Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

05-01-2013, 17:11

Polska zza siódmej miedzy po raz siódmy  »

Portal Medialny.pl
Kuba Wajdzik
05-01-2013

Już po raz siódmy młodzi reporterzy mogą wziąć udział w konkursie im. Macieja Szumowskiego “Polska zza siódmej miedzy”. Na zwycięzców czeka 30 tys. złotych.

"Polska zza siódmej miedzy"

Organizatorami siódmej edycji konkursu im. Macieja Szumowskiego są “Gazeta Krakowska”, Telewizja TVN oraz Stowarzyszenie Przyjaciół Maćka Szumowskiego. Fundatorem nagród jest Grupa Polskapresse. Tegoroczny temat to “Kraj, w którym chcę żyć. Dlaczego cudzoziemcy wybierają Polskę”.

Udział w konkursie mogą wziąć osoby, które nie ukończyły 36. roku życia. Prace, nigdzie dotąd niepublikowane, o objętości nie przekraczającej 12 tys. znaków, należy przesłać lub dostarczyć osobiście, w trzech egzemplarzach, w zaklejonej kopercie opisanej godłem pod adres al. Pokoju 3, 31-548 Kraków, z dopiskiem “Polska zza siódmej miedzy” oraz w wersji elektronicznej, na płycie CD-R lub pocztą elektroniczną, w sposób uniemożliwiający identyfikację imienia i nazwiska uczestnika na adres: konkurs_szumowski@gk.pl, do 31 marca 2013 roku.

O zachowaniu terminu decyduje data stempla pocztowego. Wersja elektroniczna musi zostać wysłana lub doręczona Organizatorowi jednocześnie z wersją drukowaną. Do przesyłki należy dołączyć zaklejoną kopertę zawierającą godło oraz dane osobowe: imię, nazwisko, adres i numer telefonu – na potrzeby realizacji konkursu.

Pula nagród w konkursie wynosi 30 tys. zł. Zwycięzca zgarnie 15 tys. Po raz pierwszy fundatorem nagród w konkursie jest Grupa Polskapresse, wydawca “Gazety Krakowskiej”.

Całość: http://portalmedialny.pl/art/37092/polska-zza-siodmej-miedzy-po-raz-siodmy.html

04-01-2013, 20:47

Krzysztof Skórzyński: Gdy się traci rzetelność, pora żegnać się z dziennikarstwem  »

Wiadomości24.pl
Karol Andrzejewski
04-01-2013

O dwóch odrębnych, a jednak zależnych od siebie światach, dziennikarstwa i polityki i o tym co należy zrobić, aby być obiektywnym dziennikarzem opowiada Krzysztof Skórzyński, dziennikarz Faktów TVN.

Karol Andrzejewski: Co należy zrobić, aby być dobrym dziennikarzem?

Krzysztof Skórzyński: To jest fantastyczne, że jeszcze ktoś w tak trudnych czasach, chce się mierzyć z dziennikarstwem, mówię o studentach dziennikarstwa. Idzie na te studia i poświęca na to 5 lat. Trzeba dużo wytrwałości, trzeba bardzo dużo pracy, otwartego umysłu. To tak w największym skrócie, ale ten zawód się zmienia. Podstawowe formy dziennikarstwa, takie które kiedyś były, czyli prasa, radio, telewizja dzisiaj wypierane są przez szeroko rozumiany Internet, więc myślę, że dzisiaj przede wszystkim trzeba umiejętnie operować się w szeroko rozumianej blogosferze.

Czy potrzebne są do tego studia dziennikarskie, czy wręcz przeciwnie?

Krzysztof Skórzyński

Kiedyś mój pierwszy pracodawca w gazecie powiedział, że prędzej zatrudni kogoś po naukach politycznych, socjologii czy filologii polskiej niż po dziennikarstwie. Nie, nie są potrzebne do tego studia dziennikarskie, mało tego jestem zwolennikiem teorii, że lepiej skończyć każde inne studia i wyspecjalizować się w konkretnej dziedzinie, a dziennikarstwa nauczyć się w praktyce.

A Pan jakie studia ukończył?

Jestem absolwentem nauk politycznych, ale studiowałem też dziennikarstwo.

Dlatego stąd tak dobra znajomość polityki i spraw politycznych w których jakby nie było jest Pan specjalistą.

