Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

06-02-2013, 14:15

Reporter “Gazety Wyborczej”: nie jestem dziennikarzem, zmiany w prasie są błędne  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
06-02-2013

Dziennikarz “Gazety Wyborczej” Wojciech Staszewski stwierdził na swoim blogu, że nie jest już dziennikarzem, a zmiany następujące w dziennikarstwie prasowym to “błąd systemu”. “Nie zgadzam się, żeby zarobki – w gazetach, w dziennikarstwie – były na tak niskim poziomie” – ocenił.

Wojciech Staszewski

Do opisania kondycji obecnego dziennikarstwa prasowego skłoniło Wojciecha Staszewskiego, dziennikarza “Gazety Wyborczej” piszącego głównie w “Dużym Formacie”, to, że nie może sobie pozwolić na kilkudniowy wyjazd z żoną na maraton do Frankfurtu, kosztujący 3,5-4 tys. zł. „To przekracza nasz status materialny” - przyznaje Staszewski.

Z drugiej strony dziennikarz podkreśla, że pracuje w największej polskiej gazecie opiniotwórczej. “Coś jakbym grał w Realu Madryt. Można być kibicem Barcelony, czytelnikiem innych opcji – ale że Gazeta to Real, to fakt. Pracuję w tej gazecie w najbardziej hołubionym dziale Magazyn Świąteczny/Duży Format. W rankingach publikowalności, efektywności, finansowości jestem w moim dziale raczej w górnej niż w dolnej strefie” – opisuje.

Staszewski deklaruje, że nie zgadza się, żeby dziennikarza o takiej pozycji nie stać było na weekendowy wyjazd zagraniczny. „Nie zgadzam się, żeby zarobki – w gazetach, w dziennikarstwie – były na tak niskim poziomie” – ocenia. Zapytany w komentarzu nie chciał ujawnić, ile konkretnie zarabia w “GW”. “Powiem tylko, że zarabiam w gazecie nominalnie na oko jakieś 50-70 proc. tego co 10 lat temu. Realne zarobki wynoszą więc zapewne jakieś 30-40 proc. tych sprzed 10 lat” – zaznaczył.

Według Staszewskiego to, co dzieje się teraz w dziennikarstwie prasowym, to “jakiś błąd w systemie, w matriksie”. “System tak się zmienił, że postanowił wyceniać pracę dziennikarzy niżej niż pracowników sektora finansowego, przemysłowego, budowlanego. System nie może się mylić lub nie mylić, bo jest nieświadomy. Ja, chociaż być może się mylę, chciałbym za to powiedzieć: system źle działa” – ocenia dziennikarz.

Zaznacza przy tym, że sam i tak nie jest w trudnej sytuacji finansowej, bo od kilku lat prowadzi z żoną szkółkę dla biegaczy. “Mam dobrze, lepiej niż średnia krajowa, nie musimy liczyć peelenów, kiedy wyjeżdżamy rodziną na Śniardwy” – pisze.

Deklaruje przy tym, że nie jest już dziennikarzem. “Pracuję jako dziennikarz, pisząc teksty w “Gazecie”, to jedna z moich aktywności. Zastanawiam się, czy główna, bo czym to mierzyć – czasem, zaangażowaniem, peelenami? Na pewno ważna. Ale już nie określająca mnie jednoznacznie, zawodowo i całościowo” - opisuje. A na samym końcu wpisu zastanawia się: “Może z dziennikarstwem będzie jak z poezją? Poetą się bywa”.

W listopadzie ub.r. średnia sprzedaż “Gazety Wyborczej” wynosiła, według ZKDP, 228 242 egz., 13 proc. mniej niż rok wcześniej. W ostatnich miesiącach w redakcji, tak jak w innych strukturach i pionach należących do Agory, trwały zwolnienia grupowe, które objęły łącznie 250 osób. We wtorek z funkcji prezesa spółki zrezygnował Piotr Niemczycki.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/reporter-gazety-wyborczej-nie-jestem-dziennikarzem-zmiany-w-prasie-sa-bledne

06-02-2013, 10:04

Poseł Jacek Kurski zablokował tekst na swój temat w tygodniku “Nie”  »

Press
MW
06-01-2013

Sąd Okręgowy w Gdańsku zakazał tygodnikowi “Nie” (Urma) pisania o romansie Jacka Kurskiego, eurodeputowanego Solidarnej Polski do Parlamentu Europejskiego.

