Stowarzyszenie Dziennikarzy RP w Katowicach

Znajdź na stronie

Kontakt

ul. Warszawska 37
40-010 Katowice

E-mail: sdrp.katowice@op.pl
Tel.: 32 253 07 38

Nr KRS: 0000344572

Sprawa Jarosława Ziętary

Sprawa Jarka Ziętary

Archiwum

Dziennikarze o sobie

12-08-2013, 15:21

KRRiT potępia atak na Miecugowa i zachęca do tego SDP  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
12-08-2013

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zdecydowanie potępiła przemoc wobec Grzegorza Miecugowa w czasie programu nadawanego z Przystanku Woodstock i zachęciła do skrytykowania incydentu organizacje dziennikarskie.

Jan Dworak

- To czyn niedopuszczalny, nie tylko zabroniony prawem, ale naganny moralnie i godzący w istotę wolnych mediów – napisał o ataku na Miecugowa przewodniczący KRRiT Jan Dworak w stanowisku zatytułowanym “Nie można milczeć wobec przemocy”. - Agresja wobec dziennikarzy ma szczególny wymiar – to atak na swobodę wypowiedzi, która stanowi fundament demokracji i wolności każdego człowieka. Nikt nie może dzielić mediów na dobre i złe, siłą eliminować tych, które uzna za niewłaściwe, decydować, kto i jak może publicznie zabierać głos - podkreślił Dworak. – Próba relatywizacji lub usprawiedliwień zachowań agresywnych wobec dziennikarzy w istocie stanowi przyzwolenie na obecność przemocy w mediach. Oznacza to, że elementem publicznego sporu mogą być już nie tylko argumenty, ale także fizyczna przemoc wobec oponentów – zaznaczył.

W oświadczeniu przypomniano dwa inne akty przemocy wobec dziennikarzy, które skrytykowała KRRiT: uniemożliwienie pracy ekipie telewizji Polsat przez uczestników pielgrzymki Radia Maryja w Częstochowie latem 2011 roku oraz ataki na dziennikarzy relacjonujących obchody Dnia Niepodległości 11 listopada 2011 roku (spalono wtedy wóz transmisyjny TVN24. – Przemoc fizyczna wobec prowadzącego audycję “Szkło kontaktowe” podczas tegorocznego Przystanku Woodstock redaktora Grzegorza Miecugowa jest kolejnym przykładem wymagającym jednoznacznej reakcji – podkreślił Jan Dworak. – Wszelkie akty agresji fizycznej wobec dziennikarzy wykonujących swoje obowiązki zawodowe, niezależnie od ich motywacji, muszą spotkać się z właściwą reakcją organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także z potępieniem opinii publicznej - dodał.

Według KRRiT szczególnie ważna w takiej sytuacji jest jednoznaczna postawa stowarzyszeń i organizacji zawodowych dziennikarzy. Dlatego Rada zaapelowała w oświadczeniu do wszystkich takich struktur – zwłaszcza Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, Towarzystwa Dziennikarskiego – o “jednoznaczne potępienie agresji wobec dziennikarzy i obronę podstawowych zasad demokratycznego systemu opartego na wolności mediów i wolności słowa”.

- Także prezentacja poglądów osób dopuszczających się agresji wobec dziennikarzy powinna być poprzedzona wnikliwą refleksją wobec niebezpieczeństwa, że nie wzbogaci ona społecznego dyskursu, a może posłużyć promocji zachowań nagannych lub stać się inspiracją dla nieodpowiedzialnych osób liczących na medialny rozgłos - dodał w imieniu KRRiT Jan Dworak. Przypomnijmy, że sprawca ataku na Miecugowa, Oskar Wądołowski, udzielił w zeszłym tygodniu obszernego wywiadu “Czasowi Białegostoku”, wyjaśniając powody swojego zachowania.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/krrit-potepia-atak-na-miecugowa-i-zacheca-do-tego-sdp

12-08-2013, 13:57

Grzegorz Miecugow: TVN nie kłamie. “Często jesteśmy zbyt powierzchowni”  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
12-08-2013
Jestem dumny z tego, gdzie pracuję, i nie uważam, że TVN kłamie – mówi w rozmowie z tygodnikiem Newsweek Polska Grzegorz Miecugow, dziennikarz TVN24. Przyznaje jednak, że dzisiaj media, z TVN24 na czele, są zbyt powierzchniowe, a ludzie “lubią oglądać awantury”.