Nie wiem czy jest to związane ze studiami, które skończyłem; jest to na pewno związane z moją pasją. Ja od 11 lat pracuję w zawodzie; zasadniczą część tego czasu poświęciłem na zajmowanie się polityką, przez wiele fantastycznych momentów politycznych mogłem przejść. Od afery Rywina przez aferę hazardową, wcześniej jeszcze aferę orlenowską. To jakby gdzieś głęboko we mnie siedzi, właśnie ta polityka. Kiedyś ktoś powiedział, że każdy dziennikarz, który zajmuje się polityką ma w sobie niespełnionego polityka. Nie, ja politykiem nigdy bym nie chciał być, natomiast dziennikarzem zajmującym się polityką, daj Boże jak najdłużej.

Czy trudno być obiektywnym jako dziennikarz polityczny? Każdy z nas ma swoje preferencje polityczne. Co trzeba zrobić, żeby zachować mimo wszystko obiektywizm?

Nie jestem frajerem, mam poglądy, chodzę na wybory, głosuję. Trzeba być sprawiedliwym i rzetelnym. Ten mityczny obiektywizm wydaje się mrzonką, natomiast sprawiedliwość i rzetelność jest faktem. Jeżeli człowiek w swojej pracy dziennikarskiej, wyłącza swoje poglądy i stara się sprawiedliwe przedstawiać rzeczywistość i w miarę możliwości jak najbardziej rzetelnie. To ja w ten sposób definiuję obiektywizm.

Czy praca dziennikarza w TVN i TVN24 to praca 24 godziny na dobę?

Dziennikarzem nie jest się tylko wtedy, kiedy się śpi. Nawet nie, mnie zdarza się w środku nocy budzić, bo mi jakiś temat przyjdzie do głowy i gdzieś go tam notuję, żeby następnego dnia sprzedać to na kolegium. To tak mówię z przymrużeniem oka, a zupełnie poważnie dziennikarstwo jest to taki zawód, który wymaga poświęcenia pewnie znacznie bardziej, niż inny. Ja nie wychodzę o godzinie 16 z pracy, nie wyciągam swojej karty, nie wkładam do zegara, nie robię “tryy” i odkładam ją na swoją półkę. Po wyjściu z pracy, muszę przeczytać jeszcze bardzo wiele rzeczy, wieczorem w domu obejrzeć serwisy informacyjne, tak, aby być na bieżąco. Jest to zawód dla ludzi z pasją. To banalnie brzmi: dla ludzi którzy wiedzą, że w momencie kiedy wchodzą do tego świata to godzą się z tym, że będą poświęcać na
robotę zasadniczą część swojego życia. Na czym będzie cierpiała rodzina, dzieci, żona itd. – pozdrawiam serdecznie.

Mówi się, że media to czwarta władza. Czy czuje Pan odpowiedzialność, presję, gdy przygotowuje Pan reportaż?

Tak, taka presja i poczucie odpowiedzialności buduje pokorę. Pokora jest bardzo istotna, o tym gali mówił mój kolega redakcyjny, pracujący także w RMF FM Konrad Piasecki. Jak się traci pokorę to się traci dystans, jak się traci dystans to się traci rzetelność, jak się traci rzetelność to pora się pożegnać z tym zawodem. Presja jest, ale ona musi być, przecież dziennikarze niejednokrotnie udowadniali, że zmieniają rzeczywistość. Ja może nie miałem takich materiałów w swoim życiu, które radykalnie by zmieniły wynik wyborów czy sposób widzenia ludzi na politykę, ale wielu moich kolegów, znacznie bardziej utytułowanych, znacznie bardziej doświadczonych ode mnie miało takie momenty w swoim życiu zawodowym, więc tak, odpowiedzialność trzeba czuć jak się jej nie czuje to dziękuję bardzo, do widzenia. Odłóżcie swoje mikrofony i zajmijcie się czymkolwiek innym.

Czy uważa Pan, że polska scena polityczna jest zabetonowana? Czy następne wybory znowu wygra Platforma?

Ja nie wiem czy następne wybory wygra Platforma, wiem, że następne wybory wygra najprawdopodobniej albo PiS albo Platforma.

Czyli polska scena polityczna jest zabetonowana?

