Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

04-02-2013, 10:25

Janecki zamiast tygodnika Lisickiego wybrał ten braci Karnowskich  »

Press
(KOZ)
04-02-2013

Stanisław Janecki

Stanisław Janecki, były redaktor naczelny ”Wprost” i wicedyrektor Programu 1 Telewizji Polskiej ds. publicystyki, będzie publikować w tygodniku ”W Sieci” oraz w portalu wPolityce.pl (wydawcą obu jest Fratria).

”Zdecydowałem się pisać w tygodniku »W Sieci« oraz na portalu wPolityce.pl, bo to dziś w Polsce miejsce pierwszorzędnej rangi” – napisał Janecki w wPolityce.pl.

W połowie stycznia Platforma Mediowa Point Group informowała, że Janecki ma się znaleźć w zespole ”Tygodnika do Rzeczy” Pawła Lisickiego (wydawcą pisma jest Orle Pióro, spółka zależna PMPG). Na pytanie “Presserwisu” o to, dlaczego wybrał “W Sieci”, Stanisław Janecki odpowiada krótko: – Bo miałem taką ochotę.

Oprócz Janeckiego do zespołu “W Sieci” dołączają Maja Narbutt, Piotr Skwieciński oraz komentator i publicysta sportowy Cezary Kowalski.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40878,Janecki-zamiast-tygodnika-Lisickiego-wybral-ten-braci-Karnowskich

04-02-2013, 09:06

Telewizja publiczna raczej nie pokaże smoleńskich dokumentów. Dworak przeciwko emisji “Anatomii upadku” w TVP  »

Gazeta Wyborcza
Agnieszka Kublik
04-02-2013

Oficjalna decyzja ma zapaść w najbliższych dniach. Chodzi o dwa filmy, które niedawno miały premierę: “Anatomia upadku” “Gazety Polskiej” w reżyserii Anity Gargas i “Śmierć prezydenta” kanału National Geographic.

TVP od kilku tygodni rozmyśla, czy pokazać oba, żadnego, jeden z nich , który i czy wyjaśniać widzom, co autorzy mieli na myśli.

W tym czasie “Anatomię” pokazała dwa razy ogólnopolska stacja TV Puls (za pierwszym razem miała ponadmilionową widownię, drugi pokaz był zaplanowany na niedzielny wieczór). Premierę “Śmierci” w kanale NG obejrzała rekordowa widownia – 1,9 mln widzów.

Jan Dworak, szef KRRiT: – Skoro “Anatomię upadku” dwa razy pokazała stacja ogólnopolska, to z telewizji publicznej zdejmuje to obowiązek pokazania tego dokumentu. Dworak dodaje, że to jego opinia jako widza.

TVP stoi przed trudną decyzją, bo oba dokumenty wywołują silne emocje, zwłaszcza na prawicy. Prawica “Śmierć prezydenta” pokochała, bo film forsuje hipotezę zamachu smoleńskiego, a film National Geographic znienawidziła, bo pokazał fakty, które tę hipotezę obalają. Pokazania w TVP filmu Anity Gargas zażądało od telewizji prawicowe Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Chodzi o to, by telewizja publiczna emitując film nadała mu rangę poważnego dokumentu, który pokazuje prawdziwe i istotne fakty w sprawie katastrofy.

Oficjalnie telewizja milczy

Ale w TVP większość bardzo krytycznie odnosi się do filmu.

Anita Gargas

- Oba są do niczego – komentuje jeden z dyrektorów na Woronicza – film Anity Gargas jest tendencyjny i robiony pod tezę zamachu, a film National Geographic jest nudny, choć mocno osadzony w faktach, a momentami niestety śmieszny, zwłaszcza w części fabularyzowanej.

