Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

29-01-2013, 14:01

TV Puls wyprzedza TVP. Pokaże film Anity Gargas – “Anatomia upadku”  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
29-01-2013

TV Puls wyemituje film Anity Gargas “Anatomia upadku”. Dokument dotyczący tragicznej katastrofy samolotu prezydenckiego w Smoleńsku, można będzie zobaczyć na antenie ogólnodostępnej stacji TV Puls w środę 30 stycznia.

Decyzja Telewizji Puls spowodowana jest dyskusją wywołaną w mediach po emisji w kanale National Geographic filmu “Śmierć Prezydenta”, przedstawiającego katastrofę smoleńską z perspektywy raportu MAK oraz komisji Millera. Po nadaniu programu odezwały się głosy społeczne, dziennikarskie i polityczne, nawołujące o przedstawienie drugiego punktu widzenia, ukazanego w filmie Anity Gargas “Anatomia upadku”, który wchodzi w polemikę z tezami zawartymi w tych raportach.

Podjęliśmy decyzję o wyemitowaniu filmu “Anatomia upadku” w odpowiedzi na dyskusję społeczną i medialną, wywołaną dokumentem “Śmierć Prezydenta”. Ponadto, już od kilku sezonów właśnie na naszej antenie w każdą niedzielę, o godz. 23:00 emitujemy serial dokumentalny “Katastrofa w przestworzach”, któremu nadaliśmy własny tytuł “Podniebny horror”. Tematyka ta jest więc dla nas istotna - powiedział Dariusz Dąbski, Prezes Zarządu Telewizji Puls

Dokument “Anatomia upadku” będą mogli obejrzeć widzowie z całej Polski, korzystający z bezpłatnej naziemnej telewizji cyfrowej a także odbierający sygnał z naziemnych nadajników analogowych w województwach: łódzkim, małopolskim, mazowieckim, opolskim, śląskim, dolnośląskim i zachodniopomorskim. TV Puls dostępna jest także w ofercie platform satelitarnych oraz w pakietach telewizyjnych wszystkich operatorów kablowych.

Emisja filmu w środę 30 stycznia, o godzinie 20:00 oraz w niedzielę 3 lutego, o godz. 21:55.

Całość: http://media2.pl/media/100029-TV-Puls-wyprzedza-TVP.-Pokaze-film-Anity-Gargas-Anatomia-upadku.html

29-01-2013, 11:50

Wyniki konkursu dziennikarskiego  »

Wyższa Szkoła Zarządzania Ochroną Pracy w Katowicach
29-01-2013

24 stycznia gościliśmy we WSZOP redaktorów szkolnych gazetek, którzy wzięli udział i zostali wyróżnieni w konkursie dziennikarskim.

Wyniki konkursu:

Konkurs dziennikarski - Gazetka szkolna - blog

1. Gazetka szkolna pt. Fryczak – II Liceum Ogólnokształcące z oddziałami dwujęzycznymi im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Rybniku,

2. Gazetka szkolna pt. Lorem Ipsum – III Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Żeromskiego w Bielsku-Białej,

3. Gazetka szkolna pt. Dziesiątka – X Liceum Ogólnokształcące im. Ignacego Paderewskiego w Katowicach.

Wyróżnienia:

Pumeks – Zespół Szkół nr 6 im. Króla Jana III Sobieskiego w Jastrzębiu-Zdroju,

Miejsce na tytuł – Zespół Szkół nr 1 w Pszczynie,

Śmiało – Zespół Szkół Ekonomicznych w Sosnowcu,

Partyzant – Zespół Szkół Mechaniczno-Elektronicznych w Gliwicach,

No bo – II Liceum Ogólnokształcące im. Powstańców Śląskich w Mysłowicach.

Walka o miejsca 1-3 była zacięta niczym wśród sportowców. A o wysokim poziomie wyróżnionych prac świadczą niewielkie różnice punktowe. Co do zwycięskiej trójki jurorzy (dr Lucyna Ratkowska-Widlarz, dr Wojciech Śmieja, Monika Gromek, dr Jacek Skorus i Katarzyna Głuch-Juszkiewicz).

