Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

16-04-2013, 15:31

Nie będzie już papierowych wydań “Wiadomości Zagłębia”  »

Dziennik Zachodni
AD
16-04-2013

Dziś (wtorek) po raz ostatni ukazało się papierowe wydanie “Wiadomości Zagłębia”. To lokalna gazeta wychodząca na terenie tego regionu od ponad 57 lat. Od dziś, jak zapewnia na łamach “WZ” Jagoda Krzeszowiec, redaktor naczelna, gazeta będzie dostępna tylko w internecie. “WZ” łączą się z portalem e-sosnowiec.pl. Czy podobny los czeka również inne lokalne periodyki? Zapytaliśmy o to eksperta prof. Marka Jachimowskiego z Zakładu Dziennikarstwa na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Ślaskiego w Katowicach.

prof. Marek Jachimowski

- To znak czasu. Naturalny proces przechodzenia z formy tradycyjnej (gazety papierowe) na formę dziennikarstwa elektronicznego. Ma to swoje konsekwencje dla stałych czytelników gazet. Ludzie, którzy czytają gazety w formie papierowej staną się niebawem bardzo elitarna grupą społeczną. To są ludzie którzy mają więcej czasu, więcej pieniędzy. Mają również duże znaczenie opiniotwórcze.

Czy to dobrze czy źle?

Choć rozwój technologii, media mobilne poszerzają możliwości zdobywania informacji, to media tradycyjne nie znikną zupełnie. Pozostaną, jak płyty analogowe, jak kino – dla koneserów. Dla elitarnej grupy odbiorców.

Bardzo duże znaczenie ma tutaj prawdziwe dziennikarstwo. Prasa drukowana jest bowiem weryfikowalna, to konkretne redakcje, dziennikarze, ukazujące się periodycznie wydawnictwo. Dziennikarstwo internetowe jest często anonimowe. Odbiorcy np. “Wiadomości Zagłębia”, którzy dotąd kupowali gazetę w kiosku, mieli zagwarantowaną periodyczność. Po przejściu gazety do internetu zostanie to zachwiane. Do tego dochodzi też problem pokoleniowy, związany z obsługą komputera, internetu.

Trend jest taki, że reklama przenosi się do internetu, co za tym idzie nie ma jej w lokalnych gazetach. A to z kolei powoduje że pieniędzy na prowadzenie tradycyjnych gazet jest mniej. Na poziomie lokalnym jeśli nie zostaną zabezpieczone odpowiednie udogodnienia dla gazet (np. niższe podatki, dotacje – jest to stosowane np. w Skandynawii, gdzie prasę lokalną się wspiera) to prasa lokalna może zniknąć. Byłaby to niepowetowana strata, bo z naszych badań wynika, że na terenach, gdzie nie ma prasy lokalnej świadomość społeczna jest bardzo nikła.

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/820110,nie-bedzie-juz-papierowych-wydan-wiadomosci- zaglebia,id,t.html

16-04-2013, 10:19

WZ tylko w sieci!  »

Wiadomości Zagłębia
16-04-2013

"Wiadomości Zagłębia"

Witamy Państwa w sieci! “Wiadomości Zagłębia”, w połączeniu z portalem e-sosnowiec.pl, od dziś będą się ukazywać jedynie w internecie. Jest to odpowiedź na rosnące oczekiwania Czytelników, którzy coraz częściej wybierają właśnie internet w poszukiwaniu informacji z regionu.

“Wiadomości Zagłębia” i e-sosnowiec.pl, już jako jeden portal informacyjny, są rozwinięciem oferty dla naszych Czytelników. Nowy serwis to połączone siły dwóch redakcji, które będą informować Państwa o wydarzeniach z całego Zagłębia Dąbrowskiego. Atutami nowej odsłony tych dwóch tytułów będzie przejrzysta strona, czytelny interfejs oraz niezmienna polityka redakcji, ukierunkowana na naszych Czytelników, którzy będą mogli publikować swoje opinie w sprawach ważnych dla Zagłębia, wpisując je w pole komentarzy.