Jest zabetonowana, aczkolwiek to jest taki banał, przykład Ruchu Palikota w ostatnich wyborach parlamentarnych pokazał, że jednak można się przedrzeć, mając odpowiedni pomysł, znajdując grupę docelową, niezagospodarowaną. Ja myślę, że są w Polsce grupy docelowe, które są jeszcze niezagospodarowane przez politykę, czego dowodem są badania opinii publicznej, które pokazują, że słupek osób niezdecydowanych jest bardzo wysoki. To są ludzie, dla których nie ma jeszcze oferty politycznej, dlatego miejsce na scenie politycznej jest, ale na to potrzeba po pierwsze dobrego pomysłu, a po drugie ogromnych pieniędzy i to jest być może problem, który dzisiaj jest w polityce, czyli żeby wejść do polityki potrzeba dużo pieniędzy.

A czy politycy i dziennikarze to jeden tandem, to jest wspólny duet?

Nie, to nie jest jeden tandem i nigdy nie będzie. Ja jestem solistą w swoim własnym ogródku, polityk zawsze będzie solistą w swoim własnym ogródku i nie daj Boże żeby kiedykolwiek te światy się połączyły.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję.

Całość: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/krzysztof_skorzynski_gdy_sie_traci_rzetelnosc_pora_zegnac_256139-2--1-d.html

04-01-2013, 11:54

“Rzeczpospolita”, “DGP”, “Parkiet”, “Fakt” i “SE” też w wyższych cenach  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
04-01-2013

Z początkiem roku oprócz “Gazety Wyborczej” wzrosły ceny “Rzeczpospolitej”, “Dziennika Gazety Prawnej” i “Parkietu”. Już od grudnia droższe są “Fakt” i “Super Express”.

Od początku roku “Rzeczpospolita” i “Parkiet” (oba tytuły wydaje Presspublica) kosztują o 40 gr więcej niż poprzednio. Za “Rz” trzeba zapłacić 3,90 zł, a za “Parkiet” – 4,90 zł (takie są ceny wszystkich wydań gazet). Natomiast “Dziennik Gazeta Prawna” (Infor Biznes) zdrożał o 50 gr – do 3,40 zł.

Przypomnijmy, że z początkiem nowego roku wzrosła też cena “Gazety Wyborczej”.

Natomiast już w grudniu zdrożały tabloidy “Fakt” (Ringer Axel Springer Polska) i “Super Express” (Murator). Pierwszy jest droższy od początku grudnia – wydania od poniedziałku do środy oraz sobotnio-niedzielne kosztują 1,70 zł (zamiast 1,60 zł), a czwartkowe i piątkowe – 1,99 zł (zamiast 1,90 zł). “Super Express” podrożał 17 grudnia – od poniedziałku do czwartku kosztuje 1,70 zł (poprzednio było to 1,60 zł), w sobotę i niedzielę – 1,80 zł (poprzednio 1,70 zł). Nie zmieniła się tylko cena wydania piątkowego – nadal wynosi 1,90 zł.

W efekcie z 9 czołowych dzienników ogólnopolskich w ostatnim czasie nie zdrożały tylko trzy: “Przegląd Sportowy” (Ringer Axel Springer Polska), “Gazeta Polska Codziennie” (Forum) i “Puls Biznesu” (Bonnier Business Polska).

Wydawcy drożejących gazet w podobny sposób uzasadniają podwyżki. – Rosnące koszty produkcji, spadające przychody reklamowe, malejąca sprzedaż - wymienia w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Ewa Lampart, wiceprezes Muratora i dyrektor zarządzająca “Super Expressu”. – Wytworzenie wartościowego, profesjonalnego kontentu jest coraz droższe - mówi nam Marcin Piasecki, wydawca “Dziennika Gazety Prawnej”. - Nasi dziennikarze są prawnikami, ale opracowanie nawet prostego tekstu o tematyce prawnej wymaga mnóstwa pracy i konsultacji - dodaje.