To opinia nieoficjalna, oficjalnie spółka w tej sprawie milczy. Formalnie nawet się jeszcze tymi filmami nie zajęła, nie było kolaudacji (czyli oceny jakości rzetelności filmów), bo nie wystąpił o to żaden z szefów anten: ani TVP1, ani TVP2, ani TVP Info. A bez kolaudacji filmy nie mogą zaś zostać skierowane do emisji. Więcej problemów oczywiście przysparza dokument Anity Gargas, choć sama autorka obiecała telewizji publicznej prawa do filmu sprzedać za “symboliczną złotówkę”.

Walory artystyczne i argumenty polityczne

Jeden z dyrektorów TVP mówi nam, że telewizja powinna najpierw sobie odpowiedzieć na pytanie, czyli wnosi coś wartościowego do debaty publicznej w sprawie przyczyn katastrofy. Jeśli tak, to powinna go pokazać, jeśli nie, to powinna go nie pokazywać. – Ale moim zdaniem jest ważniejsze pytanie: dlaczego do tej pory telewizja publiczna nie ma własnego dokumentu o tej katastrofie – dodaje.

Dlaczego?

- Wiem, że telewizja zwróciła się z propozycją nakręcenia dokumentu do wielu dokumentalistów, ale żaden nie chciał podjąć się tego tematu. Szkoda.Andrzeja Fidyka, dokumentalistę, który w “Jedynce” ma cykl “Oglądaj z Andrzejem Fidykiem”, zapytałam, czy rekomendowałby pokazanie “Anatomii” w swoim paśmie. – Nie oglądałem tego filmu – mówi “Gazecie”. – Nie będę więc go recenzował.

Ale na Woronicza słyszę, że gdyby Fidyk ten film chciał pokazać, to już by to zrobił.

- Sprawa stała się polityczna, dlatego ta decyzja tak długo trwa – tłumaczy jeden z redaktorów. – Ten film to nie jest wybitne osiągnięcie szkoły dokumentu. Po co mielibyśmy go pokazywać? Fakt, że zależy na tym jednemu środowisku politycznemu, bo się z tym filmem identyfikuje, to za mało. Trudno oczekiwać, by telewizja publiczna pokazała film tylko dlatego, że on się podoba prawicy.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75248,13342501,Telewizja_publiczna_raczej_nie_pokaze_smolenskich.html#ixzz2JudsXVAf

03-02-2013, 18:35

“Pod Prasą” wiecznie żywe?  »

Newsweek.pl
Zbigniew Aleksander Wieczorek
03-02-2013

Wszędobylski redaktor Marek Kopczacki, kiedyś były “telewizor”, ruszył od wczoraj z dziennikarskim pubem PRZECIEK. Wszystko w piwnicy hotelu “Katowice”, w miejscu zwanym niegdyś “Piekiełkiem”. Pub nawiązuje do tradycji lokalu o nazwie “Pod Prasą”, który działał przy Rynku i upadł praktycznie 10 lat.

Tam się gromadziły elity pióra i mikrofonu, nie zawsze przebywając tam w pozycji pionowej. Marka zasiliłem zbiorem starych gazet, nawet sprzed pół wieku takich jak “W Służbie Narodu”, “Perspektywy” (wersja z lat 70-tych, które zbierałem z powodu gołych panienek), “Śląską Panoramą”, “Przekrojem”, “Dziennikiem Śląskim” i innymi zabytkami. Zawsze to lepiej niech ludziska oglądają niż piec zasilać będą. Czy elity jeszcze żyją i czy będą się gromadzić, zobaczymy.

Zbigniew A. Wieczorek

Całość: http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/664932,%e2%80%9epod-prasa%e2%80%9d-wiecznie-zywe.html

03-02-2013, 16:41

Godzic: Nie przesadzajmy z obowiązkami mediów  »

Gazeta.pl
Wiesław Godzic
03-02-2013

- Musimy określić na nowo miejsce mediów w naszym gorączkowym i chaotycznym świecie. Nie chcę – na przykład – żeby media pełniły rolę kapłana, a wiem, że wielu by tego chciało – pisze w komentarzu dla TOK FM medioznawca prof. Wiesław Godzic. – Musi nastąpić radykalny podział na media publiczno-obywatelskie i komercyjne – postuluje.

