Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

24-01-2013, 19:29

SDP: Niech TVP pokaże film Gargas o katastrofie smoleńskiej  »

Gazeta Wyborcza
mint
24-01-2013

Według Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich twórcy zgodzili się udostępnić film za darmo.

W czwartek po południu na stronie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich pojawiła się informacja, że Zarząd Główny SDP zwrócił się do prezesa TVP Juliusza Brauna z apelem o wyemitowanie filmu Anity Gargas “Anatomia upadku”.

Jak poinformowano w liście, producent oraz autorzy filmu zadeklarowali, że gotowi są udostępnić obraz bezpłatnie.

“Zarząd SDP przypomina, że obowiązkiem telewizji publicznej jest wszechstronne informowanie o najważniejszych wydarzeniach współczesnej historii Polski. Katastrofa w Smoleńsku do takich należy” – napisano w apelu wystosowanym do Brauna. W liście wyrażono też nadzieję, że telewizja publiczna wywiąże się z tego obowiązku.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75248,13293413,SDP__Niech_TVP_pokaze_film_Gargas_o_katastrofie_smolenskiej.html#ixzz2IxuyrHYA

24-01-2013, 18:24

Marta Szarejko i Anna Wiatr stypendystkami Fundacji Herodot  »

Press
(PAP)
24-01-2013

Po raz drugi przyznano stypendium im. Kapuścińskiego dla młodych dziennikarzy.

Herodot Fundacja im. Ryszarda Kapuścińskiego

Marta Szarejko i Anna Wiatr zostały laureatkami drugiej edycji Konkursu Stypendialnego im. Ryszarda Kapuścińskiego o stypendium Fundacji Herodot – ogłoszono w środę, w szóstą rocznicę śmierci patrona konkursu dla młodych dziennikarzy.

W tym roku, w drugiej edycji konkursu, nadesłano do fundacji ponad 50 zgłoszeń. Z nich kapituła, w której zasiadają Hanna Krall, Elżbieta Sawicka, Małgorzata Szejnert, Wojciech Jagielski, Sławomir Popowski oraz Mariusz Szczygieł, wybrała sześciu finalistów: Urszulę Jabłońską, Filipa Springera, Witolda Szabłowskiego, Martę Szarejko, Annę Wiatr i Ewę Wołkanowską-Kołodziej. Sławomir Popowski powiedział, że poziom projektów reporterskich, które znalazły się w finale konkursu był tak wysoki i wyrównany, że jury stanęło przed nie lada problemem. Podczas głosowania okazało się, że głosy podzieliły się dokładnie po połowie pomiędzy dwa projekty. “Wtedy zdecydowaliśmy, że w tym roku będzie dwóch laureatów. Oba nagrodzone projekty są bardzo ciekawe, oba dotyczą współczesnej Polski, a nie dalekich krajów, każdy z nich jest wielowątkowy i bardzo obiecujący” – powiedział Popowski.

Marta Szarejko, absolwentka kulturoznawstwa Uniwersytetu Warszawskiego, jest dziennikarką. Publikowała m.in. w “Gazecie Wyborczej”, “Nowych Książkach”, “Bluszczu”, a jej książka o bezdomnych “Nie ma o czym mówić” nominowana była do Literackiej Nagrody Angelus. Projekt zgłoszony na konkurs to cykl reportaży o trzydziestolatkach, którzy kilkanaście lat temu przyjechali do Warszawy z małych miejscowości i tu robią kariery. Szarejko chce opisać, jak teraz patrzą na miejsce, z którego pochodzą, co myślą, kiedy tam wracają, jak duże miasto wpływa na ich rodziny.

Druga tegoroczna laureatka to Anna Wiatr, dziennikarka i socjolożka, felietonistka “Pulsu Medycyny”, założycielka Pracowni Badań Jakościowych In Vitro, autorka książki “Historie intymne. Odnajdując i tracąc siebie”. Do konkursu zgłosiła projekt książki reporterskiej o Polkach wyjeżdżających do opieki nad starszymi ludźmi do Niemiec, o tym, jak sobie radzą w takiej pracy, co o niej myślą, ale także, co sądzą o nich ich podopieczni.