Jednocześnie wydawcy podkreślają, że wyższe ceny mają zrekompensować te koszty. - Cena jest jednym z kilku czynników, które pozwalają wskaźnik rentowności gazety na odpowiednim poziomie - ocenia Ewa Lampart. – Podnieśliśmy cenę “Faktu” zgodnie z naszymi założeniami biznesowymi. Z uwagą obserwujemy wydawców, którzy również podwyższyli ceny swoich dzienników, i trzymamy kciuki za powodzenie ich działań – deklaruje Marcin Biegluk, dyrektor wydawniczy dzienników w Ringier Axel Springer Polska. – Kwota, którą wydaje czytelnik na “Rzeczpospolitą” i “Parkiet”, to niewielki wydatek w stosunku do korzyści, jakie otrzymuje, czytając nasze gazety - uważa Hanna Wawrowska, pełnomocnik zarządu Presspubliki.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/rzeczpospolita-dgp-parkiet-fakt-i-se-tez-w-wyzszych- cenach?bo=1

04-01-2013, 11:19

Stalówka Dziennikarza Roku trafi na licytację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy  »

Press
(GK)
04-01-2013

Jerzy Jurecki, Dziennikarz Roku 2012, przekazał swoją nagrodę – statuetkę stalówki, Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.

Nagroda Jureckiego dziś lub jutro ma trafić na internetową licytację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Cena wylicytowana w Internecie będzie ceną wywoławczą podczas ostatecznej licytacji, która dobędzie się w Nowym Targu 13 stycznia br. – w dniu finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40681,Stalowka-Dziennikarza-Roku-trafi-na-licytacje- Wielkiej-Orkiestry-Swiatecznej-Pomocy

03-01-2013, 18:05

Prokuratura odmówiła Agentowi Tomkowi. Nie będzie śledztw przeciwko dziennikarzom Gazeta.pl i “GW”  »

Gazeta.pl
mw
03-01-2013

- Poseł jest osobą publiczną i nie powinien się dziwić, że jego zachowanie, w tym jako byłego funkcjonariusza CBA, jest w zainteresowaniu mediów i społeczeństwa – powiedział rzecznik prokuratury, uzasadniając odmowę wszczęcia śledztwa przeciwko dziennikarzom Gazeta.pl i “Gazety Wyborczej”. Wnioskował o to poseł Tomasz Kaczmarek po cyklu wywiadów, jakich udzielił nam w grudniu 2012 r. były funkcjonariusz CBA.

Agent Tomek złożył w sumie pięć zawiadomień do Prokuratury Generalnej. Stołeczna prokuratura, która zajęła się nimi na jej zlecenie, pogrupowała zawiadomienia na trzy części. – Odmowa wszczęcia śledztw dotyczy dwóch z nich: rzekomego zniesławienia Tomasza Kaczmarka oraz próby doprowadzenia do postawienia mu zarzutów karnych poprzez publikację w mediach – poinformował prok. Dariusz Ślepokura, rzecznik stołecznej prokuratury okręgowej.

“Charakter prywatno-skargowy”

Jak wyjaśnił Ślepokura, w sprawie o zniesławienie prokurator uznał, że pomówienie “ma charakter prywatno-skargowy i brak jest interesu publicznego, który by uzasadniał objęcie ściganiem tego czynu z urzędu”. – Pan Kaczmarek może wnieść prywatny akt oskarżenia – mówi prok. Ślepokura.

W przypadku doniesienia dotyczącego próby postawienia zarzutów Kaczmarkowi prokuratora odmówiła wszczęcia dochodzenia “wobec braku znamion czynu zabronionego”. – Prokurator uznał, że poseł jest osobą publiczną i nie powinien się dziwić, że jego zachowanie, w tym jako byłego funkcjonariusza CBA, jest w zainteresowaniu mediów i społeczeństwa. Publikacje nie stanowią tworzenia fałszywych dowodów wskazujących na popełnienie przez posła Kaczmarka jakiegokolwiek przestępstwa – powiedział prok. Ślepokura

Kamiński wie, ale nie powie

Prokuratorzy badają trzy pozostałe zawiadomienia złożone przez Kaczmarka. Dotyczą one ujawniania tajemnicy państwowej przez agenta CBA, który rozmawiał z dziennikarzami Gazeta.pl i “Gazety Wyborczej”. Kaczmarek w swoim piśmie do prokuratury przekonywał, że w sprawę zaangażowani byli dwaj byli pracownicy CBA. Jeden z nich miał być informatorem autorów wywiadu, a drugi autorem zdjęć.

Danych osobowych rozmówcy, który udzielił nam wywiadu, nie ujawniliśmy. Były szef CBA i wiceprezes PiS Mariusz Kamiński twierdzi, że wie, kim jest nasz informator. Próbuje go dezawuować. – Jest to osoba, która została dyscyplinarnie zwolniona z Centralnego Biura Antykorupcyjnego, ma sprawę w prokuraturze i leczy się psychiatrycznie – oświadczył Kamiński, odmawiając jednocześnie podania nazwiska tej osoby.