Jacek Kurski

W styczniu br. Przemysław Ćwikliński, zastępca redaktora naczelnego “Nie”, wysłał do Kurskiego e-mail informujący go, że tygodnik zamierza opublikować artykuł o tym, że Kurski ma romans. Zaznaczył, że tekst powstanie w interesie publicznym i poprosił Kurskiego, by odpowiedział na kilka pytań. Kurski i jego adwokat odpisali, że nie zgadzają się na publikację i zagrozili redakcji uruchomieniem środków prawnych. “Nie” opublikowało w ubiegłym tygodniu tekst “Związki partnerskie posła Jacka Kurskiego”, w którym znalazła się korespondencja z posłem i jego adwokatem. Z tekstu można było wywnioskować, że Kurskiego łączy z Anną P. romans. Tygodnik zamieścił też wypowiedzi polityka, w których podkreślał on wierność chrześcijańskim wartościom, w tym tradycyjnej definicji rodziny i małżeństwa. Jednak w ostatni poniedziałek do redakcji “Nie” dotarł wydany przez Sąd Okręgowy w Gdańsku zakaz pisania o tej sprawie.

- Pan poseł Jacek Kurski był w przeszłości dziennikarzem. Słynął z tego, że ujawniał niewygodne dla polityków sprawy. Kiedy już został politykiem, wielokrotnie mówił, że wolność słowa jest w Polsce kneblowana. Tym razem zrobił wszystko, aby tę wolność zdławić. Aby założyć knebel tygodnikowi “Nie”. Wynajął do tego kancelarię prawną. To pokazuje, że jest hipokrytą, co innego głosi, co innego robi – nie ukrywa oburzenia Waldemar Kuchanny, zastępca redaktora naczelnego tygodnika “Nie”.

“Nie” zamierza opublikować tekst na temat zakazu publikacji w następnym numerze, nie ujawniając jednak, jakich sfer życia Kurskiego on dotyczy. Jacek Kurski nie skomentował tej sprawy.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40898,Posel-Jacek-Kurski-zablokowal-tekst-na-swoj-temat-w-tygodniku-Nie

06-02-2013, 09:53

Anna Dudzińska wyróżniona w Nikiszowcu  »

Polskie Radio Katowice
06-02-2013

Anna Dudzińska

Tytuł Honorowego Członka Stowarzyszenia “Razem dla Nikiszowca” otrzymała dziennikarka Radia Katowice, Anna Dudzińska.

Wyróżnienie zostało przyznane za zaangażowanie w pisanie historii dzielnicy i upamiętnienie mieszkańców Nikiszowca. Anna Dudzińska przyznaje, że z Nikiszowcem związana jest bardzo mocno.

Anna Dudzińska od lat w swoich audycjach i reportażach stara się przybliżyć słuchaczom wyjątkowość katowickiej dzielnicy. Honorowe członkostwo zostało przyznane także prof. Dorocie Simonides. Uroczyste przekazanie wyróżnień nastąpi podczas corocznych “imienin Anny” w Nikiszowcu.

Całość: http://www.radio.katowice.pl/index.php?id=94&tx_ttnews[tt_news]=31895&tx_ttnews[backPid]=14&cHash=ba85eff59b

05-02-2013, 22:24

Twaróg na 68. urodziny DZ: Każdy ma swój heimat  »

Dziennik Zachodni
Marek Twaróg
05-02-2013

Piękne słowa o Dzienniku Zachodnim przychodzą do głowy łatwo. Można zawsze napisać, że majestat historii, który stoi za DZ, nawet zwykły dzień pracy zamienia nam w pasjonującą wędrówkę po ludzkich losach. Można napisać, że dziedzictwo wielkich piór, związanych przez lata z gazetą, to dla nas wyzwanie, ale i wielkie szczęście, wszak nie każdy może uczyć się od najlepszych. Przychodzą łatwo słowa o legendzie dziennikowego stylu, dziennikowych Czytelników, dziennikowego środowiska. A już pisanie o współczesności, kiedy z takim powodzeniem nasze wartości udaje się pogodzić z nowymi technologiami – to w ogóle łatwizna, którą nie godzi się Państwa zanudzać.