Dr Wojciech Śmieja, przewodniczący Komisji Konkursowej:

Gazetka szkolna zmienia swoje funkcje. Nie może się ścigać ze stroną internetową szkoły, nie zastąpi FB, słabo się sprawdza jako FP, jako tablica ogłoszeń zawsze “ma tyły”, nie będzie też nigdy czatem, gdzie każdy może do woli trollować. Krótko rzecz ujmując: szkolne gazetki spotykają te same problemy co prasę drukowaną. Być może z racji adresata, którym jest człowiek młody, problemy te są jeszcze jaskrawsze.  Jak sobie radzą z nimi autorzy i redaktorzy gazetek szkolnych? Ano, rozmaicie. Czasem chowając głowę w piasek i udając, że nic się nie zmieniło. Niestety w gazetkach szkolnych dużo jest anachronicznej informacyjności (od tego jest strona internetowa) sporo też infantylizmu (niezbyt śmieszne rubryki “humor”), bywa że gazetka szkolna dzieli los prasy lokalnej – zachowując wszelkie proporcje – staje się tubą dla pochwał dyrekcji szkoły. Błąd.

Najlepiej moim zdaniem zdefiniowała swoją rolę “Lorem Ipsum”: Nie jest infantylne – ma profesjonalny layout, nie jest ugrzecznione i dopasowane do estetycznych upodobań ludzi młodych 2 albo i 3 dekady temu. Nie jest panegiryczne – jeśli chwali własne osiągnięcia uczniów to dogłębnie je recenzując. Nie jest dodatkiem PR – weryfikuje pracę samorządu szkolnego. Porady, jeśli ich udziela, nie są przepisywane z innych źródeł, a wynikają z analizy przypadków poszczególnych. Pozwala wyszaleć się publicystycznie – młodzi ludzie autentycznie bawią się dziennikarskimi formami a nie piszą laurki na zamówienie pani z polskiego albo pana z chemii. Jest autoironiczne – uwielbiam tę cechę.

Redaktorzy gazetki “Lorem Ipsum” przyznali, że piszą, bo lubią pisać. Nikt z redakcji nie przyznała się jednak, że planuje w przyszłości zostac dziennikarzem. Ich gazetka działa od września 2011 roku i cieszy się dużą samodzielnością.

Wręczeniu nagród towarzyszył wykład dr Lucyny Ratkowskiej-Widlarz  – “Etyczny dziennikarz? To nie oksymoron, to konieczność!”, który wywołał gorąca dyskusję zarówno wśród laureatów konkursu, jak i wśród jurorów. Zwycięzcy oprócz pamiątkowych dyplomów, książek autorstwa znanych dziennikarzy i reporterów, wezmą udział w warsztatach dziennikarskich: laureaci 1 miejsca we WSZOP, laureaci II miejsca w Radiu Katowice. Natomiast laureaci 3 miejsca będą mieli okazje poznać pracę dziennikarzy w TVP Katowice.

Całość: http://www.wszop.edu.pl/aktualnosci/wyniki-konkursu-dziennikarskiego,1,1,633

29-01-2013, 11:20

Rozpoczynamy publikację “Trybuny Robotniczej” i “Trybuny Śląskiej” za lata 1945-2004  »

Śląska Biblioteka Cyfrowa
Grzegorz Sztoler
29-01-2013

Śląska Biblioteka Cyfrowa

Dzięki umowie zawartej w lipcu 2012 pomiędzy Biblioteką Śląska, a Prasą Śląską, Oddziałem Polskapresse Sp. zoo, Wydawcą “Dziennika Zachodniego” do Śląskiej Biblioteki Cyfrowej trafi kilkadziesiąt lat historii ujętej w prasowych publikacjach.

Żeby zrozumieć lata powojenne, trzeba wiedzieć, jak działał mechanizm władzy i propagandy. Nie można lekceważyć PRL-owskiej prasy, w niej bowiem odbija się całokształt ówczesnej rzeczywistości, która może być trudna w odbiorze dla współczesnych, a szczególnie przyszłych pokoleń Polaków.

Powierzamy wirtualnej przestrzeni, wydania największego śląskiego dziennika, Trybuny Robotniczej (Śląskiej), ukazującej się w latach 1945-2004. Gazeta ta przechodziła wszystkie momenty rozwoju naszego regionu, znakomicie odzwierciedlając politykę „czynników rządzących” tym industrialnym zakątkiem Polski. Była przecież przez długie lata oficjalnym organem PZPR-u.

