300 wolontariuszy, 302 zrealizowane projekty i niemal milion złotych przeznaczonych przez firmę na ten cel. Pracownicy firmy w wolnym czasie, z własnej inicjatywy, pomagają remontować świetlice środowiskowe, porządkują place zabaw, opiekują się niepełnosprawnymi, organizują wycieczki i zajęcia w domach dziecka. Wszystkie te aktywności są możliwe przy wsparciu zarządu firmy Provident Polska.

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/4962

23-11-2012, 08:24

Wawrzyniec Smoczyński laureatem Nagrody im. Andrzeja Woyciechowskiego  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
kk/pap/pr/zr
23-11-2012

Wawrzyniec Smoczyński z “Polityki” został w czwartek laureatem Nagrody im. Andrzeja Woyciechowskiego, przyznawanej autorowi materiału dziennikarskiego, który istotnie wpłynął na świadomość Polaków. Wyróżnienia honorowe otrzymali Wojciech Jagielski z PAP i Ewa Siedlecka z GW.

Wawrzyniec Smoczyński

Wawrzyniec Smoczyński otrzymał nagrodę za cykl publikacji wnikliwie przedstawiających tematykę polityki i gospodarki międzynarodowej, który ukazał się między wrześniem 2011 a sierpniem 2012 r. Podczas gali w Zachęcie Narodowej Galerii Sztuki laureat otrzymał statuetkę i 50 tys. zł nagrody.

„To dla mnie bardzo specjalna nagroda. Jest potwierdzeniem, że ten rodzaj dziennikarstwa, który sobie wybrałem, jest potrzebny i został zauważony. Z jednej strony to nagroda środowiskowa, ale z drugiej uwolniona od pewnej koteryjności. To szczególne wyróżnienie również ze względu na patrona. Przypomina mi to, że bez takich ludzi, którzy działali w opozycji, a potem budowali wolne media w Polsce, dzisiaj tego miejsca pracy, środowiska i możliwości realizacji marzeń zawodowych byśmy nie mieli” – powiedział Wawrzyniec Smoczyński tuż po zakończeniu uroczystości.

Wojciech Jagielski z Polskiej Agencji Prasowej został wyróżniony za książkę “Wypalanie traw”; Ewa Siedlecka z “Gazety Wyborczej” za cykl wywiadów i artykułów podnoszących kulturę prawną oraz pokazujących kontrowersje wokół funkcjonowania państwa i prawa, który ukazał się między wrześniem 2011 a sierpniem 2012 r.

- Andrzej Woyciechowski mówił, że sednem zawodu dziennikarza jest informacja, bo publiczna rzeczywistość nie jest przejrzysta. Wisi nad nią jakaś fałszująca jej obraz materia, a słuchacz, czy czytelnik nie jest w stanie samotnie się przez to przedrzeć. W tym roku Kapituła uhonorowała dziennikarza, który w niepowtarzalnym stylu przybliżył czytelnikom zawiłości przyczyn i skutków światowego kryzysu, dając im szansę lepszego ich zrozumienia – skomentowała tegoroczny wybór Monika Bednarek, prezes Eurozet.

W uroczystości wzięli udział m.in. przedstawiciele świata mediów i polityki.

“To co było istotą powstania Radia ZET, to wola zmieniania Polski i walka o wolność słowa” – powiedział prezydent Bronisław Komorowski rozpoczynając uroczystość. Przypomniał, że Radio ZET było pierwszym prywatnym radiem w Warszawie powstałym w 1990 roku. Zwrócił uwagę, że wolność słowa i odpowiedzialność powinny iść zawsze w parze.

“To trudne rzemiosło, aby w sposób prosty przekazać trudną materię, a jeszcze zrobić to w zgodzie z sumieniem (…)” – powiedział prezydent po ogłoszeniu laureata nagrody.

Nominowanych do tegorocznej nagrody było w sumie trzynastu dziennikarzy.

