Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

10-12-2012, 16:45

Jerzy Jurecki Dziennikarzem Roku  »

Press
10-12-2012

Jerzy Jurecki z ”Tygodnika Podhalańskiego” został wybrany na Dziennikarza Roku 2012.

Jerzy Jurecki

”Gdy słyszę o jego kolejnej akcji w obronie dziennikarzy gdzieś na świecie mówię mu, że powinien mnie zastąpić na stanowisku naczelnego “Press”. On się tylko śmieje, pakuje plecak, aparat, komputer i wyjeżdża opisywać kolejne trzęsienie ziemi, albo jedzie do swojej lokalnej redakcji w Chicago lub tylko do Czarnego Dunajca, gdzie prowadzi nowe dziennikarskie śledztwo choćby w przebraniu Czubaki, bohatera ”Gwiezdnych Wojen”. Ostatnio, jako polski towar eksportowy uczy dziennikarzy w Tunezji i Birmie, jak się robi niezależne media” – mówił podczas gali Andrzej Skworz, redaktor naczelny ”Press”.

”Dziękuje przede wszystkim redakcjom, które zauważyły, że tam na Podhalu, w górach jest taki jeden gościu, który próbuje coś jeszcze zawalczyć. Ja w ogóle jestem optymistą, bo należę do tego pokolenia, które wyrasta z podziemia” – mówił, odbierając nagrodę, Jerzy Jurecki.

 Jerzy Jurecki w głosowaniu 51 polskich redakcji zdobył najwięcej punktów – 41 punktów. Wyprzedził Wojciecha Jagielskiego z Polskiej Agencji Prasowej (22 pkt), Wawrzyńca Smoczyńskiego z ”Polityki” (20 pkt) oraz redaktora naczelnego ”Kuriera Słupeckiego” Janusza Ansiona i Tomasza Zimocha z Programu I Polskiego Radia (po 14 pkt).

Tytuł Dziennikarza Roku to nagroda za profesjonalizm, promowanie światowych standardów pracy w mediach i przestrzeganie etycznych kanonów zawodu. Nominacje zgłaszają kolegia redakcyjne polskich gazet, czasopism, stacji radiowych i telewizyjnych oraz portali internetowych. Dziennikarzem Roku 2012 zostanie ten, komu głosujące redakcje przyznały najwięcej punktów. Nagrodą dla Dziennikarza Roku jest czek równowartości 10 tys. euro i statuetka stalówki. 

Przypominamy, że dotychczas tytuł Dziennikarza Roku zdobyli: Jacek Żakowski (1997), Monika Olejnik (1998), Tomasz Lis (1999), Kamil Durczok (2000), Waldemar Milewicz (2001), Janina Paradowska (2002), Anna Marszałek (2003), Marcin Pawłowski (2004), Justyna Pochanke (2005), Tomasz Sekielski i Andrzej Morozowski (2006), Marcin Kącki i Tomasz Lis (2007), Bogdan Rymanowski (2008), Tomasz Lis (2009), Artur Domosławski (2010), Andrzej Poczobut (2011).

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40553,Jerzy-Jurecki-Dziennikarzem-Roku

10-12-2012, 16:44

Bratkowski: Jacy dziennikarze niepokorni? Ta horda? Nieprzyzwoici!  »

Gazeta Wyborcza
Agnieszka Kublik
10-12-2012

Ale jestem optymistą, mam nadzieję, że ta horda publikująca w “Urze”, “Gazecie” Polskiej” czy mediach o. Rydzyka, że oni wszyscy z czasem odzyskają samych siebie i staną się przyzwoitymi dziennikarzami – mówi Stefan Bratkowski, honorowy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Agnieszka Kublik: Twierdzi pan w wywiadzie dla “Polska The Times”, że w Polsce mamy do czynienia z “dziennikarstwem przyzwoitym i dziennikarstwem stricte politycznym ludzi walczących o władzę”.

Stefan Bratkowski

Stefan Bratkowski, honorowy prezes SDP: – Bo taka jest prawda.

“Dziennikarstwo stricte polityczne”. To już raczej polityka, a nie dziennikarstwo.