Prof. Wiesław Godzic

Co jakiś czas przez media przetacza się fala krytyki… mediów. Zapytaliśmy ekspertów, jak oceniają stan dziennikarstwa w Polsce i jak widzą media idealne. Oto głos medioznawcy prof. Wiesława Godzica.

Jak jest? “Tabloidy też są komuś potrzebne”

Mamy zbyt duże wymagania wobec mediów. Co jakiś czas organizuje się potężny front paniki medialnej. A więc: albo okazuje się, że trzeba ogłosić Rok Idioty, bo media nas zniewalają swoją głupotą; albo winny jest tylko pośrednio odbiorca, do którego niskiego poziomu media starają się dopasować. Dzieciaki ćpają i błaznów mają za autorytety – winne media!

Gdy tymczasem media to my (ciągle naiwnie w to wierzę), oczekujący określonych treści. Trzeba zgodzić się (a to trudne) na inną konstrukcję treści przekazów. Bo one są niszowe – jest miejsce dla fana disco polo i dla rozmów filozofów. Jak rozumiem, o to nam chodziło, gdy walczyliśmy na barykadach. Jest wprawdzie jakiś tam dominujący ton, typ dyskursu, ale to wszystko ginie z powodu wielości.

Konsekwencją braku takiej postawy są silne roszczenia wobec mediów. Że mają wychowywać, uczyć postaw (właściwych!), objaśniać świat, bawić, przestrzegać i kształtować. Kto ma to robić, w jaki sposób, jakimi siłami – nie wiadomo. Nie przesadzajmy z obowiązkami mediów. W każdym razie nie wszystkich. Tabloidy też są komuś do czegoś potrzebne…

Tak więc musimy określić na nowo miejsce mediów w naszym gorączkowym i chaotycznym świecie. Nie chcę – na przykład – żeby media pełniły rolę kapłana, a wiem, że wielu by tego chciało.

Przekleństwem dzisiejszych mediów w Polsce jest ich silne zideologizowanie: inaczej myślący nie szukają dialogu, tylko tworzą serię monologów. A te opisywane są przez równoległe linie – nie mają szans na spotkanie.

Jak być powinno? “Musi nastąpić podział na media publiczne i komercyjne”

Powinno być inaczej. Musi nastąpić radykalny podział na media publiczno-obywatelskie i komercyjne. Te drugie mogą współtworzyć ambitne treści, jeśli im się chce, albo mogą na tym zarobić – to sprawa ich właścicieli i temperamentu zespołu. Te pierwsze muszą być ambitne, mądre, profesjonalne, warsztatowo najlepsze. To one mają tworzyć agendę i wieść prym. To do nich ustawiać ma się kolejka chętnych dziennikarzy. Dlaczego? Dlatego, że oprócz tego, że dają szansę na solidną ścieżkę kariery (młodzież dzisiaj uwielbia takie teksty!), to zapewniają stabilność, dobre wynagrodzenie i są ważne w sensie społecznym. Od komercji (pamiętajmy, że to ogromnie różnorodny segment) oczekujemy lżejszej formy, ale nadal mądrych treści – mniej rechotu, więcej satyry w stylu Pythonów.

Pisząc to, myślałem naiwnie o TV. Można zrealizować taki model, ale zgodzić się muszą politycy – a oni nie mają w tym interesu. Tak więc powinniśmy mieć zorganizowane społeczeństwo obywatelskie, żeby wygrać batalię o media publiczne, które współtworzyć będą społeczeństwo obywatelskie. I tak to się zapętliło…

Prasie możemy się tylko przyglądać, jak pięknie będzie umierać. A nie chodzi o rok 2012 według Pouleta, ale o to, że wśród młodych zginął nawyk identyfikowania się z konkretnymi gazetami codziennymi i tygodnikami opinii. Na pytania o preferencje czytelnicze młodzież najczęściej wskazuje portale internetowe.