Andrzej Woyciechowski

Nagroda im. Andrzeja Woyciechowskiego przyznawana jest od 2005 r. za najlepszy materiał dziennikarski, który wpłynął istotnie na świadomość Polaków. W kapitule nagrody zasiadają szefowie i reprezentanci najważniejszych polskich mediów oraz członek rodziny Andrzeja Woyciechowskiego.

Laureatami nagrody w poprzednich latach byli: Alicja Kos i Wojciech Cieśla za program “Wędliny drugiej świeżości”; Tomasz Sekielski i Andrzej Morozowski za program “Teraz my” na temat odznaczenia Krzyżem Zesłańców Sybiru gen. Wojciecha Jaruzelskiego; Adam Wajrak za cykl materiałów pt. “Rospuda”; Ewa Stankiewicz i Anna Ferens za film “Trzech Kumpli”, Ewa Ewart za cykl reportaży “Dokumenty Ewy Ewart” oraz Paweł Reszka i Michał Majewski za cykl artykułów poświęconych katastrofie smoleńskiej, Andrzej Poczobut – “za artykuły publikowane na łamach “Gazety Wyborczej” o białoruskim dyktatorze, fałszowaniu wyborów prezydenckich, represjach wobec opozycjonistów oraz relacje z zatrzymania, przesłuchania i użycia siły wobec niego samego”. Nagrodę specjalną “Dziennikarz XX-lecia” otrzymał w 2010 r. redaktor naczelny tygodnika “Polityka” Jerzy Baczyński.

Andrzej Woyciechowski urodził się w 1946 r. w Hanowerze. Do mediów trafił w latach 60., gdy wygrał konkurs na spikera radiowego: pracował w programie I i III Polskiego Radia. W TVP przygotowywał programy o piosence francuskiej. Po wprowadzeniu stanu wojennego został zwolniony z publicznego radia i telewizji. Po 1981 r. był m.in. korespondentem francuskiego “Le Monde”. We wrześniu 1990 r. założył Radio Zet. Zmarł w 1995 r. w Warszawie.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wawrzyniec-smoczynski-laureatem-nagrody-im-andrzeja-woyciechowskiego

23-11-2012, 08:01

Zmarł Jerzy Piskor  »

Sport
23-11-2012

Jerzy Piskor

Przez lata codziennie dyżurował przy telefonie, rozmawiając z Czytelnikami “Sportu”, przez kilkadziesiąt lat przeczytał dziesiątki tysięcy nadesłanych przez nich listów. Pan Jurek był twórcą działu łączności z Czytelnikami i “Kącika kolekcjonera” w “Sporcie”.

Był wielkim pasjonatem boksu, o którym napisał wiele ciekawych artykułów i przeprowadził setki rozmów z pięściarzami. A było wtedy z kim rozmawiać, bo z medalistami olimpijskimi, Europy i świata.

Wczoraj dotarła do nas smutna informacja, że w nocy ze środy na czwartek zmarł Jerzy Piskor. 7 grudnia tego roku skończyłby 85 lat.

Jerzy Piskor był absolwentem Wydziału Dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Pracę zawodową rozpoczął w rodzinnym Rzeszowie, w dzienniku “Nowiny Rzeszowskie”. Na początku lat 60. przeniósł się do Katowic, gdzie pracował w ówczesnej “Trybunie Robotniczej” i w katowickim ośrodku Telewizji Polskiej. Ale najdłużej, bo do emerytury, a będąc na niej dalej do 2003 roku – w naszym “Sporcie”.

W ostatnich latach, choć zdrowie mu już nie dopisywało starał się z prasową legitymacją naszego dziennika bywać na sportowych imprezach. I od czasu do czasu udzielał nam wskazówek, co robić, by “Sport” był coraz lepszy…

Żegnaj Jerzy,
będzie nam Ciebie
brakowało

Koledzy ze “Sportu”

Całość: www.sports.pl