-  Tak, bo oni o niczym nie mówią, tylko o obaleniu legalnej władzy. U nich wszystko się do tego sprowadza. Mam na myśli tę całą grupę, którą Tomasz Wołek nazwał, nieco obraźliwie, hordą (bo to grupa niezwykle agresywna) – czyli publikujących w “Uważam Rze”. Ale nie tylko ich. Oczywiście jest jeszcze “Gazeta Polska”, “Gazeta Polska Codziennie”, media o. Rydzyka.

To są ci, którzy o sobie piszą “autorzy niepokorni”.

- Jacy oni niepokorni? Oni budują w Polsce atmosferę nieżyczliwości. Nie pamiętam ani jednej sytuacji, w której by – kiedyś prawie mój podopieczny – Rafał Ziemkiewicz, napisał o czymkolwiek dobrze, żeby cokolwiek akceptował. To prowadzi do pisania poza rzeczywistością, do bredni. Można polemizować z innym poglądem, natomiast z przedstawianiem świata jako świata do likwidacji, polemizować się nie da. I nie warto.

Czy są wykluczeni? Bo i tak siebie nazywają.

- Zabierają głos publicznie, nie mają żadnych w tym ograniczeń, opowiadają, co im ślina na język przyniesie, publikują się całkowicie swobodnie. Co więcej, Tomasz Sakiewicz buduje swoje grupy bojowe, kluby “Gazety Polskiej”, po całej Polsce. Trudno powiedzieć dlaczego oni się czują wykluczeni. Ja ich nie akceptuję, mówię o tym publicznie, ale to trochę mało, by być wykluczonym.

Myśli pan, że zależy im na pańskiej akceptacji? Na akceptacji “warszawskiego salonu”?

- Myślę, że mityczny “salon”, warszawska większość, to jeden z ich głównych problemów. To oczywiście kwestia kompleksów, niezaspokojonych ambicji, które się zbiegły z przyjęciem ideologii PiS. Oni, jak i PiS, nie akceptują wyniku wyborów, innymi słowy nie akceptują demokracji.

13 grudnia będziemy mieli do czynienia z marszem PiS, który organizuje Jarosław Kaczyński bez świadomości, że to próba powtórzenia zamachu stanu gen. Jaruzelskiego. Bo to ma być zamach stanu, tyle, że Jarosław Kaczyński nie ma czołgów, nie ma karabinów maszynowych, nie ma tysięcy żołnierzy.

No i nie ma wolności słowa, jak twierdzi. Paradoks, bo o tym można mówić głośno, a nawet w tej sprawie manifestować.

- Bo nie o wolność słowa tu chodzi, a o rozbicie państwa. W czyim interesie? A no grupy, która pożąda władzy, jednocześnie nie proponując niczego. Bo proszę zwrócić uwagę, PiS nie mówi o tym, co jest do zrobienia w kraju.

Mówi. Były debaty o gospodarce, służbie zdrowia, rolnictwie…

- To tylko demonstracje, kokietujące publiczność, to nie było obliczone na jakiekolwiek realne efekty.

Pan był szefem SDP od 1980 r., potem w stanie wojennym. Wtedy były takie napięcia w środowisku dziennikarskim?

- Nie. Choć oczywiście paru wybitnych dziennikarzy, publicystów, zostało po tamtej stronie. Ale żadnych nienawiści między naszym nielegalnym SDP a nimi nie było. Nawet potem zbierali składki na nas.

Prowadzący w stanie wojennym Dziennik TV nie byli dla was łajdakami, szujami, którym się nie podaje ręki?

- Traktowaliśmy ich jako tych, którzy nas zdradzili w jakimś sensie.

Jako zdrajców?

- Nie, to już za dużo powiedziane, nie używaliśmy tak ostrych epitetów. Uważaliśmy, że postąpili wrednie. Etykę zawodową wygwizdali. Zrywaliśmy z nimi stosunki i tyle.

Nie nazywaliście ich – cytuję za Krzysztofem Czabańskim – “kurwami”?

- Ja akurat nie mam obyczaju używania tego rodzaju języka.

A Jerzego Urbana jak traktowaliście?

- Urban to co innego. Zachowywał się arogancko i agresywnie, nie był dla nas dziennikarzem, a wrogim politykiem. On zresztą nas nie trawił. Ale nigdy ze strony aparatu władzy nie usłyszeliśmy wyzwisk, insynuacji i obelg, jakie dziś czyta się pod naszym adresem każdego dnia w internecie i słyszy w telefonach do TVN24.