Grzegorz Miecugow

“TVN kłamie” to hasło, które najczęściej powtarzają przeciwnicy, którzy widzą w TVN24 zagrożenie dla swoich poglądów. Z identycznym hasłem wypisanym na kartonie, zaatakował Grzegorza Miecugowa młody mężczyzna podczas przystanku Woodstock. Dziennikarz odpiera jednak zarzuty pod adresem swojej stacji.

Mogę powiedzieć tylko tyle, że jestem dumny z tego, gdzie pracuję, i nie uważam, że TVN kłamie. To znaczy TVN, podobnie jak wszystkie inne media, może mieć swoje potknięcia, zbyt łatwo dawać się sprowadzić na złą drogę, ale nie mam poczucie, że kłamie – mówi w rozmowie z tygodnikiem Newsweek Polska Grzegorz Miecugow, dziennikarz TVN24.

Miecugow dodaje także, że jeśli ktoś twierdzi, że “TVN kłamie”, to świadomie zataja prawdę lub nią manipuluje. A robi to w określonym celu, np. “likwidacji państwa polskiego”. Dziennikarz przyznaje jednak, że media dużo się zmieniły od czasu, gdy startował TVN24.

Często jesteśmy zbyt powierzchowni. Jak zaczynaliśmy, a to było dwanaście lat temu, to idea była taka, że większość materiału będzie nagrywana, a potem będziemy te cegiełki na różne osoby sklejać. Ale od pewnego czasu przeszliśmy na permanentny lajf. Tak więc jak mamy na przykład jakiś proces, to dziennikarz stoi przed sądem i mówi: “Za pół godziny rozpocznie się proces”, “Właśnie rozpoczął się proces”, “Za pół godziny spodziewamy się wyroku”. A w końcu, jaki ten wyrok jest. Ale w konsekwencji bardzo mało czasu poświęcamy na to, żeby powiedzieć, o co tak naprawdę w tej sprawie chodzi zauważa Grzegorz Miecugow.

Dlaczego tak się dzieje?

Jak zaczynaliśmy, to mogliśmy nadawać ton, natomiast teraz jesteśmy jedną ze stacji i musimy być szybcy. Szybsi od innych. Nie możemy też abstrahować od tego, co lubi widz. (…) Ludzie lubią awantury. A najbardziej takie, w których nie przechodzą żadne treści, bo głosy się zlewają (…) Inna sprawa, że żyjemy w bardzo spokojnych czasach (…) Szukamy więc rozrywki - dodaje Miecugow.

Robiąc “Szkło kontaktowe”, staram się, żeby to był program ciepły. Żeby krew nie ściekała mi po kącikach ust, bo kogoś ugryzłem czy obraziłem. I naprawdę nie mam poczucia, żebym był nielubiany. Wręcz przeciwnie – dodaje Grzegorz Miecugow.

W wywiadzie nie brakuje także odniesień do incydentu podczas Przystanku Woodstock. Dziennikarz zaznacza jednak: “ja się nie biję i rozumiem tych, którzy nie potrafią”. Zaznacza jednak, że sprawy ataku Oskarowi W. nie odpuści” “żeby zapłacił t1,5 tys. zł na hospicjum i w ten sposób odczuł dyskomfort”. Zdradza także, że ma na swoim koncie wygraną sprawę z człowiekiem, który wyzwał go podczas pobytu w barze. Po tym jak sprawa otarła się o policję, atakujący mężczyzna przeprosił dziennikarza, a ten przyjął przeprosiny i zrezygnował z założenia sprawy. Zaznacza, że podobnie postąpiłby, gdyby usłyszał przeprosiny od Oskara W.

Całość: http://media2.pl/media/105168-Grzegorz-Miecugow-TVN-nie-klamie.-Czesto-jestesmy-zbyt-powierzchowni.html

10-08-2013, 11:32

Kamil Durczok: Za tabloidyzację telewizji odpowiada Internet  »

Media2.pl
Łukasz Szewczyk
10-08-2013
Za tabloidyzację telewizji w największym stopniu odpowiada Internet ze swoją skrótowością, sensacyjnością i tytułami – mówi Kamil Durczok w wywiadzie dla Dziennik.pl. Dziennikarz przyznaje także, że człowiek atakujący dziennikarzy “skreślił się z listy uczestników debaty i koniec”.
 