Podczas środowej uroczystości na sali nie było pierwszego laureata konkursu, Andrzeja Muszyńskiego, który właśnie przebywa w Birmie, realizując projekt, na który dostał rok temu stypendium. Muszyński przesłał list, w którym opisuje, jak nagroda wpłynęła na jego życie. Dzięki niej na młodego reportera zwrócił uwagę wydawca – jeszcze w tym roku nakładem Czarnego ukażą się dwie jego książki – reportażowe “Południe” i zbiór opowiadań “Miedza”. Książka o Birmie zostanie wydana w 2014 roku i będzie nosiła tytuł “Szafranowa rewolucja”.

Stypendium im. Ryszarda Kapuścińskiego dla młodych dziennikarzy, ufundowane, zgodnie z wolą patrona, z części honorariów za jego książki, jest przyznawane raz do roku na zrealizowanie projektu reporterskiego (reportaż, cykl reportaży, ewentualnie książka reporterska). Całość stypendium to 30 tys. zł, które w tym roku zostanie rozdzielone pomiędzy dwie laureatki.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40814,Marta-Szarejko-i-Anna-Wiatr-stypendystkami-Fundacji-Herodot

24-01-2013, 18:03

Finał literackiego konkursu  »

Twoje Piekary
Wincenty Bryński
24-01-2013

Zwycięzcą V edycji konkursu literackiego “O Złotą Stalówkę Prezydenta Miasta Piekary Śląskie” został Krystian Węgrzynek, nauczyciel języka polskiego z Katowic. Jego reportaż pt.: “Śląski krajobraz z Tobiaszem” zyskał uznanie w oczach jury, któremu przewodniczył znany dziennikarz, pisarz i korespondent wojenny Wojciech Jagielski.

Krystian Węgrzynek otrzymuje złotą stalówkę prezydenta Piekar Śląskich

Na konkurs wpłynęło 20 prac. Uczestnicy musieli zmierzyć się z reportażem, w którym zawarte było hasło “Śląsk zawsze inny”. 10 stycznia, na finał konkursu, do Miejskiej Biblioteki Publicznej, która od lat go organizuje, przyszły tłumy. Wszyscy chcieli poznać laureatów konkursu, a przede wszystkim uczestniczyć w spotkaniu z mistrzem pióra Wojciechem Jagielskim.

Po krótkiej części oficjalnej, debatę z nim poprowadził Artur Madaliński, krytyk literacki. Publiczność była pod dużym wrażeniem osobowości Jagielskiego i też mogła zadawać pytania.

Krystian Węgrzynek, zwycięzca konkursu, nie krył zaskoczenia. – Wysyłając swoją pracę, nie do końca byłem przekonany, czy to co zaproponowałem, jury uzna za reportaż. Tym bardziej jest mi miło, że przyznano mi pierwszą nagrodę. O czym jest mój reportaż? O czymś co tak naprawdę się nie zdarzyło, ale mogło mieć miejsce. Jestem jednym ze współautorów monografii wydanej z okazji 650-lecia Ligoty i 430-lecia Panewnik. To dwie sąsiadujące ze sobą dzielnice Katowic. Wykorzystałem zebrane materiały, które nie weszły do tej monografii. Dwójkę bohaterów mojego reportażu łączy VII LO im. Harcerzy Obrońców Katowic w Katowicach-Ligocie. Jednym z bohaterów jest była nauczycielka tej szkoły Jadwiga Urban oraz pochodzący z Mikołowa poeta Rafał Wojaczek, który przez rok uczył się w tym liceum. Myślę, że udało mi się zachować temat przewodni konkursu “Śląsk zawsze inny” – mówi laureat.

