21-08-2013, 09:38
Żarty i domysły dziennikarzy po wpadce “Newsweeka” z dymisją Rostowskiego »
tw
21-08-2013
Błyskawicznie zdementowana informacja “Newsweeka” o dymisji ministra finansów Jacka Rostowskiego wywołała dużo żartobliwych komentarzy dziennikarzy i blogerów. Niektórzy zastanawiają się, kto napisał nieprawdziwy tekst oraz jakie może on mieć podłoże i konsekwencje.
We wtorek wieczorem “Newsweek Polska” w swoim serwisie internetowym zamieścił informację, że minister finansów Jacek Rostkowski podał się do dymisji. Wiadomość miała pochodzić z dwóch niezależnych źródeł.
Doniesienie szybko podchwyciły inne media – zwłaszcza że we wtorek na konferencji prasowej Rostowski wspólnie z Donaldem Tuskiem prezentowali nowelizację ustawy budżetowej. A kilka dni wcześniej agencja Reuters podała, że minister finansów zostanie odwołany przez premiera. Przy czym Donald Tusk na konferencji nazwał tę informację plotką i nie chciał jej komentować.
Natomiast we wtorek wieczorem po około godzinie od zamieszczenia tekstu “Newsweeka” o dymisji Rostowskiego, Donald Tusk stanowczo to zdementował. – Minister Rostowski nie złożył żadnej dymisji! Plotki czy nagonka? - napisał premier.
W tej sytuacji podane przed godziną informacje musiały korygować wszystkie media, które powołały się wcześniej na “Newsweeka”, a także sam tygodnik. W jego serwisie tytuł newsa “Jacek Rostowski podał się do dymisji” szybko zmieniono na “Tusk dementuje informację o rezygnacji Rostowskiego”, przy czym w leadzie pozostawiono wzmiankę o dwóch niezależnych źródłach informacji o rzekomej dymisji. – Nie podałem się wczoraj do dymisji. Są to informacje zupełnie nieprawdziwe, nierzetelne. Dzisiaj rano ku mojemu kompletnemu zdumieniu, okazuje się, że w nocy (a poszedłem spać o 10 wieczór) miała miejsce medialna “burza w szklance wody” – skomentował w środę rano sam Jacek Rostowski.
Opublikowanie przez „Newsweek” tak ważnej i szybko zdementowanej wiadomości wywołało sporo żartobliwych komentarzy dziennikarzy i blogerów. - Szukam jakiegoś fajnego informatora. Może być dwóch, najlepiej niezależnych od siebie – kpił na Twitterrze Marek Kacprzak z Polsat News. - Wiem z dwóch niezależnych źródeł, że dzień się zaczął. Witam serdecznie! - napisał w środę rano Stach Kornatowski z TVN 24. - Newsweek ma też ponoć gotową depeszę o dymisji Tuska, ale po akcji z JVR (Janem Vincentem Rostowskim – przyp.red.) postanowili nie bawić się wieczorami enterem - stwierdził Jarosław Kuźniar. – Czy teraz każdy kto w sprawie JVR powoła się na Newsweeka i Reutersa ma 2 źródła?
– żartował Grzegorz Nawacki z “Pulsu Biznesu”. – Hah! Nie wyszło z Rostowskim, ale próbujmy dalej! Jak dowiedzieliśmy się z dwóch niezależnych źródeł Joanna Mucha…
– ironizował Michał Majewski z “Wprost”.
Bez litości wpadkę “Newsweeka” wykpił ASZdziennik, blog publikujący absurdalne informacje, „najlepsze zmyślone newsy w kraju. ASZdziennik niedługo po dementi Donalda Tuska poinformował, że we wtorek zaczął współpracę z “Newsweekiem”, w ramach której połączono newsroomy polityczne obu tytułów. “- Liczymy na efekt synergii od zaraz – napisali redaktorzy naczelni we wspólnym oświadczeniu. Choć nasze przedsięwzięcie ma dopiero kilka godzin, już trafiło w sam środek politycznej debaty. – Minister Rostowski nie złożył żadnej dymisji – pisał na gorąco na Twitterze Donald Tusk życząc nam jednocześnie dalszych sukcesów” – napisał ASZdziennik.
- To był wtorek, a przy wtorku, Newsweek kupił kota w worku
– skwitowała Małgorzata Serafin z TVP. – Wpadka tak epicka, że aż niemożliwa – podsumowała Kamila Biedrzycka z TVP Info.
Inni komentatorzy zwrócili uwagę, że zamieszanie informacyjne w tak istotnej sprawie może mieć poważne konsekwencje. - Dymisja Rostowskiego trwała 46 minut. Dobrze że GPW się nie zdążyła otworzyć - ocenił Maciej Sokołowski z TVN24. - Mają chłopaki z Nesquika farta, że nie w ciągu dnia. Taki kwadransik na giełdzie byłby ciekawy – dodał Michał Majewski. - O co tu chodzi? Ja mam tylko poglądy gospodarcze, z polityka mi nie po drodze, ale to co się dzieje, przekracza wszelkie granice - irytował się we wtorek wieczorem Kazimierz Krupa, redaktor naczelny “Forbes Polska” (tak samo jak “Newsweek” wydawanego przez Ringier Axel Springer). - Chyba trzeba będzie powołać komisję śledczą. Złożył czy nie? Dał przeciek do Reutersa czy nie? Kto napuścił “Newsweek”. Bez komisji się nie wyjaśni – dodał. – Fajnie teraz mają koledzy, którzy są “wydawcami numeru” w gazetach. Jak zrobić jedynkę?