Marek Twaróg

Ale pisać o pięknie ziemi, na której żyjemy, to już wyzwanie. Bo jest to ziemia, która zamiast słońca, pogody ducha, radości, pięknych ulic, pięknych ludzi i pięknej historii pokazuje nam nader często swe ponure oblicze. Czy można zgrabnymi słowami potraktować szare ulice i odrapane podwórka?

Michał Smolorz, który tak nagle i przedwcześnie nas tutaj zostawił, mówił kiedyś o swoim postrzeganiu ziemi rodzinnej: “Jestem wielkim zwolennikiem myślenia, które zrodziło się w kręgu kultury niemieckiej wokół pojęcia “heimat” i w te ramy wkładam moją śląskość. Heimat to jest myślenie w kategoriach stron rodzinnych, ale ze wszystkimi ich wymiarami – krajobrazem regionu, językiem, kulturą ludową i kulturą wyższą, mieszczaństwem, całym mikroświatem, który nas otacza”.

Spróbujmy więc – rozszerzając nawet nieco definicję Smolorza – spojrzeć w ten sposób na nasze podwórko, dzielnicę czy miasto, na ten nasz “mikroświat”. Widzimy nagle miejsce na ziemi, które niesie ze sobą wartości znacznie ważniejsze niż estetyka zabudowy i ład przestrzenny.

To nasze wielkie szczęście, że żyjemy w miejscu, które ma swoją burzliwą historię, swoich bohaterów i swoich nikczemników, które ma swoją kulturę, ale i często swoją podejrzaną naturę. Że każdy tutaj jakoś buduje tę naszą opowieść. Na pozytywach, ale i na negatywach. Że gdy mieszkasz tu – to coś znaczy. Że masz przodków, którzy robili to albo tamto, że możesz się jakoś do tego odnieść, że stwierdzenie “jestem Polakiem ze Śląska” albo “Ślązakiem z Polski”, albo “Ślązakiem ze Śląska”, mówi o tobie coś więcej niż tylko określa miejsce zamieszkania. Podobnie gorąco jest w Zagłębiu, które coraz wyraźniej szuka kotwic dla swojej tożsamości, podobnie zresztą w coraz bardziej wyemancypowanych Beskidach.

Nasz region jest dziś areną wielkich sporów. Ci zwróceni bardziej w przeszłość pielęgnują dzieje, odkrywają białe plamy historii, dywagują nad powstaniami, spierają się o Grażyńskiego i Korfantego, wytyczają nowe granice województw, wracają myślami do autonomii. Ci bardziej do przodu szukają w Katowicach miasta ogrodów, martwią się dystansem do Krakowa i Wrocławia, rozprawiają o rozwoju lotniska, sieci autostrad i bazy turystycznej w górach, cieszą ze świetnej młodej architektury. Nic piękniejszego nie mogło nam się przydarzyć – wszystkie te idee są ważne, spojrzeniu w przyszłość musi towarzyszyć refleksja historyczna i odwrotnie. Przed nami próba mądrego pogodzenia dumy z historycznych dokonań oraz wiary w lepsze jutro.

Z tej niesamowitej mieszanki idei powstaje nowy Śląsk. A jednocześnie powstaje nowy region, który – jako województwo – nawet jeśli nie ma wspólnych korzeni historycznych i kulturowych, to już na pewno ma wspólne interesy ekonomiczne i społeczne. Czy ktoś może mieć wątpliwości, że to miejsce fascynujące?

Polecam środowy, jubileuszowy Dziennik Zachodni (stuknęło nam 68 lat) – tradycyjnie już w wielkim, uroczystym formacie. Zapisali go znani ludzie, często ważni dla naszego regionu. Opowiadają o sobie, ale nade wszystko mówią nam o swoich ukochanych miejscach. Często właśnie o swoich heimatach. Rodzili się tam, dorastali albo tylko pracowali – ale czują, że to miejsca ważne w ich życiu. O nie, nie zawsze są to miejsca piękne. Lecz oni znajdują zgrabne słowa, by je opisać. Pewnie właśnie dlatego, że gdy mówią nam o podwórku, ulicy czy kamienicy, to tak naprawdę mówią o wartościach, którymi nasiąknęli. O tym całym kontekście, o którym przy definicji heimatu wspominał Smolorz.