Wojciech Jagielski na podsumowaniu konkursu o “Złotą Stalówkę Prezydenta Miasta Piekary Śląskie”

Nagrodą dla zwycięzcy było markowe pióro ufundowane przez Stanisława Korfantego, prezydenta Piekar Śląskich. To właśnie on w towarzystwie przewodniczącego jury Wojciecha Jagielskiego oraz Aleksandry Zawalskiej-Hawel, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Piekarach Śląskich wręczył nagrodę Krystianowi Węgrzynkowi.

– Gratuluję i mam nadzieję, że nagroda przyczyni się do stworzenia kolejnych ciekawych prac literackich – powiedział prezydent Stanisław Korfanty. Wyróżnienie otrzymała Magdalena Deptała z Bytomia. Wszyscy, którzy wzięli udział w V edycji konkursu otrzymali dyplomy-podziękowania oraz książki “Wypalanie traw” Wojciecha Jagielskiego z autografem autora.

Uroczystość była też okazją do poinformowania licznie zgromadzonej publiczności o tym, że właśnie ruszył w piekarskiej bibliotece “Komputerowy System Biblioteczny”. Dzięki niemu można m.in. rezerwować książki do wypożyczenia poprzez stronę internetową. Najpierw jednak trzeba przyjść do biblioteki, podpisać zobowiązanie użytkownika i odebrać kartę biblioteczną. Właśnie taką kartę z nr. 1 otrzymał tego wieczoru prezydent Stanisław Korfanty.

Odpowiadając na pytania Wojciech Jagielski odniósł się m.in. do tego, czym dla niego jest reportaż. To raczej osobisty wyraz ekspresji niż gatunek dziennikarski. Jak mówił, bez przekazywania prawdy, nie będzie on wiarygodny. Bez głębokiej refleksji i wiedzy trudno napisać dobry reportaż tak, by oddawał klimat i był wierny temu, co odczuwa i opisuje autor.

Nie zabrakło także pytań o udział znamienitego gościa jako reportera w konfliktach zbrojnych. Mówił, że nigdy nie wyjeżdżał do miejsc objętych wojną tylko dlatego, żeby ją opisywać. Częściej to konflikty odnajdywały go i wtedy nie było wyjścia, trzeba było się z wojną zmierzyć piórem. Publiczność miała też okazję dowiedzieć się, że wielką miłością i fascynacją Wojciecha Jagielskiego jest Afryka. Książka “Wypalanie traw”, też związana z Czarnym Kontynentem, była jedną z nagród konkursu.

 

Całość: http://www.twojepiekary.pl/resources/8/attachments/1358976777_TP34.pdf

24-01-2013, 17:48

Nagroda im. Barbary Łopieńskiej  »

Polityka
24-01-2013

Nagroda im. Barbary N. Łopieńskiej

Tylko do 25 lutego 2013 roku czekamy na wywiady zgłoszone do IX edycji Nagrody.

Zgłaszać można wywiady opublikowane w prasie w roku 2012. Zgłoszenia prosimy przesyłać do 25 lutego na adres: lopienska@polityka.pl

W zgłoszeniu prosimy podać:

- imię i nazwisko autora wywiadu

- kontakt mailowy i telefoniczny do autora lub redakcji zgłaszającej wywiad

- miejsce i datę publikacji wywiadu

- treść wywiadu w załączniku.

Nagroda im. Barbary N. Łopieńskiej przyznawana jest od 2004 roku za najlepszy wywiad prasowy. Powstała z inicjatywy redakcji, z którymi Barbara Łopieńska – wybitna dziennikarka, zmarła tragicznie – była związana i gdzie przez lata publikowała swoje artykuły i wywiady.

Twórcy nagrody – “Polityka”, “Res Publica Nowa”, “Gazeta Wyborcza”, “Tygodnik Powszechny”, “Viva!”, “Twój Styl”, “Press” – chcą nagradzać dziennikarstwo przenikliwe, błyskotliwe, nieagresywne, trudną sztukę prowadzenia rozmowy. Kapitułę tworzą przedstawiciele wymienionych redakcji.