– zastanawiał się Igor Janke.
Smaczkowi sprawie dodał fakt, że we wtorek wieczorem milczał telefon rzecznika rządu Pawła Grasia, który był na koncercie Rogera Watersa, a na Twitterze pojawiło się jego fałszywe konto (po kilku godzinach zostało usunięte). W tej sytuacji komentatorzy docenili szybkie dementi Donalda Tuska na Twitterze. – Brawo, naprawdę brawo za szybką reakcję o tak późnej porze. Do tego w odpowiednim kanale komunikacji – stwierdził Sebastian Hejnowski z agencji public relations Ciszewski MSL. - Znalazłem z premierem Tuskiem jedną wspólną cechę. Też nie opuszcza Twittera po 22 - przyznał Samuel Pereira z “Gazety Polskiej”.
Inni dziennikarze zauważyli, że tekst o dymisji Rostowskiego w serwisie “Newsweeka” nie został przez nikogo podpisany. – Serio ktoś miał news o dymisji wicepremiera i się nie podpisał? A myślałem, że tylko ja taki skromny – ironizował Paweł Majewski. - Jak dziennikarz ma meganewsa i jest na tyle pewien, że go wypuszcza to w jego interesie leży, by się podpisać! Dziwne – dodała Kamila Baranowska z “Do Rzeczy”. Po tym, jak pojawiły się spekulacje, że autorem informacji jest Michał Krzymowski, Krzysztof Skórzyński z “Faktów” TVN przekazał wiadomość od Krzymowskiego, że to nie on napisał ten tekst. – Ja jako człek, który zaliczył parę wtop (i się tego przyznaje) ciekaw jestem, czy znajdzie się w “Newsweeku” ktoś kto powie, że info o JVR była jego – podsumował Konrad Piasecki z RMF FM.
Komentatorzy nie odmówili sobie złośliwości, spekulując, jak wyglądało przygotowanie informacji o dymisji i jaka będzie reakcja redakcji “Newsweeka” w obecnej sytuacji. – Czy Paweł Graś, zgodnie z tradycją, spotkał się przy śmietniku z Tomaszem Lisem przed publikacją tekstu o Rostowskim - kpił Marek Magierowski z “Do Rzeczy”, nawiązując do słynnego spotkania Grasia z Grzegorzem Hajdarowiczem poprzedzającego publikację w “Rzeczpospolitej” tekstu Cezarego Gmyza o trotylu na wraku tupolewa. - A tak na deser to ciekaw jestem, jak po tweecie premiera Tuska wyglądała rozmowa autora informacji o JVR w “Newsweeku” z Tomaszem Lisem
– napisał Krzysztof Berenda z RMF FM.
Niektórzy starali się szerzej interpretować to zamieszanie. - Pójdę w poprzek, bo na mój nos między jakąś formą dymisji a publikacją “Newsweeka”, doszło do rozmowy Donalda Tuska i Jacka Rostowskiego. Jeżeli nie, to “Newsweek” został użyty perfidnie to wzmocnienia pozycji Rostowskiego! - ocenił Krzysztof Skórzyński. – Mój dawny Szef uczulał, że w dementi też nie należy wierzyć. Szczególnie jeśli dementują politycy - dodała Karolina Hytrek-Prosiecka z TVN CNBC. – To sam Jacek Rostowski mógł stać za rozpuszczeniem wczorajszej plotki o swojej dymisji. Taką tezę stawiają zagraniczni dziennikarze biznesowi i ekonomiści - stwierdził na swoim blogu w środę rano Krzysztof Berenda. – Informacja o dymisji to mógł być szachowy gambit wymierzony w premiera. Świadczyć miałby o tym choćby fakt, że cała ta burza w szklance wody zostało rozegrana w ten sposób, by wyrządzić jak najmniej szkody dla rynku finansowego. Dochodzą też sygnały, że wczoraj obaj panowie mocno ścierali się za kulisami. Przed posiedzeniem rządu i po jego zakończeniu mieli ze sobą głośno dyskutować. To mogło rozzłościć Jacka Rostowskiego, który postanowił zagrać ostro. Mógł wypuścić plotkę o swojej dymisji licząc na to, że sprowokuje premiera, by ten jasno powiedział, czy chce zwolnić ministra, czy też stanie za nim murem – dodał Berenda.
Jak wynika z najnowszych danych średnia sprzedaż tygodnika “Newsweek Polska” w I półroczu 2013 r. wyniosła 124 467 egz., po wzroście o 11,03 proc.