“Wiadomości Zagłębia”, od dziś w całości w internecie, będą publikować w sieci całe artykuły prasowe, a nie jak do tej pory jedynie zajawki. Nie zmieniamy swoich adresów internetowych. Pozostajemy na www.wiadomoscizaglebia.pl oraz www.e-sosnowiec.pl

Nasza nowa strona to informacje z całego Zagłębia Dąbrowskiego. Do Państwa dyspozycji będą wiadomości tekstowe, co jakiś czas uzupełniane galeriami zdjęć. Postaramy się być wszędzie tam, gdzie rozgrywają się sprawy ważne dla regionu.

Zapraszamy na naszą stronę!

Redakcja

Całość: http://www.wiadomoscizaglebia.pl/artykul/154.html

15-04-2013, 10:29

Ponad 160 zdjęć w finale Grand Press Photo 2013  »

Press
RG
15-04-2013

Grand Press Photo

15 fotoreportaży i 58 zdjęć pojedynczych trafiło do finału konkursu Grand Press Photo 2013. Zwycięzców w poszczególnych kategoriach oraz autora Zdjęcia Roku poznamy na uroczystej gali konkursu 10 maja.

W miniony weekend obradowało jury preselekcyjne konkursu Grand Press Photo 2013 w składzie: Odd Andersen (AFP Berlin), Marek Grygiel (CSW Zamek Ujazdowski, “Gazeta Wyborcza”), Joanna Kinowska (Zachęta Narodowa Galeria Sztuki), Rafał Milach (Sputnik Photos) i Chris Niedenthal.

Na tegoroczny konkurs wpłynęło ok. 4,8 tys. zdjęć – spośród nich jury preselekcyjne nominowało do finału ponad 160 fotografii w 11 kategoriach. W najbliższych dniach nominowane prace zostaną sprawdzone pod kątem zgodności z regulaminem. Ponieważ przewodniczący jury Samuel Aranda, zwycięzca World Press Photo 2012, zgodnie z regulaminem może jeszcze dobrać zdjęcia do finału, ostateczna liczba prac, wśród których zostaną przyznane nagrody, zapewne wzrośnie.

Wszystkie zdjęcia finałowe będą prezentowane na wystawie Grand Press Photo 2013. Finałowe posiedzenie jury z udziałem Samuela Arandy odbędzie się na początku maja, a laureatów konkursu poznamy na gali finałowej 10 maja w Warszawie.

Mecenasem Grand Press Photo 2013 jest Nikon; sponsorzy konkursu i wystawy: PKN Orlen, Allegro Group; sponsor konkursu: Grupa Żywiec SA.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/41492,Ponad-160-zdjec-w-finale-Grand-Press-Photo-2013

14-04-2013, 18:44

Pięć lat minęło. Zobaczcie, jak zmieniały się Silesia Informacje  »

Telewizja Silesia
Tomasz Brzoza
14-04-2013

Telewizja Silesia

To dla nas szczególny dzień, kiedy 5 lat temu rozpoczynaliśmy nadawanie programu, było wiele głosów, że może się nie udać. I choć przez ten czas oczywiście nie ustrzegliśmy się wpadek, to TVS już na stałe wpisał się w krajobraz nie tylko regionalnych, ale i krajowych mediów. Jednym z naszych najważniejszych programów od początku są Silesia Informacje. Przez 5 lat zmieniały się godziny ich emisji, zmieniał się skład reporterski, ale jedno pozostało bez zmian: kiedy dzieje się coś ciekawego w regionie, zawsze możecie państwo na nas liczyć.

