28-01-2013, 09:42
Branża: “Do Rzeczy” ma wyższy poziom niż “W sieci” »
Patryk Pallus
28-01-2013
Tygodnik “Do Rzeczy” przypomina dawne “Uważam Rze” i prezentuje wyższy poziom niż “W sieci” – uważają pytani przez nas eksperci. Zastanawiają się jednak, jak tytuł poradzi sobie na coraz bardziej konkurencyjnym rynku.
Pierwszy numer Tygodnika “Do Rzeczy” ukazał się na rynku w piątek 25 stycznia br. w cenie 3,95 zł i w liczbie 100 stron. W wydaniu znaleźć można blok tekstów o sprawie trotylu i kondycji polskich mediów po wydarzeniach w “Rzeczpospolitej” i “Uważam Rze”, wspomnienie Piotra Semki o Jadwidze Kaczyńskiej, wywiad z Tomaszem Sakiewiczem czy tekst Andrzeja Nowaka będący recepcją powstania styczniowego w II i III RP.
Dla magazynu piszą głównie byli publicyści “Uważam Rze” (Presspublica), w zespole są też dotychczasowi dziennikarze “Rz”, Kataryna czy Paweł Kukiz. Wydawcą jest spółka Orle Pióro, należąca w 80 proc. do PMPG i Michała M. Lisickiego, a w 20 proc. do spółdzielni dziennikarskiej złożonej z naczelnego i czołowych publicystów (ma ona jednak taki sam wpływ na linię pisma jak inwestor strategiczny).
- Nic mnie nie zaskoczyło w tym tygodniku. To naturalne przedłużenie “Uważam Rze” – mówi mam Wiesław Władyka, publicysta “Polityki”. Zdaniem Jarosława Gugały, gospodarza “Wydarzeń” w Polsacie, “Do Rzeczy” jest jednak bardziej radykalne niż jego poprzednik. - Ci sami publicyści pisząc dla “Rzeczpospolitej” czy “Uważam Rze” byli bardziej stonowani, zaś nowe pismo jest bardzo agresywnie ukierunkowane politycznie – uważa Gugała.
- Zawartość merytoryczna tygodnika jest dokładnie taka, jakiej można się było spodziewać. Dominuje wyrazista publicystyka i analizy dokonywane z perspektywy konserwatywnej. Charakterystyczna jest homogeniczność pisma – jest ono typowym przykładem medium tożsamościowego, prezentującego jednoznaczną opcję ideową. Stąd nie ma w nim opinii innych niż konserwatywne, a jeśli się pojawiają to jako przedmiot krytycznej analizy – analizuje Bogumił Łoziński, szef działu opinii w “Gościu Niedzielnym”.
- Na pewno renoma takich nazwisk jak Bronisław Wildstein, Rafał Ziemkiewicz czy Piotr Semka jest niepodważalna i gwarantuje poziom pisma. Zastanawiam się jednak, czy będzie to tygodnik złożony z samych generałów. Tak było w jakiejś mierze w “Uważam Rze”, gdzie był przerost poważnej publicystyki nad innymi wątkami - mówi Wirtualnemedia.pl Piotr Zaremba, dawniej dziennikarz “Uważam Rze”, a obecnie tygodnika “W sieci”.
Zdaniem Zaremby, trudno to jednak ocenić po pierwszym numerze, który jest autoprezentacją nowego tygodnika i opisuje odejście jego zespołu z poprzedniego tytułu. – Tak samo trudno na razie powiedzieć jakie będą różnice między “Uważam Rze” a “Do Rzeczy”. Podobieństwo jest oczywiste ze względu na tych częściowo samych autorów - podkreśla Zaremba.
Nowe pismo konkurować będzie z tygodnikiem “W sieci” (Fratria), który założyli bracia Jacek i Michał Karnowscy (ten ostatnim był zastępcą Lisickiego w “Uważam Rze”). Oprócz Zaremby i Karnowskich z dawnego składu “Uważam Rze” dla “W sieci” piszą m.in. Krzysztof Feusette, Robert Mazurek czy Igor Zalewski (ten ostatni jest równolegle felietonistą “Do Rzeczy”).