Tak więc największe szanse na odegranie jakiejś społecznej roli mają: radio i internet, media do konsumpcji tu i teraz. Obawiam się ich ekspansywnego ekshibicjonizmu i triumfującej grafomanii. Jeśli interesują mnie rozterki uczuciowe gimnazjalistki, to zawsze znajdę jakąś dobrą literaturę. Nic mi po podglądaniu tych treści na jej blogu. Zresztą jakie to podglądanie, gdy obiekt wie o podglądaniu!

Jesteśmy w czasie rewolucji komunikacyjnej. Media radykalnie nas zmieniają. Nie pozostaje nic innego, jak przyglądać się temu wnikliwie (więcej o tym mówmy) i zmieniać się. Ale nie wbrew logice mediów, ale według niej.

prof. Wiesław Godzic jest medioznawcą i filmoznawcą. Autorem między innymi “Zrozumieć telewizję”, “30 najważniejszych programów TV w Polsce” (redaktor) i “Gadżety popkultury. Społeczne życie przedmiotów” (razem z M. Żakowskim). Pracuje w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

Całość: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13253843,Godzic__Nie_przesadzajmy_z_obowiazkami_mediow.html

03-02-2013, 13:40

Przeciek w Katowicach czyli… knajpa dla dziennikarzy  »

Katowice Nasze Miasto.pl
Wioleta Niziołek
03-02-2013

W Katowicach powstał lokal dla… dziennikarzy. Ma kontynuować dobre tradycje takich miejsc jak “Pod prasą”, gdzie dawniej spotykali się ludzie mediów. PRL-owski klimat będzie temu sprzyjał?

Otwarcie "Przecieku" - lokalu dla... dziennikarzy

Marek Kopczacki, rzecznik Szpitala Specjalistycznego nr 2 w Bytomiu, dziennikarz wierzący ale nie praktykujący – jak o sobie mówi. Raz na parę miesięcy zrobi jakiś reportaż. Wcześniej związany z telewizjami: TVS, TVP, TVN (programy Rozmowy w Toku, Ekspres Reporterów, Uwaga). Dzisiaj do CV może sobie dopisać: właściciel klubu dla dziennikarzy. W sobotę było oficjalne otwarcie “Przecieku” w Hotelu Katowice, tylko dla zaproszonych gości. W programie koncert jazzowy i dj. Będzie można nawet potańczyć.

- Koledzy dziennikarze często narzekali, że brakuje takiego miejsca dla nich, gdzie można by się spotkać, lepiej poznać. Ale też spotykać się z informatorami, nagrać coś do programu, żeby nie trzeba było koniecznie iść do redakcji – mówi Kopczacki. Logotyp klubu nawiązuje do nazwy: to nastawione do słuchania ucho.

- Bo w miejscu, gdzie są dziennikarze, zawsze może dojść do przecieku – śmieje się właściciel. Zwłaszcza, że ma to być klub dziennikarski, ale otwarty dla ludzi spoza branży, np. studentów. W planach są warsztaty, spotkania z ciekawymi ludźmi. Dziennikarze piszący mogą zorganizować tutaj spotkanie autorskie, grający w zespołach wystąpić z koncertem. Ale nikt nie wyklucza imprez czysto rozrywkowych, jak karaoke. – Jesteśmy otwarci na sugestie – zapewnia Kopczacki.

Przeciek nawiązuje do tradycji takich miejsc spotkań ludzi mediów jak “Pod Prasą”, “Marchołt” czy “Kaktusy”. W duchu PRL – u, który narzuciło samo miejsce: dawny nightclub w Hotelu Katowice. Klimat został zachowany, ale towarzyszy mu “nutka nowoczesności” i prasowy anturaż: stare gazety, zdjęcia Śląska z lat 60. i 70. Kopczacki:- Środowisko jest duże, ale często odizolowane. Jest wielu wierzących, ale niepraktykujących dziennikarzy, jak ja. Jest cała grupa dziennikarzy obywatelskich. To też miejsce dla nich.