Czasem w gardle zasycha, a wtedy na antenie bywa różnie. Jeszcze gorzej gdy zawiedzie prompter lub kolega z redakcji nie dostarczy materiału na czas. - Chyba najbardziej stresująca sytuacja, kiedy dostaje coś na bieżąco i wcześniej tego nie czytałam, i muszę nagle wszystko dobrze przeczytać - opowiada Alicja van der Coghen, prezenterka Silesia Informacji. Do tego nie wolno im zapomnieć o prezencji. – Zdarzyło mi się parę razy, że przyśniło mi się, że nie zdążyłem się pomalować. Biegnę do tej charakteryzatorni, już została minuta do wejścia, a ja ciągle nie jestem pomalowany, przygotowany. Nie zdążyłem, ale na szczęście tylko we śnie, w programie tutaj jeszcze mi się to nie zdarzyło – mówi Grzegorz Żądło, prezenter i wydawca Silesia Informacji.

Dzień jak codzień

Wszystko zdarzyć może się za to w neswroomie. Najczęściej w najmniej oczekiwanym momencie. Utrzymać wszystko w ryzach lekko nie jest. - Jeżeli chodzi o wydawanie to muszę ogarnąć Was. Czasem jesteście nie do ogarnięcia, operatorów. Współpracuje się z wieloma osobami, to jest taka praca, której nie widać, ale ją bardzo cenię - zaznacza Anna Tabaka, prezenterka i wydawca Silesia Informacji. Lata spędzone w redakcji cenią sobie nawet Ci, którzy już są poza nią. - Nie wiedzieliśmy z czym się to je, jak to wszystko wygląda od kuchni. Trzeba przyznać, że tutaj mieliśmy okazję poznać tak naprawdę telewizję właśnie od tej drugiej strony. Nauczyć się wszystkiego i to teraz procentuje, bo wielu z nas jest tutaj w TVS-ie robi dobrą robotę albo też w innych telewizjach, w innych mediach - podkreśla Rafał Kędzior, Orange Sport, były pracownik redakcji sportowej TVS.

Przez pięć lat stworzyliśmy ponad trzy i pół tysiąca serwisów informacyjnych. Zmieniała się ich godzina i ludzie, którzy przy nich pracowali. Nie zmienił się za to redakcyjny team spirit. Adam Szaja w redakcji jest od samego początku: - Zawsze jest tak, jeżeli są jakieś sytuacje nagłe to one wtedy najbardziej mobilizują i nakręcają. Wtedy też tak naprawdę sprawdza się wartość redakcji, my chyba nie raz udowodniliśmy i przy tragediach kopalnianych, czy przy tragedii pod Szczekocinami. Pokazaliśmy, że potrafimy być jedną, wspólną drużyną. By do niej dołączyć trzeba najpierw się wykazać. Wie o tym dobrze Michał Mitoraj. Zaczynał jako student-praktykant potem staż, a dziś jest już pełnoprawnym członkiem załogi. - Tutaj nauczyłem się wszystkiego w zasadzie. Przełożyłem to, co wykładowcy nauczyli nas na studiach na praktykę. Na początku wyjazdy z Tomkiem Brzozą na materiały, pierwsza setka nagrana chyba z Tomkiem, godziny spędzone na mrozie, w upale, w słońcu.

Bo taka jest ta praca. - Najgorsze jak patrzę sobie na wakacyjne okresy. W tej ostatniej pięciolatce to najgorszy był urlop, czyli bezczynność i brak adrenaliny, codziennej pracy w newsach. To takie wyhamowanie urlopowe niedobrze na mnie wpływało – wspomina Marcin Zawadzki, operator kamery. Będzie dobrze bo Silesia Informacje nie zamierzają hamulca wciskać. - Silesia Informacje to już nie tylko dziennik nadawany każdego dnia, to też portal internetowy. To też informacje, które pojawiają się na nośnikach zewnętrznych, współpraca z zewnętrznymi partnerami, z dużymi portalami, więc staramy się być obecni w życiu regionu praktycznie wszędzie, gdzie to tylko możliwe - podsumował Rafał Kulig, kierownik redakcji Silesia Informacje.