W pierwszym numerze “Do Rzeczy” znalazł się zresztą felieton Waldemara Łysiaka, w którym pisarz dwuznacznie sugeruje, że odpowiedzialność za koniec dotychczasowego “Uważam Rze” ponoszą bracia Karnowscy, budujący własny tygodnik “W sieci”.
- Zdaję sobie sprawę, że felietoniści są autonomiczni, w szczególności Waldemar Łysiak, ale na miejscu Pawła Lisickiego zastanowiłbym się czy pierwszy numer czymś taki przyozdabiać. My staramy się mówić o kolegach albo dobrze albo wcale i tego bym oczekiwał od drugiej strony – uważa Zaremba.
- To są hipotezy, jednak Waldemar Łysiak ma wydzielone w tygodniku swoje własne księstwo. Jeśli ktoś chce na ten temat dyskutować to najlepiej jak będzie rozmawiać z samym Łysiakiem. Ja na temat rozejścia się nie wypowiadam - tłumaczył Paweł Lisicki w Radiu Wnet.
Pytani przez nas dziennikarze są zgodni, że “Do Rzeczy” reprezentuje pod wieloma względami wyższy poziom od “W sieci”.
- Mogę się nie zgadzać z wieloma tezami i zżymać na pewną megalomanię autorów, ale pod względem doboru tematów, pod względem edytorskim, estetycznym, to jest klasa wyżej niż “W sieci” – mówi nam Marek Kęskrawiec, redaktor naczelny “Dziennika Polskiego”.
- “Do Rzeczy” jest dość elegancko ułożone, wygląda poważnie, na pierwszy zrzut oka prezentuje się lepiej niż “W sieci” - dodaje Wiesław Władyka. Jego zdaniem, tytuł kierowany jest też do szerszego grona czytelników. Ma bowiem ofertę dla tzw. “lemingów”, czego w ogóle nie posiada magazyn Karnowskich. - Są to teksty nieanonsowane ideologicznie, a nawet obojętne, robione według sztuki dziennikarskiej i pomysłów. W pierwszym numerze to np. reportaż Agnieszki Rybak, część kulturalna, w tym omówienie filmu Quentina Tarantino - zwraca uwagę Władyka.
“Do Rzeczy” zadebiutowało w nakładzie 200 tys. egz. (“W sieci” ma obecnie 250 tys. egz. nakładu). Jego wydawca nie podaje, jakiej sprzedaży się spodziewa. – Oczekiwania mamy wysokie – mówi tylko Paweł Lisicki – Zakładamy, że sprzedaż będzie adekwatna do wysokości nakładu – dodaje Anna Pawłowska-Pojawa, PR manager PMPG. A “Uważam Rze” w ostatnim miesiącu kierowania tym tytułem przez Lisickiego, czyli w listopadzie ub.r. miało nakład wynoszący niecałe 214 tys. egz., a sprzedawało 125 406 egz.
Teraz jednak na rynku jest także “W sieci”, którego pierwsze cztery wydania – według danych wydawcy – osiągnęły sprzedaż na poziomie 120 tys. egz., a piąte – według prognoz – sprzedało się już w liczbie 127 tys. egz.
- Nawet jeśli nakład “Do Rzeczy” nie osiągnie poziomu “Uważam Rze”, może on liczyć na dostatecznie duże grono czytelników, aby utrzymać się na rynku - mówi nam Łoziński.
- Powstaje pytanie, czy oba tygodniki aktywnie się pożrą czy będą szukały miejsca obok siebie? Ale skutek może być taki, że oba ulokują się poniżej poziomu sprzedaży dawnego “Uważam Rze” - uważa Władyka. Jego zdaniem, to jednak tytuł Pawła Lisickiego zajmie pozycję lidera sprzedaży wśród tygodników prawicowych. - Jakość, rozmaitość tekstowa i pomysłów już w tej chwili zdecydowanie jest po stronie “Do Rzeczy” – mówi Władyka.