Laureatami Nagrody zostali: Teresa Torańska (2004), Anna Żebrowska (2005), Katarzyna Bielas (2006), Włodzimierz Kalicki (2007), Dariusz Zaborek (2008), Angelika Kuźniak (2009), Tomasz Kwaśniewski (2010) oraz Justyna Dąbrowska (2011).

Nominacje do Nagrody mogą zgłaszać kolegia redakcyjne wszystkich gazet i czasopism w Polsce, redakcje, które ustanowiły Nagrodę oraz sami autorzy wywiadów prasowych. Nagrodę w wysokości 10 tys. zł. może otrzymać tylko dziennikarz – nie jest przyznawana redakcjom.

Regulamin konkursu o Nagrodę im. Barbary Łopieńskiej

Całość: http://sdrp.katowice.pl/archiwum/archiwum/4377

24-01-2013, 17:07

“Do Rzeczy” czytano już w PRL-u  »

Gazeta Wyborcza
Sebastian Kucharski
24-01-2013

“Tygodnik Do Rzeczy”, nowe pismo Pawła Lisickiego i związanych z nim autorów “niepokornych”, od piątku w kioskach. Ale jego redakcja niezbyt trafnie wybrała tytuł. Podobny nosiło wydawane pod koniec lat 70. czasopismo łódzkiego Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej.

Winieta ZSMP-owskiego Do Rzeczy

W magazynie “Do Rzeczy” ukazywały się np. teksty o roli związku w państwie socjalistycznym, wywiady z członkami zarządu głównego łódzkiego ZSMP, ale także rysunki satyryczne, opowiadania, wiersze, a nawet zdjęcia roznegliżowanych kobiet.

Promowano studia na Uniwersytecie Robotniczym albo firmę produkującą rajstopy (pod hasłem “Raj dla stopy to rajstopy”). Pismo ukazywało się od 1977 do 1980 roku. Wydano 10 numerów o średnim nakładzie 5 tys. egzemplarzy, po 5 zł za sztukę. – Jak wszystkie tytuły, wydawane wówczas przez RSW “Prasa Książka Ruch”, magazyn musiał być zgodny z linią Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – mówi jeden z dziennikarzy, który publikował w “Do Rzeczy”.

Paweł Lisicki, redaktor naczelny “Tygodnika Do Rzeczy”, przyznaje, że nie wiedział o piśmie wydawanym przez łódzki ZSMP. – Ale to, że kiedyś istniało pismo, które tak się nazywało, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Na tej zasadzie moglibyśmy powiedzieć, że PRL nawiązywał do nazwy Polska, a my teraz wciąż tej nazwy używamy – mówi Lisicki. Podkreśla, że “Tygodnik Do Rzeczy” to już stała nazwa.

W zeszłym tygodniu, gdy Lisicki poinformował o nowej nazwie pisma, internauci odkryli, że pod tytułem “Do Rzeczy” od 2009 roku ukazuje się bezpłatny dwumiesięcznik informacyjny, rozprowadzany w kilku gminach województwa łódzkiego. Jego wydawcą jest Fundacja Rozwoju Gmin “Prym” z siedzibą w Parzęczewie. Paweł Lisicki również nie widział w tym problemu. “Nie ma między nami konkurencji, nie kradniemy marki, której pełna nazwa jest zresztą zupełnie inna” – stwierdził w rozmowie z Press.pl.

Pierwszy numer “Tygodnika Do Rzeczy” zostanie wydrukowany w nakładzie 200 tys. egzemplarzy. Gazeta będzie miała 100 stron, a na okładce zobaczymy wizerunki autorów tygodnika i hasło: “Niepokorni nie dali się skreślić”.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75248,13291020,_Do_Rzeczy__czytano_juz_w_PRL_u.html#BoxSlotII3img#ixzz2IubEZh2q

24-01-2013, 09:04

Bronisław Wildstein: media są jednostronne i stronnicze  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
Krzysztof Lisowski
24-01-2013

- Rynek polskich mediów, w tym szczególnie stacji telewizyjnych, jest w tym momencie bardzo jednorodny i homogeniczny. Jest absolutna potrzeba budowy jakiejś alternatywy – mówi Wirtualnemedia.pl Bronisław Wildstein, redaktor naczelny Telewizji Republika.