Nasz cykl ujawnił kulisy pracy agentów CBA

Gazeta.pl opublikowała trzyczęściowy wywiad z byłym funkcjonariuszem CBA. Nasz rozmówca anonimowo odsłonił kulisy pracy w biurze pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego, obecnego wiceprezesa PiS. Opowiedział o bajońskich sumach wydawanych przez CBA na stworzenie legendy takich agentów i wyposażenie ich: Biuro ubierało ich od stóp do głów w markowe ubrania, gotówką płaciło 400 tys. zł za służbowe samochody.

Agenci (w tym obecny poseł PiS Tomasz Kaczmarek) niestety często okazywali się lekkomyślni – mimo że musieli działać pod przykryciem, nie mieli oporów przed wspólnym fotografowaniem się w mieszkaniach operacyjnych i rozprowadzaniem zdjęć między sobą za pomocą różnych nośników (co groziło i grozi ich zdemaskowaniem). Na dowód nasz rozmówca pokazał nam takie zdjęcia, których część opublikowaliśmy.

Opowiedział nam też szczegółowo, jak wyglądają szkolenia agentów pod przykryciem (posługujących się fałszywą tożsamością do prowadzenia tajnych operacji), zaopatrywanie ich w dokumenty, sprzęt i inne środki. CBA – jak usłyszeliśmy – hurtowo podrabiało wszelkie dokumenty, w tym legitymacje dziennikarskie, m.in. Radia Zet i PAP, i mogło bez trudu kopiować wszelkie informacje z komórek i laptopów, które zostawiają w depozycie goście CBA. Co więcej, jak powiedział nasz informator, w CBA decyzje Kamińskiego na temat rozpoczęcia nowej operacji i obrania celu prowokacji podejmowano w oparciu o względy polityczne – a nie interes państwa.

Nie naruszyliśmy żadnych tajemnic

Zdecydowaliśmy się na publikację, gdyż niezwykle rzadko zdarza się, by osoba będąca tak blisko tajemnic służby specjalnej ujawniała je. Działania CBA w początkowym okresie istnienia budziły zaś tyle kontrowersji, że każda wiarygodna relacja o ich kulisach jest cenna i powinna być znana opinii publicznej. Pominęliśmy wątki, których nie byliśmy w stanie dostatecznie zweryfikować.

Całość: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13138099,Prokuratura_odmowila_Agentowi_Tomkowi__Nie_bedzie.html?lokale=katowice

03-01-2013, 14:51

Żelazna brygada pułkownika Pawła L.  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Zbigniew Bajka
03-01-2013

Prognozowanie przyszłości mediów to dzisiaj prawdziwe wróżenie z fusów. Dlatego nie czytam już prognoz, bardziej lub mniej prawdopodobnych lub bałamutnych, nie odpowiadam też na pytanie: a jak Pan prognozuje? Wszystkie przepowiednie mogą się sprawdzić, ale też znakomita większość może być nietrafiona.

Zbigniew Bajka

Mnie najbardziej zajmuje prasa – jaki będzie dla niej ten rok? Dlatego czytam, co piszą ci, którzy zamierzają rozkręcać interes prasowy w AD 2013. Ostatnio śledziłem różne wypowiedzi b. naczelnego “Uważam Rze”.

Redaktor Paweł Lisicki – miałem przyjemność uczestniczyć z Nim w dyskusji (przed paru laty) zorganizowanej przez Fundację Adenauera – wypowiadając się o swoim nowym piśmie mówi – “niech drżą /niech się boją/ elity” (czy jakoś tak). Gdybym należał do elity – już bym drżał. Panie Pawle – po co straszyć elity – róbcie dobre pismo. Pisze też Paweł Lisicki, że w nowym piśmie będzie można spotkać “starą brygadę”. Już się cieszę (tym bardziej, że wymienia trzon owej “brygady”). Jako wielbicielowi Haszka i Szwejka “brygada” kojarzy mi się z zapiskiem jednorocznego ochotnika Marka, który (fikcyjnie) uśmiercając Chodounskiego, wkładał w jego usta takie oto ostatnie słowa…”pozdrówcie ode mnie Żelazną Brygadę”. Pułkowniku Lisicki: Rasch abkochen, dann Vormarsch nach Sokal /Kończyć gotowanie i marsz na Sokal/ (no, może nie na Sokal, a na te elity, o których Pan wspominał na ul. Foksal, mówiąc o swoim nowym piśmie). Czekamy na nowe pismo – czytelnicy je ocenią!