Zapraszam do lektury: Anna Dereszowska o swoim Mikołowie, Antoni Wit o Katowicach, Czesław Mozil o Zabrzu, Mariusz Czerkawski o Tychach, Jacek Cygan o Sosnowcu, Jolanta Fraszyńska o Mysłowicach, Marian Zembala o Krzepicach i inni.

Marek Twaróg,
redaktor naczelny DZ

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/754779,twarog-na-68-urodziny-dz-kazdy-ma-swoj-heimat,id,t.html

05-02-2013, 10:17

Publicyści krytykujący Hajdarowicza wrócili na łamy “Rzeczpospolitej”  »

Press
MW
05-02-2013

”Nie zamierzam nigdy mieć nic wspólnego z żadnym przedsięwzięciem, z którym związany jest p. Grzegorz Hajdarowicz” – pisał Rafał Ziemkiewicz, gdy Hajdarowicz zwolnił z “Uważam Rze” Pawła Lisickiego. Na znak protestu grupa publicystów tego tygodnika odeszła wówczas z pisma. Teraz piszą oni do innego tytułu Hajdarowicza – “Rzeczpospolitej”.

Rafał Ziemkiewicz

W sobotnim dodatku “Plus Minus” do “Rzeczpospolitej” pojawił się tekst Rafała Ziemkiewicza (jako publicysty tygodnika “Do Rzeczy”) i wywiad Roberta Mazurka z Andrzej Palickim (posłem PO). Oba teksty zapowiedziano na pierwszej stronie “Rzeczpospolitej”. Tydzień wcześniej w dodatku tym był duży tekst Piotra Semki. Wczoraj powrotem na łamy tego dziennika pochwalił się na Twitterze Łukasz Warzecha. Wszyscy przestali pisać w tym tytule pod koniec listopada ub.r. Zbiegło się to z ich solidarnym odejściem z “Uważam Rze”, które tak jak “Rzeczpospolita” należy do Grzegorza Hajdarowicza. Publicyści w ten sposób zaprotestowali przeciwko zwolnieniu ze stanowiska redaktora naczelnego “Uważam Rze” Pawła Lisickiego. “Nie bierzemy odpowiedzialności za cokolwiek, co pojawiać się będzie pod jego szyldem. Dziękujemy naszym czytelnikom za zainteresowanie i liczymy, że będziemy mogli spotkać się znowu już pod innym tytułem” – napisali wówczas we wspólnym oświadczeniu publicyści. Rafał Ziemkiewicz zapewniał, że po rozstaniu z “Uważam Rze” nigdy nie będzie “w aliansach z Hajdarowiczem”. “Facet jest albo zwyczajnym słupem Tuska, a w takim razie zadawanie się z nim nie ma sensu, albo kompletnym idiotą, co wiedzie do wniosku tego samego (…). Dlatego nie zamierzam nigdy mieć nic wspólnego z żadnym przedsięwzięciem, z którym związany jest p. Grzegorz Hajdarowicz” – pisał Ziemkiewicz. Dlaczego jednak wrócił na łamy należącego do niego tytułu? – O napisanie tekstu na temat ruchu narodowego zwrócił się do mnie dział “Plus Minus”. Jeśli znów mi to zaproponuje, pewnie nie odmówię. Nie jest to jednak stała współpraca. Jako freelancer pojawiam się w różnych tytułach, także w “Rzeczpospolitej”, ale jako autor zewnętrzny. To, co napisałem o Grzegorzu Hajdarowiczu, jest nadal aktualne – mówi Ziemkiewicz.

Z kolei Robert Mazurek uważa, że “Rzeczpospolita” i “Uważam Rze” to dwie różne gazety. – Byłem współzałożycielem “Uważam Rze” i w kampanii reklamowej tego tygodnika pojawiałem się na billboardach. Ufałem redakcji tego tygodnika, a po odejściu Pawła Lisickiego z funkcji naczelnego nie widziałem możliwości współpracy. Po jakimś czasie zgodziłem się jednak na publikacje wywiadów w dodatku do “Rzeczpospolitej” “Plus Minus”, bo znam zespół, który go redaguje. Jako dziennikarz współpracuję z wieloma tytułami. Gdybym miał wybrać tytuły, których właściciele mają odpowiadające mi poglądy, musiałbym pisać tylko na blogu – tłumaczy Mazurek. Dodaje, że zgodził się na wywiady w dodatku “Plus Minus” po półtoramiesięcznej przerwie, po namowach redakcji “Rz”.