- Moim zdaniem rynek nie udźwignie aż tylu tak wyrazistych pism, ktoś będzie musiał odpaść z niego - prognozuje Jarosław Gugała.
Z kolei Marek Kęskrawiec obawia się, że pojawienie się w “W sieci” może zaszkodzić tygodnikowi “Wprost”, które od czasu zwolnienia w lutym ub.r. Tomasza Lisa notuje spadki sprzedaży ogółem. W listopadzie ub.r. pokonała go “Gazeta Polska”. A tydzień temu odwołany został kolejny redaktor naczelny – Michał Kobosko, którego zastąpił Sylwester Latkowski.
- To bardzo dobry tygodnik, z rozsądnie patrzącymi na świat dziennikarzami. Niestety, rozsądek nie najlepiej się dziś sprzedaje w porównaniu z hałaśliwym głoszeniem prawd, czy też półprawd. Nie chciałbym, by sukces “Do Rzeczy” wiązał się z upadkiem “Wprost” - mówi naczelny “Dziennika Polskiego”.
- Myślę, że ten wydawca będzie teraz szukał koniunktury z ofertą prawicową. Jeśli „Do Rzeczy” zacznie się dobrze sprzedawać, a sądzę, że błyskawicznie przekroczy poziom “‘Wprost”, to do nowego tytułu pójdą pieniądze. Zwłaszcza, że jak się zdaje, za dużo ich tam nie ma – dodaje Wiesław Władyka.
Plotkom o zamknięciu „Wprost” PMPG jednak zdecydowanie zaprzecza, argumentując, że tytuł ma największą cytowalność wśród tygodników i ma wysokie rozpowszechnianie płatne razem (w listopadzie ub.r. było ponad dwa razy wyższe od sprzedaży ogółem, bo wydawca sprzedaje część nakładu firmom, restauracjom i hotelom po cenie niższej niż kioskowa).
Nawet jeśli „Do Rzeczy” osiągnie wysoką sprzedaż, może mieć problem z pozyskaniem reklam. Jak zwraca uwagę Bogumił Łoziński, państwowe podmioty reklamują się w mediach, które są dla nich przychylne, a „Do Rzeczy” nowy tygodnik nie ukrywa krytycznego stosunku wobec obecnej ekipy rządzącej.
“Wprost” na brak reklam nie narzeka, natomiast w pierwszym numerze “Do Rzeczy” reklamy od podmiotów zewnętrznych zajmują tylko trzy i pół strony (ponadto są reklamy PMPG, czyli głównego inwestora tytułu, który promuje m.in. swoją agencję reklamową Nano).
- Biuro Reklamy PMPG prezentuje ofertę nowego tygodnika wszystkim swoim klientom i partnerom biznesowym - informuje nas Anna Pawłowska-Pojawa. Dodaje, że przygotowano ofertę pakietową “Do Rzeczy” i “Wprost”.
- Nawet jeśli pisma mają dużą sprzedaż, ale są ostre i wyraziste, to reklamodawcy obawiają się kupowania w nich reklam – mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Monika Rychlica z domu mediowego Initiative Media Warszawa. - W “Uważam Rze” na początku też nie było rewelacyjnie z reklamami, chociaż z czasem zaczęło się poprawiać - przyznaje.
- Przy dostatecznie dużym nakładzie nowe pismo przyciągnie prywatnych reklamodawców, dla których środowisko konserwatywne jest ważnym targetem - uważa Bogumił Łoziński. Jednak zdaniem Rychlicy, ze względu na coraz większą liczbę prawicowych tytułów, reklamodawcy nie będą inwestowali w każdym z nich, ale wybiorą w ten największy.
Istotnym reklamodawcą dla pism konserwatywnych są obecnie SKOK-i, ale na ich reklamy “Do Rzeczy” nie ma co raczej liczyć. Spółka Apella (dawniej Media SKOK), która te kasy obsługuje reklamowo, jest bowiem głównym udziałowcem Fratrii, wydawcy “W sieci”.