Bronisław Wildstein

Wildstein uważa, że główne media należą do establishmentu III RP, są jego elementem i działają na rzecz utrzymania status quo. - Ich pozycja, rola, a przede wszystkim korzyści wynikają z istniejącego stanu rzeczy i układu sił. Platforma Obywatelska stała się od 2007 roku partią establishmentu i dlatego jest wspierana przez główne media - podkreśla redaktor naczelny Telewizji Republika.

Bronisław Wildstein zapowiada, że start nowej telewizji nastąpi bardzo szybko. - Przypuszczam, że już w marcu zaczniemy pracować „na sucho”, tzn. jeszcze bez emisji. A sama emisja rozpocznie się w perspektywie kilku kolejnych miesięcy. Nie chcę podawać konkretnych terminów, ponieważ jeśli się z tego nie wywiążemy, to potem będzie miała z takiej informacji “pożywkę” nasza konkurencja. Na pewno ruszymy w 2013 roku, a ja chciałbym, abyśmy ruszyli na wiosnę. Ale wszystko się jeszcze okaże - mówi Wildstein.

Szef Telewizji Republika dementuje także informację, jakoby na antenie nowej stacji miały pojawiać się materiały wideo przygotowywane dla portalu “Gazety Polskiej”. – To absolutnie nieprawda. Takie informacje przypisywane są nam przez konkurencję i media z głównego nurtu. Telewizję Republika na pewno tworzył będzie szeroki zespół ludzi, w tym również związanych z “Gazetą Polską” czy tygodnikiem “Do Rzeczy”, ale i innych, a materiały będą w pełni autorskie i przygotowywane będą na wyłączność dla Telewizji Republika. Portal internetowy poszczególnych gazet i telewizja to dwie zupełnie różne rzeczy - mówi Wildstein.

Z Bronisławem Wildsteinem rozmawialiśmy także o sytuacji panującej w mediach publicznych. – Sytuacja w TVP oraz w Polskim Radiu wygląda fatalnie. Premier Donald Tusk, w chwili objęcia władzy w 2007 roku powiedział, że dziwi się, iż ludzie płacą abonament radiowo-telewizyjny. To było jawne nawoływanie do łamania porządku prawnego. Ta informacja w ogóle nie została wtedy naświetlona. Na przestrzeni ostatnich kilku lat w TVP stały się rzeczy skandaliczne. Wszystkie programy będące w jakikolwiek sposób głosem krytycznym wobec władzy zostały usunięte z ramówki. Jedyny program, który się “uchował”, to “Bliżej” Jana Pospieszalskiego - mówi Wildstein.

Były szef TVP przyznaje także, że dziwi go trwonienie pieniędzy w TVP. – Przykłady można mnożyć bez końca. TVP chwali się np., że wydaje wielkie pieniądze na transmisje Teatru Telewizji, gdzie pokazywane są jakieś infantylne komedyjki. Gdzie są czasy, kiedy pokazywano ambitne sztuki teatralne? Przecież to, czy teatr pokazywany jest na żywo czy retransmitowany nie ma dla widza żadnego znaczenia… TVP jest strasznie zadłużona. Fakt, że ludzie nie płacą abonamentu, też się do tego mocno przyczynia - mówi Bronisław Wildstein.

—————————————————————————————

Z Bronisławem Wildsteinem, redaktorem naczelnym Telewizji Republika, rozmawiamy o idei stworzenia nowego kanału tv oraz szeroko pojętej sytuacji mediów w Polsce.

—————————————————————————————

Krzysztof Lisowski: Zdaniem wielu ekspertów polski rynek telewizyjny jest już bardzo mocno nasycony. Skąd u Was odwaga i pewność, że Telewizja Republika odniesie sukces?

