Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

06-07-2013, 07:29

Radio Zet chce płacić Januszowi Weissowi za dwa lata zakazu konkurencji  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
06-07-2013

Zwolniony Janusz Weiss otrzymał propozycję od swojego byłego pracodawcy. Radio Zet przez dwa lata chce płacić dziennikarzowi za to, by nie pracował w innym radiu.za dwa lata zakazu konkurencji.

Janusz Weiss

Kilka dni temu informowaliśmy, że Radio Zet zwolniło Janusza Weissa. Według dziennikarza powodem zwolnienia rzekomo mają być oszczędności. Rafał Olejniczak, redaktor naczelny Radia Zet, nie chciał potwierdzić mediom informacji dotyczących powodów zwolnienia.

W mediach pojawiają się kolejne informacje dotyczące tej sprawy. Okazuje się, że Radio Zet złożyło dziennikarzowi pewną propozycję.

Zaproponowano mi dwa lata zakazu konkurencji. Miałbym nie podejmować pracy w żadnym innym radiu (również internetowym), ale przez te dwa lata miałbym zaś pobierać wynagrodzenie – nieco tylko niższe, bo inaczej opodatkowane. To oczywiście jest jakaś oferta. Miałbym czas na szukanie nowej pracy. Ale też zastanawiam się , czy powinienem wyrzekać się na dwa lata właśnie możliwości pracy w mediach. Cały czas to rozważam, nie miałem gotowego planu B - mówi Janusz Weiss w rozmowie z “Magazynem”, weekendowym dodatkiem do dziennika Polska The Times.

Dziennikarz bierze także pod uwagę pracę poza mediami. Jak zauważa, “rynek mediów się z pewnością kurczy – jest tak przecież nie tylko w wypadku radia, ale także gazet. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że są to takie spazmy czy konwulsje, które jednak w końcu miną”.

Przypomnijmy, że Janusz Weiss to jedna z bardziej rozpoznawalnych twarzy Radia Zet. Przez ponad 20 lat na antenie stacji prowadził audycję “Dzwonię do Pani/Pana w bardzo nietypowej sprawie”, która pod koniec 2012 roku zniknęła z ramówki. Wiosną w Radiu Zet Weiss prowadził “Wszystkie pytania świata”.

Całość: http://media2.pl/media/104088-Radio-Zet-chce-placic-Januszowi-Weissowi-za-dwa-lata-zakazu-konkurencji.html

05-07-2013, 16:57

SDP uszczęśliwi lokalnych na siłę  »

Press
05-07-2013

SDP wyda ponad pół miliona złotych na wsparcie prasy lokalnej, przy okazji zatrudniając swoich członków w portalu, którego lokalne gazety nie potrzebują.

Edyta Żyła i Krzysztof Skowroński przekonywali, jakie korzyści może przynieść prasie lokalnej projekt SDP

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich pozyskało 524 tys. zł ze szwajcarskiego programu Swiss Contribution na realizowany do końca września 2014 roku projekt “Wzmocnienie mediów lokalnych i obywatelskich sprawujących społeczną kontrolę nad działaniami władz i instytucji publicznych”. Ze swojej strony SDP wyłoży na projekt 15,8 tys. zł i pokryje jego koszty stałe (m.in. telefonów i wynajmu sal) – ponad 58 tys. zł. Projekt przewiduje organizację trzech konferencji szkoleniowych w województwach wschodniej Polski, podczas których promowane będą nowe tytuły prasowe, które według SDP mają powstać. Część funduszy SDP przeznaczy na uruchomienie w lipcu portalu z tekstami o problemach lokalnych społeczności. Mają to być przedruki z prasy lokalnej, lecz przede wszystkim teksty (podpisane nazwiskiem lub anonimowe), które nie mogły się w niej ukazać z powodu “nacisków miejscowej władzy lub innych uwarunkowań”. Autorzy projektu oferują też przygotowanie takiego materiału przez dziennikarzy spoza lokalnej redakcji. Wynagrodzenie redaktora naczelnego portalu ma wynieść 3,1 tys. zł brutto. SDP nie zatrudni w serwisie innych etatowych pracowników, ale z miesięcznej puli 6,2 tys. zł będzie płacić za teksty. – Z portalem mogą współpracować dziennikarze lokalni i obywatelscy z całego kraju, niekoniecznie członkowie SDP – zapewnia Edyta Żyła, koordynator projektu z ramienia SDP. W jego ramach dziennikarze dostaną też pomoc prawną (m.in. porady w procesach sądowych i przygotowaniu pism procesowych) oraz ekspercką (np. jak założyć portal internetowy, wypromować nową gazetę lub przygotować trudny materiał śledczy). Tych ostatnich porad będą udzielać dziennikarze pełniący funkcje w SDP: Jadwiga Chmielowska – skarbnik zarządu głównego, Stefan Truszczyński – sekretarz generalny, Andrzej Stawiarski – członek zarządu głównego, Tomasz Szymborski – prezes śląskiego oddziału SDP. Za dwugodzinny dyżur dwa razy w miesiącu każdy dostanie 230 zł brutto. Tyle samo za dyżur także dwa razy w miesiącu otrzymają dwaj prawnicy.