Kamil Durczok
Przy okazji ataku na Grzegorza Miecugowa podczas Przystanku Woodstock, w mediach trwa ciekawa wymiana na temat sytuacji dziennikarstwa w Polsce. “Wszystkie gorzkie słowa o spsieniu mediów, prasy, mają podstawę. Bo dano temu człowiekowi to, o co mu chodziło” – komentuje w TOK FM Grzegorz Miecugow sytuację, gdy młody mężczyzna atakujący dziennikarza staje się bohaterem lokalnych mediów.

Redaktor naczelny Czasu Białegostoku, który opublikował wywiad z Oskarem W., na te słowa odpowiedział, że “w przypadku redaktora Miecugowa zapraszanie do jego stacji gości-idiotów to efekt żądań widza, zwiększania oglądalności, a w konsekwencji zarabiania większych pieniędzy. W przypadku “Czasu Białegostoku” to spsienie mediów”.

Do dyskusji w tej sprawie dołącza także Kamil Durczok, redaktor naczelny “Faktów” telewizji TVN, który komentuje wypowiedź naczelnego “Czasu Białegostoku”.

Jeden z najgłupszych tekstów o dziennikarstwie jaki czytałem, to była właśnie odpowiedź redaktora naczelnego portalu, który zamieścił wywiad z tym człowiekiem. (…) Powiedzenie, że po to są media, żeby pokazywać różnego rodzaju poglądy, w momencie, w którym pokazują człowieka łamiącego zasady debaty publicznej, przez wprowadzenie do niej przemocy, jest jednym z głupszych stwierdzeń, jakie kiedykolwiek słyszałem w dyskusji o tym, czym są media. W momencie, w którym ten facet wyskoczył na scenę i uderzył Grzesia, skreślił się z listy uczestników debaty i koniec – mówi Kamil Durczok w rozmowie z Dziennik.pl

W wywiadzie poruszana jest także kwestia tabloityzacji mediów. Grzegorz Miecugow jest zdania, że tabloidyzację telewizji odpowiadają jej widzowie. Innego zdania jest Kamil Durczok.

Za tabloidyzację telewizji w największym stopniu odpowiada Internet ze swoją skrótowością, sensacyjnością i tytułami. Internet jest wielkim medium, dostarczycielem treści, do którego można sięgać w różne miejsca. Ktoś sięga po pogłębioną analizę “Huffington Post”, a ktoś inny po proste treści jednego z portali plotkarskich. Ta bezpośredniość, interaktywność, niestety też zalew chamstwa, który jest charakterystyczny dla wielu miejsc w polskim Internecie, a jest czymś rzadko spotykanym na świecie, to są elementy, które odpowiadają za spsienie mediów czy tabloidyzację mediów – dodaje Durczok.

Dziennikarz odpowiada także na zarzuty braku obiektywności w mediach. Jak zaznacza, od słowa obiektywność woli “uczciwość” oraz “bezstronność”. Jak tłumaczy, w przypadku serwisów informacyjnych jak “Fakty”, “Wydarzenia” czy “Wiadomości”, autor dziennikarz kilkudziesięciu informacji w ciągu dnia wybiera dziesięć. Siłą rzeczy zawsze jest subiektywny wybór.

Całość: http://media2.pl/media/105098-Kamil-Durczok-Za-tabloidyzacje-telewizji-odpowiada-Internet.html

10-08-2013, 10:45

Mariusz Max Kolonko chce likwidacji TVP Polonia  »

Onet.pl
Grzegorz Krawczyk
10-08-2013

Mariusz Max Kolonko wzywa do likwidacji TVP Polonia, której, jego zdaniem, światowa Polonia nie chce i nie lubi oglądać. – Pora, żeby nazwać rzeczy po imieniu i skończyć z tą medialną patologią – mówi Onetowi. Jego pomysł w ciągu kilku dni poparło ponad 12 tysięcy internautów. Kondycję TVP Polonia krytykują też eksperci.

Mariusz Max Kolonko

Zamieszanie wokół TVP Polonia rozpoczęło się kilka miesięcy temu. To wówczas Ministerstwo Spraw Zagranicznych podjęło decyzję o cofnięciu dotacji na ten kanał. W latach 2007-2012 MSZ przeznaczał na działania TVP Polonia około 11 milionów złotych. W tym roku dotację okrojono blisko sześciokrotnie – resort zadeklarował współfinansowanie w wysokości 2 milionów złotych.