Bronisław Wildstein, redaktor naczelny Telewizji Republika: My po prostu czujemy potrzebę stworzenia nowego medium. Widzimy, że rynek polskich mediów, w tym szczególnie stacji telewizyjnych, jest w tym momencie bardzo jednorodny i homogeniczny, strasznie jednostronny i stronniczy. Jest absolutna potrzeba budowy jakiejś alternatywy. Ktoś to musi zrobić i my się tego podjęliśmy.

Czy rzeczywiście wszystkie główne media są stronnicze i przychylne rządzącej obecnie opcji politycznej – tak, jak twierdzą przedstawiciele prawicowego dziennikarstwa? Dlaczego – Pana zdaniem – dziennikarze np. z TVP czy z TVN stanowczo odpierają takie zarzuty?

Niestety żyjemy w odwróconej rzeczywistości. Pańskie sformułowanie “prawicowi dziennikarze”, gdy naszych antagonistów nie nazywa pan “dziennikarzami lewicowymi”, świadczy już o ideologicznym i propagandowym skrzywieniu. Poza tym ja nie twierdzę, że główne media są tubą propagandową PO. Te media należą do establishmentu III RP, są jego elementem i działają na rzecz utrzymania status quo. Ich pozycja, rola, a przede wszystkim korzyści wynikają z istniejącego stanu rzeczy i układu sił. Platforma Obywatelska stała się od 2007 roku partią establishmentu i dlatego jest wspierana przez główne media.

Używam określeń takich, jak np. “przedstawiciele prawicowego dziennikarstwa”, ponieważ funkcjonują one po prostu w mediach, sam nie mam do takich określeń żadnego stosunku, gdyż nie staję po żadnej stronie. Skoro nie zgadza się Pan z takimi określeniami, to jak nazwałby Pan grupę dziennikarzy, do których Pan należy?

Nazwałbym ich dziennikarzami niezależnymi, które poważnie traktują swoją profesję i trzymają się standardów.

Skoro mowa o standardach, to jak Pan postrzega z punktu widzenia byłego prezesa TVP standardy panujące w mediach publicznych?

Media publiczne w sposób bezwstydny zostały przekształcone w tubę propagandową PO. Poza tym sytuacja w TVP oraz w Polskim Radiu wygląda fatalnie. Premier Donald Tusk, w chwili objęcia władzy w 2007 roku powiedział, że dziwi się, iż ludzie płacą abonament radiowo-telewizyjny. To było jawne nawoływanie do łamania porządku prawnego. Ta informacja w ogóle nie została wtedy naświetlona. Na przestrzeni ostatnich kilku lat w TVP stały się rzeczy skandaliczne. Wszystkie programy będące w jakikolwiek sposób głosem krytycznym wobec władzy zostały usunięte z ramówki. Jedyny program, który się “uchował”, to “Bliżej” Jana Pospieszalskiego. Dziwi mnie też trwonienie pieniędzy w TVP. Przykłady można mnożyć bez końca. TVP chwali się np., że wydaje wielkie pieniądze na transmisje Teatru Telewizji, gdzie pokazywane są jakieś infantylne komedyjki. Gdzie są czasy, kiedy pokazywano ambitne sztuki teatralne? Przecież to, czy teatr pokazywany jest na żywo czy retransmitowany nie ma dla widza żadnego znaczenia… TVP jest strasznie zadłużona. Fakt, że ludzie nie płacą abonamentu, też się do tego mocno przyczynia.

Mówimy o upolitycznieniu mediów teraz, ale podczas rządów PiS też mówiono, że media publiczne są upolitycznione. Na kierowniczych stanowiskach wszystkich kluczowych programów informacyjnych obsadzano przecież ludzi kojarzących się z prawicą … Co Pan o tym myśli?