Co dalej będzie z tymi dziennikarzami-politykami, którzy się identyfikują z prawicą?

- Nie wiem, czy oni są prawicą. A co do ich przyszłości, to znając przypadki uleczenia z podobnych chorób, jestem optymistą. Wielu ludzi, którzy po 1981 r. znaleźli się po tamtej stronie, wyszło na przyzwoitych, normalnych dziennikarzy państwa demokratycznego. Myślę, że tych też czeka godzina prywatnego wstydu. Nie chcę powiedzieć “denazyfikacja”, ale odkrycie, że coś z nimi było nie w porządku. Z czasem odzyskają samych siebie i staną się przyzwoitymi dziennikarzami.

Gorzej z politykami. Politycy mają świadomość, że jeżeli skończy się awantura, w której biorą bardzo żywy udział, to właściwie schodzą ze sceny.

Jak pan ocenia długie milczenie SDP w sprawie słów Grzegorza Brauna, Czabańskiego?

- Krzysztof Skowroński, wybitnie zdolny, inteligentny dziennikarz, zrobił z władz Stowarzyszenia przybudówkę PiS. Jaki jest tego sens? No, żaden. Stracili nie tylko kontakt ze środowiskiem, ale stracili dobrą opinię. To nie jest tak, że Krzysztof stał się naraz politycznie głupi. Stał się politykiem. Przy tym – człowiekiem niesympatycznym.

Mocne.

- Używam takich brutalnych sformułowań, bo niestety życie to potwierdza. Z tym tylko, że teraz Skowroński może tylko zmądrzeć. To środowisko to dla mnie odszczepieńcy, zatracili zmysł normalnego, przyzwoitego dziennikarstwa. Na szczęście są zdecydowanie w mniejszości, np. w oddziale warszawskim SDP, największym, nie mają nic do powiedzenia.

Pan nadal jest honorowym prezesem SDP.

- Tytuł ten traktuję raczej jako pamiątkę historyczną, pierwszymi honorowymi prezesami SDP byli Jerzy Turowicz i Bolesław Wierzbiański. Nie mam skłonności do demonstracji, więc nie ustępuję oficjalnie, ale oczywiście nie mam, co przykre, nic wspólnego z dzisiejszym zarządem SDP. Z natury jestem optymistą, wierzę, że kiedyś to przeminie.

Jakby pan wierzył, że “Gazeta Polska” kiedykolwiek napisze, że nie ma dowodów na zamach smoleński.

- Kiedy okaże się, że to już nie niesie do władzy, powiedzą, że dla nich też zamachu nie było. Wiadomo, że oni, PiS i ich media, chętnie by odesłali Jarosława Kaczyńskiego na emeryturę polityczną. Wizerunek Kaczyńskiego ich coraz bardziej uwiera. Widzą, jak szkodzi krajowi.

Podziały się skończą z odejściem z polityki Kaczyńskiego?

- Tak pewnie będzie. Kaczyńskiego odczytuję jako człowieka ogarniętego chorobliwą żądzą władzy, wygląda na to, że nic innego się dla niego nie liczy, ani dobro kraju, ani jego przyszłość. Każda jego nowa awantura o tym świadczy.

Liczy się jeszcze wyjaśnienie śmierci brata.

- To bez żadnych wątpliwości była katastrofa. Tragiczna, zresztą nie tylko dla niego, dla wszystkich ludzi, którzy potracili tam bliskich. I których ta religia “zamachu” razi.

Czyli czeka nas jeszcze kilka lat nienawiści?

- Mam wrażenie, że to się jednak wypali. To jest Polska. Ta nienawiść potrwa jeszcze ze dwa, trzy lata.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75478,13025121,Bratkowski__Jacy_dziennikarze_niepokorni__Ta_horda_.html #ixzz2Ef9oljUR

10-12-2012, 16:24

Grand Press w kategorii Dziennikarstwo specjalistyczne dla Wojciecha Staszewskiego  »

Press
10-12-2012

Wojciecha Staszewskiego (”Gazeta Wyborcza – Duży Format”) nagrodzono w kategorii Dziennikarstwo specjalistyczne za tekst ”Matapiłkagrajta”.