Całość: http://www.tvs.pl/44181,piec_lat_minelo_zobaczcie_jak_zmienialy_sie_silesia_informacje.html

14-04-2013, 06:19

Znany dziennikarz Jan Ciszewski mógł zostać… żużlowcem  »

Gazeta Lubuska
Artur Miszczak
14-04-2013

Zmarły 30 lat temu Jan Ciszewski do dziś jest uważany za najlepszego sprawozdawcę sportowego wszech czasów. Jego relacje z igrzysk, mistrzostw świata, a także występów Górnika Zabrze w europejskich pucharach, obrosły legendą.

Okładkę książki "Telewizja i sport" Bogdana Tuszyńskiego nieprzypadkowo ozdabia postać Jana Ciszewskiego

Ciszewski zmarł 12 listopada 1982 r. I choć od jego śmierci minęły już trzy dekady, dla obecnych sprawozdawców nadal pozostaje ikoną. Najlepszy dowód, że kiedy Dariusz Szpakowski rozpoczynał swą pierwszą relację z Wembley, powiedział: – Dzień dobry państwu, ze stadionu Wembley wita państwa Dariusz Ciszewski!

Z początkiem lat 70., będąc początkującym dziennikarzem, umówiłem się z najsłynniejszym już wtedy polskim komentatorem, by “zrobić rozmowę”. Tak powstał wywiad, którego fragmenty dziś są wspomnieniem o wielkiej dziennikarskiej postaci.

Jak trafił do sportu? – Czysty przypadek. Pod koniec lat 40. jeździłem na żużlu. Wypadek i w konsekwencji poważna kontuzja pozbawiły mnie możliwości uprawiania tej dyscypliny – mówił wówczas.

Później starał się wrócić jeszcze na tor oraz startować w rajdach, ale nic już nie wychodziło. I wtedy jego koledzy żużlowcy, nie chcąc się z nim rozstawać, zaproponowali, by prowadził na stadionie spikerkę. To były pionierskie czasy czarnego sportu, zainteresowanie ogromne. Na stadionie zawsze komplety widzów, po 20-30 tys. osób.

- Początkowo prowadziłem spikerkę w Rybniku, później zaczęli mnie “wynajmować” do Leszna, Rawicza, Bydgoszczy, Gdańska i Łodzi. Po czterech latach, wiosną 1952 roku, podczas meczu Tramwajarza w Łodzi usłyszeli mnie dziennikarze z łódzkiej rozgłośni Polskiego Radia. Mój sposób komentowania przypadł im do gustu, a ponieważ jestem z Sosnowca, polecili mnie kolegom z Katowic. Przyznam, że nowe zajęcie traktowałem wtedy jako przygodę. Byłem przekonany, że po kilku transmisjach po prostu mnie wyleją. Ale nie było chyba tak tragicznie, skoro do dzisiaj się tym param – opowiadał 40 lat temu.

W radiu Ciszewski pracował dekadę. Potem trafił do telewizji, gdzie zajął się piłką nożną. Po kilku latach miał ją już w małym palcu. – Doszedłem do wniosku, że telewizja ma większą przyszłość – wspominał. – W każdym zawodzie ma się opanowane pewne umiejętności. Ja wyćwiczyłem w sobie możliwość szybkiego zapamiętywania ludzi.

Często starczały mu dwie minuty, po których już wiedział: temu opadły getry, ten jest rudy, jeszcze inny ma opaskę na lewym ramieniu. – Zapamiętując co najmniej sześciu zawodników mogę się już nieźle orientować. O ile jest to możliwe, idę także poprzedniego dnia do hotelu, w którym zamieszkali piłkarze, podglądam ich na treningu. A poza tym mam duży zapas fachowej wiedzy, gdyż nieustannie śledzę zjawiska zachodzące w piłkarstwie wielu krajów. W tej chwili mogę panu wymienić np. stu piłkarzy ligi angielskiej – twierdził.