To, co “się mówi” czyli to, co narzucone jest przez dominujące media, nie zawsze ma związek z prawdą. Pamiętam, jak bezpośrednio po mianowaniu mnie na stanowisko prezesa, grupa PO pod kierownictwem Rafała Grupińskiego opublikowała raport na temat TVP złożony w większości z kłamstw i pomówień, natomiast szeroko kolportowany czy to przez Tomasza Lisa w Polsacie czy w TVN-ie. Wprawdzie autorzy musieli nas za to przepraszać, ale zawartość już poszła w świat. Znowu używa pan określenia: “kojarzących się z prawicą”. Czy to znaczy, że jak ktoś nie jest skojarzony z establishmentem, to „kojarzy się z prawicą”? Za moich czasów przestrzegane były w TVP standardy dziennikarskie i nie ma żadnego porównania z tym, co dzieje się obecnie. Zresztą zostałem wyrzucony z stanowiska prezesa chyba nie za robienie telewizji pisowskiej. Mój następca niech się już sam tłumaczy, ale jako obserwator, który nie ma powodu być mu przychylny, twierdzę, że ówczesna telewizja i telewizja Juliusza Brauna różnią się zasadniczo na niekorzyść tej ostatniej.

Czy uważa Pan, że swoista afera medialna, jaka powstała po publikacji artykułu o trotylu, ma jakieś tzw. “drugie dno”?

Oczywiście, tak. Konferencja prasowa w prokuraturze była transmitowana przez większość mediów. Wszyscy słyszeli, co powiedział prokurator Szeląg, a stwierdził on, że we wraku Tupolewa nie stwierdzono obecności trotylu, ale nie można tego wykluczyć i potrzebne są w tym celu badania, które mogą trwać nawet pół roku. Nie wykluczył zatem, że w przyszłości może się okazać, iż trotyl na pokładzie Tupolewa był. Wszyscy to słyszeli. Tymczasem wszystkie media napisały, że trotylu we wraku Tupolewa nie było. Ja za coś takiego oblałbym na egzaminie każdego studenta dziennikarstwa. Najpierw prokuratura wykluczała obecność trotylu, potem stwierdziła, że potrzebne są badania, aby to ostatecznie stwierdzić… Jest to kluczowa informacja, o której każdy rzetelny dziennikarz ma obowiązek napisać. Tymczasem w mediach doszło do żenującego przekłamania. Tylko Cezary Gmyz w “Rzeczpospolitej” odważył się napisać prawdę. Po kilku tygodniach szef Prokuratury Wojskowej, czyli zwierzchnik prokuratora Szeląga przyznał, że urządzenia wykryły we wraku samolotu trotyl. Gdzie w mediach pojawiła się ta informacja? Nigdzie. To jest najbardziej jaskrawy przykład manipulacji i ignorancji ze strony dziennikarzy.

A czy sprawę związaną ze zmianami personalnymi w magazynie “Uważam Rze” postrzega Pan też jako podejrzaną?

Dla mnie nie jest normalne to, że Paweł Lisicki, tak naprawdę twórca sukcesu tygodnika “Uważam Rze”, zostaje zwolniony przez Grzegorza Hajdarowicza nagle, na dodatek w momencie, kiedy prowadzone były negocjacje w sprawie odkupienia tego tygodnika od Presspubliki. Potem odchodzi cały zespół. Grzegorz Hajdarowicz kupił Presspublikę tak naprawdę dzięki pomocy rządu, to mówi samo za siebie. W tej chwili media w ogóle nie patrzą na ręce władzy, wolą się zajmować na przykład minami szefa opozycji. Tymczasem ci, którzy robią tygodnik krytykujący władzę, są zwalniani i oskarżani o działanie na zlecenie opozycji…

Ten medal ma jednak – tak twierdzi wiele osób – dwie strony. Owszem, Paweł Lisicki został zwolniony (m.in. za publiczną krytykę G. Hajdarowicza, który był jego szefem – przyp. red.), ale prawie wszyscy publicyści otrzymali propozycję dalszej współpracy z “Uwżam Rze”, tylko że ją odrzucili… Dlaczego?