Skąd ta decyzja? MSZ jako główne powody ograniczenia dotacji wymienia niewywiązanie się z zobowiązań przez Telewizję Publiczną. Chodzi między innymi o dostępność programu dla odbiorców za granicą, a także ofertę programową TVP Polonia.

Główny problem dotyczy dostępności kanału w USA. Tamtejsza Polonia, żeby oglądać ten kanał musi korzystać z oferty telewizji kablowej (to koszt około 25-30 dolarów miesięcznie) lub w internecie (w systemie “Video on Demand”, do którego dostęp kosztuje niecałe siedem dolarów miesięcznie).

- Dzieje się tak dlatego, że TVP podpisała umowę ze Spanski Enterprises na wyłączną dystrybucję sygnału TVP Polonia na Stany Zjednoczone. Oznacza to, (…) że polska telewizja publiczna stała sie producentem zewnętrznym, produkującym za publiczne pieniądze programy dla prywatnej firmy w Kanadzie – tłumaczy Onetowi Mariusz Max Kolonko.

Rzeczywiście. To między innymi umowa ze Spanski Enterprises Inc. (SEI) była jedną z przyczyn negatywnych ocen MSZ w stosunku do TVP Polonia. Okazuje się bowiem, że blisko 20 lat temu TVP podpisała umowę z kanadyjską firmą kierowaną przez pochodzącego z Polski Roberta Spańskiego, zgodnie z którą wyłączne prawa do dystrybucji sygnału TVP Polonia w Ameryce Północnej posiada właśnie SEI.

Oburzenia tą sytuacją nie kryje Max Kolonko, który od kilku miesięcy prowadzi w serwisie YouTube swój kanał. To właśnie tam wezwał do likwidacji TVP Polonia i stworzenia całkiem nowego kanału. – Panowie redaktorzy TVP, jesteście zawodowcami, ale pora żebyście zaczęli pakować walizki. Oto my, Polonia, domagamy się likwidacji telewizji, która nam nie służy, której nie lubimy oglądać i nie możemy oglądać – przekonywał w swoim programie z serii “Mówię Jak Jest”.

W rozmowie z nami podkreśla, że TVP Polonia stała się zewnętrznym producentem tworzącym za publiczne pieniądze dla prywatnej firmy w Kanadzie. – Lubię Boba Spanskiego i przykro mi, że straci biznes, ale pora, żeby nazwać po imieniu, skończyć z tą medialną patologią i zlikwidować  TVP Polonia – przekonuje.

Były korespondent TVP w Stanach Zjednoczonych kilka dni temu wezwał internautów do poparcia jego pomysłu na Facebooku. Fanpage “Zlikwidować TVPolonia” polubiło już ponad 12 tys. Jak twierdzi, rosnąca popularność go jednak nie interesuje. – W MaxTV nie wypowiadam się na tematy popularne, a na tematy na ogół niepopularne. Jednak znów okazuje się, że “mówienie jak jest” przynosi rezultaty. Okazuje się, że ludzie nie chcą takiej TVP Polonia, jaką serwują nam władze TVP – mówi Onetowi.

Dziennikarz zaznacza jednak, że nie chce pozbawiać Polaków na Litwie czy Ukrainie dostępu do polskiej telewizji. – No way. Stwórzmy nową telewizję. Powinna być robiona dla Polonii i przez Polonię, dystrybuowana za darmo na YouTube – przedstawia swój plan. Kolonko nie ma też wątpliwości, że jego pomysł zostanie zrealizowany. – TVP Polonia będzie zlikwidowana. Koniec i kropka – mówi Onetowi.

W podobnym tonie, co Max Kolonko, na temat kondycji TVP Polonia wypowiada się Janusz Kapusta, wybitny polski grafik od lat mieszkający w Nowym Jorku. – Kanał TVP Polonia zatrzymał się na poziomie intelektualnym, kiedy górale wyjeżdżali za chlebem. (…) Wydaje mi się, że gdzieś podskórnie zbiera się strumień, który wyartykułuje nowe potrzeby, a których Max Kolonko jest tylko swoistym zwiastunem – mówi Onetowi.

Sam pomysł likwidacji telewizji nieco jednak tonuje. – Na tej samej czystej kartce niezdolny nakreśli gryzmoły, a mądry stworzy arcydzieło. To samo z telewizją – nie chodzi o to, żeby ją zlikwidować, ale dać we władanie mądrym. Mógłby to być kanał, gdzie możemy nawzajem się wspomagać, informować i rozwijać. A mamy wiele do powiedzenia. Po obu stronach – podkreśla.