Pierwszy numer dziennika ukazał się 2 lutego 1945 roku jako “Trybuna Śląska”, organ Śląskiego Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Partii Robotniczej. Mimo zapowiedzi, i w przeciwieństwie do “Dziennika Zachodniego”, Trybuna nie ukazywała się regularnie, jak na dziennik przystało, od chwili powstania do 9 marca 1945 roku ukazało się łącznie 16 numerów. Podobno przyczyną tego stanu rzeczy miały być nierytmiczne dostawy papieru i szczupłość zespołu redakcyjnego, który liczyć  miał zaledwie sześć osób. 11 marca 1945 dokonuje się  zmiana tytułu, który – na długi czas – zostaje zmieniony na “Trybunę Robotniczą”. Gazetę drukowano w katowickiej drukarni przy ul. Sobieskiego 9 w ciągle rosnącym dziennym nakładzie: luty 1945 – 6-8 tys. egz., marzec ok. 20 tys., maj 45 tys., sierpień 60 tys., grudzień 85 tys.

Już w chwili powstania TR pomyślano o utworzeniu mutowanych stron, stąd wzięły się: “Głos Zagłębia Dąbrowskiego” [od 25 maja], “Na Śląsku Opolskim” [od 5 czerwca], “Na Śląsku Dolnym” [od 14 sierpnia], “Na Śląsku Cieszyńskim” [od 8 września], “Krakowska Trybuna Robotnicza” [od 6 listopada]. Oczywiście, z biegiem czasu zasięg terytorialny uległ ograniczeniu do terenu odpowiadającego mniej więcej wielkości obecnego województwa śląskiego.

W 1947 r. gazeta się rozrasta, przybywa dodatków, nakład rośnie do 400 tys. egz., a w lipcu osiąga pół miliona. Teren ukazywania się obejmuje południową Polskę, od Wrocławia po Rzeszów. 16 grudnia 1948 r. Trybuna łączy się z “Gazetą Robotniczą”. Nakład Trybuny rośnie znowu do 630 tys., ale od 1949 r. przestaje ukazywać się w Małopolsce, a od 1951 r. na Opolszczyźnie, dlatego nakład TR spada do ok. 400 tys.

Pół milionowy nakład Trybuna osiąga dopiero w kwietniu 1961 r., konkretnie taki rekordowy wynik uzyskuje “Magazyn Niedzielny”, który w maju bije kolejny rekord 800 tys. wydrukowanych egzemplarzy.

Wiosną 1973 r. zwiększony objętościowo “Magazyn Niedziela” drukowany jest już w milionowym nakładzie, a pojawiający się “Magazyn Środa”, w ilości 600 tys. egz. Łącznie pod koniec lat 70. TR drukowana była w nakładzie ok. 600 tys. egz., natomiast “Magazyn Niedziela” notował ponadmilionowe nakłady, co plasowało ją w czołówce partyjnych tytułów prasowych. Reżimową “wyjątkowość” Trybuna potwierdziła w stanie wojennym, bo okazała się jednym z nielicznych dzienników, jakie mogły się w tym czasie ukazać ["DZ” został np. zawieszony do stycznia 1982 r.]. Ale i ją dotknęła “reglamentacja” papieru, i ustrojowy kryzys, i w konsekwencji upadek PRL-owskiej rzeczywistości [i rozwiązanie PZPR-u, którego „organem” była Trybuna]. Efektem tego były własnościowe zawirowania wokół tego tytułu. I niezbyt fortunne zmiany tytułu gazety na “Trybuna Śląska Dzień” [1999-2000]. Wreszcie ostała się wersja, pod którą Trybuna została w lutym 1945 powołana do życia – jako “Trybuna Śląska” [przywrócona w 1990 r.]. I tak było do 4 grudnia 2004 r., do chwili wydania ostatniego, historycznego już numeru gazety.