Nie widzę tu żadnych dwóch stron. Odeszliśmy podejmując ryzyko i rezygnując z należnych nam w innej sytuacji odpraw. Powodowani byliśmy solidarnością i wiernością zasadom. “Uważam Rze” to był sukces naszego zespołu pod kierownictwem Lisickiego i nie mogliśmy zaakceptować odwołanie go. Nasz wyjątkowy gest powinien spotkać się co najmniej z docenieniem, tymczasem u rozmaitych funkcjonariuszy medialnych w “Gazecie Wyborczej” czy gdzie indziej słyszeliśmy pomówienia.

Już znany jest tytuł i termin wydania nowego tygodnika, który ukaże się w ramach współpracy z Platformą Mediową Point Group. Czy sądzi Pan, że “Do Rzeczy” osiągnie sukces? Jak Pan myśli, kto stanie się odbiorcą nowego tytułu?

Ci sami, którzy byli odbiorcami “Uważam Rze”, a może i inni, którzy w istniejącym kontekście powinni zainteresować się jego zawartością.

W tym momencie jesteście pewnie na etapie mocnych przygotowań do startu Telewizji Republika. W jakim punkcie są prace przygotowawcze?

To prawda, prawie cały czas spędzamy na pracach przygotowawczych, a jest ich bardzo dużo, ponieważ my startujemy przecież zupełnie od zera. Musimy stworzyć wszystko od podstaw, chodzi w wynajem lokalu, wynajem sprzętu, skompletowanie zespołu, przygotowanie ramówki. Nie mamy za dużo pieniędzy, więc musimy robić wszystko bardzo oszczędnie.

Kiedy realnie planujecie start?

Mam nadzieję, że bardzo szybko. Przypuszczam, że już w marcu zaczniemy pracować “na sucho”, tzn. jeszcze bez emisji. A sama emisja rozpocznie się w perspektywie kilku kolejnych miesięcy. Nie chcę podawać konkretnych terminów, ponieważ jeśli się z tego nie wywiążemy, to potem będzie miała z takiej informacji “pożywkę” nasza konkurencja. Na pewno ruszymy w 2013 roku, a ja chciałbym, abyśmy ruszyli na wiosnę. Ale wszystko się jeszcze okaże.

Czy prawdą jest, że na antenie Telewizji Republika będą m.in. materiały wideo przygotowywane dla portalu “Gazety Polskiej”?

To absolutnie nieprawda. Takie informacje przypisywane są nam przez konkurencję i media z głównego nurtu. Telewizję Republika na pewno tworzył będzie szeroki zespół ludzi, w tym również związanych z “Gazetą Polską” czy tygodnikiem “Do Rzeczy”, ale i innych, a materiały będą w pełni autorskie i przygotowywane będą na wyłączność dla Telewizji Republika. Portal internetowy poszczególnych gazet i telewizja to dwie zupełnie różne rzeczy.

O rozmówcy

Bronisław Wildstein – publicysta, pisarz oraz dziennikarz. W latach 1980 – 1989 przebywał na emigracji. Po powrocie do Polski był m.in. szefem Polskiego Radia Kraków, sekretarzem redakcji “Życia Warszawy”, wice naczelnym “Życia”, był także współpracownikiem wielu tytułów, m.in. “Wprost”, “Nowego Państwa”, “Rzeczpospolitej”, “Uważam Rze”, “Gazety Polskiej Codziennie”, Radia Maryja oraz Telewizji Trwam. Od maja 2006 do lutego 2007 pełnił funkcję prezesa TVP, w TVP prowadził kilka programów, m.in. “Cienie PRL-u” oraz “Bronisław Wildstein przedstawia”. Jest pisarzem, ma na koncie kilka powieści, m.in. “Ukryty”, “Czas niedokonany”, “Dolina nicości” oraz “Mistrz”, kilka tomów opowiadań oraz książkowych wydawnictw publicystycznych. Laureat m.in. Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza oraz dziennikarskiej im. Dariusza Fikusa. Odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Redaktor naczelny Telewizji Republika oraz dziennikarz powstającego tygodnika “Do Rzeczy”.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/bronislaw-wildstein-media-sa-jednostronne-i-stronnicze