Łukasz Warzecha swoją decyzję powrotu na łamy “Rzeczpospolitej” tłumaczył wczoraj na Twitterze i Facebooku: “Nie »odszedłem« z »Rz«. Byłem – przez wiele lat – publicystą zewnętrznym, współpracującym z tym tytułem. Do momentu, gdy publikacja moich tekstów została zablokowana przez p.o. redaktora naczelnego Andrzeja Talagę” – napisał Warzecha. Zaznacza, że nadal ceni osoby z działu opinii “Rz”. “Wielokrotnie wyjaśniałem i deklarowałem, że jestem zwolennikiem maksymalnie szerokiego rozprzestrzeniania idei, którym staram się być wierny w swojej publicystyce. Mój powrót na łamy »Rz« jest spójny z tym sposobem rozumowania. Uważam, że należy utrzymywać każdy możliwy przyczółek” – tłumaczył Warzecha.

“Jaasne. Każdy wie, że jest dwóch Hajdarowiczów. Ten z URze to bandyta, a ten z Rzepy to fajowy gość” – odpowiedziała Warzesze Marzena Paczuska.

W powrocie na łamy byłych publicystów “Uważam Rze” nie widzi nic dziwnego naczelny “Rzeczpospolitej” Bogusław Chrabota. – Piotr Semka i Robert Mazurek pisywali już do “Rzeczpospolitej” po odejściu Pawła Lisickiego z funkcji redaktora naczelnego. Natomiast Rafał Ziemkiewicz przystał na naszą propozycję napisania tekstu do dodatku “Plus Minus”. Mam nadzieję, że będzie pisał do “Rzeczpospolitej” częściej – mówi Chrabota.

Także Paweł Lisicki, redaktor naczelny “Tygodnika do Rzeczy”, nie widzi nic złego we współpracy swoich publicystów z “Rzeczpospolitą”. – Każdy z autorów “Tygodnika do Rzeczy” może publikować tam, gdzie uzna to za stosowne, jeśli robi to sporadycznie. Piotr Semka i Rafał Ziemkiewicz nie współpracują na stałe z innymi tytułami – mówi Lisicki.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40894,Publicysci-krytykujacy-Hajdarowicza-wrocili-na-lamy-Rzeczpospolitej

05-02-2013, 09:48

Piotr Niemczycki zrezygnował ze stanowiska prezesa Agory  »

Press
(GK, KOZ)
05-01-2013

Prezes Agory SA Piotr Niemczycki zrezygnował z kierowania spółką, po tym jak do indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych nad spółką rada nadzorcza oddelegowała Wandę Rapaczyńską.

Piotr Niemczycki

Wczoraj rada nadzorcza Agory SA zdecydowała o oddelegowaniu Wandy Rapaczyńskiej (była wieloletnia prezes Agory, obecnie członek jej rady nadzorczej) do indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych nad firmą. W związku z tym prezes spółki Piotr Niemczycki złożył rezygnację. Jego odejście nastąpi za tydzień – 11 lutego 2013 roku.

Po rezygnacji Niemczyckiego rada nadzorcza zdecydowała, że od 12 lutego br. na trzy miesiące do zarządu zostanie oddelegowana Wanda Rapaczyńska.

Piotr Niemczycki objął funkcję prezesa Agory 13 listopada 2008 roku. Jest jednym z założycieli “Gazety Wyborczej” i Agory.

W listopadzie ub.r. rezygnację z ubiegania się o wybór na następną kadencję zarządu złożył Zbigniew Bąk – wiceprezes Agory. Nadzoruje on segment reklamy zewnętrznej (AMS), kina (sieć Helios), radia oraz pion druku, sprzedaży korporacyjnej i nowych przedsięwzięć.

Oprócz Niemczyckiego i Bąka w zarządzie Agory pracują: Stanisław Turnau, Grzegorz Kossakowski i Marek Jackiewicz.

Obecna kadencja zarządu Agory kończy się z dniem odbycia walnego zgromadzenia zatwierdzającego sprawozdanie finansowe spółki za 2012 rok, które planowane jest na czerwiec 2013 roku.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40895,Piotr-Niemczycki-zrezygnowal-ze-stanowiska-prezesa-Agory