– Nie kwestionuję kompetencji ekspertów SDP, ale w tej roli Stowarzyszenie powinno obsadzić wybitnych fachowców niezwiązanych z jego władzami. Trudno oprzeć się wrażeniu, że SDP napisało projekt pod członków swojego zarządu – uważa Alicja Molenda, wydawca “Przełomu – Tygodnika Ziemi Chrzanowskiej”. Zgadza się z nią Jerzy Jurecki, wydawca “Tygodnika Podhalańskiego”: – Członkowie władz SDP w roli doradców lokalnych dziennikarzy? To bardzo źle wygląda. Można pomyśleć, że SDP stworzyło projekt, by dać zarobić swoim władzom.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/42197,SDP-uszczesliwi-lokalnych-na-sile

04-07-2013, 17:48

Kryzys w mediach, tłumy idą na dziennikarstwo  »

Press
JF
04-07-2013

Mimo kryzysu w branży medialnej wydziały uniwersyteckie kształcące przyszłych dziennikarzy i PR-owców są oblegane. W Łodzi i Warszawie uniwersytety mają około dziesięciu chętnych osób na jedno miejsce.

- Wszystko wskazuje na to, że w tym roku na Uniwersytecie Łódzkim dziennikarstwo zajmie pierwsze miejsce na podium popularności, skoro do 3 lipca zapisało się na nie 537 chętnych, co daje średnio 10,7 osoby na jedno miejsce limitowe – stwierdza Tomasz Boruszczak, rzecznik prasowy Uniwersytetu Łódzkiego. Rzecznik podkreśla, że dziennikarstwo i komunikacja społeczna na tej uczelni niezmiennie od lat utrzymują się w czołówce najpopularniejszych kierunków.

Podobnie jest w Warszawie. – Specjalizacja PR i marketing medialny na kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna jest najpopularniejsza na naszej uczelni – informuje Katarzyna Łukaszewska z biura prasowego Uniwersytetu Warszawskiego. – W poprzednich trzech latach o jedno miejsce na PR i marketing medialny walczyło 20 osób. W tym mamy dziewięciu kandydatów na miejsce. Jednak nie mamy pełnych danych, a z doświadczeń ostatnich lat wynika, że większość kandydatów zgłasza się w ostatniej chwili – dodaje.

Specjalizacja dziennikarska na UW cieszy się mniejszym zainteresowaniem, choć i tu uczelnia nie narzeka na brak chętnych. Dotychczas zapisało się na nią 320 osób przy limicie 105 miejsc. Uczelnia spodziewa się, że w tym roku o jedno miejsce będzie starało się na tej specjalizacji pięciu lub sześciu kandydatów.

Kierunek dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu plasuje się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych kierunków. Jak informuje Przemysław Stanula z biura prasowego UAM, zamiar studiów na tym wydziale zgłosiło do 3 lipca 351 osób przy limicie 100 miejsc. Jednak rekrutacja zakończy się 10 lipca. Uczelnia spodziewa się, że kierunek utrzyma się w grupie dziesięciu najpopularniejszych – w ub. r. zajął 9. miejsce. Na Uniwersytecie Jagiellońskim według wstępnych danych dziennikarstwo chce studiować 566 osób, a miejsc jest 80.

- Wyobrażenia absolwentów specjalizacji PR i marketing medialny na temat pracy w PR najczęściej rozmijają się rzeczywistością – mówi Agnieszka Bajur, prezes zarządu Marketing & Communications Consultants. – Wielu z nich uważa, że dyplom renomowanej uczelni i znajomość kilku języków daje gwarancje pracy co najmniej za 4 tys. netto od momentu startu. Tymczasem dopiero podczas pracy w agencji PR okazuje się, czy dana osoba nadaje się do tego zawodu. A za pierwszą pracę można zarobić od 1,5 do 2 tys. zł, niektóre agencje PR nie płacą nic praktykantom – dodaje.

W jej ocenie absolwenci wyższych uczelni przeważanie nie zdają sobie sprawy, że kryzys spowodował, iż pieniędzy w branży jest mniej.