Prace nad digitalizacją TR/TS potrwają półtora roku.

dr Grzegorz Sztoler, Archiwum Redakcyjne “Dziennika Zachodniego”

Całość: http://www.sbc.org.pl/dlibra/news?news=full

29-01-2013, 08:31

“Po prostu Uważam Rze”. Lisicki i Gursztyn autorami książki o tygodniku “Uważam Rze”  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
29-01-2013

“Po prostu Uważam Rze” – tak nazywać się będzie książka będąca zapisem rozmowy Piotra Gursztyna z Pawłem Lisickim o tygodniku “Uważam Rze”. – To historia tego tytułu i idei, która za nim stała – mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Paweł Lisicki.

po prostu "Uważam Rze"

W książce przedstawiony został okres od powstania tygodnika aż do odejścia całego dotychczasowego zespołu po zwolnieniu jego redaktora naczelnego Pawła Lisickiego. – To opowieść o tym, czym “Uważam Rze” się odróżniało się od innych tygodników i co znaczyło dla debaty społecznej w Polsce – podkreśla w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Lisicki.

Książka odsłania kulisy życia mediów w Polsce, diagnozuje stan polskiej debaty publicznej i polityki. Opowiada też o publicystach, którzy pisali dla tygodnika. Lisicki przyznaje, że znajdą się w niej też informacje dotąd szerzej nieznane. Na pomysł wydania książki wpadł tuż po rozstaniu z “Uważam Rze”.

“Po prostu Uważam Rze” ukaże się 20 lutego br. nakładem wydawnictwa The Facto. Pozycja liczy 220 stron.

“Uważam Rze” (Presspublica) zadebiutowało na rynku w lutym 2011 roku, niemal od razu stając się jednym z najpopularniejszych tygodników opinii w Polsce. Tytułem od początku kierował Paweł Lisicki. Z końcem listopada ub.r. został on odwołany przez Grzegorza Hajdarowicza, a reakcją na tę decyzję było odejście całego zespołu pisma. Większość z dotychczasowych publicystów “Uważam Rze” stworzyło nowy tygodnik – ”Do Rzeczy”, który w miniony piątek zadebiutował na rynku.

“URze” nadal się jednak ukazuje – nowym zespołem pisma kieruje Jan Piński.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/po-prostu-uwazam-rze-lisicki-i-gursztyn-autorami-ksiazki-o-tygodniku-uwazam-rze

28-01-2013, 22:36

“Wprost” chwali się autorami “przekornymi”  »

Press
(JF)
28-01-2013

Na okładce pierwszego wydania tygodnika “Wprost” przygotowanego pod kierownictwem nowego naczelnego – Sylwestra Latkowskiego, pojawił się żółty pasek z czerwonym napisem: “Wprost autorów przekornych”.

Okładka "Wprost"

Dalej wydrukowano nazwiska 16 publicystów, autorów i felietonistów tygodnika, m.in. redaktora naczelnego Sylwestra Latkowskiego i jego zastępcy Cezarego Bielakowskiego. Podobny zabieg zastosował debiutujący (na rynku od piątku) “Tygodnik do Rzeczy” (Orle Pióro), który na okładce zamieszcza czarny pasek z ośmioma nazwiskami swoich autorów. Osiem nazwisk autorów ma na okładce tygodnik “W Sieci” (Fratria). Z publikowania nazwisk autorów na pasku nie zrezygnowało też “Uważam Rze” (Presspublica) z dopiskiem “Tygodnik autorów niepokornych”.

- Rozumiem, że tygodnik “Wprost” publikując pasek z nazwiskami, chce rywalizować z prawicową konkurencją i zakomunikować czytelnikom zmianę linii – mówi Cezary Szymanek, redaktor naczelny tygodnika “Bloomberg Businessweek Polska” (Presspublica). – Mogę przypuszczać, że stawiając na przekorę, wydawca chce przekształcić pismo w tygodnik satyryczny – dodaje.

- Bufonada i dziecinada – komentuje modę na umieszczanie pasków z nazwiskami Jacek Kowalczyk, redaktor prowadzący “Polityki” (Polityka) i były naczelny “Przekroju”. – Rozumiem eksponowanie na okładce nazwisk najwybitniejszych nazwisk, na przykład noblistów. Jednak paski z własnymi autorami nie mają większego sensu. To osoby znane branży, ale niekoniecznie szerokiej publiczności – dodaje.