Czy zmiany w TVP Polonia są możliwe? Sceptycznie do tego podchodzi medioznawca prof. Wiesław Godzic. – Ja jestem pesymistą. TVP ma tak dużo swoich problemów, że zapomni o TVP Polonia – mówi nam. W ocenach kondycji tego kanału nie ma jednak złudzeń. Jak mówi, ta TVP Polonia to “królestwo powtórek” i kanał, którym Polacy nie mogą się chwalić.

- Czym innym jednak jest surowa ocena tego programu, a czym innym nawoływanie do likwidacji – mówi. Przyznaje jednak, że w ocenach jest “rozdwojony”, bo w obecnej formie “nie ma co utrzymywać tego kanału”. Prof. Godzic, odnosząc się do pomysłów Maxa Kolonki, zaznacza, że władze w nowej telewizji muszą wziąć młodzi ludzie.

- Najważniejszy jest tu pomysł i decyzja. W tym jesteśmy zgodni. Mają to przejąć młodzi ludzi i całe przedsięwzięcie ma pochodzić z Polski. Taka telewizja powinna być rodzajem wizytówki, ale także miejscem dyskusji na temat naszego miejsca na świecie – podkreśla prof. Godzic.

Za przykład podaje emisję filmu o Powstaniu Warszawskim na antenie TVP Polonia. – Nie chodzi tylko o puszczenie filmu, ale też o dyskusje na ten trudny temat. My jesteśmy na to gotowi, pytanie tylko, czy TVP jest do tego gotowa – kończy prof. Godzic.

Kanał TVP Polonia rozpoczął regularną emisję w 1993 roku. Jego ramówka wykorzystuje w głównej mierze materiały produkowane przez TVP, w tym seriale i programy przeznaczone dla Polaków mieszkających poza granicami kraju. Od niedawna cyfrowy sygnał jest dostępny również drogą naziemną w Polsce.

TVP Polonia odbierają, oprócz mieszkańców Ameryki Północnej i Południowej oraz Afryki, Polacy mieszkający na wschód od naszego kraju – na Litwie, Łotwie, w Estonii, Białorusi i Ukrainie. W Rosji TVP Polonia jest dostępna w co najmniej kilkudziesięciu sieciach kablowych.

 

Całość: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/mariusz-max-kolonko-chce-likwidacji-tvp-polonia/xrl2h

09-08-2013, 06:40

KRRiT: kanały za darmo także w telewizji internetowej  »

WIRTUALNEMEDIA.pl
tw
09-08-2013

Siedem ogólnodostępnych kanałów telewizyjnych muszą bezpłatnie udostępniać swoim odbiorcom również operatorzy telewizji internetowej – podała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, powołując się na ustawodawstwo Polski i Unii Europejskiej.

Jan Dworak

KRRiT w opublikowanym właśnie stanowisku zwraca uwagę na zapis z uzasadnienia rządowego projektu ustawy o wdrożeniu naziemnej telewizji cyfrowej: “mając na uwadze pojawienie się nowych sposobów odbioru telewizji (np. IP TV, Internet TV) konieczne było objęcie obowiązkiem must carry nie tylko operatorów sieci kablowych i platform satelitarnych, ale także pozostałych podmiotów rozprowadzających program w sieciach telekomunikacyjnych”. Natomiast zgodnie z dyrektywami Unii Europejskiej z 2002 roku do sieci łączności elektronicznej zalicza się internet.

Zasada must carry nakłada na operatorów telewizyjnych obowiązek bezpłatnego dostarczania odbiorcom siedmiu podstawowych, ogólnodostępnych kanałów: TVP 1, TVP 2, TVP Info, Polsat, TVN, TV 4 i TV Puls. Do końca października KRRiT będzie prowadzić kontrolę realizowania tego obowiązku przez operatorów.

Jednocześnie przewodniczący KRRiT Jan Dworak ocenia, że zasada must carry powinna dotyczyć tylko operatorów, którzy mają minimum 100 tys. odbiorców. - Poza objęciem zasadą must carry ustawowych programów nadawców publicznych należałoby także rozważyć odstąpienie od ustawowego określenia listy programów telewizyjnych do obowiązkowego rozprowadzania. Wybór programów objętych tą zasadą powinien być dokonywany przez organ regulacyjny po przeprowadzeniu odrębnego postępowania – stwierdza Dworak w stanowisku Rady. – Przywilej ten byłyby przyznawany na czas określony, wystarczający do wypromowania nowego programu – 5 lat. Okres ten stanowi jednocześnie połowę czasu, na jaki wydana jest koncesja. Po tym okresie organ regulacyjny ponownie przeprowadzałby analizę zasadności nadania takiego statusu dotychczasowym i nowym nadawcom, biorąc m.in. pod uwagę ofertę programową aktualnie dostępną dla odbiorców – dodaje Jan Dworak.