- Pobudki wyboru dziennikarstwa jako kierunku studiów bywają niskie – mówi Wiesław Władyka, publicysta “Polityki” i wykładowca na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. – Kierunek ma opinię relatywnie łatwego. Niektórzy są przekonani, że umożliwi im wejście do elity, czyli grupy dziennikarzy, którzy pełnią rolę celebrytów – dodaje.

Jednak w jego ocenie studia dziennikarskie mogą przynieść praktyczne efekty. – To jeden z nielicznych kierunków, który gwarantuje staże od pierwszego roku studiów, konfrontuje z rzeczywistością. Umiejętność redagowania, używania programów edytorskich, ogólne obycie to kapitał, który po dziennikarstwie pozwala znaleźć pracę, niekoniecznie w zawodzie dziennikarza czy PR-owca, ale np. w urzędzie – dodaje.

Z kolei Jacek Żakowski, szef katedry dziennikarstwa na Collegium Civitas zauważa, że studenci dziennikarstwa przeważnie pochodzą z rodzin znajdujących się w dobrej sytuacji ekonomicznej. – Co nie oznacza, że nie myślą praktycznymi kategoriami – mówi Jacek Żakowski. – Pamiętajmy, że tegoroczni maturzyści to osoby, które większą część świadomego życia spędziły w czasach kryzysu. Dlatego wiedzą, że nie ma nic pewnego. Dziennikarstwo nie gwarantuje im zawodu, ale w ich ocenie żadna szkoła wyższa nie daje dziś gwarancji zdobycia dobrze wynagradzanego miejsca pracy. Wybierają więc studia, które ich interesują – podsumowuje.

Całość: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/42179,Kryzys-w-mediach_-tlumy-ida-na-dziennikarstwo

03-07-2013, 23:15

Łukasz Wyrzykowski nie żyje. Zmarł nasz kolega  »

Dziennik Zachodni
TES
03-07-2013

Łukasz Wyrzykowski

Historyk z wykształcenia, dziennikarz z zamiłowania. Znakomicie potrafił łączyć te dwie pasje. Przeżył 65 lat. Pierwszym jego miejscem pracy był Dziennik Zachodni, przepracował z nami kilkanaście lat.

Łukasz był zawsze od wielkich tematów, długich rozmów z ważnymi ludźmi. Od zadań niewykonalnych. Choć czasem potykał się o drobiazgi i własną niefrasobliwość. Pióro miał znakomite.

Gdy odszedł z naszej redakcji związał się z Kurierem Zachodnim, pracował dla naszych parlamentarzystów – w biurze posłanki Barbary Blidy oraz senatora Bogusława Mąsiora. Z pracy dziennikarskiej nigdy nie zrezygnował.

Ostatnie jego branżowe pismo to “Nasze kontakty. Regiony Europy i Świata”. Wykładał w Wyższej Szkole Umiejętności Społecznych w Poznaniu, filii w Katowicach.

Wiedzieliśmy, że choruje, ale On przecież zawsze wychodził obronną ręką z wszystkich kłopotów. Zmarł w środę o godz. 18.00 z zabrzańskim szpitalu.

Żegnaj druhu.

TES


Redaktor Łukasz Wyrzykowski (1948-2013)

Powiedzieć o Nim: dziennikarz to zdecydowanie za mało. Należy tu, jak sądzę, dodać: nieprzeciętny, wybitny. Żył pisaniem – w tym się realizował, to był Jego żywioł i szczęście. Bliska mu była zwłaszcza szeroko i głęboko rozumiana tematyka kulturalna (literatura, teatr, film, sztuka). Ukończył na Uniwersytecie Śląskim historię, więc potrafił także odwoływać się do doświadczeń przeszłości. Znał i cenił klasyków. Dawniej o takich jak On mawiało się z szacunkiem: humanista. Jego ostatnie felietony, a raczej eseje w miesięczniku “Europerspektywy” to prawdziwe popisy erudycji i daru słowa. Winny nosić nadtytuł “Tylko dla myślących”.

Ale głównego zrębu Jego dziennikarskiego trudu należy szukać na żółknących łamach “Dziennika Zachodniego” z lat 70. i 80. Tam publikował swoje kapitalne, oryginalne jak na owe czasy, dociekliwe rozmowy z ówczesnymi VIP-ami, decydentami, którzy wtedy “kierowali ruchem” w różnych dziedzinach. Nieomylnie dobierał partnerów, docierając na niedostępne dla innych personalne wierzchołki. Wyciskał z warszawskiej elity wszystko, co się dało, a nawet więcej… Odławiał, kogo tylko chciał, i zachęcał do szczerych wyznań, w czym pomagały przyrodzony wdzięk, aktorskie predyspozycje, a także znakomite maniery, o które zadbała w odpowiednim czasie matka nauczycielka. Ludzi teatru rozumiał jak nikt, jako że sam otarł się o studia aktorskie i darzył ten trudny zawód ogromną estymą.