Wojciech Staszewski

“Matapiłkagrajta” to tekst Wojciecha Staszewskiego o bylejakości nauki wychowania fizycznego, która prowadzi do tego, że polska młodzież wykarmiona na jogurtach jest wolniejsza i słabsza niż dzieci za komuny.

Pozostałe nominacje w kategorii Dziennikarstwo specjalistyczne:

- “Zły dotyk paparazzich” – tekst Marcina Kowalskiego (“Gazeta Wyborcza”) o skomplikowanym związku świata celebrytów i fotografujących ich paparazzich.

- “Leki przed zawałem, czyli historia choroby w pigułce” – Karol Manys („Bloomberg Businessweek Polska”) całe tygodnie przed 1 stycznia br. zapowiadał, że czekają nas gigantyczne problemy w związku z brakiem odpowiednich przepisów o refundacji leków.

- “Pigułki na wrogie przejęcie” – tekst Tomasza Pruska (“Gazeta Wyborcza”) będący analizą próby wrogiego przejęcia spółki Sygnity przez Asseco Poland. Autor pokazuje, jak w walce o rynek biznes staje się coraz bardziej brutalny.

- Cykl artykułów o genetycznie zmodyfikowanych organizmach autorstwa Marcina Rotkiewicza (“Polityka”), który wywodzi, że prawo europejskie w kwestii żywności genetycznie modyfikowanej jest dziurawe, a autorytety przeciwników GMO są pseudonaukowcami.

- “Wiesz, co jesz?” – tekst Piotra Miączyńskiego i Leszka Kostrzewskiego (“Gazeta Wyborcza”) o tym, ile żywności jest w jedzeniu, które kupujemy, i jak producenci robią klientom wodę z mózgu.

W kategorii Dziennikarstwo specjalistyczne do nagród Grand Press zgłoszono 132 prace.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40552,Grand-Press-w-kategorii-Dziennikarstwo-specjalistyczne-dla-Staszewskiego

10-12-2012, 16:15

Urszula Jabłońska nagrodzona za najlepszy reportaż prasowy  »

Press
10-12-2012

Urszula Jabłońska (”Gazeta Wyborcza – Duży Format”), autorka reportażu “Jajeczkami się podzielę”, wygrała w kategorii Reportaż prasowy w konkursie Grand Press.

Urszula Jabłońska

“Jajeczkami się podzielę” to reportaż Urszuli Jabłońskiej, dzięki któremu rozumiemy, dlaczego banki spermy są przepełnione, a pustkami świecą banki komórek jajowych niezbędnych przy in vitro.

Pozostałe nominacje w kategorii Reportaż prasowy:

- “Alibi” – reportaż Izy Michalewicz (“Gazeta Wyborcza – Duży Format”) o walce lekarki o godność, prawdę i prawo do pracy w zawodzie po tym, jak została bezpodstawnie oskarżona o spowodowanie śmierci pacjentki.

- “Umieramy we wrześniu” – reportaż Katarzyny Kwiatkowskiej (“Gazeta Wyborcza”) pokazujący, że osiem lat po tragedii w szkole w Biesłanie rodzice zabitych uczniów wciąż przeżywają piekło pozostawieni sami sobie.

- “Sprzątające i sprzątane” – reportaż Magdaleny Grzebałkowskiej (“Gazeta Wyborcza – Wysokie Obcasy”) opisujący doświadczenia pań sprzątających i pań zatrudniających sprzątaczki – opowieści z dwóch światów zdanych na siebie.

- “Władcy “jamników” – reportaż Judyty Sierakowskiej (“Puls Biznesu Weekend”) opowiadający historię Solange i Krzysztofa Olszewskich: począwszy od pracy gastarbeiterów aż po stworzenie jednej z największych fabryk autobusów w Europie.

- “Tata, moje dziecko” – reportaż Małgorzaty Święchowicz (“Newsweek Polska”), który jest mieszanką uczuć: miłości, wyrzutów sumienia i złości, że nasi rodzice zamieniają się z nami rolami i teraz my musimy się o nich troszczyć.

- “Krew skina, krew Żyda” – reportaż Marcina Chodunia (“Gazeta Wyborcza”): opowieść byłego skinheada Jakuba, kibica Legii Warszawa, który w wieku 23 lat dowiedział się, że on i cała jego rodzina są Żydami.