A przy okazji, na stronie internetowej “konserwatyzm.pl” Maciej Eckardt nazywa red. Pawła “majorem Sucharskim polskiej żurnalistyki”. Proszę zauważyć, że ja daję Redaktorowi wyższy stopień; jak się sprawdzi w bojach, może zostać nawet brygadierem.

Nowe pismo ma być: prawicowe i konserwatywne, odważne i krytyczne, ale nie partyjne. Temu ma służyć specjalna i unikatowa konstrukcja prawna, zapewniająca redakcji kontrolę linii politycznej pisma.

Myślę sobie, że ustalając tę unikatową konstrukcję, Wydawca z Redaktorem pogadali sobie jak Lisiecki z Lisickim. (Może wydawca liczy, że starym – nowym pismem podratuje kasę PMPGA, która – jak mówi prezes Z. Napierała w ostatnim numerze “Press-u” – jest dość pustawa). Ja natomiast czekam z nadzieją i radością, że zobaczę coś może nowego, choć  wypełnione znaną mi już twórczością kadeta Gmyza, feldkurata Wildsteina, oberfeldkurata Terlikowskiego, pucybuta Semki czy wachtmeistera Ziemkiewicza. A także nowych – bo jak mówi oberst P. Lisicki – przeczytacie jeszcze innych wspaniałych autorów. I cieszy się, że ‘tylu autorów i publicystów nawiązuje do dziedzictwa “UważamRze” ‘. *)

Ale chwileczkę… Może to jednak nie “żelazna brygada” – może to Lis(i)owczycy – Elearzy, Chorągiew Straceńców. U Lisowczyków równie waleczni byli towarzysze, jak i czeladź – zwykłe chmyzy (towarzyszami byli też niekoniecznie “herbowi”).

Coś jest na rzeczy – nie muszę mieć zbyt bujnej wyobraźni; czytam w pewnym pamiętniku “zatoczył koło towarzysz, omsknął się, sieknął pocztowy, chmyz jakiś, szablą sięgnął uda… pludrak wyzionął ducha”. Tak to było, towarzysz nie dał rady, chmyz się sprężył, chmyz potrafi.

Na koniec…  stawiam sobie pytanie. Jak pojawienie się nowej chorągwi (lub brygady) przyjmą inni zagończycy – podkomorzy i starosta oszmiański – bodajże – Sakiewicz (nazwiska nie jestem pewien) oraz Kosma i Damian Karnowscy, między nimi (S i K) amicyi chyba nie ma, ale wspólny przeciwnik może ich pogodzić.

Iskrzy też między braćmi K. i ich byłymi kolegami z “UważamRze”. Jak powiedział onegdaj w Krakowie kadet Gmyz między braćmi i ludźmi z Tygodnika Lisickiego panuje coś w rodzaju “szorstkiej”, żołnierskiej przyjaźni. Niech będzie szorstka, ale przyjaźń. Miast dociekać kto Niepokorny, kto Parrycyda, walczcie panowie i towarzysze o Czytelnika – niech on rozsądzi – kto lepszy.

Żartuję sobie, kpię, wyzłośliwiam – trochę tak! Ale sterane serce starego prasoznawcy zawsze raduje się, kiedy kolejne inicjatywy wydawnicze oddalają dzień pogrzebu papierowej prasy. Dlatego starym i nowym wydawcom, życzę w Nowym Roku jeszcze bardziej ofensywnych działań na drukowanych polach. My, czytelnicy czekamy!

*) Delikatnie wypomnę znanemu publicyście Pawłowi L., że lekko sobie poczyna ze słowem “dziedzictwo”; “dziedzictwo to ogół wartości – niemajątkowych lub majątkowych odziedziczonych po przodkach lub poprzednich pokoleniach. Poza tym “UważamRze” istnieje – choć pod innym dowództwem. Brak precyzji i przesada w autopromocji – ot co!

Zbigniew Bajka

Całość: http://blog.wirtualnemedia.pl/bajka-zbigniew/post/zelazna-brygada-pulkownika-pawla-l?bo=1