Całość: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/krrit-kanaly-za-darmo-takze-w-telewizji-internetowej

08-08-2013, 12:28

W TVP dziennikarze poddawani są badaniom psychologicznym  »

Press
RUT
08-08-2013

Przygotowując się do przeniesienia poza firmę większości dziennikarzy, Telewizja Polska robi im badania psychologiczne. Działający w TVP związek zawodowy Wizja protestuje.

Jacek Rakowiecki

Wczoraj w TVP ruszyła seria testów psychologicznych, w których dziennikarze telewizji publicznej mają uczestniczyć w ramach procedury wyboru koordynatorów – czyli 170-180 spośród ponad 600 dziennikarzy, którzy nie będą musieli przechodzić do firmy zewnętrznej i zachowają etaty w TVP. Badani odpowiadali m.in. na pytania, czy lubią majsterkować, czy czytają poezję, czy zostawiliby dziecko pod opieką sąsiadki itd. Mieli też opisać, jak zachowają się w różnych sytuacjach – kiedy np. reporter ulegnie wypadkowi, zepsuje się kamera, a przedstawiciel władz zagrozi telewizji sądem. – Badania mają między innymi ocenić zachowanie w sytuacji stresowej i umiejętność podejmowania decyzji – wyjaśnia Jacek Rakowiecki, rzecznik prasowy TVP.

Wizja uważa te badania za uwłaczające godności i wezwała zarząd TVP do “zaniechania takiej formy selekcji pracowników”. Związek zwrócił się też do dziennikarzy, by nie dali się zastraszyć i odmówili “poddania się bezprawnemu procesowi, który jako żywo przypomina weryfikację dziennikarzy w stanie wojennym. “Miejcie odwagę powiedzieć temu dość!” – zaapelowała Wizja do dziennikarzy TVP.

Związek dysponuje opinią prawną, z której wynika, że zarządzenie o badaniach “nie może być traktowane jako polecenie służbowe, gdyż tego rodzaju obowiązku nie przewiduje Kodeks pracy, żadna inna ustawa ani umowy o pracę”. – Pracownik ma prawo niepoddania się badaniu i nie poniesie za to żadnych konsekwencji służbowych – potwierdza Jacek Rakowiecki. Tyle że nie zdobędzie punktów za ten etap weryfikacji, co zmniejszy jego szanse na zachowanie etatu w TVP. – Rzeczywiście, taka osoba będzie miała mniejsze szanse – przyznaje rzecznik TVP. – Niewykluczone jednak, że w pozostałych dwóch etapach dostanie na tyle dużo punktów, by uzyskać dobry wynik – dodaje.

Jak informowaliśmy, TVP chce przenieść do firmy zewnętrznej 550 osób (oprócz dziennikarzy także montażystów, grafików i charakteryzatorów). Zostający w TVP dziennikarze będą pełnić funkcje koordynatorów, którzy będą wybrani w trzyetapowej procedurze obejmującej: ocenę kompetencji (bez udziału pracownika), test psychologiczny i rozmowę, w której znajdą się też próbki różnych sytuacji zawodowych. – Protesty Wizji nie zatrzymają tej procedury – mówi Jacek Rakowiecki. Podkreśla, że cała akcja jest zgodna z prawem. – Badania psychologiczne przeprowadzają osoby mające wymagane uprawnienia, między innymi dyrektor biura kadr Ewa Ger i Szymon Badura – dodaje.

Badura miał też zasiadać w komisji przetargowej, która wybiera firmę przejmującą pracowników TVP. Zrezygnował po protestach Wizji i krytyce w mediach. Szymon Badura jest prezesem spółki Eger Kompetencje, którą wcześniej kierowała obecna szefowa kadr TVP. Z telewizją publiczną wiąże go umowa cywilnoprawna.

Wizja rozważa zawiadomienie o sprawie Państwowej Inspekcji Pracy.

Całość: http://www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/42481,W-TVP-dziennikarze-poddawani-sa-badaniom-psychologicznym