W kategorii Reportaż prasowy do nagród Grand Press zgłoszono 121 tekstów.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40548,Urszula-Jablonska-nagrodzona-za-najlepszy- reportaz-prasowy

10-12-2012, 16:08

Reportaż telewizyjny: nagrodzone materiały Moniki Góralewskiej  »

Press
10-12-2012

Monika Góralewska otrzymała nagrodę Grand Press w kategorii Reportaż telewizyjny za “Trzy dni z matką skazanego na śmierć” oraz ”Zobacz, jak wygląda wymiar sprawiedliwości na Białorusi” – pokazano je w “Superwizjerze” TVN.

Monika Góralewska

“Trzy dni z matką skazanego na śmierć” jest reportażem o tragedii matki Władysława Kowaliowa skazanego na Białorusi na śmierć za niepowiadomienie władz o planowanym zamachu w mińskim metrze. Natomiast „Zobacz, jak wygląda wymiar sprawiedliwości na Białorusi” to historia skandalicznego śledztwa i procesu, którego efektem były dwa wyroki śmieci.

Pozostałe nominacje w kategorii Reportaż telewizyjny:

- “Barnevernet. Polowanie na dzieci” – reportaż Izabeli Alfredson i Radosława Kietlińskiego (Polsat News) – wstrząsający obraz bezduszności organizacji Barnevernet w Norwegii, która w imię dobra dzieci odbiera je bez ważnych powodów rodzicom i umieszcza w rodzinach zastępczych.

- “Metr nad ziemią” – reportaż Tomasza Wiszniewskiego (Fundacja “Głos Ewangelii”) wyemitowany w Programie 1 TVP: historia mieszkającego na Ukrainie Siergieja, który mimo przejścia 29 operacji amputacji kończyn odnalazł sens życia i czerpie z niego pełnymi garściami.

- “Drewniany” – reportaż Izoldy Czmok-Nowak (“Magazyn ekspresu reporterów” TVP 2) o niepełnosprawnym Patryku, który występuje w kabarecie.

- “Świadkowie koronni wodzą za nos prokuratorów” – reportaż Grzegorza Głuszaka (“Superwizjer” TVN) o bezkarności prokuratorów, którzy wierząc bezkrytycznie w zeznania świadków koronnych, pakują niewinnych ludzi do aresztu na długie miesiące.

W kategorii Reportaż telewizyjny do nagrody Grand Press zgłoszono 60 materiałów.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/40550,Reportaz-telewizyjny_-nagrodzone-materialy- Moniki-Goralewskiej

10-12-2012, 16:07

Smolorz: Bogdan Kułakowski świętuje 50 lat pracy. Jubileusz potrwa dwa lata  »

Dziennik Zachodni
Michał Smolorz
10-12-2012

Jubileusz 50-lecia pracy świętuje Bogdan “Dudi” Kułakowski znamienity fotoreporter, żywa legenda śląskiego środowiska dziennikarskiego – przez wiele lat związany także z “Dziennikiem Zachodnim”.

Bogdan Kułakowski

Planowane są okolicznościowe wystawy, specjalne dodatki do gazet, wydawnictwa albumowe, uroczysty koncert w wykonaniu żony Jubilata (znakomitej pianistki Marii Szwajger- Kułakowskiej), specjalna sesja sejmiku połączona z nadaniem orderu “Zasłużonemu dla województwa”, odsłonięcie tablic pamiątkowych na budynkach związanych z Jubilatem oraz przyznanie środowiskowego tytułu “Propagatora Dzieła Ajatollaha Dezembra”.

W finale przygotowań do obchodów Roku Jubileuszowego ujawnił się mały zgrzyt. Ktoś obliczył, że od debiutu upłynęło dopiero 48 lat, więc obchody powinny się zacząć za dwa lata. Padł jednak kontrargument, że licząc niektóre mocno przedłużone i wyczerpujące dniówki redakcyjne z dawnych czasów, można mu dwa lata zaliczyć podwójnie jak w ratownictwie górniczym. Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie do rozpoczęcia jubileuszowej fety – i niech trwa choćby dwa lata.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/714443,smolorz-bogdan-kulakowski-swietuje-50-lat- pracy-jubileusz,id,t.html