Przez pewien czas, lata 80., pełnił także obowiązki korespondenta prasowego “DZ” w Berlinie.

Aż do samego końca pisywał także skrzące się dowcipem, finezyjne recenzje teatralne. Patronował Mu w tym zakresie niedościgniony Boy-Żeleński, którego uwielbiał.

Pisywał książki. Jedna z nich z 2010 roku pt. “Długość Cienia”, dotycząca Siemianowic Śląskich, ma wartość dokumentalno-historyczną, ale przy tym wszystkim także interesujący wydźwięk – pochwałę śląskiej małej ojczyzny i tutejszych ludzi.

Łukasz próbował mądrze zgłębić tzw. śląskie problemy. Nic, co “katowickie”, nie było mu obce…

Doceniał śląskich artystów malarzy, usiłując rozszyfrować tajemnicę ich sukcesów. Chętnie zaglądał do pracowni Stanisława Mazusia, Romana Nowotarskiego, Witolda Pałki i innych.

Parał się także kolekcjonerstwem, bliska mu była zwłaszcza naiwna sztuka Nikifora.

Jak trzeba, potrafił wejść w rolę energicznego organizatora-menedżera. Redagował z dobrym skutkiem różne pisma, dbając wprost pedantycznie o ich poziom i poczytność (“Panorama”, “Nasze Kontakty”).

Sprawdzał się w konkretnym działaniu. Porywał go nurt działań określonych i namacalnych. Dyrektorował Śląskiej Izbie Budownictwa, doradzał niezapomnianej posłance, a potem minister budownictwa Barbarze Blidzie, a także senatorowi Bogusławowi Mąsiorowi.

Nie schodzili z pola jego zainteresowań wybitni lekarze. Zamierzał napisać biografię twórcy siemianowickiej oparzeniówki doktora Stanisława Sakiela.

Na co dzień chodząca życzliwość, nieodłączny uśmiech, dobre słowo dla każdego. Jego syn i żona zawsze byli na pierwszym planie. I jeszcze jedno. Wykładał studentom dziennikarstwo, ale też bardzo dbał o kontakty z nestorami naszego fachu.

No cóż, Łukaszu, nasze spotkania i długie rozmowy odchodzą w przeszłość, życie płynie, ale Ty nie zostaniesz przez nas zapomniany.

ANDRZEJ ŁOJAN
IRENEUSZ ŁĘCZEK

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

Całość: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/936446,lukasz-wyrzykowski-nie-zyje-zmarl-nasz-kolega,id,t.html

03-07-2013, 09:37

Cezary Łazarewicz przegrał sprawę o “Hienę Roku”. Będzie apelacja  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
pp
03-07-2013

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił w całości powództwo Cezarego Łazarewicza o ochronę dóbr osobistych przeciwko Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich. Łazarewicz pozwał SDP za nominację do “Hieny Roku”. Teraz zapowiada apelację.

Cezary Łazarewicz

SDP nominowało Łazarewicza do „Hieny Roku” za tekst, w którym analizował prywatne życie ojca Lecha i Jarosława Kaczyńskich – Rajmunda Kaczyńskiego. Artykuł ukazał się w “Newsweeku” w lipcu ub.r. Władze SDP uznały, że to tekst “głęboko ingerujący w prywatne życie” i został “napisany pod tezę polityczną, mającą w efekcie uderzyć w lidera opozycji oraz dobrą pamięć o nieżyjącym Prezydencie RP” .

Łazarewicz uznał, że nominacja do “Hieny Roku” to dla niego obelga i pozwał SDP o ochronę dóbr osobistych. Dziennikarz domagał się przeprosin oraz wpłaty 20 tys. zł na rzecz Hospicjum Domowego Zgromadzenia Księży Marianów.

Sąd okręgowy uznał jednak, że poprzez nominację do “Hieny Roku” nie zostały naruszone dobra osobiste dziennikarza, a Łazarewicz nie doznał żadnej krzywdy. Sąd stwierdził też, że dziennikarz jest osobą publiczną i musi liczyć się ze wzmożona krytyką pod jego adresem. Ponadto, sąd zgodził się z argumentacją pełnomocnika SDP, że uznanie roszczeń dziennikarza dążyłoby do ograniczenia debaty publicznej. W ustnej argumentacji porównał też polską “Hienę Roku” do “Malin” – antyoskarów przyznawanych w Stanach Zjednoczonych.