Sylwester Latkowski przekonuje, że umieszczenie paska z nazwiskami na okładce “Wprost” jest wyrazem buntu przeciwko modzie na paski z nazwiskami publicystów. – “Uważam Rze” publikuje nazwiska pod hasłem: “Tygodnik autorów niepokornych”, z czego można wywnioskować, że tam piszą niepokorni, a w innych tytułach ich nie ma – argumentuje redaktor naczelny “Wprost”. – To obraża innych dziennikarzy. Nazwałem swoich autorów przekornymi, aby dać przechwalającym się autorom innych tytułów do myślenia. W następnym numerze “Wprost” żółtego paska już nie będzie – zapewnia Latkowski.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40833,Wprost-chwali-sie-autorami-przekornymi

28-01-2013, 18:13

Poszanowanie godności, to zasada fundamentalna  »

Lokalny monitoring wolności mediów
Adam K. Podgórski
28-01-2013

Na moją prośbę o wolności mediów i wolności słowa wypowiada się Kazimierz Krzyśków, członek Zarządu Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, Oddziału w Katowicach:

W moim przekonaniu nie ma dzisiaj w Polsce problemu wolności słowa, czy idąc nieco dalej w rozważaniach, wolności mediów.

Wprawdzie większość dziennikarzy prasowych, zwłaszcza tych publikujących w czasopismach, w odróżnieniu od dziennikarzy radia i telewizji, a także innych mediów elektronicznych jest zdania, iż poziom wolności w tytułach, w których są zatrudnieni jest niezadowalający.

Tak sformułowane opinie, są całkowicie nieuzasadnione; bo przecież trudno wysłuchiwać argumentów z rodzaju, że tytuł prywatnego wydawcy odmawia publikacji tekstów sprzecznych z linią gazety, czy tygodnika. Starsi dziennikarze pamiętający okres PRL-u, cenzury prewencyjnej, czy „widzimisię” zwierzchników, dyskutując o dzisiejszym poziomie wolności w mediach przywołują nade wszystko problem odpowiedzialności za słowo, który znakomita większość interlokutorów zdaje się całkowicie pomijać.

W moim przeświadczeniu fundamentalna zasada demokracji, opierająca się na wolności słowa musi być rozstrzygana w sumieniu każdego człowieka uprawiającego dziennikarstwo, w powiązaniu z prawem do ochrony dóbr osobistych. Jeśli w dobrze pojętym interesie społecznym, w przypadku naruszenia prawa, czy obyczaju tak grupy, jak i jednostki, dziennikarz napiętnuje tego typu praktyki osoby sprawującej funkcję publiczną, może być spokojny o to, że stanie za nim nie tylko całe środowisko, ale i opinia publiczna.

Gdy jednak, naruszy dobra osobiste tegoż funkcjonariusza, poprzez jego zniesławienie, pomówienie etc. musi liczyć się z konsekwencjami prawnymi. Krytykowany i słusznie art. 212 k.k. przewidujący karę pozbawienia wolności za zniesławienie jest całkowitym nieporozumieniem w demokratycznym porządku prawnym.

W ewidentnych przypadkach nieprzestrzegania zasad zapisanych w kodeksach etycznych stowarzyszeń dziennikarskich, niezależnie od przynależności, należałoby stosować prawo cywilne.

Niezależnie jednak od werdyktu sądu, samo środowisko powinno doprowadzić do całkowitego wykluczenia z zawodu tych wszystkich, którzy łamią etyczne zasady dziennikarskiej profesji.

Wracając do problemu wolności mediów w Polsce, to w sytuacji, gdy większa ich część znajduje się w rękach prywatnych, dziennikarze bez względu na ich poglądy, muszą przestrzegać praw innych osób będących przedmiotem wypowiedzi lub publikacji, bowiem poszanowanie godności drugiej osoby, to zasada absolutnie fundamentalna.

Istotą wolności mediów jest wreszcie także i to, że dziennikarz niezgadzający się z linią pisma, rozgłośni, stacji telewizyjnej itp. może ubiegać się o pracę w takim medium, które odpowiadało będzie jego poglądom.

Całość: http://wolnoscmediow.org/slaskie/poszanowanie-godnosci-to-zasada-fundamentalna/