Całość: http://katowice.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1717689,przeciek-w-katowicach-czyli-knajpa-dla-dziennikarzy-zdjecia,4455623,id,t,zid.html#galeria

01-02-2013, 16:23

“Newsweek Polska” przegrał w pierwszej instancji z Opus Dei  »

Press
(PAP)
01-02-2013

“Newsweek Polska” (Ringier Axel Springer Polska) ma zmieścić sprostowanie i odpowiedź Opus Dei na publikacje z 2011 roku. Sąd  Okręgowy w Warszawie uwzględnił bowiem pozew Opus Dei. Adwokat wydawcy zapowiada apelację.

W listopadzie 2011 roku “Newsweek” opublikował kilka materiałów o Opus Dei. Pisano o niejawnej działalności Opus Dei. Wśród osób, które – jak stwierdzono – “zaprzeczają, że są w Opus Dei, choć się ich o to posądza”, wymieniano m.in. Tomasza Arabskiego, Jarosława Gowina, Kazimierza Marcinkiewicza i Radosława Sikorskiego.

Opus Dei Region w Polsce zażądał od “Newsweeka” sprostowania, że nieprawdą jest, iż Opus Dei ma własną sieć szkół w kilku miastach, bo prowadzi “jedynie ośrodki, w których prowadzone są działania o charakterze kulturalno-formacyjnym”. Nieprawdą jest też, iż “numerariusze ślubują celibat”.

Z kolei w żądanej przez Opus Dei odpowiedzi pisano, że nieuprawnione jest twierdzenie, iż “Opus Dei jest tajemniczą, elitarną organizacją katolicką”. “Jej działania są jawne, upubliczniane; każdy może podjąć starania o członkostwo” – podkreślono. Za nieuprawnione uznano też twierdzenie, że w Opus Dei istnieją “jakiekolwiek stopnie wtajemniczenia”.

Redakcja odmówiła publikacji i sprostowania, i odpowiedzi. W związku z tym Opus Dei złożyła pozew do sądu z żądaniem, aby nakazał to redaktorowi naczelnemu. Pozwany wniósł o oddalenie pozwu, podkreślając, że w inkryminowanych tekstach “Newsweek” przytoczył stanowisko przedstawiciela Opus Dei. Zwrócił też uwagę, że Trybunał Konstytucyjny uznał w 2010 r. zapisy co do sprostowań i odpowiedzi za niezgodne z konstytucją – znowelizowano je dopiero w 2012 roku. Nowela ustanowiła sprostowanie jedyną formą reakcji na publikację.

W piątek sąd uznał żądanie pozwu za zasadne, bo żądania Opus Dei odnoszą się do faktów podanych przez tygodnik. Jak mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia SO Jacek Tyszka, badając pozew o nakazanie sprostowania i odpowiedzi, sąd nie bada czy dane informacje są prawdziwe, ale tylko czy dochowano terminów złożenia sprostowania oraz czy jest ono rzeczowe i odnosi się do faktów. Zarazem sędzia przyznał, że sugestia, iż Opus Dei jest tajną organizacją prowadzącą niejawne działania i mającą własną sieć szkół może naruszać jej dobra osobiste.

Zdaniem sądu żądania pozwu mają podstawę prawną, bo trzeba brać pod uwagę przepisy Prawa prasowego obowiązujące w dniu kwestionowanej publikacji, a nie w dniu decyzji sądu.

Występująca w imieniu pozwanego radca prawny Grażyna Sylwestrzak w rozmowie z PAP zapowiedziała apelację. Oceniła, że sąd powinien był wziąć pod uwagę przepisy obowiązujące dziś, a nie w dniu publikacji. 

Przypomniała, że redakcja umożliwiła Opus Dei wypowiedzenie się w kontrowersyjnych kwestiach. “Odpowiedź Opus Dei była tylko i wyłącznie polemiką z artykułami” – podkreśliła.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40871,Newsweek-Polska-przegral-w-pierwszej-instancji-z-Opus-Dei