Ciszewski, jak przyznawał, miał tremę, choć rzadko. – Są spotkania, w których nic właściwie specjalnego nie może się wydarzyć – mówił. – Ale przy meczach wielkiej rangi, kiedy czuję na sobie tych dwadzieścia parę milionów telewidzów, wymagających ode mnie czegoś więcej, niż tylko podawania numerów zawodników, wtedy udziela się zdenerwowanie, trema. Muszę być ogromnie skoncentrowany, wnikliwy, gdyż zdaję sobie sprawę, że z tamtej strony też siedzą ludzie, którzy znają się na piłce nożnej.

Zapytany o skłonność do przesady, jaką zarzucali mu czasem kibice, kiedy na przykład piłka szybowała kilka metrów nad poprzeczką, a on określał to jako “kapitalny strzał”, odpowiadał: – Złudzenie w telewizji jest ogromne. Często wydaje się, że piłka idzie obok górnego rogu o dwa metry, a ja, patrząc poza monitor widzę, że przeszła 20 cm obok słupka. Ale przyznaję, że mimo rutyny ulegam niekiedy fascynacji i czasem tych superlatywów jest trochę za dużo.

Ciszewski chętnie opowiadał o zabawnych i dramatycznych zdarzeniach. – Podczas angielskiego mundialu w 1966 r. gospodarze po raz pierwszy zastosowali w telewizji powtórki ciekawych fragmentów meczu, czyli replay. Pamiętam spotkanie Węgry – Brazylia. Po pierwszej bramce strzelonej przez Węgrów popatrzyłem w monitor i o mały włos, w parę sekund potem, nie krzyknąłem 2:0. A była to oczywiście tylko powtórka – wspominał. – I jeszcze jedno zdarzenie, też w Anglii. Stadion Wembley, mistrzostwa świata na żużlu. Rozpoczyna się jedenasty wyścig, na trybunach 70 tys. widzów, napięcie kolosalne. W tym momencie rozlega się głos spikera, który ostrzega, że na stadionie jest bomba. “Policja czyni wprawdzie starania – mówi spiker – aby bombę znaleźć, ale kto chce, może wyjść”. Co bardziej tchórzliwi opuścili stadion. Ja miałem jeszcze komentować aż dziewięć biegów…

Całość: http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130414/SPORT/130219602

13-04-2013, 16:56

Ogólnopolski Konkurs na felieton prasowy pod patronatem red. Michała Ogórka  »

Wyższa Szkoła Techniczna w Katowicach
Sylwia Musiewicz
13-04-2013

Wyższa Szkoła Techniczna w Katowicach

Wyższa Szkoła Techniczna w Katowicach zaprasza do udziału Ogólnopolskim Konkursie na felieton prasowy pod patronatem red. Michała Ogórka.

Konkurs przeznaczony jest dla młodzieży w wieku do 25 lat.

Termin dostarczania prac trwa od 01.03.2013 do 30.04.2013.

Prace podpisane pseudonimem trzeba wysłać na adres: WST, ul. Rolna 43, 40-555 Katowice lub e-mailem: sylwia.musiewicz@wst.com.pl; dopisek: “Konkurs na felieton”.

Oprócz warsztatów dziennikarskich nagrodami będą zwolnienia z opłaty wpisowej i czesnego za pierwszy semestr studiów na WST.

Gala finałowa odbędzie się 08.06.2013 na Wydziale Mediów, Aktorstwa i Reżyserii WST w Zabrzu.

Patronem konkursu jest “Gazeta Wyborcza”.

Do pobrania:

Regulamin Ogólnopolskiego Konkursu na felieton prasowy pod patronatem Michała Ogórka 2013

Formularz zgłoszeniowy – Ogólnopolski Konkurs na felieton prasowy

Całość: http://www.wst.com.pl/news/ogolnopolski_konkurs_na_felieton_prasowy_pod_patronatem_red._mich ala_ogorka-04_03_13/203