- Jestem wstrząśnięty uzasadnieniem przedstawionym przez sąd – mówi Wirtualnemedia.pl Cezary Łazarewicz, obecnie dziennikarz “Wprost”. – Sąd uznał, że to było prawo do krytyki. Zgadzam się, że każdy może krytykować mój tekst. Uznałem jednak, że posługiwanie się wobec mnie słowem “Hiena” było próbą linczu, odebrania mi godności i podstaw do wykonywania zawodu. Są osoby, które przestały ze mną rozmawiać z tego powodu – mówi nam dziennikarz.

Łazarewicz zapowiada, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku, odwoła się od niego do sądu apelacyjnego.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/cezary-lazarewicz-przegral-sprawe-o-hiene-roku-bedzie-apelacja

02-07-2013, 17:43

Latkowski zapowiada przywrócenie dziennikarstwa zaagażowanego  »

Portal medialny.pl
Kuba Wajdzik
02-07-2013

Najbliższy rok będzie kluczowym okresem dla wydawców prasy papierowej – uważa Sylwester Latkowski, redaktor naczelny tygodnika “Wprost”. Jego zdaniem część tytułów niedługo zniknie z rynku. Deklaruje również, że sam ma strategię na czas kryzysu. Jest nią odejście od dotychczasowego nurtu “grzecznej gazety” i przywrócenie w Polsce dziennikarstwa zaangażowanego.

Sylwester Latkowski

Nie ma świętych krów – niedawno pod takim hasłem ruszyła kampania wizerunkowa tygodnika “Wprost”. Jej celem jest zwrócenie uwagi czytelników na zmiany, jakie przeszło pismo w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Nowy kierunek rozwoju pisma ma nie tylko zatrzymać dotychczasowych czytelników, ale i podnieść sprzedaż. “W mediach, zwłaszcza papierowych jest kryzys, wszyscy to mówią. Nie ma redaktora naczelnego, który powie, że odnosi sukces, bo to jest tylko kwestia, o ile mniej ma wpływów i o ile mniejszy nakład sprzedaje” – mówi Agencji Informacyjnej Newseria redaktor naczelny “Wprost”. “Myślę, że za rok zweryfikujemy rynek medialny prasy papierowej. To jest chyba jeden z bardziej szczególnych okresów na tym rynku, bo uważam, że w przyszłym roku nie wszyscy dotrą do brzegu” – dodaje Latkowski.

Zwraca również uwagę, że równolegle do kryzysu w segmencie prasy papierowej istnieje problem związany z zarabianiem na kontencie w internecie.  “W Polsce nie jesteśmy przyzwyczajeni do czytania gazet w wersji elektronicznej. To jest problem. Czytelnik także nie jest przyzwyczajony płacić za treść w internecie. Jest przyzwyczajony, że ma to za darmo, a to zabija prawdziwe media. Nie ma dziennikarstwa bez finansowania, bo nie blogerzy tworzą dziennikarstwo” – tłumaczy Latkowski.

Deklaruje, że zamierza wprowadzić w swoim tygodniku zmiany w stylu i tematyce artykułów. “Chcę przywrócić inny rodzaj dziennikarstwa zaangażowanego. Wierzę, że dziennikarstwo, które będzie pokazywało rzeczywistość i stawało za ludźmi spowoduje, że przynajmniej nas czytelnicy będą wspierać tym, że będą kupować ten tytuł. To jest najważniejsze” – tłumaczy Latkowski.

Co więcej, Latkowski jest zdania, że czas “grzecznych gazet” już się skończył. “Odeszliśmy z zespołem od robienia miłego, przyjemnego tygodnika, który nic nie mówi i jest miałki. Nie bez powodu trwa teraz kampania “Nie ma świętych krów”. Myślę, że to jest czas na dziennikarstwo śledcze, interwencyjne, na pokazywanie tego, co ludzie naprawdę chcieliby usłyszeć, przeczytać, bo w mainstreamie to zaginęło” –  podkreśla redaktor naczelny tygodnika.

Nowa kampania wizerunkowa “Wprost” obejmuje reklamy w prasie, spoty w radiu, telewizji i wybranych sieciach kin, a także promocję w internecie oraz outdoor, m.in. na warszawskich autobusach. Elementy kampanii  widoczne są również w samym tygodniku oraz w serwisie wprost.pl.

Całość: http://portalmedialny.pl/art/39310/latkowski-zapowiada-przywrocenie-dziennikarstwa-zaagazowanego.html